9 lutego 2018

Slavic witch

I make no secret from the fact that Polish culture - or generally Slavic - doesn't interest me despite me being a Slav and living in Poland. Hard to tell what causes it, other than personal preferences which make every person feel sympathy towards one thing and ditch another, without any reasonable cause. Maybe it's about the fact that European folklore fell out of Europe's consciousness and is seen as backwards, primitive and embarrassing - seeing it in positive light demands a certain amount of will which I've never felt the need to find in myself. Maybe it's about the fact that I, with my dark hair, eyes and lack of cheekbones, could never feel connected to an image of a typical Slavic beauty with her rosy cheeks, hair like rye and eyes like sky in August. Whatever lies at the base - it's simply not my kind of thing. But with age I started to find at least some tiny details for myself to like in Slavic culture. One of them are temple rings.

Nie robię żadnej tajemnicy z tego, że polska kultura - czy też ogólnie słowiańska - do mnie nie przemawia. Trudno mi powiedzieć, co za tym stoi poza osobistymi preferencjami, które każdemu człowiekowi każą pałać do czegoś sympatią, a coś innego odrzucać, bez żadnego racjonalnego poparcia. Może to kwestia tego, że europejski folklor jest wykorzeniony z europejskiej świadomości, uważany za wsteczny, prymitywny i żenująco przaśny - wyjście poza schemat takiego myślenia wymaga pewnej siły, której znajdować w sobie nie miałam potrzeby. Może to kwestia tego, że z moimi ciemnymi włosami, oczami i brakiem kości policzkowych nigdy nie potrafiłam czuć się związana z wizerunkiem rumianej kobiety o włosach jak żyto i oczach jak sierpniowe niebo. Cokolwiek nie leżałoby u podstaw - ogólnie nie moje klimaty. Jednak z wiekiem zaczęłam znajdywać w Słowiańszczyźnie przynajmniej jakieś detale dla siebie. Jednym z nich są kabłączki skroniowe.



I get linguistically excited about the Polish name for these (kabłączki. Please don't ask me how to pronounce it. kab-WOANCH-key. Probably.), because no other Slavic language has similar name for them, yet the 'ą' sound means the word is super archaic. Temple rings are earrings sewn onto a headband and worn near the temples of a head instead of in ears. It's the most characteristic part of medieval Slavic women's dress between 7th and 13th centuries. I love them, because I find decorations hanging from both sides of the face incredibly beautiful since childhood, and I appreciate how practical they are - since my ears aren't pierced, while I like to wear things on my head. They were circular or crescent-shaped, the latter being on one hand a traditional shape of Slavic female jewellery, but on the other it looks somewhat oriental. But then again - nobody knows for sure where did Slavic people come from, and one theory says we're nomads from the steppes quite far East...

Lingwistycznie jestem urzeczona brzmieniem tej nazwy i tym, że z racji nosowej głoski musi być bardzo archaiczna - pochodzi prawdopodobnie od rdzenia *lǫk - "wygięcie, łuk", ale mimo tego żaden inny język słowiański nie ma brzmiącej podobnie. Kabłączki to kolczyki przyszyte do opaski w okolicach skroni, zamiast noszone w uszach - najbardziej charakterystyczna cecha stroju średniowiecznych Słowianek od VII do XIII wieku. Kocham je, bo od dziecka uważam ozdoby wiszące po obu stronach twarzy za coś niepospolicie pięknego, a przy okazji doceniam ich praktyczność, jako że nie mam przekłutych uszu, a lubię za to nosić rzeczy na głowie. Miały kształt kół lub półksiężycowaty, co z jednej strony jest tradycyjne dla słowiańskich ozdób kobiecych, a z drugiej natychmiast kojarzy się orientalnie. I choć nie wiadomo z pewnością, skąd przyszliśmy, to jedna z teorii mówi, że jesteśmy nomadami ze wschodnich stepów...





Poncho with fringe - thrift store Височные кольца
Cover-up top with beads - thrift store kabłączki skroniowe
Embroidered dress - thrift store slawische Schläfenringe
Ragged overskirt - gift from a former friend Скроневі кільця
Headpiece - ribbon from H&M choker, central ornament combined from H&M pendant and labrys from Rethymno
Temple rings - both crescent moon earrings from H&M, garnet earrings bought at the seaside
Watch pendant - Reserved (I guess?) Скроневыя кольцы
Book pendant - Lokaah, originally a keychain záušnice
Spoon necklace - handmade slavic temporal rings
Fake septum - Lokaah slavic temple rings
Fingerless gloves - thrift store, altered by me baba yaga fashion outfit
Platform boots - H&M baba jaga

Let me tell you a story about this muff. Being made of velvet and real fur it's one of my best thrift store finds, yet it had a certain flaw - it was stuffed with goose feathers. I have nothing against it in general, but feathers tend to come out through the fabric and smell funky after some years, which was certainly the case with this accessory. Since I had an old pillow lying around, me being me decided to change the muff's stuffing to whatever was in that pillow. After all, taking out a bunch of sad old feathers can't be that difficult, right? Right? WRONG.
Like, we all know geese are dicks. Turns out they are capable of being dicks also after their death. Even water didn't help - everything was feathers. In the end I've changed the stuffing, sure, but it was a goddamn disaster and I still find some surprise feather here and there. Mostly in unexpected places like panties I was about to put on...

Pozwólcie, że opowiem wam historię z tą mufką. Będąc zrobiona z aksamitu i prawdziwego futra jest jednym z moich najlepszych lumpeksowych znalezisk, ale musiała mieć jakieś ale - była wypchana gęsim pierzem. Ogólnie nie mam nic przeciwko temu, ale pióra mają tendencję do wyłażenia i nabierania dziwnego zapaszku po latach, co zdecydowanie miało miejsce w przypadku tego itemu. Jako że miałam pod ręką starą poduszkę, ja będąc mną postanowiłam podmienić wypełnienie mufki na to, co było w poduszce. W końcu wyciągnięcie kilku garści starych smutnych piór nie może być trudne, tak? Tak? NIE.
Ogólnie wiadomo, że gęsi to kutasiarze. Wygląda na to, że są zdolne do bycia kutasiarzami także po swojej śmierci. Nawet woda nie pomogła - wszystko było pierzem. Ostatecznie wymieniłam wypełnienie, a jak, ale to była istna katastrofa i do tej pory znajduję jakieś nieoczekiwane piórko tu i ówdzie. Głównie w zabawnych miejscach typu gacie, które właśnie chcę założyć...

18 komentarzy:

  1. Ja to bym chciała kochać słowiańskość, ale mam zasadniczo trzy problemy - niewielkie ilości opracowań o (mniej-bardziej) polskich Słowianach, które nie są porażająco nudne i wartościujące; drugi, wynikający z pierwszego - turbosłowianie. Pośmiać się można, ale jak chce człowiek dotrzeć do czegoś sensownego w internetach, to trochę frustrują :') No i rodzimowiercy, bo teoretycznie powinni być dobrym źródłem wiedzy, ale w porównaniu z innymi neopoganami których znam, to niemożliwie się puszą i mają postawę "moja racja jest najmojsza". A ja bardzo nie chciałabym być wrzucana do jednego wora z takim środowiskiem ze względu na zainteresowania.

    ALEJAKTONIEMASZPRZEKŁUTYCHUSZU. Możliwe, że mózg mi płata figle, ale dam sobie rękę uciąć, że widziałam cię na zdjęciach z kolczykami (absolutnie nie klipsami, umiem odróżnić jedno od drugiego). Swoją drogą, ja czekam aż mi się wreszcie dziury zagoją i będę mogła nosić w uszach coś ciekawego.
    A kabłączki skroniowe rządzą, myślałam że nikt nie podziela mojej miłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi po prostu estetycznie nie podchodzi. Jak napisałam, są elementy, które do mnie przemawiają, ale to drobiazgi, a całościowo nie czuję tego w ogóle. I - oj tak, wkurzanie się na to, że głupi ludzie lubią to samo, co ja, jest mi bardzo dobrze znane XD Nie oceniam - a przynajmniej nie negatywnie XD
      ...no to chyba jednak nie umiesz XD Na wszystkich zdjęciach, gdzie mam coś w uszach, są kolczyki, jasne - ale zahaczone o klips. Czasem chciałabym móc nosić normalnie, ale mam takie "nie, robienie w sobie dziur, nieeee".
      Wymiatają <3 A wszystko dlatego, że uznałam, że normalne kolczyki będą mi zahaczać o ponczo i przypomniały mi się w odpowiednim momencie.

      Usuń
  2. ...to jak by to brzmiało fonetycznie dla anglojęzycznych? >D Przez chwilę zastanawiało mnie, dlaczego jest to ozdoba 'świątynna', dopóki słowo nie wskoczyło we właściwie miejsce. Bywa.
    Mnie ze słowiańskimi elementami także nie jest za bardzo po drodze, ale konkretnie co do samych kabłączków – fajny element, sporo da się z tym zrobić, a same ozdoby występują we frapująco dużej ilości rodzajów [propsuję misterność tego półksiężycowego i oczy przy {też w sumie} półksiężycach]. Zamierzasz kiedyś spróbować zahaczyć takie z długimi, wiszącymi elementami/wypróbować jeszcze inne?

    Gęś nigdy nie odpuszcza! Na marginesie - podoba mi się określenie 'funky' na zapach. >D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kabwoanchkey? >D A B O M I N A C J A
      Tak, będę od czasu do czasu sobie takie nosić, ale długie na razie poza zasięgiem - wszystko opiera się na tym, jakie posiadam kolczyki, a długich wśród nich nie ma.

      Widzę, że czytasz wersje angielskie >D "Funky" wzięło się od tego bagiennego masła, a jak >D Chcesz większy mindfuck? Inną nazwą jest "temporal rings" - "czasowe"...? A to wszystko - ZNOWU - wina średniowiecznych francuskich przekształceń łaciny XD

      Usuń
    2. XD Brzmi jak coś pomiędzy onomatopeją a slangiem.

      Tak, trochę przeglądam za interesującymi słowami i sformułowaniami, trochę za chociaż częściowym opatrzeniem się z różnymi konstruktami. Temporal rings brzmią z kolei jak nazwa jakiegoś artefaktu!

      Usuń
    3. Jak jakieś indiańskie słowo przerobione przez 'Muricanów na toponim >D
      Ja nie daję gwarancji na poprawność tego, co piszę, bacz na to XD

      Usuń
  3. Zawsze, gdy widzę te malutkie toporki z dwoma ostrzami jako pierwsza myśl przychodzi mi do głowy zajaranie orkami i klimaty larpowskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie się czułam, gdy ten toporek zahaczał mi o sukienkę >D

      Usuń
  4. W wypadku Polski średniowiecznej to raczej pozostałości po noszonych przez kobiet lunuli. Na pewno wiesz czym są, bo były powszechne w całej pogańskiej Europie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku Polski średniowiecznej kabłączki akurat były koliste i z esowatym ornamentem na górze, więc nic w nich z lunuli. Półksiężycowe były z kolei na Rusi i Morawach - i to w takim stylu (granulacja i ewidentnie orientalne wzornictwo), że inspiracja Bizancjum jest oczywista. Nie ja to wymyśliłam, a archeolodzy i jest to w literaturze. I nie są to "pozostałości" po lunulach - okres noszenia obu ozdób się pokrywa. Ale napisałam też, że mimo wszystko półksiężyc to tradycyjny wzór ozdób kobiecych (ba - sama mam lunulkę).

      Usuń
  5. One website I follow did a poll of what's the next style trend, and it was between mermaid and baba yaga, and baba yaga won lol. So Slavic culture ftw. 🥔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wonder why, though - it's not like Baba Yaga differs in image from any other witches, starting from Shakespeare's Macbeth. Probably it's about exotic factor of (relatively) little known culture? XD

      Usuń
  6. I don't think temple rings are a Slavic thing. They have been around since the Stone Age. My dad is an archaeologist, he keeps finding them in grave sites and households from way before there were any Slavic people in our country (or anywhere, for that matter). Another common type of temple ring is a big bead, round or flat, through which a strand of hair is threaded and secured. When I think of Slavic temple jewellery, the Russian kokoshnik comes to mind - the bejewelled tiara-temple ring combo rich women wore throughout the Middle Ages and later.
    That being said, your outfit looks wonderful.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temple rings were already in use from the Bronze Age, not Stone - think about it, if people used stone and didn't use metals, then how could they make metal jewellery, hm? And while there are first examples of temple rings from the Bronze Age, please don't try to erase them from Slavic Middle Ages, because they are commonly found in female graves dating between 7-13th century. And you can be sure there were Slavs in Central Europe already. I can only advise you to do your own research if you don't believe me.

      Big beads? No, I've never seen these, they don't belong to Slavic culture apparently.

      Kokoshnik is so distinctly Russian I'd never wear one. That's another pet peeve of mine - everything Russian culture has is seen as a common thing for all Slavs. We are not the same, god damn it.

      Usuń
    2. Jewellery can also be made from bones and stones. You can see such items labelled as "temple rings" in any history museum. I worked in one and did my research, thanks.

      Usuń
    3. Well, then you gotta research harder before getting in arguments with strangers on the internet ;) I can show evidence. Can you?
      Besides, Slavic temple rings weren't made from neither bone nor stone, so no need to bring this style up, because nothing in my post refers to it, either.

      Usuń
  7. I love the knitted poncho! I also enjoy the temple rings, you always have great style ideas that I haven't seen on anyone else before!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks! They just suddenly came to my mind, when I figured out regular earrings would get caught in the poncho's high neck.

      Usuń