22 stycznia 2017

Waters devouring men

It is said we know less about the ocean floor than we do about the surface of the Moon. The links between these two are marvellous, by the way. Our satellite was likely to be created from Earth's rocky debris flown into space when Earth collided with a Mars-sized body. Our planet got one more thing from this impact - vast areas that couldn't build up this lost material once again and can't rise above a certain level: oceans. For pagan folk, and especially Wiccans, this correlation between waters and the Moon is even more obvious, as both are elements of the goddess and feminity in general.
Since I've mentioned heathenry - no sex is universal for aquatic gods around the world. I'd say roughly half of them are male and half are female; on the top of this some mythologies see a pair of Sea deities, where one of them embodies its destructive force and the other one is benevolent (and it's not that obvious which gender gets which domain). But it's not the gods that interest me the most in the Sea myths. What I love the most about them are the Sea monsters, elements of the primordial chaos - some of them earlier used to be the gods themselves...

Powiada się, że o dnie oceanicznym wiemy mniej niż o powierzchni Księżyca. Powiązania między tymi dwoma tworami są przewspaniałe, tak nawiasem mówiąc. Nasz satelita prawdopodobnie powstał z materiału skalnego Ziemi wyrzuconego w kosmos przy zderzeniu tejże z obiektem wielkości Marsa. Ziemia dostała w wyniku tego zderzenia jeszcze jedną pamiątkę - olbrzymie powierzchnie, którym nie udało się zabliźnić i nie mogą się wydźwignąć ponad pewien poziom: oceany. Dla ludzi zainteresowanych pogaństwem, a zwłaszcza Wiccą, korelacja między wodami a Księżycem jest jeszcze bardziej oczywista, jako elementy bogini i kobiecości w ogóle.
Skoro już napomknęłam o pogaństwie - nie uniwersalizmu w płci bogów wód. Strzelałabym, że rozkładają się po równo; ponadto niektóre mitologie przewidują dla Mórz parę bóstw, z których jedno uosabia jego destrukcyjny charakter, a drugie obfitość pożywienia (i to też nie jest takie oczywiste, która dziedzina komu przypada). Nie bogowie wszakże interesują mnie najbardziej w mitach morskich. Tym, co mnie najbardziej w nich ciekawi są potwory Mórz, elementy pierwotnego chaosu - które w niektórych przypadkach same były wcześniej bogami...


The mythical monsters of the deep are usually depicted as dragons or Sea serpents. To be honest, the difference between mythical serpent and dragon is minimal; if a language had both of these words, then they were used interchangeably... If a serpent was giant and had wings, then it was enough to call it a dragon. Or it could have been giant snake with legs and no wings - it's the most common type, in fact. Fiery breath is virtually nonexistent in myths. It's a big difference from the flying and hiding in the cavern lizard king we know, but I assure you - mythical serpent-dragons didn't use their wings, they all were very chthonic in their character and occupied waters. Or they might have not, because they could have felt like causing chaos. It depends >D
What I wanted to say is that great serpents/dragons lived in every Sea in the world. Like Rainbow Serpent, an androgynous creator of the world for Aborigines, who manifests as a rainbow and who created Australian landscape by slithering. Like Greek Scylla and Charybdis, the former being a dragon with six serpentine necks preying on sailors, and the latter being a giant maw just under the surface of the water, dragging everything to the bottom of the Sea in a whirlpool. Like Nordic Jörmungand, so colossal it encircles whole Earth with its body and has its teeth sunken in its own tail. Like Vritra, who have held all the waters of the world captive causing drought, as the ancient Hindus have written in Vedas. There are water dragons of the Japanese, of both Northern and Southern Native Americans, of the Maori, of the Finnish, of the Koreans, there is a benevolent pair of cosmogonic water serpents in the Voodoo pantheon...
And there is my beloved Sumerian Tiamat, whose name means 'Sea', the one true mother of dragons, the primordial abyss of saline waters and the chaos before the creation of light. She inspired ancient Israelites to have well-known multiheaded Leviathan, whose flesh Yahveh promised to feed to the righteous at the end of times; the Hittites to have sly Illuyanka, the only dragon who actually managed to defeat his enemy - the storm god - and took his eye and heart; the Canaanite peopless to have seven-headed Lotan, the servant of the Sea god Yam; and Medieval Jews to have Rahab, whose name in Biblical Hebrew was used to describe Egypt. You have no idea how much this last one does me good >D

Mityczne potwory głębin najczęściej są smokami lub wężami morskimi. Tak naprawdę różnica między mitycznym wężem a smokiem jest nieznaczna; jeśli istniały w języku dwa osobne określenia, to najczęściej były używane wymiennie... W praktyce wystarczało, aby wąż był ogromny i miał skrzydła, by mógł być nazywany smokiem. Albo mógł być ogromny, mieć łapy, a skrzydeł nie - to właściwie najpopularniejszy typ. Zianie ogniem praktycznie nie występuje w mitach. Duża to różnica względem znanego nam jaszczurczego króla przestworzy kryjącego się w jaskiniach, ale zaprawdę powiadam wam - mityczne wężosmoki nie robiły użytku ze skrzydeł, tylko miały charakter wybitnie chtoniczny i siedziały na dupie w wodzie. Albo nie siedziały, bo siały chaos. Zależy >D
W każdym razie ważne jest to, że wielkie węże/smoki żyły w każdym Morzu świata. Jak Tęczowy Wąż, androgyniczny twórca świata Aborygenów, który manifestuje się jako tęcza i którego ruchy ciała wyrzeźbiły krajobraz Australii. Jak greckie Skylla i Charybda, gdzie ta pierwsza jest smokiem o sześciu wężowych szyjach czyhająca na żeglarzy, a druga olbrzymią paszczą tuż pod powierzchnią wody, wciągającą wszystko na dno Morza niczym wir. Jak nordycki Jörmungand, tak kolosalny, że opasuje ziemię dookoła zatopiwszy zęby w swoim ogonie. Jak Wrytra, który skradł wszystkie wody świata powodując suszę, jako starożytni Hindusi zapisali w Wedach. Są wężowe smoki Japończyków, Indian obu Ameryk, Maorysów, Finów, Koreańczyków, jest kosmogoniczna para przychylnych ludziom wodnych węży w panteonie voodoo...
I jest moja najukochańsza sumeryjska Tiamat, której imię znaczy "Morze", jedyna słuszna matka smoków, pierwotna otchłań słonych wód i chaos przed powstaniem światła. Jej postać zainspirowała Hebrajczyków do posiadania dobrze znanego wielogłowego Lewiatana (twój najlepszy sąsiad!~ Rozwala mnie to za każdym razem.), którego mięsem Jahwe obiecał nakarmić ludzi prawych na koniec czasów; Hetytów do cwanego Illujanki, który jako jedyny smok zdołał pokonać swojego adwersarza, boga burz, i zabrał mu oko i serce; ludy Syro-Palestyny do siedmiogłowego Lotana, sługi boga Morza Jama; i średniowiecznych Żydów do Rahaba, którego mianem w czasach biblijnych Izraelici określali Egipt. Nie macie pojęcia, jak mi to ostatnie robi dobrze >D


I have a lot of sympathy towards patrons of powerful waters, although I'm a non-believer. My relationship with spirituality is a complicated one - I don't believe because I can't, but I'd love to be capable of it. Then again, I've managed to calm angry waves twice, when in a fit of fancy I've poured red wine onto them while yelling 'for Tiamat!'...

W moim serduszku jest wiele sympatii dla opiekunów potężnych wód, choć jestem niewierzącą osobą. Właściwie moja relacja z religijnością jest skomplikowana - nie wierzę, bo nie potrafię, choć bardzo chciałabym umieć. A jednak zdołałam dwukrotnie uspokoić zagniewane fale, gdy w przypływie fantazji ulałam na nie czerwone wino krzycząc "dla Tiamat!"...




Crop top - thrift store, altered by me (Cameo Rose)stroje w stylu strega fashion inspiracje
Ripped top - thrift store, altered by me (Atmosphere) stroje w stylu nu goth inspiracje
Ripped dress - thrift store, altered by me (KappAhl) strega fashion co to
Maxi tulle skirt - thrift store strega fashion jak się ubrać
Long shrug - thrift store gotka strój
Shredded shrug - thrift store, altered by me gotycki strój w stylu goth gothic
Knitted shrug - handmade polska gotka
Skeleton hands necklace - H&M goci w polsce
Lace gloves - Bibeloty jak ubierają się goci
Studded bracelets - Lokaah styl goth gothic polska
Pearl bracelet - Chinese market moda gótica
Bangles - H&M estilo gótico
Labradorite ring - Lokaah orientalny pierścionek z labradorytem
Laced boots - H&M wiązane kozaki do kolan H&M


I think I've stressed enough how important place is the Sea for me?

Chyba dałam dostatecznie do zrozumienia, jak bardzo ważnym miejscem jest dla mnie Morze?










Nerdy inscriptions again! This time it's not wonky Latin, but IDDQD, the legendary godmode cheat code from Doom, written in font from the game. No matter how you'd look at it, this entry is about monsters and gods, isn't it...?~ >D

Nerdowskie napisy powracają! Tym razem to nie łamana łacina, a IDDQD, legendarny kod na nieśmiertelność z Dooma, zapisany czcionką z gry. Jakby na to nie spojrzeć, ten wpis jest o potworach i bogach, czyż nie...?~ >D

16 komentarzy:

  1. Really interesting mythology lesson particularly about the different dragons and sephants. I must admit I have affinty for water I love being in water and swimming in it. I'm usless on.land but once I get in the sea I feel like it's my natruel home. I absoulty love your outfit your wearing.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you! Well, I feel you so much, I feel like a clumsy blob on the land, too. Being deep in the water seems so much more natural for me.

      Usuń
  2. Jak zaczęłam czytać, to już wiedziałam, że wspomnisz o Tiamat XD Ale o wielu ciekawych mitologicznych rzeczach nie słyszałam, trzeba będzie nadrobić braki :)

    Lubię wodę, ale to raczej nie mój żywioł, prędzej ziemia (wiem, nuda :P).

    Coś wyjątkowo mało biżuterii dzisiaj ;)
    Podziwiam obfitość dziur *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co zabawniejsze, Tiamat nie jest smokiem XD Matką smoków, owszem, ale jest albo oceanem, albo kobietą (z drugiej strony być może pewne źródła, które zainspirowały ludy dookoła, nie dotrwały do naszych czasów). Ale nie dało rady jej opuścić, uwielbiam ją za bardzo <3

      Ziemia nuda, ale chtoniczność już spoko >D

      Więcej biżuterii pokryłoby się z napisem, a to on był w zamierzeniu głównym elementem tej stylówy <3

      Usuń
  3. Tym razem mam zamiar upodobać sobie szczególnie kolory nieba, wódy i paznokci [ten ostatni w szczególności <3]

    Tutaj chcę wejść: https://1.bp.blogspot.com/-W56fB3VMIgw/WJsOckeirEI/AAAAAAAAJtA/hH5Zgy51i7cc29Ut4IgGStjlsI61jzqlwCPcB/s1600/96-7.png W tę falę także: https://2.bp.blogspot.com/-Bdhblw0Gfww/WJsOcs7q0rI/AAAAAAAAJtA/ZEXN3-iXpIkEJ5RUlMH035cXMf8ZHhzvgCPcB/s1600/96-10.png ...pomijając smutny fakt, że nie potrafię pływać.

    Lewiatan będący dobrym sąsiadem cieszy całkiem nadzwyczajnie. >D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem ci, że po tym kadrze pierwszym (okej - po lewej stronie poza kadrem) hopsał sobie chłopaczek, na oko 8-letni. Powiem ci też, że sama także spróbowałam, i... no nie udało się >D Ale, szczęśliwie, skąpać też mi się nie udało. Szacun dla chłopaczka tym większy, a do tego było owego dnia deszczowo.
      W falę odradzałabym wchodzenie jednakowoż, mimo kuszącego szmaragdowego koloru (nie masz pojęcia, jak było ciężko to uchwycić D: ). Słońce może i świeci, ale to był sztorm - a naprzeciwko ostre fale, nawet posiadanie zdolności pływackich nie pomogłoby :<

      Usuń
  4. Zatęskniłam za wakacjami nad morzem...

    Świetnie wyszły budynki oświetlone zachodem słońca, mam wrażenie, jakby się paliły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bałtyku nic nie pobije :D

      To mój ulubiony kadr <3

      Usuń
  5. I love the sea too. Love the picture with the rainbow! Great shot. Haha I recognized the cheat code right away! Awesome!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sea is wonderful <3
      Nice! I thought nobody would recognize it :D

      Usuń
  6. Yam is literally "the sea" in Hebrew ;)
    Maybe it's because I grew up near it, I am completely indifferent to the sea. I don't really fancy walking by the beach that much - I hate sand, and when it's not boiling hot, walking by the sea is very annoying in winter, as there's crazy wind all the time so it's cold and moist. Needless to say I hate the beach in summer, because of all the people... I like the smell of it though, maybe I need to revisit my relationship with the sea once again hehe.

    I love your outfit as always! You rock all those layers!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gods usually have bullshit names, like 'Sea' or 'Thunder' or 'God' :D But that's interesting, I thought I was writing about Aramaic language-speaking peoples... I need to double-check it then, thanks!
      I myself I'm indifferent to the mountains. They can be nice to look at, yes, but I have no warmer feelings towards them, the higher the worse. And man, I do hate lakes.

      Thank you! <3

      Usuń
  7. Za to właśnie uwielbiam Twoje notki - dużo contentu historyczno-artystyczno-mitologiczno-kulturowego, okraszone pięknymi zdjęciami <3 Sztach estetyczny i możliwość doedukowania się to zdecydowanie dobre połączenie jest.
    Aż musiałam zrobić risercz, bo we własnej mitologii się pogubiłam D: W sumie to mamy dwóch bogów mórz - Njorda, którego siostra-małżonka Nerthus jest uosobieniem ziemi, oraz parkę całkiem morską - Ägira i Ran. I tu to Ran jest tą złą, której hobby to wciągnie żeglarzy w morskie odmęty, chyba że mogą się wykupić złotem x"D
    Sama niestety jestem profanem, zdecydowanie preferuję wody śródlądowe, a w zasadzie to jestem ziemią, która chciałaby być ogniem x'D Bezkresna przestrzeń i głębia mórz o oceanów budzi we mnie niepokój w rodzaju tych nieprzyjemnych. Jakkolwiek bycia fascynującymi odmówić im nie można.

    A Lewiatan to zaiste dobry sąsiad, chyba nigdy nie przestanie mnie to bawić x'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I piszę je tygodniami i rozrastają się na wszystkie luźno pokrewne tematy, muszę ciąć, usuwać, przeklejać "na później"... XD Aww, to miłe ;u; Czasem nachodzą mnie wątpliwości, bo blogi się zdezaktualizowały jako medium informacyjne i zawsze boję się reakcji "ale po chvj o tym piszesz/po chvj ja mam o tym czytać". Nie wiem, czy takie przypadkowe doedukowywanie na stronce, która nie jest przecież temu poświęcona, nie jest postrzegane jako zbyt nachalne.

      Hm - strzelam, bo nie chce mi się sprawdzać (poza tym lepiej zawsze dowiedzieć się z pierwszej ręki >D) - czy Njord i Nerthus dostawali/dostają w miarę czynną cześć? Czy może to tzw. bogowie nieobecni, którzy są bo są, ale nie czci się ich i nie mają świątyń ni świąt sobie poświęconych?

      No, jak mówiłam - czasem to facet uosabia tę gwałtowność morza, a czasem babka, jako mściwa XD

      A mi właśnie wody środlądowe nie podchodzą XD W sumie to zabawne, bo mam lekką agorafobię i taka płaska tafla dookoła powinna we mnie budzić lęk, a jednak nie (nie wspominając o tym, że byłam bardzo blisko utopienia się w dzieciństwie).

      Usuń
    2. Blogów o modzie i tylko o modzie jest wiele (chyba, sama szerzej w temacie nie siedzę), więc myślę, że Twój wypełnia pewno niszę, która może i nie jest zbyt popularna, ale zawsze znajdzie się grono czytelników, którzy tego właśnie potrzebują :D Zbyt często takie dobre rzeczy znikają, bo twórcy chcieliby szalonej popularności, a nie garstki oddanych wielbicieli.

      Faktycznie czynną część dostawali w sumie bardzo nieliczni bogowie, a jeszcze mniej miało świątynię. Głównie Asowie oraz zasowani Wanowie (Frey i Freya), podczas gdy Njord i Nerthus są Wanami w czystej postaci - bóstwami chtonicznymi, archetypicznymi, bardziej uosobieniem fenomenów natury. Czyli tak, można ich uznać za bogów nieobecnych. Ale tak samo jest w przypadku Ägira i Ran, może poza czynnym zabezpieczaniem się złotem x'D

      Ja w sumie mam i agorafobię i klaustrofobię, muszę mieć warunki wypośrodkowane x'D Nad wielkim akwenem wodnym czuję się zbyt "na wierzchu", podczas kiedy zdecydowanie lepiej czuję się ukryta wśród masywów górskich i lasów. Dzikus ze mnie x'D

      Usuń
    3. Nawet nie potrafiłabym pisać o modzie D: W sensie, zupełnie nie wiedziałabym, co mam pisać i pewnie skończyłoby się wrzucaniem suchych zdjęć. A że to nie ma sensu, to piszę o czymś innym - bo po prostu nie wiem, jakie tematy "powinnam" podejmować XD
      W sensie, okej - gdyby moje ubrania pochodziły ze sklepów, to mogłabym pisać coś w stylu "założyłam mięciutką bluzę ze sklepu X, jest moją ulubioną, bo dobrze izoluje ciepło, dzięki czemu jest idealna na taką aurę jak teraz" i to sugerowałoby ludziom kilka pozytywnych rzeczy o tej bluzie i może ktoś nawet by ją kupił i byłby szczęśliwy, że czytany blog pośrednio pozwolił mu wejść w jej posiadanie. Ale ja, co mogę pisać? "Założyłam moją ulubioną bluzę o metce Ciang Dong, którą kupiłam 4 lata temu w lumpeksie, na pewno znajdziecie taką samą XD"...

      Z-As-o-Wan-i X'D Ale dzięki za odpowiedź, czyli dobrze podejrzewałam. Generalnie bogowie rozumiani jako uosobienia tego typu zjawisk naturalnych (czyli, hm, stałych, nie krótkotrwałych/powracających) nie dostają czci. Musiałabym pogrzebać, gdzie dostają, ale jeśli znajdę, to na pewno będą to mocno egzotyczne kultury (Aborygeni może? Ale ich religia jest w ogóle jedną z oryginalniejszych...)

      Mi z kolei nie podchodzą ani góry, ani lasy XD I mam coś całkowicie odwrotnego do klaustrofobii, bo małe przestrzenie są dla mnie najlepsze XD I moje siedzenie pod wodą odbieram jako właśnie zamykanie się w małej bezpiecznej przestrzeni - nawet jeśli dookoła i pode mną niezmierzone metry XD

      Usuń