15 stycznia 2017

Aren't you a little ray of pitch black

My folder with music tells me several months ago I had my 10th anniversary of being a goth. Go me! I actually had been preparing for this entry - only to miss the exact date in the end, because I remembered it wrong. Go me [2]. Screw it anyways, writing about Knossos was way better.
So I can say goth as a subculture, with its visuals and music, is a subject of my conscious interest for 10 years. That's not even half of my life, but would lie if I said my earlier years didn't bear any signs of attraction to the 'darker side'. I was fascinated by dark romanticism already as a child, everything mysterious and unrevealed was giving me thrills. Elaborate historical gowns trimmed with lace were my eye-candy, and sophisticated villains with complicated past - soul-candy. But I would also lie if I said that I was natural born goth - no. And I'm afraid anyone, who'd make such statement, would be trying too hard. Nobody can be born goth, as the Gothic peoples assimilated themselves centuries ago and have no direct descendants, no matter how one looks at it >D

Mój folder z muzyką podpowiada mi, że kilka miesięcy temu stuknęła mi 10 rocznica bycia gotem. Yay! Skądinąd przygotowywałam się do tego wiekopomnego postu - a skończyło się tak, że dokładną datę i tak przegapiłam, bo źle ją zapamiętałam. Yay [2]. Zresztą mniejsza o nią, pisanie o Knossos było lepsze.
Tak więc mogę powiedzieć, że gotykiem w znaczeniu subkulturowym, to jest muzyką i stroną wizualną subkultury, świadomie interesuję się od 10 lat. To nawet nie połowa mojego życia, ale skłamałabym twierdząc, że lata wcześniejsze nie nosiły znamion pociągu do mroczniejszych klimatów. Już jako dzieciaka fascynował mnie mroczny romantyzm i to, co tajemnicze i nieodkryte. Stare suknie obszyte koronkami były dla mnie ucztą dla oczu, a wyrafinowane czarne charaktery z zagmatwaną przeszłością - ucztą dla serduszka. Jednak skłamałabym także twierdząc, że gotem się urodziłam - nie. I każdy, z czyich ust padłaby taka deklaracja, chyba ciut za bardzo starałby się coś udowodnić. Nikt nie może być urodzonym gotem, bo plemiona Gotów zasymilowały się stulecia temu i nie mają swoich bezpośrednich potomków, jakkolwiek by na to nie patrzeć >D


These 10 years led me into many regions of the subculture. I started as a tradgoth orthodox, who listened only to oldschool and threw disdain on everything else. Including electronic music, which is funny, since synthpop and new wave are very similar to gothic music and always been my favourite genres. But you know, overzealousness of a neophyte is a thing that exists... Additionally, in my first years of getting in touch with the subculture, browsing photos of other goths convinced me that only flowing, lacy, wide-sleeved romantigoth clothes are acceptable as Truly Gothic. I've been wearing such things back then, but didn't feel good in them. It was more a disguise for me and to make things worse, I've been taking it way too seriously. Yep, kids are dumb >D
Nowadays I don't have a problem with neither music, nor fashion, nor with trying to play to the others; I follow only myself and my feelings. I know a laid-back approach is necessary, and in order for something to be pleasurable it has to be played with. Electronica made a comeback into my life, because it shaped me greatly - and if it brought another genres with itself.... well. I have problems with listening to guitar music now >D I know it's wrong to limit my fashion inspirations when my interests are diverse. I love the 80s and they will always remain dearest to me, but what would I do without Edwardian era, without 20s flapper fashion, without old Near East, without shapeless layers of frills? What I like the most about goth is its diversity and lack of strict principles - I try to enjoy the best of it, a loose subculture is a good subculture. Why bother with labels, then? It's easy - I'm a claustrophile and it means I feel good in narrow spaces <3

Te 10 lat zaprowadziło mnie w różne rejony subkultury. Wystartowałam z pozycji tradgotyckiego ortodoksa, co to słucha wyłącznie oldschoolu i rzuca pogardą na wszystko inne. Łącznie z elektroniką, co w sumie jest dość zabawne biorąc pod uwagę to, jak synthpop i new wave lat są podobne do gotyku i jak od zawsze były moim preferowanym gatunkiem. Ale wiecie, nadgorliwość neofity jest zasadą, która istnieje... Do tego w pierwszych latach poznawania subkultury oglądanie zdjęć innych gotów wzbudziło we mnie przekonanie, że tylko powiewne, koronkowe firankowe ciuchy o szerokich rękawach są Prawdziwie Gotyckie. Nosiłam wtedy takie rzeczy, lecz nie czułam się w nich dobrze. Z perspektywy czasu widzę, że to było to dla mnie przebranie, na domiar złego traktowane przeze mnie zbyt poważnie. Dzieci są głupie, tak >D
Nie mam już problemu ani z muzyką, ani z modą, ani z przypodobywaniem się innym; podążam już tylko za sobą i swoimi odczuciami. Wiem, że potrzeba trochę dystansu, a żeby coś sprawiało przyjemność, to trzeba się tym bawić. Elektronika wróciła do łask, bo mnie ukształtowała - a że moje horyzonty się przy okazji poszerzyły o kilka innych gatunków... cóż. Teraz mam wręcz problemy ze słuchaniem gitarowej muzyki >D Wiem, że w modzie nie mogę się ograniczać w inspiracjach, jeśli moje zainteresowania są zróżnicowane. Wielbię lata 80 i zawsze pozostaną mi najbliższe, ale co zrobiłabym bez epoki edwardiańskiej, bez mody lat 20 XX wieku, bez dawnego Bliskiego Wschodu, bez bezkształtnych falbaniastych warstw? W gotyku lubię najbardziej jego różnorodność i brak sztywnych zasad - staram się z tego czerpać, luźna subkultura to dobra subkultura. Po co mi wobec tego taka szufladka? To proste - jestem klaustrofilem, a to znaczy, że czuję się dobrze w ciasnych miejscach <3




Shrug with pompoms - thrift store wiedźmowy strój w stylu strega fashion inspiracje
Shirt with bishop sleeves - thrift store (River Island) gotycka koszula szerokie rękawy
Tunic with lace hem - thrift store gotycki strój w stylu goth gothic
Dress with vertical stripes - thrift store strój w stylu dark mori kei inspiracje
Skirt with horizontal stripes - thrift store (Atmosphere) moda gótica estilo gótico
Longest skirt - thrift store strega fashion outfit
Necklace with blades and nails - surIndustrialle postapo style necklace postapocalyptic
Beaded belt - thrift store pasek z koralikami
Henna gloves - Restyle strój gotycki
Laced boots - H&M gotyckie wiązane kozaki H&M
Cloche hat - handmade retro kapelusz lata 20


When wandering on one of main shopping streets in Rethymno I pass by a remains of a small mosque, one of Kara Mussa Pasha to be exact, since there are four former mosques in this town. The building's site is closed with a padlock, but it's also surrounded by a very short fence...~ And short fences, lack of surveillance cameras and lack of 'private property do not enter' signs always look like a challenge to me, since everything which is not forbidden is permitted. So I said 'witness me!', pulled up tons of skirts and investigated this tiny space at least semi-legally. As of yet, the police doesn't look for me >D

Przy spacerowaniu jedną z głównych ulic handlowych w Rethymno mijam resztki małego meczetu, Kara Musa Paszy dokładniej mówiąc, bo byłe meczety są w tym mieście cztery. Teren budowli jest zamknięty na kłódkę, ale jest też ogrodzony bardzo niskim płotkiem...~ A niskie płotki, brak kamer i tabliczek z napisem "teren prywatny nje wchodzicz" zawsze traktuję jako wyzwanie, zgodnie z zasadą, że co nie jest zabronione, jest dozwolone. Tako "witness me!" rzekłam, podkasałam tony kiecek i zbadałam skwerek co najmniej półlegalnie. Póki co policja mnie nie szuka >D







Gods, how I love wide bishop sleeves. And beads. And sequins. And fingerless gloves. And 20s cloche hats. You have no idea.

Bogowie, jak ja wielbię szerokie rękawy zebrane w mankietach. I koraliki. I cekiny. I rękawiczki bez palców. I kloszowe kapelusiki w stylu lat 20. Nie macie pojęcia.

24 komentarze:

  1. I've been wanting bishop sleeves to be in style forever now. I tried to search online for it and couldn't find any. You are so lucky you found one! And it looks amazing. Happy 10-year goth anniversary!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. They are not most popular, but I do stumble upon them quite often in thrift stores. Giant puffs and bishop, these are two types of sleeves I can't say 'no' to.

      Usuń
  2. Mimo że przez jakiś czas towarzyszyła mi identyfikacja z subkulturą gotycką*, tak obecnie [mimo tego, że czasami zahaczam o takie czy inne gatunki muzyczne] ni w cholerę nie jestem w stanie się identyfikować w żadnej chwili i żadnym ubiorze.
    *Tutaj mam na myśli głównie identyfikację, jako uznanie gotyku za coś wybitnie swojego.

    A tak jeszcze poza tym, ale niejako w temacie – zastanawia mnie, jak mało znam bezpośrednio osób, które uskuteczniają jeden konkretny podstyl [Zero?], a jak wiele [Ok, nie tak wiele. Trochę], które dobierają sobie takie rzeczy, które lubi, tworząc indywidualne charakterystyczne podstyle.

    Z czego jest wykonane to tajemnicze, pogańskie ustrojstwo, które znowu widzę, a którego nazwy nie pamiętam? >D Dziwnie mi się kojarzy [ale nie w ten sposób dziwnie].

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię. Jak wspomniałam w tej notce, to szeroka subkultura, w której ramy można sporo upchać. Jeśli ktoś chce (słowo-klucz, bo jeśli nie chce, to po co cała argumentacja) się identyfikować jako got, bo jakaś część jego zainteresowań jest naznaczona różnie pojmowanym gotycyzmem i czuje, że to miejsce dla niego - czemu nie? Tutaj też można by podczepić rozważania, czy uznawanie się za członka jakiejkolwiek subkultury może zachodzić w zaciszu domowym, czy jednak aby przynależeć doń trzeba brać udział w jej życiu społecznym (koncerty, inne eventy i inne takie; nie wiem, nie znam się na życiu społecznym 8D) - przewinęło mi się zadziwiająco sporo osób, które uważały, że absolutnie to drugie. Ale to rodzi kolejny problem - czy gotyk jest faktycznie subkulturą, czy tylko ruchem estetycznym? Tu z kolei ja obstaję przy drugim. Więc "identyfikuję się jako got" czy "przynależę do subkultury gotyckiej" dla mnie nie brzmi właściwie i nie poczuwam się - ale już "mam gotycyzujące upodobania", tak.

      Tu z kolei ja zapytam - jak definiujesz podstyle? Może wchodzi tutaj moja ignorancja w temacie mód, z których sama nie korzystam, ale wydaje mi się, że ja znam więcej osób, które siedzą w jednym, ewentualnie dwóch i absolutnie nie miksują ich ze sobą, niż osób, które eksperymentują z trendami.

      Jest wykonane z Mad Maxa >8D Są tu cztery okrągłe zębate ostrza (można nimi zrobić krzywdę, przetestowałam) i trzy gwoździe (jeszcze bardziej nadające się do uszkadzania ludzi). Do tego jakaś baza i element naszyjny zrecyklingowany z nie wiem czego, ale da się wyginać do pewnego stopnia. Wszystko metalowe i ciężkie jak diabli.

      Usuń
    2. Teraz zastanawiam się, jak pisać, aby napisać z sensem i nie naplątać. Okej, w takim razie wszystko, co jest ode mnie powyżej i poniżej jest raczej takim moim indywidualnym gdybaniem – nie wiem, jak jest faktycznie, nie wiem, jaka jest indywidualna percepcja zjawiska różnych ludzi, ale traktuję to jako możliwość zapoznania się z różnymi możliwościami postrzegania tematu. >D
      Faktycznie, w słowie ‘subkultura’ jest coś takiego, co kojarzy mi się ze społecznością i z grupą dzielącą jakieś wspólności. Podoba mi się za to sformułowanie o estetyce [gotyku lub innego stylu] jak i zainteresowaniach – wydaje się to bardziej elastyczne.
      Identyfikacja ze stylem bądź subkulturą – mnie osobiście – kojarzy mi się z poczuciem czegoś własnego w tymże stylu czy subkulturze. Personalnie, mimo że mam jakiś wspólny mianownik w muzyce, niektórych zainteresowaniach czy elementach stroju – nie identyfikuję się z gotykiem jako takim. Kiedyś było, teraz już nie. O w ten sposób. Mam nadzieję, że nie nakręciło się za bardzo. <_<’
      Jeśli chodzi z kolei o podstyle, to kojarzą mi się stereotypowo: loli, retro, military, cyber, itd. Chyba, żeby chodziło o retro [nawet biorąc pod uwagę dany okres czasowy], oldschool czy nu-goth – te wydają się być nieco szersze. Z entej strony: a. na modzie i stylach znam się raczej umiarkowanie b. to ponownie raczej subiektywne gdybanie i postrzeganie sprawy. Żeby było zabawniej, to mogłoby się okazać, że osoby, które ja oceniam jako czerpiące z wielu stylistyk, tak na serio celują w jakiś jeden konkretny styl. XD
      W razie czego – cały ten mój esej nie ma i nie miał mieć zaczepnej wymowy. Nieco się powtarzając - mam do wglądu jedynie swoje zdanie, a chętnie dowiem się, jak temat wygląda z innych stron…
      i… tak mi się wydawało, że to by się mogło sprawdzić jako broń. < < Słowem – praktyczne!
      Jeszcze jedno dziwne pytanie – skąd nazwa bishop sleeves? Pierwszy rzut wyszukiwani dał mi jedynie pojęcie, w jakich latach [wiekach…] takie rękawy pojawiały się często.

      Usuń
    3. A to chyba dość częste, że osoba, choć lubi muzykę albo estetykę, woli się nie identyfikować. Nie mam z tym problemu - jeśli ktoś patrzy na gotyk ciepłym okiem, to zazwyczaj i tak da się to wyczuć >D Mi jest po prostu wygodniej określić siebie jednym mianem, bo... nie wiem, bo po prostu gotyk jest fajny i ma fajne konotacje historyczne, a poza tym ze względu na strój to po prostu po mnie widać i głupio byłoby się rzucać z zaprzeczaniem. Zresztą, takie postawienie sprawy wprost przyciąga ciekawych ludzi, a odsiewa miałkich. (czasem też przyciąga fetyszystów, ale to inna sprawa)

      Przyznam, że byłabym ciekawa osób, które jednego tygodnia pomykają w cyberze, a kolejnego w retro XD Jeszcze dochodzi kwestia: która z tych stylistyk jest powiedzmy pozą do zdjęć?

      Udało mi się znaleźć tylko tyle, że zaadaptowane ze stroju biskupa. Szczerze mówiąc nie kojarzę żadnego stroju kościelnego wyższego stopniem, który nie miałby szerokich rękawów na zewnątrz, a wąskich pod spodem - ale udało mi się znaleźć obraz renesansowego biskupa, który chyyyba ma coś na kształt szerokiego rękawa zebranego w mankiecie, choć możliwe, że po prostu tak namalowane. W każdym razie sama też bym strzelała, że to wynalazek najwcześniej renesansowy, w okresie Tudorów widuję takie skromnawe...

      Usuń
  3. Fetyszyści fetyszyzujący przypory, witraże i sklepienia budowli gotyckich! : D

    A w sumie bywało. Wiadomo, że stroje do zdjęć bywają bardziej podkręcone, ale znowuż - zawsze przebijały jakieś indywidualne gusta czy preferowane stylistyki.

    Tak odbijając w inny temat - większość budynków na zdjęciach nadal jest szalenie inspirująca, rozbraja mnie za to ten różowy. >D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby mi się sami tacy trafiali, to może nawet nienawidziłabym ludzi mniej >D

      Nie śmiej się z różowego, to jest fontanna Rimondi, jedno z dwóch głównych zabytkowych miejsc w tym mieście, aż zaznaczone na ogólnym widoku na Google Maps XD (a przy okazji umiejscowione koło mnie)

      Usuń
  4. Lata temu subkultura gotów była mi odskocznią od ponurej rzeczywistości. Z racji wykonywanego zawodu musiałam ubierać się nijako i grzecznie. Spędzałam długie, bezowocne godziny uwięziona na recepcjach rozmaitych firm, przeglądając zagraniczne blogi mrocznych elegantek. Wszystko, co związane z Romantyzmem w tym polonistycznym znaczeniu, czyli - zwichrowane, stające okoniem do zastanego porządku, egzaltowane, "egzotyczne" - od małego wchodziło mi jak w masło. Ale oldskulowej gotyckiej nuty spróbowałam raz czy dwa - i odbiłam się od niej. W sercu moim zawsze królować będzie mięsisty stary rock i metal, taka prawda. Choć polubiłam niezmiernie pewną odmianę lakierowanego na czarno kiczu, jak Depesze czy Sisters of Mercy.
    Z racji bycia w tych zainteresowaniach kompletnie osamotnioną - błądziłam długo. Najpierw wydawało mi się, że styl gotycki = te koszmarne kiecuchy z Laughing Vampire i buty dla striptizerek. To mnie odrzucało. Potem zaplątałam się w uwielbienie dla mocno historyzującego stylu victorian gothic, który - choć piękny i efektowny - jest moim zdaniem diablo niewygodny. Zgromadziłam minikolekcję falbaniastych koszul ze stójkami, a potem zakładałam je niechętnie i rzadko, bo mankiety (w ogóle rękawy sięgające dłoni) wkurzają mnie jak mało co.
    Musiało minąć sporo czasu, nim pojęłam, że mogę pożenić bardzo eklektyczne inspiracje szeroko pojętym "mrokiem" z silnym zamiłowaniem do wygody. Na pomoc przyszedł mi świeżo wykluty podstyl strega - żadnych duszących człeka gorsetów, praktyczne buty i komfortowe warstwowania (jak nie zamarznąć zimą na śmierć w wytwornej wiktoriańskiej kreacji, oto jest pytanie, na które dotąd nikt mi nie odpowiedział.) Przytuliłam go do serca. Choć wiem już, że jestem typowym kierowcą niedzielnym - nie dla mnie rzucanie się w jakąkolwiek stylistykę na całego. Mam ścienną szafę typu Komandor. Z lewej strony wiszą wyłącznie czarne (i nieliczne bordowe) ciuchy, z prawej - moje ulubione rozmyte szarości, pudrowe wrzosy, zblakłe błękity. I tak już raczej zostanie.

    OdpowiedzUsuń

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie przepadam za wszystkimi gockimi gigantami - najjaskrawszym przykładem jest Joy Division, który wykręca mi zęby na drugą stronę. A tylu ludzi uwielbia.
      Ja właściwie nie mam problemu z historyzującym gotykiem. Widzę, czemu można uznawać go za niewygodny, ale za długo w nim chodziłam w czasach szkolnych, by mi wadził. Stójki uwielbiam, długie mankiety też, bo lubię poczucie struktury, jaki one dają. A może po prostu go czuję i problem jest na tym samym polu, na którym ja miałam z romantigothem - nie współgra z charakterem, więc z gruntu jest niewygodny.
      Strega bardzo dobrze przygarnia przygaszone pastele. Ten podstyl ma też swoje podstyle, praktycznie wszystko można w nim zrobić i potem odkryć, że ktoś już wcześniej na to wpadł.

      PS. Nigdy nie zamarzałam w wiktorianizujących strojach. 3 kiecki, 2 koszule, rękawiczki i dawaj. Odkrycie, że można nosić na sobie więcej niż jedną spódnicę, było moim zbawieniem. Ale ja jestem w sumie dość żulerska i rozumiem, że to nie dla każdego rozwiązanie.

      Usuń
    2. Owszem, moje ulubione odcienie świetnie się w strega wpisują - choć okutana od stóp do głów w przybrudzony, rozmyty lila nie będę raczej prezentować się Mhrocznie, to z pewnością - malowniczo. A paleta podtekstów zaiste obejmuje wszystko, co lubię w życiu; od Mad Maxa, przez tribal fusion, po poetykę Tiffany Aching, najpraktyczniejszej z czarownic.
      Trzy bluzki naraz etc. to rozwiązanie dla kogoś po prostu bardzo chudego, wiesz. Ja wyglądałabym jak obleczony w funeralne koronki kawał pasztetowej. :D A poza tym lubię swetry, do cholery. Najbardziej te w formie długaśnych narzutek o malowniczo powiewających połach. Styl wiktoriański ich nie przewiduje.

      Usuń
    3. Od stóp do głów w lila to faktycznie mało jak mroczna dama, ale czarne elementy pośród tego morza wrzosów i lawendy? Choć lawenda z kolei nie jest Mad Maxowa >D To bardzo dobra inspiracja skądinąd. Pudrowe kolory też mi się bardzo podobają, ale raczej na kimś, nie mogę się coś przemóc, żeby zacząć je nosić.
      A pierdolenie z tymi swetrami - zarzucasz swetras na wiktoriańską kieckę i jesteś victorian strega, ot co >D Jedno dla drugiego jest wręcz stworzone.

      Usuń
    4. Nah, teraz już na pewno do wiktoriańszczyzny nie wrócę, chyba, że w baardzo luźnych nawiązaniach. Nie czuję się swobodnie w krawieckich, obciskających ciało, nierozciągliwych krojach, kołnierzyki mnie duszą, buty na obcasie (jakimkolwiek) podziwiam tylko z dala - oraz nie cierpię prasowania. :D
      Będę testować swoje spłowiałości w różnych konfiguracjach. To właśnie jest najlepsze w świadomym szukaniu swojego stylu - ta podróż nigdy się nie kończy.

      Usuń
    5. Ostatnie zdanie mogłoby być niezłym mottem: "To właśnie jest najlepsze w świadomym szukaniu swojego stylu - ta podróż nigdy się nie kończy." <3
      Też poszukuję stylu, tylko jestem raczej na początku drogi, kocham czerń, ale kocham również błękity i nieoczywiste niebieskości, romansuję z różnymi estetykami, ale jeszcze nie znalazłam takiej w 100% dla siebie. Ostatnio zastanawiam się, czy i jak można osiągnąć efekt mroku i tajemnicy lub bezkompromisowości ("życie na własnych warunkach") bez czerni i masy sztandarowych mhrocznych dodatków. Albo jak wpleść jakiś ślad swoich upodobań estetycznych w środowisko korporacyjne, gdzie nawet odsłonięte ręce czy ciemne gładkie dżinsy nie są szczególnie mile widziane :P

      Ra wygląda jak z jakiegoś starego filmu grozy, super :D

      Usuń
    6. Teoretycznie mrok i tajemnicę można załatwiać jasnymi kolorami też XD Zgaszone pastele, szarości, nawet biel/kremowy - kwestia stylistyki. W sukni ślubnej nie będzie się wyglądać mrocznie, ale w mori z użyciem wyłącznie białego koloru już tak. W białej lolicie zresztą też. Szaremu wystarcza właściwie tyle, aby był powiewny. O cybergotyku nawet nie wspomnę XD Dolly kei też używa minimalne ilości czerni. Masa mrocznych dodatków też nie jest konieczna - ja po prostu to lubię, ale też widuję mhroczniejsze niż te, które ja noszę - ale po coś one istnieją i jeden nie zaszkodzi...
      A wplatanie upodobań w korpostrój da się zrobić i ludzie to stosują - corp goth jest stylem, który istnieje ( sophistiquenoir.com prowadziła kiedyś dobrego bloga - niektóre z jej strojów bywały dla mnie wręcz za mało klimatyczne, więc powinny się nadawać XD). Takie rzeczy załatwiają kolory, buty, broszki (świetna rzecz, a tak mało doceniana!), insza biżuteria. Można przyszyć sobie wąską gipiurową taśmę jakieś 8 cm powyżej dolnego rąbka ołówkowej spódnicy i już jest lepiej XD

      Usuń
    7. A propos white mori, przypomniała mi się Twoja "komunijna" sukienka XD
      Hm, używanie kolorów jest trochę wyzwaniem, czarny jest jednak łatwiejszy w obsłudze :P
      Widziałam kiedyś tego bloga i miałam podobne zdanie (że nudno) :D
      Właśnie tak kombinuję - kolory, buty, biżuteria, czarna wstążka do koszuli - jak kiedyś przemalowano w pracy ściany na czarno, słyszałam, że się świetnie wtapiam w otoczenie ;)

      Usuń
    8. Ok, zwracam honor, znalazłam u Sophistique Noir też coś ciekawego ;)

      Usuń
  5. Happy goth anniversary ☺. Your style has tryly evolved to something unique and beautiful. What a gorgeous town.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you so much :) Yes, Rethymno is such a pretty town, I would recommend it to anyone who'd have extra money to spend on a trip.

      Usuń
  6. Another perfectly assembled set of layers. Love the outfit! That handmade hat is amazing. :D Happy goth anniversary!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks, Bane :D I'll show this hat a bit better soon, I'm very proud of it!

      Usuń
  7. I love your individual and detailed style! I've been inspired by darker things all my life too, whether I'm wearing black or colours at the moment!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks! I miss craziness of my early outfits, though :D And darker side of life is truly rich and inspiring <3

      Usuń
  8. Great outfit, I LOVE that necklace. Very unique!

    OdpowiedzUsuń