29 stycznia 2017

Finis Cretae

My stay on Crete has come to an end. And I don't miss it. Don't get me wrong - it's a lovely island with a gentle weather and friendly people, which I could recommend to everybody with extra money to spend. But such languorous places are fine for a short amount of time with intense sightseeing, not for living there longer.
Although I'm happy that thanks to Erasmus programme I could visit places unattainable for me otherwise, I'm also highly dissatisfied with academic part of this trip (but the library contents were fantastic). And very tired with social difficulties produced by everyday life in a foreign country and learning at a new place. I've hoped some of my social fears will heal thanks to this stay, yet it seems they're worse than ever. That's not how it was supposed to look like.

Mój pobyt na Krecie dobiegł końca. I nie tęsknię. Nie zrozumcie mnie źle - to urokliwa wyspa o przyjaznej aurze tak pogodowej, jak i ludzkiej, które mogłabym polecić każdemu z nadprogramowym pieniądzem na przetracenie. Ale tego typu leniwe miejsca są dobre na krótki pobyt połączony z intensywnym zwiedzaniem, nie na dłuższe mieszkanie.
Choć jestem szczęśliwa, że dzięki Erasmusowi mogłam zobaczyć zakątki, których w innym przypadku nigdy nie byłoby mi dane odwiedzić, to jestem mocno rozczarowana stroną naukową tego wyjazdu (choć zasoby biblioteki były fantastyczne). I bardzo zmęczona trudnościami społecznymi, jakie wygenerowało codzienne życie w obcym kraju i nauka w nowym miejscu. Miałam nadzieję na polepienie pewnych niedostatków mojego charakteru na tle lęków społecznych, a jest ze mną chyba gorzej niż kiedykolwiek. Nie tak to miało wyglądać.


But, the peaceful monastery of Arkadi, tiny Chromonastiri and Gallos villages, majestic Knossos, golden Minoan cemetery of Armenoi, a e s t h e t i c evening Chania, military museum with pink walls and tanks, leg-killing trips outside the town, monumental walls of Fortezza, dense labyrinth of narrow streets with ruined houses, stocky palm trees at the seaside, drinking under the lighthouse - and my first and last experience with Rethymno: the closeness to the Sea reeking of fish and seaweed - these I will hold dear in my heart. I will remember dearly even Mordor-like long and hot walk to a lighthouse in Chania, snow-covered mountain tops and ugly Heraklion.

Ale tchnący spokojem klasztor Arkadi, maleńkie wioski Chromonastiri i Gallos, majestatyczne Knossos, złociste minojskie cmentarzysko w Armenoi, e s t e t y k ę wieczornej Chanii, różowe muzeum wojskowe z czołgami, urywające całkiem dosłownie nogi z dupy wycieczki na górzyste zadupia, monumentalne mury Fortezzy, gęstą plątaninę ciasnych uliczek z odrapanymi budynkami, korpulentne palmy na wybrzeżu, picie na latarni morskiej - i moje pierwsze i ostatnie doświadczenie z Rethymno, czyli bliskość cuchnącego rybą i glonem Morza - będę trzymać ciepło w serduszku. Będę w nim trzymać nawet długą i gorącą jak do Mordoru drogę na latarnię morską w Chanii, ośnieżone szczyty gór i brzydki Heraklion.



Velvet dress - thrift store (Betty Barclay) aksamitna sukienka vintage
Body chain - Stradivarius aksamitna sukienka w stylu retro princeska
Studded belt - thrift store pasek ćwiekowany z ćwiekami gotycki
Metal belt - thrift store gypsy turkish belt
Pomegranate earrings - repurposed keychains from Rethymno kolczyki granaty srebrne
Fake septum - Lokaah gotycka stylizacja w stylu goth gothic
Nose chain - anklet from Chania jak ubrać się w stylu gotyckim
Afghan bracelets - Allegro how to dress goth
Studded bracelets - Lokaah aksamitna gotycka sukienka
Silver bangles - H&M sukienka Wednesday Addams
Net gloves - Klimatyczne siateczkowe mitenki wiązane z siateczki
Lace shawl - thrift store koronkowa chusta z frędzlami ludowa
Laced boots - H&M sznurowane kozaki do kolan wiązane


In this last entry from Crete I'd like to show you my favourite snaps of places which didn't get to have an entry of their own, despite being more or less breathtaking. First - Gallos village!

W tej ostatniej notce z Krety chciałam pokazać moje ulubione ujęcia z miejsc, które nie doczekały się swojego własnego wpisu, mimo mojego mniejszego lub większego zachwytu. Pierwsze - wieś Gallos!




...road from Gallos to Armenoi...

...droga z Gallos do Armenoi...



...and Armenoi necropolis. It's a Late Minoan cemetery from 1500 BCE, situated on a hill's gentle slope, overgrown with twisted oak trees. The vaults aren't imposing - they are tiny, walls are bare, and all found items (with interesting Minoan coffins, called larnaxes, among them) are in museums - but one can go inside. And could I say 'no' to going into the crypt? >D

...i nekropolia w Armenoi. To późnominojskie cmentarzysko z 1500 p.n.e., położone na łagodnym zboczu wzgórza, porośnięte powykręcanymi dębami. Grobowce nie są imponujące - są niewielkie, ich ściany są gołe, a wszystkie artefakty (łącznie z ciekawymi minojskimi trumnami, zwanymi larnaksami) stoją w muzeach - ale można do nich wchodzić. A czy mogłabym się oprzeć wejściu do krypty? >D



Villa Clodio in Chromonastiri. At first it used to be Venetian summer residence, then house of an Ottoman dignitary, now - a military museum. Pink one >D

Villa Clodio w Chromonastiri. Początkowo wenecka rezydencja letnia, potem siedziba osmańskiego dygnitarza, ostatecznie - muzeum militarne. Różowe >D


Chromonastiri village itself, with tiny graveyard in the mountains.

Sama wieś Chromonastiri, z maleńkim górskim cmentarzykiem.




Heraklion trying to convince you it's pretty, or at least of intriguing kind of beauty...

Heraklion próbujący przekonać was, że jest ładny, a przynajmniej intrygującej urody...



...and the true face of Heraklion.

...i Heraklionu oblicze prawdziwe.


Enjoy pollution! >D



I wear this necklace in every possible way except for a proper(?) normal one.

Noszę ten naszyjnik w każdy możliwy sposób poza właściwym(?) normalnym.

22 stycznia 2017

Waters devouring men

It is said we know less about the ocean floor than we do about the surface of the Moon. The links between these two are marvellous, by the way. Our satellite was likely to be created from Earth's rocky debris flown into space when Earth collided with a Mars-sized body. Our planet got one more thing from this impact - vast areas that couldn't build up this lost material once again and can't rise above a certain level: oceans. For pagan folk, and especially Wiccans, this correlation between waters and the Moon is even more obvious, as both are elements of the goddess and feminity in general.
Since I've mentioned heathenry - no sex is universal for aquatic gods around the world. I'd say roughly half of them are male and half are female; on the top of this some mythologies see a pair of Sea deities, where one of them embodies its destructive force and the other one is benevolent (and it's not that obvious which gender gets which domain). But it's not the gods that interest me the most in the Sea myths. What I love the most about them are the Sea monsters, elements of the primordial chaos - some of them earlier used to be the gods themselves...

Powiada się, że o dnie oceanicznym wiemy mniej niż o powierzchni Księżyca. Powiązania między tymi dwoma tworami są przewspaniałe, tak nawiasem mówiąc. Nasz satelita prawdopodobnie powstał z materiału skalnego Ziemi wyrzuconego w kosmos przy zderzeniu tejże z obiektem wielkości Marsa. Ziemia dostała w wyniku tego zderzenia jeszcze jedną pamiątkę - olbrzymie powierzchnie, którym nie udało się zabliźnić i nie mogą się wydźwignąć ponad pewien poziom: oceany. Dla ludzi zainteresowanych pogaństwem, a zwłaszcza Wiccą, korelacja między wodami a Księżycem jest jeszcze bardziej oczywista, jako elementy bogini i kobiecości w ogóle.
Skoro już napomknęłam o pogaństwie - nie uniwersalizmu w płci bogów wód. Strzelałabym, że rozkładają się po równo; ponadto niektóre mitologie przewidują dla Mórz parę bóstw, z których jedno uosabia jego destrukcyjny charakter, a drugie obfitość pożywienia (i to też nie jest takie oczywiste, która dziedzina komu przypada). Nie bogowie wszakże interesują mnie najbardziej w mitach morskich. Tym, co mnie najbardziej w nich ciekawi są potwory Mórz, elementy pierwotnego chaosu - które w niektórych przypadkach same były wcześniej bogami...


The mythical monsters of the deep are usually depicted as dragons or Sea serpents. To be honest, the difference between mythical serpent and dragon is minimal; if a language had both of these words, then they were used interchangeably... If a serpent was giant and had wings, then it was enough to call it a dragon. Or it could have been giant snake with legs and no wings - it's the most common type, in fact. Fiery breath is virtually nonexistent in myths. It's a big difference from the flying and cave-dwelling lizard king we know, but I assure you - mythical serpent-dragons didn't use their wings, they all were very chthonic in their character and occupied waters. Or they didn't occupy waters, because they felt like causing chaos. It depends >D
What I wanted to say is that great serpents/dragons lived in every Sea in the world. Like Rainbow Serpent, an androgynous creator of the world for Aborigines, who manifests as a rainbow and who created Australian landscape by slithering. Like Greek Scylla and Charybdis, the former being a dragon with six serpentine necks preying on sailors, and the latter being a giant maw just under the surface of the water, dragging everything to the bottom of the Sea in a whirlpool. Like Nordic Jörmungand, so colossal it encircles whole Earth with its body and has its teeth sunken in its own tail. Like Vritra, who have held all the waters of the world captive causing drought, as the ancient Hindus have written in Vedas. There are water dragons of the Japanese, of both Northern and Southern Native Americans, of the Maori, of the Finnish, of the Koreans, there is a benevolent pair of cosmogonic water serpents in the Voodoo pantheon...
And there is my beloved Sumerian Tiamat, whose name means 'Sea', the one true mother of dragons, the primordial abyss of saline waters and the chaos before the creation of light. She inspired ancient Israelites to have well-known multiheaded Leviathan, whose flesh Yahveh promised to feed to the righteous at the end of times; the Hittites to have sly Illuyanka, the only dragon who actually managed to defeat his enemy - the storm god - and took his eye and heart; the Canaanite peopless to have seven-headed Lotan, the servant of the Sea god Yam; and Medieval Jews to have Rahab, whose name in Biblical Hebrew was used to describe Egypt. You have no idea how much this last one does me good >D

Mityczne potwory głębin najczęściej są smokami lub wężami morskimi. Tak naprawdę różnica między mitycznym wężem a smokiem jest nieznaczna; jeśli istniały w języku dwa osobne określenia, to najczęściej były używane wymiennie... W praktyce wystarczało, aby wąż był ogromny i miał skrzydła, by mógł być nazywany smokiem. Albo mógł być ogromny, mieć łapy, a skrzydeł nie - to właściwie najpopularniejszy typ. Zianie ogniem praktycznie nie występuje w mitach. Duża to różnica względem znanego nam jaszczurczego króla przestworzy kryjącego się w jaskiniach, ale zaprawdę powiadam wam - mityczne wężosmoki nie robiły użytku ze skrzydeł, tylko miały charakter wybitnie chtoniczny i siedziały na dupie w wodzie. Albo nie siedziały, bo siały chaos. Zależy >D
W każdym razie ważne jest to, że wielkie węże/smoki żyły w każdym Morzu świata. Jak Tęczowy Wąż, androgyniczny twórca świata Aborygenów, który manifestuje się jako tęcza i którego ruchy ciała wyrzeźbiły krajobraz Australii. Jak greckie Skylla i Charybda, gdzie ta pierwsza jest smokiem o sześciu wężowych szyjach czyhająca na żeglarzy, a druga olbrzymią paszczą tuż pod powierzchnią wody, wciągającą wszystko na dno Morza niczym wir. Jak nordycki Jörmungand, tak kolosalny, że opasuje ziemię dookoła zatopiwszy zęby w swoim ogonie. Jak Wrytra, który skradł wszystkie wody świata powodując suszę, jako starożytni Hindusi zapisali w Wedach. Są wężowe smoki Japończyków, Indian obu Ameryk, Maorysów, Finów, Koreańczyków, jest kosmogoniczna para przychylnych ludziom wodnych węży w panteonie voodoo...
I jest moja najukochańsza sumeryjska Tiamat, której imię znaczy "Morze", jedyna słuszna matka smoków, pierwotna otchłań słonych wód i chaos przed powstaniem światła. Jej postać zainspirowała Hebrajczyków do posiadania dobrze znanego wielogłowego Lewiatana (twój najlepszy sąsiad!~ Rozwala mnie to za każdym razem.), którego mięsem Jahwe obiecał nakarmić ludzi prawych na koniec czasów; Hetytów do cwanego Illujanki, który jako jedyny smok zdołał pokonać swojego adwersarza, boga burz, i zabrał mu oko i serce; ludy Syro-Palestyny do siedmiogłowego Lotana, sługi boga Morza Jama; i średniowiecznych Żydów do Rahaba, którego mianem w czasach biblijnych Izraelici określali Egipt. Nie macie pojęcia, jak mi to ostatnie robi dobrze >D


I have a lot of sympathy towards patrons of powerful waters, although I'm a non-believer. My relationship with spirituality is a complicated one - I don't believe because I can't, but I'd love to be capable of it. Then again, I've managed to calm angry waves twice, when in a fit of fancy I've poured red wine onto them while yelling 'for Tiamat!'...

W moim serduszku jest wiele sympatii dla opiekunów potężnych wód, choć jestem niewierzącą osobą. Właściwie moja relacja z religijnością jest skomplikowana - nie wierzę, bo nie potrafię, choć bardzo chciałabym umieć. A jednak zdołałam dwukrotnie uspokoić zagniewane fale, gdy w przypływie fantazji ulałam na nie czerwone wino krzycząc "dla Tiamat!"...




Crop top - thrift store, altered by me (Cameo Rose)stroje w stylu strega fashion inspiracje
Ripped top - thrift store, altered by me (Atmosphere) stroje w stylu nu goth inspiracje
Ripped dress - thrift store, altered by me (KappAhl) strega fashion co to
Maxi tulle skirt - thrift store strega fashion jak się ubrać
Long shrug - thrift store gotka strój
Shredded shrug - thrift store, altered by me gotycki strój w stylu goth gothic
Knitted shrug - handmade polska gotka
Skeleton hands necklace - H&M goci w polsce
Lace gloves - Bibeloty jak ubierają się goci
Studded bracelets - Lokaah styl goth gothic polska
Pearl bracelet - Chinese market moda gótica
Bangles - H&M estilo gótico
Labradorite ring - Lokaah orientalny pierścionek z labradorytem
Laced boots - H&M wiązane kozaki do kolan H&M


I think I've stressed enough how important place is the Sea for me?

Chyba dałam dostatecznie do zrozumienia, jak bardzo ważnym miejscem jest dla mnie Morze?










Nerdy inscriptions again! This time it's not wonky Latin, but IDDQD, the legendary godmode cheat code from Doom, written in font from the game. No matter how you'd look at it, this entry is about monsters and gods, isn't it...?~ >D

Nerdowskie napisy powracają! Tym razem to nie łamana łacina, a IDDQD, legendarny kod na nieśmiertelność z Dooma, zapisany czcionką z gry. Jakby na to nie spojrzeć, ten wpis jest o potworach i nieśmiertelnych, czyż nie...?~ >D

15 stycznia 2017

Aren't you a little ray of pitch black

My folder with music tells me several months ago I had my 10th anniversary of being a goth. Go me! I actually had been preparing for this entry - only to miss the exact date in the end, because I remembered it wrong. Go me [2]. Screw it anyways, writing about Knossos was way better.
So I can say goth as a subculture, with its visuals and music, is a subject of my conscious interest for 10 years. That's not even half of my life, but would lie if I said my earlier years didn't bear any signs of attraction to the 'darker side'. I was fascinated by dark romanticism already as a child, everything mysterious and unrevealed was giving me thrills. Elaborate historical gowns trimmed with lace were my eye-candy, and sophisticated villains with complicated past - soul-candy. But I would also lie if I said that I was natural born goth - no. And I'm afraid anyone, who'd make such statement, would be trying too hard. Nobody can be born goth, as the Gothic peoples assimilated themselves centuries ago and have no direct descendants, no matter how one looks at it >D

Mój folder z muzyką podpowiada mi, że kilka miesięcy temu stuknęła mi 10 rocznica bycia gotem. Yay! Skądinąd przygotowywałam się do tego wiekopomnego postu - a skończyło się tak, że dokładną datę i tak przegapiłam, bo źle ją zapamiętałam. Yay [2]. Zresztą mniejsza o nią, pisanie o Knossos było lepsze.
Tak więc mogę powiedzieć, że gotykiem w znaczeniu subkulturowym, to jest muzyką i stroną wizualną subkultury, świadomie interesuję się od 10 lat. To nawet nie połowa mojego życia, ale skłamałabym twierdząc, że lata wcześniejsze nie nosiły znamion pociągu do mroczniejszych klimatów. Już jako dzieciaka fascynował mnie mroczny romantyzm i to, co tajemnicze i nieodkryte. Stare suknie obszyte koronkami były dla mnie ucztą dla oczu, a wyrafinowane czarne charaktery z zagmatwaną przeszłością - ucztą dla serduszka. Jednak skłamałabym także twierdząc, że gotem się urodziłam - nie. I każdy, z czyich ust padłaby taka deklaracja, chyba ciut za bardzo starałby się coś udowodnić. Nikt nie może być urodzonym gotem, bo plemiona Gotów zasymilowały się stulecia temu i nie mają swoich bezpośrednich potomków, jakkolwiek by na to nie patrzeć >D


These 10 years led me into many regions of the subculture. I started as a tradgoth orthodox, who listened only to oldschool and threw disdain on everything else. Including electronic music, which is funny, since synthpop and new wave are very similar to gothic music and always been my favourite genres. But you know, overzealousness of a neophyte is a thing that exists... Additionally, in my first years of getting in touch with the subculture, browsing photos of other goths convinced me that only flowing, lacy, wide-sleeved romantigoth clothes are acceptable as Truly Gothic. I've been wearing such things back then, but didn't feel good in them. It was more a disguise for me and to make things worse, I've been taking it way too seriously. Yep, kids are dumb >D
Nowadays I don't have a problem with neither music, nor fashion, nor with trying to play to the others; I follow only myself and my feelings. I know a laid-back approach is necessary, and in order for something to be pleasurable it has to be played with. Electronica made a comeback into my life, because it shaped me greatly - and if it brought another genres with itself.... well. I have problems with listening to guitar music now >D I know it's wrong to limit my fashion inspirations when my interests are diverse. I love the 80s and they will always remain dearest to me, but what would I do without Edwardian era, without 20s flapper fashion, without old Near East, without shapeless layers of frills? What I like the most about goth is its diversity and lack of strict principles - I try to enjoy the best of it, a loose subculture is a good subculture. Why bother with labels, then? It's easy - I'm a claustrophile and it means I feel good in narrow spaces <3

Te 10 lat zaprowadziło mnie w różne rejony subkultury. Wystartowałam z pozycji tradgotyckiego ortodoksa, co to słucha wyłącznie oldschoolu i rzuca pogardą na wszystko inne. Łącznie z elektroniką, co w sumie jest dość zabawne biorąc pod uwagę to, jak synthpop i new wave lat są podobne do gotyku i jak od zawsze były moim preferowanym gatunkiem. Ale wiecie, nadgorliwość neofity jest zasadą, która istnieje... Do tego w pierwszych latach poznawania subkultury oglądanie zdjęć innych gotów wzbudziło we mnie przekonanie, że tylko powiewne, koronkowe firankowe ciuchy o szerokich rękawach są Prawdziwie Gotyckie. Nosiłam wtedy takie rzeczy, lecz nie czułam się w nich dobrze. Z perspektywy czasu widzę, że to było to dla mnie przebranie, na domiar złego traktowane przeze mnie zbyt poważnie. Dzieci są głupie, tak >D
Nie mam już problemu ani z muzyką, ani z modą, ani z przypodobywaniem się innym; podążam już tylko za sobą i swoimi odczuciami. Wiem, że potrzeba trochę dystansu, a żeby coś sprawiało przyjemność, to trzeba się tym bawić. Elektronika wróciła do łask, bo mnie ukształtowała - a że moje horyzonty się przy okazji poszerzyły o kilka innych gatunków... cóż. Teraz mam wręcz problemy ze słuchaniem gitarowej muzyki >D Wiem, że w modzie nie mogę się ograniczać w inspiracjach, jeśli moje zainteresowania są zróżnicowane. Wielbię lata 80 i zawsze pozostaną mi najbliższe, ale co zrobiłabym bez epoki edwardiańskiej, bez mody lat 20 XX wieku, bez dawnego Bliskiego Wschodu, bez bezkształtnych falbaniastych warstw? W gotyku lubię najbardziej jego różnorodność i brak sztywnych zasad - staram się z tego czerpać, luźna subkultura to dobra subkultura. Po co mi wobec tego taka szufladka? To proste - jestem klaustrofilem, a to znaczy, że czuję się dobrze w ciasnych miejscach <3




Shrug with pompoms - thrift store wiedźmowy strój w stylu strega fashion inspiracje
Shirt with bishop sleeves - thrift store (River Island) gotycka koszula szerokie rękawy
Tunic with lace hem - thrift store gotycki strój w stylu goth gothic
Dress with vertical stripes - thrift store strój w stylu dark mori kei inspiracje
Skirt with horizontal stripes - thrift store (Atmosphere) moda gótica estilo gótico
Longest skirt - thrift store strega fashion outfit
Necklace with blades and nails - surIndustrialle postapo style necklace postapocalyptic
Beaded belt - thrift store pasek z koralikami
Henna gloves - Restyle strój gotycki
Laced boots - H&M gotyckie wiązane kozaki H&M
Cloche hat - handmade retro kapelusz lata 20


When wandering on one of main shopping streets in Rethymno I pass by a remains of a small mosque, one of Kara Mussa Pasha to be exact, since there are four former mosques in this town. The building's site is closed with a padlock, but it's also surrounded by a very short fence...~ And short fences, lack of surveillance cameras and lack of 'private property do not enter' signs always look like a challenge to me, since everything which is not forbidden is permitted. So I said 'witness me!', pulled up tons of skirts and investigated this tiny space at least semi-legally. As of yet, the police doesn't look for me >D

Przy spacerowaniu jedną z głównych ulic handlowych w Rethymno mijam resztki małego meczetu, Kara Musa Paszy dokładniej mówiąc, bo byłe meczety są w tym mieście cztery. Teren budowli jest zamknięty na kłódkę, ale jest też ogrodzony bardzo niskim płotkiem...~ A niskie płotki, brak kamer i tabliczek z napisem "teren prywatny nje wchodzicz" zawsze traktuję jako wyzwanie, zgodnie z zasadą, że co nie jest zabronione, jest dozwolone. Tako "witness me!" rzekłam, podkasałam tony kiecek i zbadałam skwerek co najmniej półlegalnie. Póki co policja mnie nie szuka >D







Gods, how I love wide bishop sleeves. And beads. And sequins. And fingerless gloves. And 20s cloche hats. You have no idea.

Bogowie, jak ja wielbię szerokie rękawy zebrane w mankietach. I koraliki. I cekiny. I rękawiczki bez palców. I kloszowe kapelusiki w stylu lat 20. Nie macie pojęcia.