8 grudnia 2017

Ruffle crazy

Sometimes I get overwhelmingly sad while thinking about lost literary works from Antiquity. All the classics researchers have now is but a small section of what have been. Some works exist only as fragments, ranging in length between few pages and few words. Lots of works are known only from a title mentioned in another work. How much could have been lost without any trace, without any mention - or with a mention in another lost work? Researchers think stories that expand myths, like tragedies for example, are based upon these lost versions.
For me, though, it doesn't sound convincing at all - why deny the Ancients the imagination? For me - somebody who spent a good amount of time in various fandoms - it's just an AU fanfiction >D You think I'm exaggerating? A certain Greek poet explicitly wrote in one of his odes he's not happy with the canon version of the myth and he wrote his own. With a crack gay pairing. Ladies and gentlemen - it's the purest form of fanfiction. And there were also ship wars. Between such giant names you'd be amazed. But these are lost as well...
But, if the afterlife exists, then the dead books should also go there. Otherwise who needs an afterlife like this.

Czasem robi mi się przytłaczająco smutno, gdy myślę o zaginionych dziełach literatury ze starożytności. To, co pozostało klasykom, jest bardzo niewielkim wycinkiem tego, co było. Część istnieje we fragmentach, wahających się od kilku stron do kilku słów. Duża część jest znana tylko z tytułu wspomnianego w innym dziele. Jak wiele mogło przepaść bez śladu, niewspomnianych - bądź wspomnianych w dziełach, które także się nie zachowały? Badacze sądzą, że historie rozszerzające mityczne opowieści, jak na przykład tragedie, bazują właśnie na zaginionych wersjach.
Dla mnie jednak to nie brzmi ani trochę przekonująco - dlaczego odmawiać starożytnym fantazji? Dla mnie - kogoś, kto w swoim czasie siedział trochę w fandomach - to po prostu fanfiki AU >D Myślicie, że przesadzam? Pewien grecki poeta w jednej ze swoich ód napisał wprost, że kanoniczna wersja mitu mu nie odpowiada i oto napisze swoją. Z crackowym gejowskim pairingiem. Proszę państwa - to najczystsza forma fanfiction. Ship wars też istniały, a jak. I to między takimi gigantami literatury, że by was wryło w ziemię. Tyle, że one także się nie zachowały...
Ale, jeśli zaświaty istnieją - powinny iść do nich także umarłe księgi. Inaczej po co komu takie zaświaty.


Ruffly dress - thrift store
Frilly cardigan - thrift store
Shirt with neck ruffle - thrift store
Velvet vest - thrift store
Cloche hat - handmade
Cross brooch - earring from H&M
Quatrefoil earrings - Rossmann
Fake septum - Lokaah

I like ruffly clothes. They always give an impression of wearing bajillion layers, but nooo, it's a lie. Quite useful for being a casual weirdo.

Lubię falbaniaste ubrania. Zawsze sprawiają wrażenie, że ma się na sobie milijon warstw, ale nieee, to kłamstwo. Dość przydatne dla casualowej dziwności.

24 listopada 2017

Goth moth

Here's a fun fact: I have a tendency to bond with people over hatred for the same things. My feelings for things I myself like are lukewarm at best and I rarely make them known. I don't look for friends in fandoms or among goths - hell no, I even avoid specifically these two groups. Sure, liking the same same thing is some foothold for a friendship - but when it turns out we hate the same shit? Sweeeet.
For the time being shared hatred for people wins. Those who like to like others somehow never stayed long in my life.

Mam tendencję do formowania znajomości z ludźmi na podstawie wspólnej nienawiści. Moje uczucia względem tego, co sama lubię, są co najwyżej letnie i rzadko się z nimi ujawniam. Nie szukam znajomych w fandomach czy nawet wśród gotów - ba, ja wręcz unikam zwłaszcza tych grup. Fakt, lubienie tego samego jest jakimś tam punktem zaczepienia do znajomości - ale gdy okazuje się, że nienawidzimy tego samego? Słłłłodko.
Póki co wygrywa wspólne nienawidzenie ludzi. Ci, którzy lubią lubić innych, jakoś nigdy nie zagrzewali miejsca w moim życiu.





Laced butterfly blouse - thrift store czarna mgiełka motyl
Shirt with pintucks - thrift store (H&M) koszula gotycka
Frilly mini dress - thrift store aksamitka gotycka choker
Necklace with blue goldstone - handmade stylizacja gotycka
Studded bracelets - Lokaah jak nosić turban
Bangles - H&M do czego nosić turban
Slave bracelet with long chain - Lokaah
Triangular slave bracelet - olx
Gloves - thrift store, altered by me
Fake septum - Lokaah
Laced boots - H&M
Turban - thrifted scarf

So, my university building is a home for several very random philology studies, and one dude tried to strike up a conversation with me by saying: 'I thought you're into Korean studies, manga, these things - because of your outfits...'
NO ONE HAS EVER INSULTED ME THAT MUCH IN MY LIFE *Nazgul shrieking*

Mój budynek uczelniany mieści w sobie kilka filologii rozpiętych tematycznie od Sasa do Lasa i jeden typiarz spróbował zagaić ze mną rozmowę serwując mi tekst: "Myślałem, że ty koreanistyka, manga, te sprawy - bo stylówa..."
NIKT MNIE DO TEJ PORY W ŻYCIU TAK NIE OBRAZIŁ *wizg Nazgula*

17 listopada 2017

Brain creatures (and other people's hands)

Getting hand-drawn portraits of myself is all fine and dandy, but my narcissism level is not that high and there is something that delights me more than looking at my own face - faces of my OCs <3 Now, I know well nobody gives a damn about other people's OCs besides good buddies of said people, but this is my corner of internet and I'm going to share whatever pleases me >D Especially when it pleases, indeed. Here's my tiny collection of pictures of my brain children I've received from good people during the last few years <3 They don't belong to the same story, so don't look for any sense between them - that's not what it's all about >D (although there would be no crack combinations)

Dostawanie od ludzi swoich ręcznie rysowanych portretów jest milutkie i tak dalej, ale mój narcyzm nie jest aż tak rozbuchany i jest coś, co cieszy mnie bardziej, niż oglądanie własnej gęby - gęby moich OCów <3 Tak, dobrze wiem, że poza ziomeczkami danej osoby nikogo w internetach nie obchodzą cudze OCe, ale to mój kącik w sieci i mam zamiar epatować tym, czym mi się żywnie podoba >D Zwłaszcza, że podoba. Oto malutka kolekcja artów z moimi umysłowymi dziećmi, które dostałam w przeciągu ostatnich paru lat od dobrych ludzi <3 Nie należą do jednej historii i proszę nie szukać między nimi sensu - nie o to tu chodzi >D (chociaż żadne zestawienie nie byłoby crackowe)


Author: Roxiee

Author: Roxiee

Author: Triopse

A junkie deathrocker who sleeps in a coffin, wears more makeup and jewellery than any other of my OCs (yet it's a man), likes zombies and hot pink a little bit too much and is generally a crazy, but kind-hearted and lovable guy. Unless someone makes him shoot them.
My drawing folks consider him to be quite a challenge and I don't know why, because on these he turned out lovely and absolutely in character? <3

Deathrockowy narkofan, który śpi w trumnie, nosi więcej tapety i biżuterii niż jakikolwiek mój inny OC (a jest chłopem), lubi zombie i wściekły róż ciut za mocno i ogólnie jest ciut szalonym, ale sympatycznym typkiem o dobrym sercu. Ale zastrzelić też potrafi.
Moi ludzie rysujący uważają go za znaczne wyzwanie, a ja nie wiem czemu, bo na tych wyżej wyszedł im tak ślicznie i absolutnie in chara? <3



Author: Triopse

Author: Triopse

Author: Roxiee

A really eccentric shamanism-practising quantum physicist in making, I have her for good 16 years (no, not since me being 16 years old. For 16 years.). It's my oldest and most important character, and every picture with her will always make me happier than any other.
This first one shown is the first I've ever received with her, and I'm going to cherish it forever, even despite outdated design <3 I've been allowed to feel this joy as late as one and a half year ago, in spite of telling about her everyone I was a closer friend with over the course of all these years...

Zdrowo ekscentryczny i praktykujący szamanizm fizyk kwantowy in spe, mam ją od dobrych 16 lat (nie, nie od 16 roku życia. Od 16 lat.). To moja najstarsza i najważniejsza postać, i każdy rysunek z nią zawsze ucieszy mnie bardziej, niż jakikolwiek inny.
Ten pierwszy pokazany jest pierwszym z nią, jaki kiedykolwiek dostałam i będę go hołubić na wieki, nawet mimo przestarzałego designu postaci <3 Ta radość spotkała mnie ledwie półtora roku temu, mimo opowiadania o niej każdej osobie, z którą byłam w bliższej znajomości przez te wszystkie lata...



Author: Triopse

Author: wishes to be left uncredited :<

A 10-year-old psychic with a mind full of holes like a sieve, wearing old-fashioned clothes, because everyone gotta have a weird kid among their OCs. Half tied to waters of all kinds, half tied to 19th century industrialism with red bricks.
Childish faces are kinda beauty standard nowadays, but I like my OCs non-standard, so this girl has peculiar face features and is not pretty - and so good it shows.

10-letnie medium o umyśle dziurawym jak sito, noszące staroświeckie ubranka, bo każdy potrzebuje mieć dziwnego dzieciaka wśród OCów. Rozpięta między wszelakimi wodami a XIX-wiecznym ceglanym industrializmem.
Dziecinne twarze są niby standardem piękna, ale wolę niestandardowość, więc ta dzieweczka ma osobliwe rysy gębuchny i nie jest ładniutka - jak dobrze, że to widać.



Author: wishes to be left uncredited :<

This Ancient Egyptian one is a 150% woman, both in her manner of behaviour and weight. A MILF, attractive and very graceful, with kind personality, softest body and most beautiful face of all of my OCs. And incredibly unlucky romantic life. I only want someone to love her D: (and that's why I don't let her have it 8D)
She's also quite challenging due to her body type, so I'm delighted someone who generally prefers to draw slender people, tried my tiny fluffball for me <3

Egipcjanka to 150% kobiety w kobiecie, tak w sposobie bycia, jak i wagowo. MILF, atrakcyjna i pełna wdzięku, o łagodnym charakterze, miękkim ciele i najpiękniejszej twarzy z moich postaci. I niesamowicie nieudanym życiu uczuciowym. Ja tylko chcę, żeby ktoś ją pokochał D: (i dlatego nie pozwalam jej na to 8D)
Ona też jest wyzwaniem przez budowę ciała, dlatego cieszę się niezmiernie, że ktoś, kto normalnie preferuje rysowanie chudych ludzi, spróbował moją kuleczkę <3



Author: Triopse

Despite wearing white - he's a villain. A damned soul under the illusion of a crusader knight. Has a penchant for fire, blood and bared swords. Bites.
Body horror, oh yes. Illusion is not coincidental - it's supposed to cover the macabre state of is body, for to drag others through hell, one needs to be dragged through it first...


To czarny charakter, mimo chodzenia w bieli. Potępiona dusza kryjąca się pod iluzją krzyżowca. Ma skłonności do ognia, krwi i nagich mieczy. Gryzie.
Body horror, o tak. Iluzja jest nieprzypadkowa - ma przykrywać makabryczny stan jego ciała, bo aby siać piekło w czymś życiu, trzeba samemu najpierw przez nie przejść...

10 listopada 2017

Jet bead abomination

I can see a certain tendency in the alt fashion scene to call every vaguely Muslim-looking garment a 'caftan'. While caftans are indeed a thing that exists, this name is widely abused, being used for clothes which have nothing in common with a real kaftan. There is quite a variety of clothing styles to choose from for women who follow Islam (unless they can't make choices of their own >D), and they have their different names. There are caftans, there are abayas in a lot of styles (the farasha style is often mistaken for a caftan), gandouras (usually mistaken as well), jilbaabs, djellabas, takchitas, burqas and so on. They also have trends, regional variations and might overlap with each other, to mess with you even more.
Unfortunately, I'm no expert in this field, and with Chinese sellers all over the internet, who put all possible tags in their auctions, it makes it very hard for a foreigner to pinpoint which garment is which. But know at least this - caftan is worn with a belt and has a feminine silhouette. If it's shapeless - then it's one of the things linked above.

Widzę pewną tendencję w światku mody alternatywnej, aby nazywać wszystkie arabsko wyglądające stroje kaftanami. O ile kaftany istotnie są rzeczą, która istnieje, o tyle ta nazwa jest powszechnie nadużywana dla ubrań, które z prawdziwym kaftanem nie mają nic wspólnego. Kobiety wyznające islam mają solidny wybór ubrań (chyba, że nie mogą sobie pozwolić na własny wybór >D), a każdy z nich ma swoją nazwę. Są kaftany, są abaye w wielu różnych stylach (farasha abaya jest często mylona z kaftanem), gandoury (też zazwyczaj mylone), jilbaaby, djellaby, takchity, burki i tak dalej. Podlegają trendom, mają regionalne odmiany i mogą się zazębiać, żeby nie było za prosto.
Nie jestem niestety ekspertem w tej dziedzinie, a przez chińskich sprzedawców panoszących się po internecie, którzy używają wszystkich możliwych tagów, obcokrajowcowi jest ciężko ustalić, co jest czym. Ale jedno jest pewne - kaftan jest noszony z paskiem i ma kobiecy krój. Jeśli jest bezkształtny - jest jedną z rzeczy podlinkowanych wyżej.






Beaded abaya - thrift store vintage black abaya
Underskirt - thrift store czarna abaya
Ankh earring - New Look ethno goth
Cross earrings - H&M kolczyki krzyże
Velvet choker - H&M aksamitka h&m hm
Short silver necklace - Pull&Bear naszyjnik bluszcz restyle
Ivy necklace - Restyle kolia bluszcz restyle
Triangle, both thumb and both moon rings - H&M
Big blue goldstone and little finger rings - Lokaah
Phaistos disc ring - tourist shop in Rethymno
Blue ring - Bijou Brigitte ethnogoth
Black ring - I am


I love the little islands on Oder in Wroclaw <3 Here's a part of the Malt Island, once a place for students, now being gentrified. The fate of this lonely tenement house, charmingly standing in the middle of nowhere, is at stake...

Uwielbiam wrocławskie wysepki na Odrze <3 Tutaj akurat fragment Wyspy Słodowej, ongi ponoć miejsca dla studentów, obecnie ulegającej gentryfikacji. Losy tej samotnej kamienicy, urokliwie stojącej pośrodku niczego, ważą się...







Now this is an abaya. Shaped like a rectangle, bell sleeves and size 54 - it can't be anything else. I'm also shocked how short it is? I own one more and tried yet another one on, and they all reached above my ankles? Scandalous! >D
Accessories and the whole vibe of this outfit had to be as far away from any ethnic associations as possible. It's a rule I always follow while wearing ethnic clothes.

To akurat abaya. Kształt prostokąta, rozszerzane rękawy i rozmiar 54 - nie może być niczym innym. Szokuje mnie też jej długość? Posiadam jeszcze jedną, przymierzałam raz jeszcze inną, i one wszystkie sięgały mi ponad kostki? Skandaliczne! >D
Dodatki i ogólna stylistyka stylizacji musiały być jak najdalej od etnicznych skojarzeń. To zasada, której zawsze przestrzegam, gdy zakładam etniczne ciuchy.

27 października 2017

'You smell like rose loukoumi'

Lately I'm being haunted by feeling like a worthless and stupid person. I'm not sure if I want to address this issue publicly. It's not about trying to receive some words of reassurance that it's not true from you - these don't mean a lot from people who don't have the same interests as me. There's nothing hard in being impressed by someone's knowledge in a field we know nothing about. It's about me comparing to people who are into the same things as me. Their knowledge is broader and deeper, while I only glide on the surface and fall short in comparison... And this leads straight to drawing even farther-reaching conclusions I definitely don't wish to write about.

Ostatnio prześladuje mnie uczucie bycia mało wartościową i głupią osobą. Nie jestem pewna, czy chcę pisać o tym publicznie. Tu nie chodzi o wyciąganie od was zapewnień, że tak nie jest - niewiele one znaczą od ludzi, które nie interesują się tym samym, co ja. To żadna sztuka być pod wrażeniem cudzej wiedzy w dziedzinie dla nas obcej. Tu chodzi o moje porównywanie się z osobami, które siedzą w tym samym. Ich wiedza jest rozleglejsza i głębsza, ja tylko ślizgam się po powierzchni i wypadam blado na ich tle... A to prostą drogą prowadzi do wyciągnięcia dalej idących wniosków, o których już zdecydowanie pisać nie chcę.




Pleated vintage dress - thrift store
Beaded shawl - thrift store
Victorian capelet - handmade
Skipper cap - Sterkowski
Skull cameo necklace - Nietoperzownia
Moon earrings - H&M
Fake septum - Lokaah
Cobweb tights - Leg Avenue, plus solid white ones underneath and ripped ones over them
Fishnet gloves - Allegro
Winklepickers - Mango


The sight of running water kinda soothes my brain... The birds, though - I'd shoot them.

Widok płynącej wody trochę koi mój mózg... Ale do ptaszysk bym strzelała.




Being told I smell like rose loukoumi (Greek sweets, very tasty and very diabetes-inducing) was one of the best compliments I've ever heard <3 All thanks to my lovely Arabic fragrances. I've also tried doing subtler makeup here. Not sure if I like it.

Tekst o pachnięciu jak różane loukoumi (pyszne greckie słodycze gwarantujące cukrzycę) to jeden lepszych komplementów, jakie słyszałam <3 Wszystko dzięki moim arabskim pachnidłom, kocham je. Spróbowałam tu też subtelniejszego makijażu. Chyba mi się to nie podoba.

20 października 2017

Don't call my name

Do you know what lies behind your name? Do you know what language it originates from and what does it mean in it? Personal names are for us, the modern people, just a bunch of random letters which sound more or less pleasantly. They don't mean much for us, that's why we're so partial to nicknames, subconsciously driven by a wish to be called by a name that's somehow closer to our nature - and a wish to conceal the true one. There probably is some psychological basis to such thinking, but I'm not a psychologist, I'm a classicist - and what if I'll tell you: it's ancient magic?

Czy znasz znaczenie swojego imienia? Czy wiesz, z jakiego języka pochodzi i co w nim oznacza? Imiona są dla nas, współczesnych, mniej lub bardziej przyjemnie brzmiącymi zbitkami przypadkowych liter. Niewiele dla nas znaczą, dlatego chętnie zwracamy się ku pseudonimom, podświadomie kierując się chęcią nazywania się mianem, które jest bliższe naszej naturze - jak i chęcią ukrycia prawdziwego. Zapewne taki tok myślenia ma podstawy psychologiczne, ale ja nie jestem psychologiem, ja jestem klasykiem - i co, jeśli powiem: to starożytna magia?



Before the dawn of rational thinking magical practices were inseparably intertwined with every part of life. It's only natural, that this one word meant to accompany every man since his birth until death, was also seen as magical. The name was an essence of a person since the oldest times, not only it sounded pleasantly, but had a very specific meaning. To know it and to use it in magical spells meant obtaining control over said person. On the other hand, damnatio memoriae, erasing someone's name from the memory, was condemning them to eternal nonexistence. Have you heard about female pharaoh Hatshepsut? She was a victim of such practice, we know her name just because some evidences of her reign happened to survive. And Egyptian beliefs were very strict in this case - if a name is not remembered, a person dies in the afterlife.

Przed nastaniem prymatu myślenia racjonalnego praktyki magiczne były nierozerwalnie związane z każdą sferą życia. To zrozumiałe, że to jedno słowo, które miało towarzyszyć każdemu człowiekowi od jego narodzin po śmierć, także było magiczne. Imię od najdawniejszych czasów było esencją danej osoby, miało nie tylko miłe dla ucha brzmienie, ale także i konkretne znaczenie. Poznanie go i użycie w celach magicznych oznaczało posiadanie władzy nad daną osobą. Z drugiej strony damnatio memoriae, wymazanie z pamięci czyjegoś imienia, skazywało osobę na wieczne nieistnienie. Obiła się wam o uszy faraon Hatszepsut? Ona właśnie była ofiarą takiej praktyki, znamy jej imię tylko dlatego, że kilka świadectw jej rządów się zachowało. A egipskie wierzenia były bardzo dobitne w tym przypadku - jeśli imię nie jest pamiętane, osoba umiera w życiu pośmiertnym.



Name magic was believed to be so powerful it worked not only against people, but also gods and other supernatural beings. In Ancient Egypt the goddess Isis created an elaborate scheme to learn the true name of king of gods, Re. Lilith in one version of her myth escapes from Adam by saying the secret name of god. In the Bible Jacob wrestles with an angel, tells him his name which the angel changes to another - and refuses to return the favour. Outside religions there's also Odysseus, whose long homecoming was a direct result of foolishly revealing his name after blinding Polyphemus. There's a fable about Rumpelstiltskin. There is also our very modern Beetlejuice. All these stories are linked by believing that turning someone's true name against them forces them to cooperate.

Magia imienna była uznawana za tak potężną, że działała nie tylko na ludzi, ale też na bogów i inne byty nadnaturalne. W Starożytnym Egipcie Izyda uciekła się do podstępu, by poznać sekretne miano króla bogów, Re. Lilith w jednej z wersji swojego mitu uciekła od Adama dzięki wypowiedzeniu tajemnego imienia boga. W Biblii Jakub mocuje się z aniołem, wyjawia mu swoje imię, które anioł zmienia na inne - i odmawia podania swojego. Poza religiami jest chociażby Odyseusz, którego wieloletnia tułaczka była bezpośrednim wynikiem jego niebacznej przechwałki swoim prawdziwym imieniem po oślepieniu Polifema. Jest baśń o Titeliturym. Jest i nasz całkiem współczesny Beetlejuice. Wszystkie te historie łączy to wiara w to, że posłużenie się przeciw komuś jego prawdziwym imieniem zmusza go do współpracy.



Another method was to use a huge load of epithets - after all, the more names we can use for someone, the better we know them. And the better we know them, the more they feel obliged to meet our demands, right? The prayers in any given polytheistic religion are full of this; let's take Greek tradition, where gods had lots of titles. Especially the chthonic gods were never referred to by their names out of fear, but only by euphemisms (Hades, for example, is known as 'Polydegmon' - 'the Hospitable'. You can't really argue with this - after all, the lord of the dead invites everyone >D). But Ancient Greece is not everything - Middle Eastern amulets against demons from 4th century CE use so many names of various divinities that it's impossible to guess whether they had belonged to a Christian, a Jew, a pagan or a Manichaean. And to this day Christianity loves using litanies, based on the very principle of using as many epithets as author could think of. That's pagan.

Inną metodą było użycie jak największej ilości epitetów - końcu im większą ilością imion możemy kogoś nazwać, tym lepiej go znamy. A im lepiej go znamy, tym bardziej czuje się zobowiązany do spełnienia naszych żądań, prawda? Modlitwy dowolnej religii politeistycznej są pełne tego; choćby tradycja grecka, gdzie bogowie mieli mnóstwo tytułów. Szczególnie o bogach chtonicznych nie wypowiadano się z nabożnego strachu inaczej, jak poprzez eufemizmy (Hades na przykład jest między innymi "Polydegmon" - "gościnny". Ciężko się z tym kłócić - władca zmarłych przyjmuje wszystkich [na after w Hadesie] >D). Ale starożytna Grecja to nie wszystko - bliskowschodnie amulety przeciwko demonom z IV wieku n.e. są tak eklektyczne w szastaniu świętymi imionami, że nie da się rozpoznać, czy należały do chrześcijanina, czy żyda, czy poganina, czy manichejczyka. I do dziś chrześcijaństwo lubuje się przecież w litaniach, opartych na tej samej przecież zasadzie wymienienia tylu epitetów, ile przyszło autorowi do głowy. To pogańskie.



But there are also nameless gods. Like a certain peculiar deity, the head of the three biggest monotheistic religions in the world. Do you know his name? Yahveh/Yehovah? Tricky, but no - Hebrew alphabet is consonantal, the vowels in this word are a modern convention, sice the original, Old Hebrew articulation was forgotten. Nothing strange in this - only the high priest could say it, only on one day, one-to-one with his deity in the Holiest of Holies (his robe had tiny bells which had to make noise as he entered the room - should he come silently, the god would kill him). Or maybe you've heard El, Elohim or Adonai? These are titles - 'god', 'gods', 'my lords' (yes, it's plural, probably pluralis maiestatis). Allah? That's as much a name as French 'dieu' or Spanish 'dios' - it's simply an Arabic word for 'god'.
Let me ask you once again - do you know the true name of the god of the religions which rule the world? And if the power they have comes from it being impossible to bind this deity to anyone's will by using his true name, since the dawn of his times... And I really hate this dude.

Ale są bogowie bezimienni. Na przykład pewne specyficzne bóstwo, głowa trzech największych monoteistycznych religii na świecie. Czy znacie jego imię? Jahwe/Jehowa? Cwane, ale nie - alfabet hebrajski jest spółgłoskowy, samogłoski w tym słowie są umowne i dodane współcześnie, jako że oryginalne, starohebrajskie brzmienie, zostało zapomniane. Nie ma co się zresztą temu dziwić - jedynie najwyższy kapłan miał prawo wypowiedzieć imię boga, i to tylko w jeden dzień w roku, sam na sam z bóstwem w Świętym Świętych (jego szata miała przyszyte dzwoneczki, które musiały brzęknąć przy przestępowaniu progu - w przypadku cichego wejścia bóg karał śmiercią). A może komuś obiło się o uszy El, Elohim albo Adonai? To epitety - "bóg", "bogowie", "moi panowie" (tak, to liczba mnoga, zapewne pluralis maiestatis). Allah? Jest imieniem w takim samym stopniu co angielski "god" czy hiszpański "dios" - czyli żadnym, to "bóg" po arabsku.
Pozwólcie mi powtórzyć pytanie - czy ktoś zna prawdziwe imię boga religii, które trzęsą światem? I czy ich potęga bierze się z tego, że nie można nagiąć ich bóstwa do swojej woli poprzez prawdziwe imię, od zarania jego dziejów... I szczerze nienawidzę typa.




Embroidered black anarkali - thrift store ethno goth
Black underskirt - thrift store ethnogoth
Afghan necklace - Allegro byzantine goth
Tribal earrings - Lokaah byzantine gothic
Scarab ring - British Museum polska gotka
Rest of rings - Lokaah
Headdress - combined from H&M roses, anklet from Chania and handmade headdress with feathers and pearls
Fake septum - Lokaah



Today a place I've been wanting to show one day since I've moved here for the first time - the Wroclaw cathedral, one of the symbols of this city. It was the first brick building in Poland when its construction began in 13th century. It's marvellous, full of tiny details - windows on both towers have different traceries, the whole building looks very different from each side, there are some weird tiny nonsense towerlets here and there, and this fantastic portal that looks like lace work <3 Unfortunately, like many landmarks in post-war cities, it's not authentic, but rebuilt. Why during rebuilding nobody got rid of these Baroque chapels, which go with haughty beauty of Gothic architecture as well as flowers with fur, I'm unable to understand...
Fun fact: my burning hatred for Baroque add-ons to Gothic churches have probably started when I was sightseeing this very cathedral 10 years ago.

Dziś na deser miejsce, do którego przymierzałam się właściwie od pierwszej przeprowadzki tutaj - wrocławska archikatedra, jeden z wielu symboli tego miasta. W momencie swojej budowy w XIII wieku była pierwszą murowaną budowlą w Polsce. Jest fantastyczna, pełna drobnych detalików - okna na obu wieżach mają inne maswerki, sam budynek z każdej strony wygląda zupełnie inaczej, jakieś dziwne wieżyczki bez sensu tu i ówdzie, i do tego ten cudowny portal koronkowej roboty <3 Niestety, jak większość zabytków w miastach zniszczonych wojną, nie jest autentyczna, a w znacznej części odbudowana. Dlaczego przy odbudowie nikt nie pozbył się tych szkaradnych barokowych przybudówek, które pasują do wyniosłego piękna gotyku jak kwiatek do kożucha, tego nie pojmę...
Zabawny fakt: moja gorejąca nienawiść do zbarokizowanych budowli gotyckich prawdopodobnie wzięła się dokładnie od zwiedzenia tejże katedry 10 lat temu.




What's with those Baroque abominations D:


'I'm going to start the new semester by dressing modestly', said Ra to herself while packing an ankle-length anarkali dress (that's a modest length!) and somehow ended up in an almost Byzantine garb. Yeah, go big or go to church >D

"Zacznę ten semestr ubierając się skromnie", powiedziała do siebie Ra pakując anarkali do kostek (to skromna długość!) i jakimś cudem skończyła w niemalże bizantyjskim stroju. Go big or go to church >D