27 listopada 2016

She's beauty, she's grace, she climbs sh*t in chiffon and lace

One of the concepts I find to be most fascinating in anthropology of religion is divine madness - and related to it, but not necessarily tied to religion, wisdom of a fool. What is not related to this term, though, is religious fanaticism and I'd like to set a boundary line between these two. Although fanaticism has a lot in common with madness, and religious fanatics speak about god, it comes from 'inside', from their own convictions - the real divine madman gives off a strong feeling of being possessed by a force from the 'outside' to the point they start to ignore their human side and social norms. The only external factor that can have an influence on a fanatic person, is a crowd and its stupefying psychological effect.

Divine madness is present in every religion - either as a person constantly intoxicated with god, or temporarily in the state of religious ecstasy or magical trance. It's handled differently in all of them, but for me it's a beautiful archetype undermined with the conviction that human being, small and feeble, can't correlate with their mind the far more greater knowledge of the deity and goes crazy because of this. The person breaks up with their human nature and ignores regulations of their society, often causing it to feel repulsion, pity or disdain towards them - because why an enlightened higher being, which a deity is, should be tied by puny constraints of small and feeble beings?

It's the strongest type of mystic experience, which in collective and strongly hierarchical religions is on the verge of heresy. In less structural religions everybody is given a right to this individual experience, even if it's often induced by a common ecstatic rite. This state fascinates me, because both religious faith and losing self-control are alien and inconceivable ideas for me - yet I think having a deep spiritual life and ability to touch something primal in one's self must be beautiful. Not to mention I'm that type of person that would summon demons to obtain wisdom from all space and time. If I only believed they might have it >D


Jednym z konceptów, które są dla mnie najbardziej fascynujące w antropologii religii, jest boskie szaleństwo, oraz pokrewna mu, ale niekoniecznie związana z religią, mądrość wariata. Tym jednak, co nie jest pokrewne temu stanowi, jest fanatyzm religijny i chciałabym je twardo rozgraniczyć. Choć fanatyzm ma niewątpliwie sporo wspólnego z szałem, a fanatycy religijni mówią o bogu, to idzie to "ze środka", z ich własnych przekonań - podczas gdy prawdziwy boży szaleniec sprawia nieodparte wrażenie opętania przez siłę "spoza", do tego stopnia, że ignoruje swoje bycie człowiekiem i normy społeczne. Zaś jedynym czynnikiem zewnętrznym, który może oddziaływać na fanatyka, jest tłum i jego ogłupiające działanie psychologiczne.

Boskie szaleństwo jest obecne w każdej religii - czy to pod postacią osoby stale pijanej bogiem, czy też tymczasowo w stanie ekstazy religijnej albo transu magicznego. Podejście do niego rzecz jasna różni się, ale dla mnie to przepiękny archetyp, w którym obecne jest przekonanie, że człowiek, mały i słaby, nie jest w stanie skorelować swoim umysłem nieporównywalnie większej wiedzy, jaką posiada bóstwo i od kontaktu z nią dostaje pomieszania zmysłów. Odrywa się od swojej ludzkiej natury i ignoruje regulacje społeczeństwa, budząc nierzadko jego wstręt, litość czy pogardę - ale niby czemu istota oświecona, jaką jest bóstwo, miałoby być spętane smutnymi ograniczeniami istot małych i słabych?

To najsilniejszy typ przeżycia mistycznego, który w silnie zhierarchizowanych i kolektywnych religiach graniczy z herezją. W religiach mniej ustrukturalizowanych każdy ma prawo do tego indywidualnego doświadczenia, choć nierzadko jest indukowane zbiorowym rytuałem ekstatycznym. Jest to dla mnie fascynujący stan, bo i wiara religijna, i utrata samokontroli są dla mnie pojęciami obcymi i niepojętymi - a jednak uważam, że głębokie życie duchowe i zdolność dotknięcia czegoś pierwotnego w sobie musi być czymś pięknym. Nie wspominając już o tym, że jestem tym typem osoby, który wywołałby demony, żeby zdobyć wiedzę z całego czasu i przestrzeni. Gdybym tylko wierzyła w to, że mogą takową mieć >D




Mosaic skirt - Souffle's Song 'Saint glass of Byzantium' stylizacje lolita lolicie polska
Wrap chiffon blouse - thrift store koszula czarna kopertowa koronka
Blouse with lace - thrift store top szyfonowy koronkowy
Asymmetric chiffon overskirt - unstitched part of a thrifted dress stylizacja lolita lolicia
Tulle underskirt - thrift store tiulowy underskirt szyfonowy overskirt
Black and gold belt - thrift store pasek złoto czarny byzantine fashion
Gold and black chain 'belt' - necklace from store in Rethymno czarno złoty naszyjnik
Mini book pendant on chain - repurposed keychain on a safety pin książeczka naszyjnik wisiorek
Golden tribal headdress - Lokaah złota tiara korona złote nakrycie głowy
Gold and black tribal necklace - Allegro, altered by me złoty czarny naszyjnik orient orientalny
Baroque cross earrings - H&M, altered by me barokowe kolczyki krzyże lolita spódnica lolicia
All gold and black rings - Lokaah złoty orientalny pierścionek bizantyjska moda bizantyńska
Phaistos disc ring - tourist shop in Rethymno pierścionek dysk z Fajstos srebrny
Floral golden ring with blue stone - store in Chania orientalna biżuteria orient
Afghan blue bird ring - Allegro pierścionek afgański ptak moda bizancjum
Ripped dotted tights - Allegro, altered by me dziurawe rajstopy z dziurami
Winklepickers - Mango gotyckie buty botki w stylu goth gothic


Lo and behold - the walls of Fortezza of Rethymno from the outside! Lots of them, because I'm crazy about fortresses and all sorts of defensive city walls in general and this colossal baddie is just magnificent. Yes, all this sandy and rocky wasteland you got to see a few posts ago is right there at the top. You'll also see two roadside shrines on the photos below - I've seen several of them already on Crete and I'm enamored with their shape of miniature churches. We have them in Poland, too, but Greek ones look different than the ones on Polish countrysides.

Patrzcie i podziwiajcie - mury Fortezzy w Rethymno z zewnątrz! Dużo, bo wprost uwielbiam fortece i obronne mury miejskie ogółem, a ten kolosalny potwór jest wprost wspaniały. Tak, całe to piaszczysto-kamieniste pustkowie, które pokazałam kilka postów temu, znajduje się dokładnie na szczycie tego cuda. Przewiną się też dwie przydrożne kapliczki - widziałam ich już kilka na Krecie i jestem urzeczona ich kształtem miniaturowych kościółków, jakiego polskie nie mają.











Byzantine inspirations once again, this time more toned down than the last time. The skirt - obvious (obvious? Nothing with it is like it might seem >D), chunky gold with enamel - obvious, geometric circular details - obvious. And opulent cross earrings, which are spin-offs of earrings from Dolce&Gabbana fall 2013 Byzantine collection, one I'm very fond of. Yes, we have 2016 now and replicas appeared in the store just now, somebody is not being too fast here >D I know there's a lot of this colourful historical inspirations on my blog lately, but I couldn't refrain from not taking all these wardrobe curiousities I own to this ancient place. I've recently also come to like drawing a strong lower lid, which I always liked on people. It gives the face a sick look, sure, but that's the way I like it. With golden eyeshadow it gives me Dionysian vibes - my favourite god of ritual madness was the direct inspiration for what I wrote in the beginning >D
Title, though, was taken from the photo below >D That's how I am in reality - I'm definitely not that dignified like I might appear on photos.

Ponownie bizantyjskie inspiracje, tym razem bardziej wyważone niż ostatnim razem. Spódnica - wiadomo (wiadomo? W niej nic nie jest takie, na jakie wygląda >D), topornie wyglądające złoto z emalią - wiadomo, geometryczne koliste motywy - wiadomo. I pełne przepychu kolczyki krzyże, które są podróbami kolczyków z bizantynizującej i bardzo mi się podobającej jesiennej kolekcji Dolce&Gabbana z 2013 roku. Tak, mamy 2016 rok, a podróby pojawiły się w sklepach dopiero teraz, ktoś się tu nie śpieszy >D Wiem, że tego pstrokatego historyzmu jest ostatnio u mnie dużo - ale nie potrafiłam się powstrzymać przed zabraniem wszystkich tych kolorowych osobliwości z mojej szafy do tego starożytnego miejsca. Polubiłam też rysowanie sobie makijażem mocno zaznaczonej dolnej powieki, które zawsze bardzo mi podobały u ludzi. Nadaje to chorobliwy wygląd twarzy, pewnie, ale to jest właśnie w tym najlepsze. Ze złotym cieniem kojarzy mi się dionizyjsko - i to właśnie mój ulubiony bóg rytualnego szaleństwa był bezpośrednią inspiracją dla dzisiejszego tekstu wstępnego >D
Tytuł zaś wpisu był wzięty ze zdjęcia poniżej >D Tak zachowuję się naprawdę - zdecydowanie nie jestem tak dystyngowana, jaka mogę się wydawać na zdjęciach.

20 listopada 2016

Strangelet

When it comes to alternative fashion styles which use more than two colours, my favourite among them is definitely dolly kei (unless we count tribal fusion costumes as a style, but let's not, because otherwise this entry will dissolve into many digressions >D). Japanese name, but well, what can one do - at least the clothes used in it look like taken out from old European fables, and often are straight up folkish. I love this style, especially in its oldschool version, for its old-fashioned and decadent opulence, dripping with old lace, antique gold and curious details - for its aesthetic value of a doll brought from some strange distant country, put among science-, magic-, art-, alchemy-, legend-related artifacts in a cabinet of curiousities of a bohemian 19th century artist...
It's also a very difficult style for me, exactly because of the reasons I adore it for. It needs a good eye for coordinating hues and patterns, which I don't have (not to mention I don't own many colourful garments) and all my experiments with this style turn out poorly. But I'll continue to, because I feel good in this - even despite colours that should be beyond my comfort zone. But there is a reason why it's the only colourful style I like - and why, whenever I try it, I subdue these colours with black.

Jeśli chodzi o style mody alternatywnej, które używają więcej niż dwa kolory, moim definitywnym faworytem wśród nich jest dolly kei (no chyba, że zaliczymy kostiumy do tribal fusion jako styl, ale nie róbmy tego, bo notka się rozpłynie w dygresje >D). Japońska nazwa, ale cóż poradzić, trudno się mówi - grunt, że używa strojów, które są jak wzięte ze starych europejskich baśni, a nierzadko są bezpośrednio folkowe. Kocham ten styl, zwłaszcza w jego oldchoolowej wersji, za jego staroświecko dekadencki przepych, ociekanie starymi koronkami i starym złotem, kuriozalnymi detalami - za jego estetyczną wartość laleczki przywiezionej z dziwnego odległego kraju, stojącej w gablotce gabinetu osobliwości artysty z szalonej bohemy przełomu XIX i XX wieku, wśród innych eksponatów z pogranicza nauk ścisłych, magii, sztuki, alchemii, legend...
Jest to też dla mnie bardzo styl bardzo trudny, dokładnie przez te powody, dla których go uwielbiam. Wymaga zbyt dobrego oka do odcieni barw, którego nie mam i talentu do łączenia wzorów (nie wspominając o tym, że kolorowych rzeczy to ja w ogóle nie posiadam zbyt wiele) i każda moja próba ubrania się w tym stylu wychodzi biedowo. Ale będę próbować, bo dobrze się w tym czuję - nawet mimo kolorystyki, która teoretycznie powinna wykraczać poza moje poczucie komfortu. Ale nie bez przyczyny to jedyny kolorowy styl, jaki lubię - i też nie bez przyczyny te kolory w moim przypadku zawsze są przytłumiane czernią.




Red dress - Krad Lanrete 'Mozarabic chant' stylizacje lolicie lolita polska
Overdress with bead embroidery - thrift store stylizacja gothic lolicia
Gold dancing belt - store in Rethymno pas pasek orientalny taniec brzucha tribal fusion belly dance
Chain 'belt' - necklace bought in Rethymno naszyjnik złoto czarny
White and gold pearls necklace - Allegro perły naszyjnik złote
Black and gold beads necklace - store in Rethymno naszyjnik orientalny czarno złoty
Tribal necklace with black stones - store in Rethymno biżuteria orientalna orient złota
Metal choker - anklet bought in Chania outfit outfits dolly kei
Afghan bracelets - Allegro bransoletka orientalna
Headdress - embroidered part of a dress, H&M brooch with tassel, flowers bought in Rethymno and H&M
Face chain - some store in Chania stylizacje stylizacja dolly kei polska
Fake septum - Lokaah oriental gothic goth orient
Curved tribal earrings - Lokaah tribal gothic goth
Patent platform shoes - store in Rethymno platformy gotyckie buty
Laced mesh gloves - Klimatyczne wiązane rękawiczki bez palców siatka


I love Orthodox Christian churches, I've probably mentioned it already. Today I'll show you a certain church in Rethymno which I go by every time when I head to the university. What captivated me the most about it is not only it's vibrant colours, but also its location - on one side there is Sea, on the other there is a decaying factory with chimney. In case you'd find it interesting - the church is dedicated to saint Photine, a saint venerated only in Eastern churches, who, according to Orthodox tradition, was the Samaritan woman Jesus have met at the well, as described in the Gospel of John. The name 'Photine' means 'The luminous one' in Greek language, just like 'Svetlana' in Russian. Or 'Illuminata' in Latin. And yes, it's also a normal adjective in each of these languages.

Uwielbiam prawosławne kościoły, prawdopodobnie już o tym wspominałam. Dzisiaj pokażę pewną urokliwą cerkiew w Rethymno, którą mijam za każdym razem o drodze na uniwersytet. Przykuła moją uwagę nie tylko swoimi żywymi kolorami, ale też położeniem - z jednej strony niesamowicie blisko Morze, z drugiej rozlatująca się fabryka z kominem tuż za murem (wiecie, jakie dla łodzian ważne są fabryki z kominami?). Gdyby dla kogoś miało się to okazać interesujące - cerkiew jest pod wezwaniem świętej Fotyny (bogowie, jak paskudnie brzmi to imię w spolszczeniu .-.), czczonej jedynie w Kościołach wschodnich, która, według tradycji prawosławnej, była Samarytanką spotkaną przez Jezusa przy studni, jak zostało to opisane w Ewangelii Jana. "Fotyna" po grecku znaczy "Jasna, Świetlista", czego dosłownym przełożeniem jest, bardziej swojska, rosyjska Swietłana. Albo łacińska "Illuminata". I owszem, w każdym z tych języków to też normalny przymiotnik codziennego użytku.






Despite wearing this dress several times already, it's the first time I see it on myself on photos. And I'm sad, because despite being easily the most beautiful garment in my wardrobe (did somebody miss my wall of text, called analysis of its print? This post is 10 times more popular than any other of mine.), it clashes so badly with me it has to go away. But before that I'll try to make it cooperate one more time. Someday >D

Mimo tego, że nosiłam tę sukienkę już kilka razy, dopiero teraz widzę ją po raz pierwszy na sobie na zdjęciach. I jest mi przykro, bo mimo bycia niezaprzeczalnie najpiękniejszą rzeczą w mojej szafie (kogoś ominęła moja ściana tekstu, zwana analizą nadruku? Ten post jest 10 razy popularniejszy od innych moich.), tak bardzo do mnie nie pasuje, że musi zrobić wypad z mojej szafy. Ale przed tym spróbuję jeszcze zmusić ją do współpracy. Kiedyś >D

15 listopada 2016

Dirtying the paper masterfully

Once again a round of pictures I received from other people <3 It's very lovely to receive gifts you didn't ask anyone for, yes, but besides feeding my narcisissm it also gives me a nudge to start drawing again. Which might be something I'd rather not do.

Po raz kolejny rundka rysunków, które dostałam od innych <3 Miło jest otrzymać coś, o co nikogo się nie prosiło, owszem, ale poza karmieniem mojego narcyzmu daje mi to też bodziec, aby samemu zacząć ponownie mazać. Co akurat jest chyba czymś przeze mnie niepożądanym.



Two people, who are also my buddies, monopolised this batch - Roxiee and Triopse.

Dwoje ludzi, którzy są też moimi ziomeczkami, zmonopolizowało tę partię - Roxiee i Triopse.


This one is from Roxiee, who needed to excersize drawing real people, so she picked the poor little peculiar-faced me. I love this one, because she captured how my eyes actually have a sad-looking shape under all the makeup I wear to cover this. And violet tear-troughs under eyes, honestly, I ADORE this feature of my face! Also, it looks little like her usual style, and a lot like an artist's whose style we both admire.

Ten jest od Roxiee, która pewnego dnia miała potrzebę ćwiczenia w rysowaniu prawdziwych ludzi, więc wybrała między innymi moją specyficzną paszczękę. Strasznie mi się podoba (a może to raczej przerażające?), jak uchwyciła to, że moje oczy mają smutny kształt pod tą całą tapetą którą stosuję, by to zamaskować. I fioletowe sińce pod oczami; na serio, jeśli w mojej gębie jest coś, co lubię, to właśnie je. Ta kreska jest dość daleka od jej zwyczajowego stylu, ale za to wygląda bardzo jak artysty, którego styl obie lubimy.


And this one is from Triopse. I'm a sucker for drawing styles where body parts are elongated and thin, with a lot of sharp and pointy edges, so this is exactly everything that I adore to look at. But not only this - the majestic thing I'm wearing here is nothing I own, but it has an aura of nonchalant decaying aristocracy which I LOVE, yet it kinda fell out of my style, I don't know when, I don't know how... So yep, I need to recreate this look, even if my body is not so pleasantly angular.

A ten jest dziełem Triopse. Mam hopla na punkcie kreski, gdzie części ciała są nadmiernie wydłużone i wychudzone, z dużą ilością ostrych i spiczastych zakończeń, więc to jest praktycznie wszystko, na co lubię patrzeć. Ale nie chodzi tylko o to - ta majestatyczna rzecz, którą mam na sobie, nie jest co prawda czymś, co posiadam, ale ma aurę nonszalanckiej upadłej arystokratyczności, którą KOCHAM, a jakoś wypadła z mojego stylu nie wiedzieć czemu i kiedy... Więc tak, trzeba mi będzie wskoczyć w coś takiego, nawet jeśli moje ciało nie jest tak przyjemnie kanciaste.


The next pictures I got from them for my birthday.

Te z kolei były prezentami od nich na moje urodziny.


It's only natural, that being currently on Crete, I received a drawing with two well-known figures from Minoan art from somebody who keeps up with my entries mainly for the history-of-art stuff I post (at least I know I don't do it just for my own enjoyment). The so-called Snake goddess and Prince of lillies.
I absolutely adore goddess' figurine, with her narrow waist and big tiered skirt (and boobs and snakes...). In Triopse's rendition her costume appears almost cyberpunkish, the skirt with these vertical structures and highly detailed corset look mechanical for me. With a dash of something primal: tribal jewellery and snakes, she looks like a priestess from some futuro-neo-primitive society (Fritz Lang's Metropolis, anyone?) and it speaks to me on so many levels. Not to mention I have a soft spot for strong and dangerous looking willowy women.
As for the prince - there is a folk belief in Poland that it's dangerous to sleep among certain flowers in bloom, as you might not wake up ever again. Sadly, I don't remember which flowers my mother always had in mind whenever she mentioned this superstition, but I found out it refers to lillies as well. It makes sense, as they are traditionally viewed as flowers of death - and although they probably didn't carry this meaning in Minoan Crete, all of this gives a whole new level to this drawing. Just look at the prince's empty and white eyes, like he's a spirit haunting a fileld of lillies he died in, probably dragging all other reckless wanderers with him. And this twiggy body (the only kind I find pleasant to look at on males btw.) only enforces this feeling of looking at a revenant.

To zrozumiałe, że siedząc na Krecie, dostaję arta z dwiema dobrze znanymi postaciami z kultury minojskiej od kogoś, kto czyta moje wpisy głównie dla historyczno-sztucznych rzeczy jakie wrzucam (przynajmniej wiem, że nie robię tego tylko dla mojej własnej radości). Tak zwana Bogini z wężami i Książę z liliami.
Uwielbiam figurkę bogini, z tą jej wąską talią i szeroką falbaniastą spódnicą (i cyckami, i wężami...). W wersji Triopse jej strój wygląda niemal cyberpunkowo, spódnica z tymi pionowymi strukturami i gorset z wieloma detalami sprawiają wrażenie mechanicznych. Ze szczyptą czegoś pierwotnego: rytualnej biżuterii i wężami, kojarzy mi się z kapłanką z jakiegoś futuro-neo-prymitywnego społeczeństwa (nasuwa mi się klimat Metropolis Fritza Langa) i to do mnie przemawia na bardzo wielu płaszczyznach. Nie wspominając tego, że mam słabość do silnych i niebezpiecznych kobiet o delikatnej budowie ciała.
Co do księcia - może ktoś z was zna przestrogę, żeby nie zasypiać pod pewnymi kwiatami, bo można się nigdy więcej nie obudzić. Nie pamiętam, o jakie chodziło mojej mamie, gdy wspominała o tym przesądzie, ale odkryłam, że ów tyczy się też lilii. Ma to sens, jako że są postrzegane jako związane ze śmiercią - i jakkolwiek zapewne nie miały takiej symbolicznej wymowy na minojskiej Krecie, to naddaje to nowy wyraz temu rysunkowi. Tylko spójrzcie na puste i białe oczy księcia, jest jak upiór nawiedzający pole lilii w którym zmarł, najpewniej też ściąga też kolejnych niebacznych wędrowców za sobą. A ta sylwetka suchoklatesa (jedyna, jaką akceptuję do patrzenia na facetach, tak swoją drogą) tylko wzmacnia wrażenie patrzenia na zmarłego.


Roxiee on the other hand drew me one of my OCs, a junkie deathrocker who has many names depending on the universe I throw him in, but currently goes under the name Stachu (pronounced Sta-who). Dude perpetuates gothic stereotypes for fun (sleeps in a coffin, says he's a zombie and so on), but besides his penchant for all things spooky, living in a constantly altered state of mind and his creepy appearance, he's a kind guy with a big heart, who enjoys taking care of small and vulnerable creatures. And since I always assign Pokemons to my OC's (much like others do with Hogwart houses, which in turn I don't, because it's much more fun to have several hundred choices than just 4), here he is with a Furret. Which might be not the one I see for him, but Furrets are insanely cute.

Z kolei Roxiee narysowała dla mnie jednego z moich OCów, uzależnionego od wesołych substancji deathrockowca, który ma wiele imion w zależności od uniwersum, w które go wrzucę, ale aktualnie nosi imię Stachu. Typek jest chodzącym gotyckim stereotypem dla beki (śpi w trumnie, uważa się za zombie i takie tam), ale pomimo upodobania do strasznych rzeczy, życia w odmiennym stanie świadomości i upiornego wyglądu jest miłym kolesiem o dużym sercu, któremu robi dobrze, gdy może zająć się małymi i bezbronnymi stworzonkami. A ponieważ zawsze przydzielam swoim OCom Pokemony (jak inni robią to z domami w Hogwarcie, czego znowu ja nie robię, bo fajniej mi wybierać spośród kilku setek niż czterech sztuk), tu wylądował z Furretem. Który nie jest co prawda moim wyborem dla niego, ale Furrety są nieziemsko urocze.

13 listopada 2016

Where the useless things are thrown away and forgotten

Those of you who took their time to write a comment under my rant in last entry - thank you dearly for reassuring me you like to read my blog. Thank you for unintentionally reminding my why I decided to run it in the first place. Yes, I might not be a best dressed goth girl out there, I might jump from style to style too often to be credible, I might not have wildly coloured hair and a dolly face, but I have one thing that most fashion bloggers don't really express - a fair amount of knowledge which I enjoy to share. And while it would be true to say I have more clothes than brain, I still know lots of things. Sometimes I know things also about fashion - let me tell you today something about the most interesting type of garments in my wardrobe.

Te z was, które poświęciły trochę czasu na pozostawienie komentarza pod poprzednim wpisem - bardzo dziękuję za potwierdzenie, że lubicie mnie czytać. Dziękuję za przypomnienie mi przypadkiem, czemu w ogóle go prowadzę. Tak, mogę nie być najlepiej ubraną gotką jaka chodzi po świecie, mogę przeskakiwać ze stylu na styl zbyt często, żeby być wiarygodną, mogę nie mieć włosów w szalonym kolorze i buźki laleczki, ale za to mam coś, czym mało która blogerka modowa się chwali - całkiem pokaźny zasób wiedzy, którą lubię się dzielić. I o ile prawdą byłoby powiedzenie, że mam więcej ubrań niż rozumu, to i tak wiem sporo rzeczy. Czasem wiem też rzeczy na tematy modowe - pozwólcie, że dzisiaj opowiem wam coś o najciekawszym typie ubrań z mojej szafy.


Today's outfit features a very special dress. It's an Anarkali type top, a main part of an Anarkali salwar suit, which is a popular type of women's costume worn in Pakistan and India. This type of ensemble is called after Anarkali, a legendary dancer girl in the court of one of Mughal emperors in 16th century India. She was the emperor's favourite of the harem, and was supposedly sentenced by him to death for having an affair with his son. Though she most probably have never existed at all.
Anarkali tops are tradtionally fitted slightly above the waist, with long and very flared bottom making them look like dresses and with strip of differently coloured fabric around the hem. They come in various lengths, but what differs them from Western dresses, is that they are meant to be worn with narrow pants (called 'churidar') underneath, not tights. They might be used for both daily and formal wear, depending on fabrics and amount of detailing, which can be insanely opulent, as it's often the case with South-Eastern Asian arts. But even the casual ones have an elegant - regal even - charm to them. I adore them for their graceful silhouette and beautiful embroideries. From time to time I look at designer ones online to feed my eyes with their beauty, but I'm also lucky to stumble upon offbrand ones pretty often in my local thrift stores. Thanks to this, I currently have 9 of them in my clothes collection.

Dzisiejszy strój jest zbudowany na bazie bardzo specjalnej sukienki. To góra od zestawu zwanego anarkali salwar, który jest popularnym strojem kobiecym w Pakistanie i Indiach. Jego nazwa wzięła się od Anarkali, legendarnej tancerki na dworze jednego z władców z dynastii Wielkich Mogołów w XVI-wiecznych Indiach. Była cesarską faworytą w haremie i, wedle podań, została przezeń skazana na śmierć za wdanie się w romans z jego synem. Choć najprawdopodobniej w ogóle nie istniała.
Anarkali tradycyjnie mają nieco podwyższoną talię, poniżej talii mocno rozszerzają się, jak sukienka, a wzdłuż dolnego szwu mają przyszyty pas innego materiału. Mogą być różnej długości, ale tym co odróżnia je od zachodnich sukienek jest to, że należy je nosić z wąskimi spodniami (zwanymi "churidar") pod spodem, nie rajstopami. Mogą służyć zarówno jako strój dzienny, jak i formalny, w zależności od użytego materiału i zdobień, które - jak to często bywa w przypadku sztuki południowo-wschodniej Azji - mogą być niesamowicie bogate. Ale nawet te casualowe mają aurę elegancji, królewskiej wręcz. A ja uwielbiam ich pełen wdzięku krój i piękne hafty. Od czasu do czasu lubię sobie popatrzeć w internecie na anarkali od projektantów, by nasycić oczy ich pięknem, ale mam też to szczęście, że często wpadam na offbrandowe w moich lokalnych lumpeksach. Dzięki temu moja kolekcja ubrań zawiera obecnie 9 sztuk takich.






Black and silver anarkali dress - thrift store czarno srebrna sukienka mini
Felt boater hat - H&M with rose hairclips bought in a little shop in Rethymno tribal gothic goth outfit
Mini book necklace - repurposed keychain (Lokaah) książka książeczka wisiorek naszyjnik
Labrys pendant - tourist shop in Rethymno labrys srebrny wisiorek
Patent flatforms - some store in Rethymno platformy gotyckie buty w stylu goth
Face chain - tourist shop in Chania oriental orient gothic outfit
Tribal fake septum - Lokaah stylizacja gotycka w stylu goth gothic gotka ubiór strój
Afghan earrings - Allegro orientalne kuchi afgańskie kolczyki srebrne
Slave bracelet - olx bransoletka z pierścionkiem orientalna orient srebrna
Bracelets with cross studs - Lokaah stylizacje gotyckie
Multi-chain bracelet - Glitter biżuteria orientalna srebrna
Golden Afghan bracelets - Allegro bransoletka kuchi afgańska orientalna orient
Bangles - H&M stylizacje stylizacja w stylu gotyckim
Rectangular, big golden, labradorite, and small black rings - Lokaah pierścionek z labradorytem
Armour ring - H&M pierścionek labradoryt srebrny
Ring with clam bells - market stall in Venice pierścionek z dzwoneczkami
Wide band ring - some store in Chania pierścionek orientalny
Tulle underskirt - thrift store polskie gotki gotka polska


A few views of interior of Archeological Museum in Chania and small garden in its backyard. This museum is located in an old Venetian church, which after Ottoman conquest of Crete was made into a mosque. The Ottomans have built the small light-coloured octagonal building, which served as a fountain for ritual ablutions, now defunct. Islamic details like this are scattered in most unexpected places in both Chania and Rethymno, what I love, but what captivated me the most about this place were the remains of column capitals. I have no idea what architectural style they belong to, but one of them looks so Byzantine to me that noone will convince me otherwise.

Kilka widoczków z wnętrza Muzeum Archeologicznego w Chanii i niewielkiego ogrodu, który do niego przylega. Muzeum znajduje się w starym weneckim kościele, który po osmańskim podboju Krety został meczetem. Śladem po tym jest niewielki, ośmiokątny jasny budynek, który służył jako fontanna do rytualnych ablucji, teraz nieczynna. Muzułmańskie detale jak ten są porozrzucane po najmniej spodziewanych miejscach tak w Chanii, jak i w Rethymno, co kocham, ale w tym miejscu urzekły mnie najbardziej resztki kapiteli kolumn. Nie mam pojęcia, do jakiego stylu należą, ale jedna z nich wygląda dla mnie tak bizantyjsko, że nikt mnie nie przekona, że mogłoby być inaczej.
Komuś trzeba więcej zdjęć z Chanii? Trelolkomeio służy pomocą <3





I wrote earlier anarkalis have a high waistline - mine has higher than it should be, but I'm pretty sure it wasn't supposed to be worn by an adult woman. What suggests it's of Indian origin, not an ordinary babydoll dress, then? The boteh motif on the bodice, this curved teardrop, which is, in fact, a stylized mango fruit. This dress is not the only item rooted in Indo-Persian culture I have here - my earrings and golden bracelets are Afghan, while slave bracelet and face chain might be seen as another echoes of Indian fashion.

Wspomniałam wcześniej, że anarkali mają wysoko talię - moja ma wyżej, niż powinna, ale jestem całkowicie pewna, że nie miała być noszona przez dorosłą kobietę. Co sugeruje, że to indyjski strój, a nie ordynarny babydoll? Ano motyw boteh widoczny na gorsie, tej zakrzywionej na górze kropli, która jest de facto stylizowanym owocem mango. Sukienka nie jest jedyną rzeczą zakorzenioną w indo-perskiej kulturze, jaką mam na sobie - moje kolczyki i złote bransoletki są afgańskie, a bransoletka z pierścionkiem i łańcuszek na twarzy mogą być widziane jako kolejne echo mody indyjskiej.