29 września 2016

I'm wearing 3 tri▲ngles, am I øccvl† enough?

Many people mistake goths for metalheads. Back in the 80s it would be a strange mistake, signifying one's sight problems, nowadays these two subcultures are strongly unified. Black here, black there; people identifying as goths listen to metal, while those listening to gothic music don't identify as such. I'm writing this from a point of view of a person who doesn't like metal music (unless it's something special or some cheesy power metal about elves and dragons), but I've always perceived goth as something more feminine, and metal as masculine - and it's a pity gothic movement lost this peculiar decadent androgyny of oldschool, both on men and women, in favour of metalhead masculinity. It shows even when it comes to shoes, because even if all these metalhead gothic girls still wear flowy dresses and wide sleeves, they've changed pointy pixie boots with buckles to combat boots, and seeing the the first ones on men is a miracle. I haven't ever owned combat boots, so I can't really speak about their comfortableness or lack thereof, practicability or not - I just wanted to draw your attention to the fact that the 'obligatory' gothic boots, the winklepickers, in spite of their fancy and whimsical form, aren't just for looking pretty. In the ideal situation, they should serve the same purpose for a gothic person as the combat boots for metalheads - to be boots to go everyday, to special outfits, to gigs, bed, mountains.

Wielu ludzi myli gotów z metalami. Jeszcze w latach 80 byłoby to pomyłką dość dziwną i świadczącą o brakach w zmyśle wzroku, teraz obie subkultury się zunifikowały. Tu czarny, tam czarny; ludzie uważający się za gotów słuchają metalu, a ci słuchający gotyku się za nich nie uważają. Piszę to z punktu widzenia osoby, która za metalem nie przepada (o ile to nie jest coś wyjątkowego albo powermetalowy kwas o elfach i smokach), ale gotyk zawsze wydawał mi się bardziej kobiecy, a metal męski - i szkoda mi zatracenia tego specyficznego, dekadencko androgynicznego wyglądu w oldschoolowym gotyku, zarówno w odmianie męskiej jak i żeńskiej, na rzecz metalowego prymatu maskulinizmu. Widać to nawet po obuwiu, bo nawet jeśli metalo-gotki pozostały przy zwiewnych kiecach i rękawach, to spiczaste wróżkowe buty z klamrami zmieniły na glany, a u mężczyzn to już w ogóle takich dopatrzeć się nie podobna. Nie miałam nigdy glanów, nie mi więc mówić o ich wygodzie czy też jej braku, praktyczności czy też nie - chciałam tylko zwrócić uwagę na to, że sztandarowe gotyckie obuwie, jakim są winklepickersy, mimo wyglądu fikuśnego i finezyjnego, nie mają tylko ładnie wyglądać. W wydaniu idealnym powinny gotu, jak glany metalowi, służyć do wszystkiego: do chodzenia na co dzień, do chodzenia odświętnie, na koncerty, do łóżka, w krzaczory.


Especially mountains. Did you think it's impossible to cross ruined ravines in pointy boots of a Teutonic knight? (that's how my dad calls them; no idea where did he pick this up from, but it seems I'm bound to stay a Prussian spawn forever >D) Well, news flash - it is indeed possible, even without any major efforts or sprained ankles. You'll probably never see me in more casual version than today, so enjoy - and don't take it too seriously. This entry is only a cheap excuse for showing some photos of Cretan thicket >D

Zwłaszcza w krzaczory. Myśleliście, że nie da się chodzić po zrujnowanych wąwozach w spiczastych butach rycerza krzyżackiego? (tak nazywa je mój ojciec; nie mam pojęcia, jakimi drogami poszły jego skojarzenia, ale prawdopodobnie jest mi przeznaczone do końca życia pozostać pruskim pomiotem >D) Da się. I to bez wysiłku i skręconych kostek. Prawdopodobnie nigdy nie zobaczycie mnie w bardziej casualowym wydaniu niż dziś (no chyba, że jesteś moją znajomą i jestem u ciebie na chacie na nocleg, a jest bardzo gorąco), więc napawajcie się tym widokiem do woli - i nie bierzcie go na serio. Tak naprawdę ta notka jest tylko wymówką do pokazania zdjęć kreteńskich chaszczy >D




Shirt with occult symbols - thrift store (River Island), altered by me koszulka ezoteryczne symbole okultystyczne
Shorts with golden embroidery - Pull and Bear, borrowed from roommate szorty złoty haft
Triangular pendants - Lokaah wisiorek oko opatrzności
Lunula pendant - swapped with roommate wisiorek złota lunula słowiańska
Winklepickers - Mango winklepickersy spiczaste buty gotyckie


I'm not a mountain type of person. I don't like neither them, nor hiking. Considering this, it shouldn't surprise I didn't react enthusiastically when Erasmus coordinator suggested a hiking trip to Myloi gorge. Walking with group of people was one bad thing, the second was I don't have any clothes aproppriate for such trips, neither here, nor even at home - yet we were told to wear t-shirts and sneakers... I've been hestitating until the last moment and that's the story about how I shown up in forest dressed in shirt for sleeping, borrowed shorts and winklepickers as the only covered shoes I have. I don't regret, though - I quickly drifted away from the group in order to take photos, so I wasn't bothered by people, and the sights were splendid.
Myloi gorge ends nearly on the suburbs of Rethymno. It's name is taken from over a dozen of mills along it, now not working and picturesquely ruined. It's them that made this trip worthwhile - otherwise this would be just a simple walking up and down through some forest, an activity I don't find pleasure in. But with their postindustrial decay this gorge was gorgeous... <3 (pun intended)

Nie jestem górską osobą. Góry nie podobają mi się i nie lubię po nich chodzić. Nie dziwota więc, że gdy koordynator Erasmusa zaproponował kilkugodzinną wycieczkę do wąwozu Myloi, nie zapałałam do tego pomysłu entuzjazmem. Bo nie dość, że łazęga w grupie ludzi, to jeszcze nie mam żadnych ubrań nadających się na piesze wycieczki ani tutaj, ani nawet w domu - a tu zalecenie było, żeby był t-shirt i sportowe buty... Wahałam się do ostatniej chwili i tak wylądowałam w lesie w koszulce do spania, pożyczonych szortach i winklepickersach jako jedynych zakrytych butach, jakie mam przy sobie. Nie żałuję - od grupy odłączyłam się szybko na rzecz uwieczniania co bardziej urzekających zakątków, więc towarzystwo ludzi mi nie wadziło, a widoki były fenomenalne.
Wąwóz Myloi podchodzi niemal pod same przedmieścia Rethymno. Swoją nazwę wziął od kilkunastu młynów położonych wzdłuż niego, obecnie niedziałających i malowniczo zrujnowanych. To one uczyniły tę wyprawę wartą zachodu - gdyby nie one, wyprawa ta byłaby łażeniem w górę i w dół po lesie jakich wiele, w czym ja nie potrafię znaleźć przyjemności. A tak mogłam oglądać postindustrialny rozkład, tak miły dla mojego oka... <3









I've found these peculiar things on my way. I absolutely refuse to make any educated guesses about what are thooooose.

Na trasie znalazłam też takie kurioza. Nie podejmuję się żadnej próby wytłumaczenia, co to jest i do czego służy >D


25 września 2016

There, under the hot sky, the air is full of bliss

Whew! This week has been a wild ride for a no-life person like me - both in terms of internet connection dying and Visiting Places. Sightseeing this breathtaking Greek island is an awesome andventure, even with high temperatures, but I love to be able to waste my time doing nothing on the web after coming back home. I hope everything will be okay from now on...

O Morze, ten tydzień był dziki dla takiego nołlajfa jak ja - zarówno jeśli chodzi o padający internet, jak i Wycieczki W Miejsca. Zwiedzanie tej zapierającej dech w piersiach greckiej wyspy to cudowna przygoda, nawet przy wysokich temperaturach, ale lubię, gdy mogę wrócić do domu i spokojnie porobić nic w internecie. Mam nadzieję, że od teraz wszystko będzie w porządku...



So yes, I'm on Crete already, living in the very center of the Old Town of the city Rethymno. I have historic monuments right under my nose, but since Rethymno is a popular tourist destination, there are usually lots of people around. And the heat. I'm usually leaving home after sunset to stroll at the seashore under palm trees or drink wine on a tiny peninsula with a beautiful old lighthouse, so I don't have many pictures of Rethymno right now. But believe me, this town is really lovely and I'll certainly show you it in the future - but right now I have even better places to show. And outfit first, as always >D

Tak, jestem już na Krecie i mieszkam w samym centrum starego miasta w mieścinie o nazwie Rethymno. Mam zabytki tuż pod samym nosem, ale jako że to popularny kurort, wszędzie pałęta się mnóstwo luda. Dodajmy do tego gorąco. Zazwyczaj więc wychodzę z domu długo po zachodzie słońca, coby powłóczyć się pod pod palmami nad brzegiem morza albo obalić wino na maleńkim cypelku ze śliczną starą latarnią morską, więc nie mam póki co wielu rozsądnych zdjęć Rethymno - ale możecie mi wierzyć, to miasto jest naprawdę śliczne i z pewnością się podzielę impresjami. Ale na razie mam jeszcze nawet lepsze miejsca do pokazania. Ino najpierw stylówa >D





Zebra bralet - thrift store how to style bralet in goth gothic style
Skirt with a cutout hem - thrift store, it was probably meant to be a strapless top or dress (Atmosphere) bralet zeberka
Chiffon pantaloons - thrift store szyfonowe haremki alladynki przezroczyste
Ripped shrug - thrift store, altered by me chiffon harem pants
Triangular pendants - Lokaah wisiorek oko opatrzności
Lunula pendant - swapped with roommate wisiorek lunula słowiańska złota
Spiked and golden bracelets - Lokaah orientalna złota biżuteria
Buckle bracelet - Glitter bransoletka z klamerką gotycka
Slave bracelet - olx orientalna bransoletka z pierścionkiem
Bangles - H&M tribal gothic goth style
Arm bracelet - H&M bransoletka na ramię
Crow skull and snake rings - Lokaah pierścionek krucza czaszka kruka
Armour ring - H&M pierścionek na cały palec
Scarab ring - British Museum pierścionek egipski skarabeusz
Labrys earring - random store in Crete wisiorek topór labrys
Chain belt with clam rings - anklet swapped with roommate and purse chain pasek z dzwoneczkami gypsy turkish belt
Wide brim hat - some market stall ethnic goth gothic style
Sandals - Lasocki


So my first trip outside Rethymno was headed to Arkadi monastery. The most eyecatching part of it is the beautiful church in the center, built in 16th century. If you think it doesn't look very Orthodox Christian, then you're right, because it was built while Crete was a part of Venetian Republic and it intercepted a lot from Western architecture. So it's mainly Baroque - but highly influenced by Renaissance and Romanesque art, and if you follow my blog long enough you probably know I hate Baroque like I was being paid for it, so I'm very grateful it's subdued by the two older styles, quite the opposite from churches in Poland... The interior was also lovely, but taking pictures was forbidden, and I have a lot of respect towards Orthodox Church, so no breaching of this rule from me. I'll tell only two things: golden candelabra with dragons and wonderfully smelling candles made of beeswax <3

Mój pierwszy wypad poza Rethymno był do klasztoru Arkadi. Tym, co najbardziej przykuwa w nim wzrok, jest przepiękna cerkiew stojąca pośrodku, zbudowana w XVI wieku. Jeśli komuś się wyda, że nie wygląda zbyt prawosławnie - to fakt, pochodzi z okresu, gdy Kreta była częścią Republiki Weneckiej i przejęła sporo z zachodniej architektury. Tak też jest barokowa z mocnymi wpływami renesansu i architektury romańskiej - a jeśli obserwujesz tego bloga dostatecznie uważnie, zapewne rzuciło ci się w oczy, że nie znoszę baroku jakby mi za to płacili, tak też jestem przeszczęśliwa, że jest przytłumiony tymi dwoma starszymi stylami; zupełnie przeciwnie do tego, co dzieje się w przypadku polskich kościołów... Wnętrze także było urokliwe, ale robienie zdjęć było zabronione - a ja mam zbyt dużo szacunku do prawosławia, bym mogła naruszyć ten zakaz. Napiszę tylko dwie rzeczy: złote lichtarze ze smokami i cudownie pachnące świece z wosku pszczelego <3
Po więcej zdjęć serdecznie zapraszam na bloga z Krety: Trelolkomeio.





Besides being very picturesque, it's also a very important (and bloody) place for history of Greece. In 1866, during the Cretan revolt against Ottoman rule, the Arkadi monastery was under siege, as it served as the headquarters of the uprising, because it's literally in the middle of nowhere and I almost pity anyone trying to besiege it - but then again I don't, because I find it hard to sympathise with national oppressors due to being Polish and our history. When the Turks broke inside, the rebels choose to die than to surrender and set fire to the gunpowder magazine, causing an explosion that killed a lot of defenders, refugees and attackers. This type of heroic-to-the-point-of-being-stupid death in an uprising sounds a lot like 19th and 20th century Poland and it hit me how we aren't teached about how we aren't the only nation doing this kind of things - and even at the same time, on the same continent... Who knows, maybe some more knowledge would help to weaken our ever rising level of nationalism?

Poza swą niewątpliwą malowniczością, zajmuje też ważne (i krwawe) miejsce w greckiej historii. W 1866 roku, podczas kreteńskiej rewolty przeciwko władzy osmańskiej, klasztor Arkadi był oblegany jako główna siedziba dowodzących powstaniem, bo jest położony dosłownie pośrodku niczego i niemal współczuję komukolwiek próbującemu go podejść - ale z drugiej strony w sumie nie, bo nasza historia nie pozwala za bardzo na sympatyzowanie z ciemiężycielami narodów. Gdy Turcy przedarli się do środka, powstańcy wybrali śmierć niż poddanie się i podłożyli ogień w magazynie z prochem, wywołując eksplozję, która zabiła znaczną część obrońców, uchodźców i atakujących. Ten rodzaj heroicznej-aż-do-punktu-bycia-idiotyczną śmierci w powstaniu brzmi bardzo jak historia Polski w XIX i XX wieku i uderzyło mnie, że nie uczy się nas, że nie jesteśmy jedynym narodem robiącym takie rzeczy - nawet w tym samym czasie, na tym samym kontynencie... Kto wie, być może większa wiedza zaczęłaby osłabiać nasz rosnący nacjonalizm?





Inspiration? More like inspiception. You can find a reference to dress reform of the 1850s here, when many women started to wear short skirts and trousers gathered in the ankles, called 'bloomers' after the surname of the lady who have made them popular. This fashion however, in line with 19th century Orientalism craze, was inspired by female dress in the Near East - it was being called 'a Turkish dress', but I find Persian one to be more similar (then again, you can't really believe 19th century graphics...). Completely by accident, what I learned while looking at windows of tourist shops in Rethymno, a similar silhouette can be found also in Cretan national dress. And the zebra print? It's a tradgoth thing >D

Inspiracja? Raczej inspicepcja. Można się tu dopatrzeć nawiązania do próby reformy mody kobiecej z lat 50. XIX wieku, kiedy to wiele kobiet zaczęło nosić krótkie spódnice i zebrane w kostce spodnie, zwane w świecie anglosaskim "bloomers" od nazwiska popularyzatorki tego stylu. Moda ta z kolei, zgodnie z dziewiętnastowieczną fascynacją Orientem, czerpała ze stroju kobiecego na Bliskim Wschodzie - nazywana była strojem tureckim, ale bardziej podobny wydaje mi się perski (z drugiej strony, nie należy wierzyć XIX-wiecznym grafikom...). Zupełnie przypadkiem, czego dowiedziałam się z witryn sklepów z pamiątkami w Rethymno, podobną sylwetkę ma też ludowy strój kreteński. A zeberka? Żeby było bardziej tradgotycko >D

17 września 2016

Gone with the bats

This year I had to visit Wroclaw a little bit earlier than usual, because I had some bureaucratic stuff to finish. One of them was resigning from studies.

W tym roku musiałam zawitać do Wrocławia wcześniej niż zazwyczaj, gdyż miałam do załatwienia pewną biurokracyjną papierkologię. Jednym z jej elementów było wypisanie się ze studiów.



It doesn't mean I resign completely, no no! I rarely admitted it, usually referring to myself as a classicist, but I was a student of interdisciplinary studies. Ahh, interdisciplinary studies, where you create your individual timetable according to your academic interests - sounds like a dream and dream sure it was for me when I had applied for them. But instead of helping me to spread my knowledge wings, they were clipping them and limiting with dumb rules. I don't want to write about details; it's all in the past already and since I had started to spiral into yet another depressive period this year because of these studies, I don't even want to think about them. What irritates me the most in this whole situation is that I was so dumb? persistent? - to let myself fall mentally ill, when I had sworn to myself after finishing previous studies I will never again force myself to continue something that gives me no satisfaction. And my first thought about resigning was as soon as on the beginning of the first year... But, well - I signed up to continue my main field of study, my lovely classics with Mediterranean culture <3 It didn't go completely peacefully, as I had to bend some rules thanks to the other part of my bureaucratic fun, which is...

Nie znaczy to jednak, że rezygnuję, o nie! Rzadko się do tego przyznawałam, gdyż preferuję mówić o sobie jako o klasyku, ale technicznie rzecz biorąc byłam na MISHiSie. Achh, międzyobszarowe studia, gdzie sam sobie układasz plan zgodnie z zainteresowaniami naukowymi - brzmi jak marzenie i z takim też marzeniem tam poszłam. Niestety, prawda była inna, smutna okrutna: zamiast pozwalać mi rozwijać skrzydła wiedzy, dodatkowo podcinały mi je i ograniczały bzdurnymi przepisami. Nie chcę się rozwodzić nad uprzykrzającymi mi życie detalami; to już przeszłość, która w dodatku zaczęła wpędzać mnie po raz kolejny w depresję w zeszłym roku akademickim i naprawdę nie chcę o nich już myśleć. W całej tej sytuacji drażni mnie głównie to, że byłam tak głupia? zawzięta? - że pozwoliłam sobie wpaść w zły stan psychiczny, podczas gdy kończąc poprzednie studia obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie będę zmuszała się do kontynuowania czegoś, co nie przynosi mi satysfakcji. A pierwszą myśl o rezygnacji miałam już na początku pierwszego roku... Ale nic to - przepisałam się jak rozsądny człowiek na kontynuowanie mojej ukochanej filologii klasycznej z kulturą śródziemnomorską <3 Nie obyło się to co prawda bez paru machlojek wywołanych przez drugi element składowy mojej walki z papierkologią, czyli...



Erasmus exchange! 8D (for people from across the pond: it's an European international exchange programme for students; very popular, especially when you live in a nothing-interesting-here-also-cold-and-no-hot-people desert like Poland >D) I'm going where the first link in European culture chain had emerged, to the cradle of Minoan civilisation - to Crete <3 I can't wait to sightsee 4 thousands years old ruins <3 Luckily my flight will be very soon - and only trying to pack myself for 5 months into a suitcase reaching my knees and to be weighing only 10 kg is a problem indeed... >D

Wyjazd na Erasmusa! 8D Nie byle gdzie, bo tam, gdzie wykuło się pierwsze ogniwo w łańcuchu kultury europejskiej, do kolebki cywilizacji minojskiej - na Kretę <3 Nie mogę się już doczekać zwiedzania ruin sprzed 4 tysięcy lat <3 Na szczęście to już bardzo niedługo - i tylko próba spakowania się na 5 miesięcy w walizkę sięgającą mi do kolan i mającą ważyć zaledwie 10 kilogramów nastręcza problemy... >D
Zakładam też drugiego blogaska na kreteńskie przygody, tym razem tylko po polsku. Co to oznacza w praktyce: więcej foteczek architektury! Więcej tekstu! Mniej mojej gęby! Filmiki! (prawdopodobnie. Ale nie vlogi, bo to dla frajerów.) Dwie współtworzące! Nienawiść do ludzi! Kiciusie! Dopiero pierwszy intro post, ale zapraszam: TRELOLKOMEIO.




Maxi dress - thrift store (H&M)
Chiffon shrug - thrift store
Big silver necklace - H&M
Rosary necklace - gift from a friend
Ankh, studded and silver bracelets - Lokaah
Bangles - H&M
Bat ring - Lokaah
Big black, crescent moon and triple black rings - H&M
Cross and ankh earrings - New Look, H&M
Fake septum - Lokaah
Sequined headwrap - thrift store
Platform sandals - H&M


Lodz Kaliska station at 6 am...

Dworzec Łódź Kaliska o 6 rano...





Nothing special. Trip from Lodz to Wroclaw and back, with minimal amount of time needed to sort stuff out, takes 10 hours from my life. There's no room for any absurd layers (- said Ra and threw a ton of metal junk on herself. >D), and since my tummy hurts, there's no room for any belt that could keep these hypothetical layers in place, either. Get used to looks like this for the next few months, 10 kg of luggage is really awfully little... >D I hope at least somebody will be happy with this - because I won't D:

Nic specjalnego. Podróż z Łodzi do Wrocławia i z powrotem, dodając do tego minimum czasu potrzebnego na załatwienie spraw, zabiera mi 10 godzin z życia. Nie ma miejsca na żadne absurdalne warstwy (- powiedziała Ra i wrzuciła na siebie tonę złomu. >D), tym bardziej, że brzuszek boli i nie ma opcji, by dodać choćby pasek, który mógłby ewentualne warstwy trzymać w ryzach. Przyzwyczajcie się do takich stylówek przez najbliższy czas, 10 kilo bagażu to naprawdę szalenie mało... >D Mam nadzieję, że przynajmniej ktoś będzie tym ukontentowany - bo ja zgoła nie D: