11 grudnia 2016

Colour of pomegranates

If any of you ever happen to have the will or need to bribe me - give me a red, ripe and soft pomegranate (or four of them, I value myself, okay). In Polish language we use the same word for this fruit, for a hand grenade, for a garnet gemstone, and oddly enough, for a navy blue colour. I like all of them as a matter of fact, but let me write something about the fruit today. If I were to state whether I like it more for its taste, or for its peculiar shape, or for its symbolic value, I'd be unable to decide. I was very interested in Greek mythology as a small kid (now I grew bored of it for the most part, this is a heresy to be said by a classicist, I know) and I knew for a long time about Ancient Greek associations between pomegranate seeds and the land of the dead. The realm of death was already back then an interesting concept for the proto-goth me and when around that age I got to eat pomegranate for the first time I was very excited. I think I probably even started by eating just the symbolic few of them and delighted in feeling of tying myself to the Underworld like Persephone. Please don't judge me, I was around 10 years old.

Jeśli ktoś z was miałby kiedyś ochotę lub potrzebę przekupienia mnie - dajcie mi granat (albo cztery, w końcu trzeba się przecież cenić). Niekoniecznie kolor, niekoniecznie minerał, niekoniecznie broń, chociaż lubię je wszystkie. Nie - mam na myśli dorodny, czerwony i miękki owoc. Gdybym miała określić, czy cenię go bardziej za smak, czy za niecodzienny kształt, czy jednak za walory symboliczne, ciężko by mi było odpowiedzieć. Jako mały dzieciak pasjonowałam się mitologią grecką (teraz mi się w znacznej części znudziła, heretyckie to słowa z ust klasyka, wiem) i od dawna wiedziałam o tamtejszych konotacjach ziarenek granatu ze światem zmarłych. Dla proto-gotki królestwo śmierci już wtedy było interesującym konceptem i gdy mniej więcej w tym samym wieku było mi dane zjeść po raz pierwszy ten owoc, byłam bardzo podekscytowana. Chyba nawet zaczęłam od zjedzenia tych symbolicznych kilku, żeby rozkoszować się uczuciem zaprzedawania się Podziemiu jak Persefona. Nie osądzajcie mnie, miałam jakieś 10 lat.


But death is not the only symbolic layer of pomegranate. I dare to say it's the most rich in symbolism fruit in my part of the world (if your culture came from Europe, I'm talking about you as well. If your culture is Middle Eastern, then spiritual heritage of your lands affected Europe long before the English and the Spanish spread their reign all over the world and I'm totally talking about you, too.). ...and now a time for a digression, because I have to: in the Christianity-soaked cultures the main fruit symbol is an apple, which is of course an example of matching foreign mythology to the European realities, because apples aren't native to the Middle East (it's a fault of a quite loose first translation of Bible into Latin language, Vulgata - the translator went with a pun, because the Latin word for 'evil' is the same as for the 'apple': malum). The myth about the divine garden and the tree of life came to he Jews from the Babylonians (like many of their stories about oldest times, anyway), who in turn took it from the age-old Sumerians. There is not even a single word written in any of texts of these three cultures stating what was the species of the divine tree, but the iconography on 4500 years old Sumerian seals gives a visible clue. It wasn't an apple tree. It wasn't a even pomegranate tree, which bears fruits so similar to apples. No - the original tree of life was a date palm. Why? Because it was common; dates could be eaten or they could be added to beer, which was a main nutritious drink in Sumer (and Ancient Egypt), and the energy value of dates is so high just few of them were enough to regain strength.
But let's return to our pomegranates, shall we? Thanks to abundance of seeds this fruit was and is seen as a symbol of fertility, marriage and prosperity, resurrection and eternal life. It's a national symbol of Armenia - title of this entry was taken from wonderfully satisfying aesthetically movie about life and works of Armenian poet from 18th century. I recommend it a lot, if you like movies full of symbolism like a pomegranate is full of seeds, or if you're interested how poetic metaphors can be transferred to the language of a movie (it goes under title Colour of pomegranates and Sayat Nova). The Greeks use the seeds for kollyva, a ritual food made from various seeds: boiled wheat, sesame, almonds, cinnamon, nuts, raisins, pomegranate seeds and honey. This food has clearly visible pagan roots in the myth of two grain goddesses, Persephone and Demeter - and even the occasion it's being made for comes from the same myth, because it's used for requiem services. So the pomegranate symbolizes both life and death. One could think it's contradictory, but it only seems like it.
Since this entry is slowly tending to infinity I think I'll finish here - I'll just say in pagan world life and death were two sides of the same thing. And they were often embodied in the same goddess figure. But about this - in another entry. Eat pomegranates. Eat dates. Feel the rich symbolism speak to you from behind thousands of years <3

Ale domena śmierci to nie jedyna warstwa symboliczna granatu. Pokuszę się o stwierdzenie, że to najbardziej bogaty w symbolikę owoc w naszej części świata. ...a teraz moment na dygresję, bo muszę: w naszej przesiąkniętej chrześcijaństwem kulturze rolę głównego owocowego symbolu dostało jabłko, co jest oczywistym dopasowaniem mitologii do własnych realiów, bo nigdzie na Bliskim Wschodzie jabłka nie rosną (to wina dość luźnego pierwszego łacińskiego tłumaczenia Biblii, czyli Wulgaty - tłumacz zasunął tam lingwistycznym żarcikiem, bo po łacinie "zło" to ten sam wyraz, co "jabłko": malum). Mit o boskim ogrodzie i drzewie życia przeszedł do Żydów od Babilończyków (jak zresztą wiele innych ichnich mitów traktujących o najdawniejszych czasach), a ci z kolei zaczerpnęli go od prastarych Sumerów. W żadnym z pism żadnej z tych trzech kultur nie jest napisane, jakim gatunkiem drzewa było to boskie, ale ikonografia na sumeryjskich pieczęciach sprzed 4500 lat daje wyraźny trop. To nie była jabłoń. To nie był też, wydający tak podobne owoce, granatowiec. Pierwotnym drzewem życia była palma daktylowa. Czemu? Była powszechna; daktyle można jeść, a można było robić z nimi udane piwo, czyli podstawowy odżywczy napój w Sumerze (i starożytnym Egipcie), a wartość energetyczna daktyli jest tak wysoka, że nie trzeba było jeść ich dużo, by mieć siłę.
Ale wracając do naszych granatów: dzięki mnogości ziarenek w wielu kulturach był i jest uznawany za symbol płodności, małżeństwa i dobrobytu, odrodzenia i życia wiecznego. Armenia uznaje go za swój symbol narodowy - tytuł dzisiejszego wpisu zaczerpnęłam z niesamowicie satysfakcjonującego estetycznie filmu o życiu i twórczości XVIII-wiecznego ormiańskiego poety. Bardzo go polecam, jeśli ktoś lubi filmy naładowane symboliką jako ten granat ziarenkami, albo jeśli ktoś jest ciekawy, jak może wyglądać przełożenie poetyckich metafor na język filmu (funkcjonuje pod tytułem Colour of pomegranates i Sayat Nova). Grecy z kolei używają go do koliwy, rytualnego pokarmu robionego z różnorodnych ziaren - gotowanej pszenicy, sezamu, migdałów, cynamonu, orzechów, rodzynek, ziarenek granatu właśnie, i miodu. To danie ma ewidentne pogańskie korzenie, w micie o dwóch boginiach zbóż, Persefonie i Demeter - i z tym samym mitem są powiązane okazje sporządzania go, bo na uroczystości żałobne. Więc z jednej strony owoc granatu uosabia życiodajność - z drugiej śmierć. Można by sądzić, że to się wyklucza, ale tylko na pozór.
Ponieważ ta notka zaczyna dążyć do nieskończoności, czas mi chyba tutaj urwać - powiem tylko, że w pogańskim świecie życie i śmierć zawsze były dwiema stronami tego samego. I nierzadko były zawarte w jednej bogini. Ale o tym innym razem. Jedzcie granaty. Jedzcie daktyle. Czujcie jak symbolika przemawia do was zza tysiącleci <3




Shredded dress - thrift store, altered by me (KappAhl) stylizacja stylizacje w stylu strega fashion sukienka
Gray skirt with cutout hem - thrift store, probably meant to be a strapless top or dress (Atmosphere)
Three-tiered skirt - thrifted dress stylizacja gotycka ubiór gotka strój gotki
Shredded shrug - thrift store, altered by me stylizacje gotyckie w stylu goth gothic
Knitted shrug - handmade stylizacja stylizacje dark mori polska
Tribal choker - anklet from Lokaah bransoletka na nogę z dzwoneczkami
Coin necklace - store in Rethymno naszyjnik monetki z monetkami orientalny srebrny orient
Pomegranate pendant - repurposed keychain from tourist shop in Rethymno tribal gothic goth outfit
Pomegranate earrings - repurposed keychains from tourist shop in Rethymno wisiorek granat owoc
Tribal fake septum - Lokaah oriental gothic goth orient
Turban - thrifted scarf with big rose hairclips bought in Rethymno and H&M flower hairclips
Tights - two pairs from Allegro muslim muslimah goth gothic outfit outfits
Platform shoes - store in Rethymno gotyckie buty platformy na platformie
Bracelets with cross studs - Lokaah biżuteria orientalna srebrna
Black pearls bracelets - Chinese market kolczyki granaty
Silver wire bracelet - store in Rethymno strega fashion outfit outfits
Bangles - H&M western dark mori outfit outfits


More sights from Rethymno <3 I try not to take sides and show this city just like it is, with its charming spots and ugly ones - but whan can I do, when beauty and decay are intertwined for me and I definitely prefer the state of ruin? >D

Więcej widoczków Rethymno <3 Staram się nie być stronnicza i pokazywać to miasto takie, jakie jest naprawdę, zarówno z jego urokliwymi zakątkami, jak i brzydkimi - ale cóż poradzić, gdy dla mnie piękno i rozkład są splecione i zdecydowanie preferuję ruinę? >D

Pomegranates!

And dates!








Winter means layering. And although it doesn't mean pomegranates, as they ripened, fell of the trees and disappeared two months ago, they have appeared with the Christmas season in the stores as seasonal decorations to hang on New Year's Eve. Since I've been looking for jewellery with a motif of my favourite fruit for a longer time, I couldn't give it a miss. Even more given the ones I'm wearing here were really cheap.

Zima oznacza warstwy. I chociaż nie oznacza granatów, bo te dojrzały, pospadały i zniknęły dwa miesiące temu, to wraz z sezonem świątecznym pojawiły się w sklepach jako sezonowe zawieszki na Nowy Rok. Jako że od dawna szukałam biżuterii z motywem mojego ulubionego owocu, nie mogłam sobie darować. Tym bardziej, że te akurat były tanie.

24 komentarze:

  1. Na intensywnie starych ornatach bywały owoce granatu. I kwiaty. I ogólnie granaty, granaty, granaty, stylizowane i przestylizowane. Te granaty bywały akurat upierdliwe [bo w pewnym momencie trzeba było je spisywać], ale owoce chętnie pożrę a kamień szlachetny jeszcze chętniej pooglądam z różnych kątów.

    Tym razem ulubione będą te:
    https://1.bp.blogspot.com/-Ue6CPZoPeOs/WFiR4u9NcWI/AAAAAAAAJdc/q3eMpnFuG4Msv6jQNru1gN0oKGxo5TcYgCPcB/s1600/92-10.png
    https://1.bp.blogspot.com/-BjGP8HmFJF0/WFiR4rOkytI/AAAAAAAAJdc/-9Ntad7wtgAn6IuXNexrlRoXDFskk83AwCPcB/s1600/92-20.png
    Miasto zasługuje na swoją specjalną fikcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dla chrześcijan też oznacza życie wieczne i zmartwychwstanie. Zapewne sok o kolorze krwi też nie jest bez znaczenia. No i ziarenka jak kamyczki granatu, a te akurat wiem, że używane w sakralnych celach symbolizują krew Jezusa.

      Co do pierwszego kadru - ta ściana dalej w bok i dalej w górę jest też w tym klimacie, ale to nie przeszkadza Grekom w jebnięciu pod nią restauracji >D W jednym ze starszych wpisów był szerszy kadr tego zakątka: https://1.bp.blogspot.com/-J4ZDLACP1DY/WDsphLo8S4I/AAAAAAAAINY/XNAXlkjJDXQaPXjwbWH19ODpZJzTdao6wCPcB/s1600/83-16.png
      W okolicach drugiego kadru też była restauracja >D AU o restauracjach - ciekawe, czy serwują SMACZNE omlety z mutasów >D

      Usuń
    2. Zastanawia jeszcze jedna rzecz, tym razem już spoza tematu symboliki stricte. Granaty-owoce są czerwono-różowe, kamienie czerwono-różowo-fioletowe. Czemu w takim razie kolor granatowy jest ciemnym niebieskim? [to zresztą nie pierwszy mój error kolorystyczny - kiedyś ubzdurało mi się, że kolor łososiowy, to z całą pewnością srebrny - bo przecież ryby są często srebrzyste]

      A to całkiem klimatyczne miejsca na restauracje >D Mury pękają, style się różnią, ale jest kameralnie i całkiem zachęcająco. Może znalazłyby się także omlety! [byle bez dodatkowego dania w postaci granatu - tym razem wybuchowego. To mój drugi najczęstszy zgon w grze.]

      Usuń
    3. Granaty (w środku), jeśli są dojrzałe i kamienie mają ten sam kolor. Jasne, zdarzają się bardziej różowawe, ale generalnie to powinna być bardzo ciemna czerwień. Też mnie zainteresowało, skąd nagle ta niebieska barwa, poszukałam i wygląda na to, że to standardowe przesunięcie znaczeń: granat najpierw był ciemnoczerwonym, potem używano tego słowa do określania purpury, fioletów, żeby w końcu wylądować przy niebieskim. To się zdarza: w angielskim na przykład "purple" oznacza też jasnofiołkowe kolory, których ja purpurą bym nigdy nie nazwała - a i purpura w ogóle kiedyś była bardziej ciemnoczerwono-brązowym kolorem (kolor zaschniętej krwi, o), niż fioletem >D

      ...to rodzi pytanie, jaki jest pierwszy - czyżby niestrawne żarło? >D (kiedyś rzuciłam w grze w Niemca granatem. Skubany odrzucił O_o) Ach, co do jedzenia i granatów wybuchowych - kiedyś znalazłam w czeluściach internetu menu z restauracji na Węgrzech, przetłumaczonej translatorem na polski. Pośród wielu lolkontentowych dań miała też jedno o wdzięcznej nazwie "sum szarpał z odłamkami". Można też było sobie dobrać dodatkową porcję odłamków!

      Usuń
    4. Na czerwono bryzgają intensywnie, to fakt. Purpurowy - kolejny dziwoląg. Do dzisiaj nie wiem, czy traktować to to jako czerwony, fioletowy czy coś pomiędzy. Angielski ma purple i violet... Chociaż jasne fiolety to z jakimiś lilac by mi się najprędzej kojarzyły.

      Żarło szczęśliwie było gotowane z automatu, więc [bezpieczne] błotniakowe ciasteczka były w zasięgu moich rąk. Najczęściej zabijały mnie ghule. : I Raz, że potrafiły bardzo szybko podbiec, dwa, że zbiegało się ich czasem całkiem SPORO. Kiedyś towarzysz przypadkowo dostał serią, bo wydawało mi się, że ghul się czai.

      Odrzucanie bywa złowrogie. W Shadowrun Returns robił tak jeden z NPCów - przyrodni brat postaci. Niestety wrogowie TEŻ to potrafili. <_<

      Menu jest z kolei wspaniałe i inspirujące. Widzę te dania.

      Usuń
    5. Ale polski też ma purpurowy i fiolet. Ja na własne potrzeby rozgraniczam to sobie tak, że purpura to ciemne fiolety z przewagą czerwieni, a fiolet to wszystko inne i z przewagą niebieskiego.

      Mi się tak zdarzyło tylko raz, nie podejrzewałam tej gry o tak wysokie AI wrogów >D

      Usuń
  2. Uwaga, to nie będzie sensowny komentarz.
    Wyglądasz tutaj jak chodząca definicja dark mori/strega *.* To jest tak piękne, i ja podziwiam za niewyglądanie jak namiot pomimo tyłu warstw i za grę teksturami i w ogóle i czy mogę cię narysować plz? Co prawda zapewne sfailuję hardo,ponieważ rysowanie ludzi ze zdjęć idzie mi gorzej niż na żywo, no ale :'D
    Żeby ten komentarz jeszcze bardziej nie miał sensu - mam bombki choinkowe w kształcie granatów (owoców), ha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ale czemu prosić o pozwolenie, jak nasz ochotę i uważasz, ze to dobre ćwiczenie, to rysuj >D Jak pytasz, to nawet gorzej, bo wtedy się nastawię i potem jak nie dostanę, bo nie wyszło, to będzie mi przykro XD

      W Rethymno widziałam stawialne bombki w kształcie granatów, i dużo wieszadełek z wstążek z tymi. Oj jakby się miało... </3

      Usuń
    2. Kiedyś coś wyjdzie, pytanie tylko jakiej jakości to będzie xd Ogólnie to wolę się spytać, bo jak mi się to zachce gdzieś w internetach publikować czy coś...

      Usuń
    3. No to co, nie mam praw autorskich do mojej gęby >D (i nie zbijesz na niej sławy >D)

      Usuń
    4. Nigdy nie wiesz, może twoja gęba wyląduje na mojej wystawie końcoworocznej razem z moim szkicownikiem >D
      ... ok, nie, musiałabym wyrwać ze szkicownika te wszystkie krzywe gej-fanarty i nieśmieszne bazgroły którymi komentuję moje smutne życie.

      Usuń
    5. Nawet bym się nie obraziła, może dostałabym dzięki temu jakiegoś jednego kolejnego obserwującego XD
      Gejowe fanarty to zawsze dobra rzecz >D

      Usuń
  3. wow, amazing outfit! Pomegranates are cool, very sexy fruit. Taking the seeds out though....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you! Yes, there is something sensual about pomegranates, probably another reason why I like them so much.

      Usuń
  4. Fascinating info on pomegranates! And another fabulous outfit. I especially love the turban with the big flowers. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks, Bane <3 I love to wear a lot on my head, so now, when I finally have big flower hairclips, I'm going to use them very often :D

      Usuń
  5. Ależ masz bogactwo ładnego na szyi!
    Poza tym WOW za to, że mając na sobie tak hurtową ilość ciuchów wyglądasz ładnie, spójnie i kształtnie. A nie, że bomba w garderobie wybuchła...

    Rethymno jest śliczne. Mega mi się podoba zielone w donicach. Szkoda, że w Polsce duże dzbany są strasznie drogie (nawet plasticzaki tandeciaki) bo moje wejście do domu wyglądałoby podobnie! Przypomniała mi się Twoja notka z lustrzanymi budynkami w tle- tego im brakuje. Zielonego. Minimalizm może być fajny, ale tam to wygląda biednie, z ubytkami...
    Bardzo mi pasuje do tych uliczek słowo "urocze". Jestem pozytywnie zaskoczona widokiem.
    (kuźwa, nawet Grecy mają ładniej niż my, i syfu nie ma! Grecy cholera!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja nie przeginam ostatnio z tą biżuterią? Sama tego nie zauważam, ale chyba zaczynam wchodzić na jakieś wyższe poziomy noszenia złomu na sobie >D A hurtowe ilości ciuchów to tylko od pasa w dół - a i tak wszystkie warstwy cienkie (i właśnie dlatego tyle ich mam >D).

      Większość domków tam ma chabazie w doniczkach przed drzwiami, już nawet im nie robię zdjęć, bo tyle tego tam jest. I nikt nie rozwala, nikt nie kradnie...
      Spójrzmy prawdzie w oczy - nie potrzeba dużo, żeby mieć ładniej niż u nas >D A syfu nie ma, bo gospodynie każdego ranka zmywają chodniki pod swoimi domkami wodą z octem.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Tymczasowo w Polszy :D Spokojnie, notki wrócą, ale zima to nie jest dobry czas do skakania przed obiektywem :D

      Usuń
  7. 1. Notki historyczno-mitologiczne zawsze na propsie ;) Na przykładzie tego "malum" widać, że problem "źle to przetłumaczyli, w oryginale jest lepiej" istniał od zawsze :D
    2. Jak Ty to robisz, że ubierając się w milijon warstw nie wyglądasz jak buka? ... U mnie dark mori jeszcze nigdy nie wyszło sensownie :P
    3. Mam ochotę na jakiś poetycki metaforyczny film, może właśnie trafi na "Kolor granatu" ;) Tak jak Twoja stylizacja - są granaty, jest żałobny strój, na głowie kwiaty jak u Demeter... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, zaciekawiło mnie, dlaczego śmierć i życie są ze sobą powiązane? Czy to jest coś takiego jak z Biblii: "jeżeli ziarno obumrze, to wyda plon obfity", czy coś na zasadzie, że wieczność i nieśmiertelność może osiągnąć tylko to, co jest martwe, więc prawdziwe życie jest przemijaniem?

      Usuń
    2. Będzie więcej >D
      Bo mam cienkie warstwy, a ubrania nie są o kroju kwadratowym! Myślę luźno o jakiejś serii notek pod tytułem "Naucz się w warstwy z Ra", gdzie spróbuję wyłuszczyć teorię, jak nie być Buką. To dobry pomysł?
      Ten film jest piękny <3 Uwielbiam estetyczne filmy, nawet nie muszą mieć zajmującej fabuły, mają być po prostu Piękne.

      Ale nie zakuszaj mnie na pisanie o tym, na to przyjdzie pora...~ XD Jeśli zahaczamy o Biblię, to adekwatniejszą ilustracją tego byłoby "Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz". Bóg ulepił Adama z ziemi. Do ziemi wraca się po śmierci. I zawsze jest nadzieja na ponowne urodzenie się z niej (zmartwychwstanie to koncepcja starsza niż chrześcijaństwo czy judaizm). Jeśli ziemia jest pojmowana jako bogini - a wszędzie poza Egiptem tak było, ale Egipt ma ku temu powody - to pogrzeb jest niczym innym jak powrotem do łona matki. A przecież w łonie się nie siedzi wiecznie, zawsze się z niego w końcu wychodzi... XD

      Usuń
    3. To czekam na więcej ;)

      Dobry pomysł, jestem pewna, że więcej osób będzie chętnych na serię "Naucz się w warstwy z Ra" :D

      Aha, czyli raczej koło życia :)

      Usuń