15 listopada 2016

Dirtying the paper masterfully

Once again a round of pictures I received from other people <3 It's very lovely to receive gifts you didn't ask anyone for, yes, but besides feeding my narcisissm it also gives me a nudge to start drawing again. Which might be something I'd rather not do.

Po raz kolejny rundka rysunków, które dostałam od innych <3 Miło jest otrzymać coś, o co nikogo się nie prosiło, owszem, ale poza karmieniem mojego narcyzmu daje mi to też bodziec, aby samemu zacząć ponownie mazać. Co akurat jest chyba czymś przeze mnie niepożądanym.



Two people, who are also my buddies, monopolised this batch - Roxiee and Triopse.

Dwoje ludzi, którzy są też moimi ziomeczkami, zmonopolizowało tę partię - Roxiee i Triopse.


This one is from Roxiee, who needed to excersize drawing real people, so she picked the poor little peculiar-faced me. I love this one, because she captured how my eyes actually have a sad-looking shape under all the makeup I wear to cover this. And violet tear-troughs under eyes, honestly, I ADORE this feature of my face! Also, it looks little like her usual style, and a lot like an artist's whose style we both admire.

Ten jest od Roxiee, która pewnego dnia miała potrzebę ćwiczenia w rysowaniu prawdziwych ludzi, więc wybrała między innymi moją specyficzną paszczękę. Strasznie mi się podoba (a może to raczej przerażające?), jak uchwyciła to, że moje oczy mają smutny kształt pod tą całą tapetą którą stosuję, by to zamaskować. I fioletowe sińce pod oczami; na serio, jeśli w mojej gębie jest coś, co lubię, to właśnie je. Ta kreska jest dość daleka od jej zwyczajowego stylu, ale za to wygląda bardzo jak artysty, którego styl obie lubimy.


And this one is from Triopse. I'm a sucker for drawing styles where body parts are elongated and thin, with a lot of sharp and pointy edges, so this is exactly everything that I adore to look at. But not only this - the majestic thing I'm wearing here is nothing I own, but it has an aura of nonchalant decaying aristocracy which I LOVE, yet it kinda fell out of my style, I don't know when, I don't know how... So yep, I need to recreate this look, even if my body is not so pleasantly angular.

A ten jest dziełem Triopse. Mam hopla na punkcie kreski, gdzie części ciała są nadmiernie wydłużone i wychudzone, z dużą ilością ostrych i spiczastych zakończeń, więc to jest praktycznie wszystko, na co lubię patrzeć. Ale nie chodzi tylko o to - ta majestatyczna rzecz, którą mam na sobie, nie jest co prawda czymś, co posiadam, ale ma aurę nonszalanckiej upadłej arystokratyczności, którą KOCHAM, a jakoś wypadła z mojego stylu nie wiedzieć czemu i kiedy... Więc tak, trzeba mi będzie wskoczyć w coś takiego, nawet jeśli moje ciało nie jest tak przyjemnie kanciaste.


The next pictures I got from them for my birthday.

Te z kolei były prezentami od nich na moje urodziny.


It's only natural, that being currently on Crete, I received a drawing with two well-known figures from Minoan art from somebody who keeps up with my entries mainly for the history-of-art stuff I post (at least I know I don't do it just for my own enjoyment). The so-called Snake goddess and Prince of lillies.
I absolutely adore goddess' figurine, with her narrow waist and big tiered skirt (and boobs and snakes...). In Triopse's rendition her costume appears almost cyberpunkish, the skirt with these vertical structures and highly detailed corset look mechanical for me. With a dash of something primal: tribal jewellery and snakes, she looks like a priestess from some futuro-neo-primitive society (Fritz Lang's Metropolis, anyone?) and it speaks to me on so many levels. Not to mention I have a soft spot for strong and dangerous looking willowy women.
As for the prince - there is a folk belief in Poland that it's dangerous to sleep among certain flowers in bloom, as you might not wake up ever again. Sadly, I don't remember which flowers my mother always had in mind whenever she mentioned this superstition, but I found out it refers to lillies as well. It makes sense, as they are traditionally viewed as flowers of death - and although they probably didn't carry this meaning in Minoan Crete, all of this gives a whole new level to this drawing. Just look at the prince's empty and white eyes, like he's a spirit haunting a fileld of lillies he died in, probably dragging all other reckless wanderers with him. And this twiggy body (the only kind I find pleasant to look at on males btw.) only enforces this feeling of looking at a revenant.

To zrozumiałe, że siedząc na Krecie, dostaję arta z dwiema dobrze znanymi postaciami z kultury minojskiej od kogoś, kto czyta moje wpisy głównie dla historyczno-sztucznych rzeczy jakie wrzucam (przynajmniej wiem, że nie robię tego tylko dla mojej własnej radości). Tak zwana Bogini z wężami i Książę z liliami.
Uwielbiam figurkę bogini, z tą jej wąską talią i szeroką falbaniastą spódnicą (i cyckami, i wężami...). W wersji Triopse jej strój wygląda niemal cyberpunkowo, spódnica z tymi pionowymi strukturami i gorset z wieloma detalami sprawiają wrażenie mechanicznych. Ze szczyptą czegoś pierwotnego: rytualnej biżuterii i wężami, kojarzy mi się z kapłanką z jakiegoś futuro-neo-prymitywnego społeczeństwa (nasuwa mi się klimat Metropolis Fritza Langa) i to do mnie przemawia na bardzo wielu płaszczyznach. Nie wspominając tego, że mam słabość do silnych i niebezpiecznych kobiet o delikatnej budowie ciała.
Co do księcia - może ktoś z was zna przestrogę, żeby nie zasypiać pod pewnymi kwiatami, bo można się nigdy więcej nie obudzić. Nie pamiętam, o jakie chodziło mojej mamie, gdy wspominała o tym przesądzie, ale odkryłam, że ów tyczy się też lilii. Ma to sens, jako że są postrzegane jako związane ze śmiercią - i jakkolwiek zapewne nie miały takiej symbolicznej wymowy na minojskiej Krecie, to naddaje to nowy wyraz temu rysunkowi. Tylko spójrzcie na puste i białe oczy księcia, jest jak upiór nawiedzający pole lilii w którym zmarł, najpewniej też ściąga też kolejnych niebacznych wędrowców za sobą. A ta sylwetka suchoklatesa (jedyna, jaką akceptuję do patrzenia na facetach, tak swoją drogą) tylko wzmacnia wrażenie patrzenia na zmarłego.


Roxiee on the other hand drew me one of my OCs, a junkie deathrocker who has many names depending on the universe I throw him in, but currently goes under the name Stachu (pronounced Sta-who). Dude perpetuates gothic stereotypes for fun (sleeps in a coffin, says he's a zombie and so on), but besides his penchant for all things spooky, living in a constantly altered state of mind and his creepy appearance, he's a kind guy with a big heart, who enjoys taking care of small and vulnerable creatures. And since I always assign Pokemons to my OC's (much like others do with Hogwart houses, which in turn I don't, because it's much more fun to have several hundred choices than just 4), here he is with a Furret. Which might be not the one I see for him, but Furrets are insanely cute.

Z kolei Roxiee narysowała dla mnie jednego z moich OCów, uzależnionego od wesołych substancji deathrockowca, który ma wiele imion w zależności od uniwersum, w które go wrzucę, ale aktualnie nosi imię Stachu. Typek jest chodzącym gotyckim stereotypem dla beki (śpi w trumnie, uważa się za zombie i takie tam), ale pomimo upodobania do strasznych rzeczy, życia w odmiennym stanie świadomości i upiornego wyglądu jest miłym kolesiem o dużym sercu, któremu robi dobrze, gdy może zająć się małymi i bezbronnymi stworzonkami. A ponieważ zawsze przydzielam swoim OCom Pokemony (jak inni robią to z domami w Hogwarcie, czego znowu ja nie robię, bo fajniej mi wybierać spośród kilku setek niż czterech sztuk), tu wylądował z Furretem. Który nie jest co prawda moim wyborem dla niego, ale Furrety są nieziemsko urocze.

10 komentarzy:

  1. Teraz ćmią mi się różne style dawnych epok zmiksowane razem ze stylami futurystycznymi. < < [a swoją drogą, w Fallout: New Vegas byli centurioni!]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. GOOD. Czemu takie rzeczy muszą być albo kvrewsko drogie, albo za trudne do zrobienia, żebym je nosiła D:

      Usuń
    2. Jest dobrze, już teraz często się kojarzą i nasuwają na myśl oraz skojarzenia różne światy i historie. >}

      Nie wiem, czy będzie to truizm czy nie, ale nader dobrze poczytać, co się z różnymi artami kojarzy [nawet jeśli część spostrzeżeń była przekazana już via pw].

      Usuń
  2. The second drawing captured your style perfectly! You're so lucky to have someone draw your OC, I've always been trying to do it myself and failing XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tell me about failing at drawing OCs! When I commisioned a picture of the said one from this friend year ago, I had to deliver her photos of random deathrockers and a lot of descriptions, because despite having this character for years I've never drawn him.

      Usuń
  3. Co do śmierciowych przestróg o kwiatach, to ja znam takową w odniesieniu do konwalii, które ponoć nie tylko zjedzonymi trujące są :D Lilie zaś kojarzę głównie z ich obecnymi konotacjami - najczęstsze kwiaty na pogrzebach. Genezy tegoż musiałabym jednak dopiero poszukać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za to o konwaliach nie słyszałam XD Strzelałabym - w kontekście mojej mamy - albo w rzepak, albo w jakiś krzak.
      ...nie byłam pewna, czy te lilie na pogrzebach mi się tylko nie zdawały, dzięki za potwierdzenie - rozsądek podpowiadał, że najczęstsze są chryzantemy i astry XD

      Usuń
    2. Ja z kolei z astrami się nie spotkałam x'D Chryzantemy kojarzę raczej z listopadowym grobingiem i ogólniej odwiedzaniem grobów. Natomiast wszystkie pogrzeby, na jakich byłam, spowijał zapach właśnie lilii. Z tego też powodu moja mam ich nie lubi x'D

      Usuń
  4. Super jest dostawać takie prezenty :) Ha, czyli jesteśmy nie tylko z tego samego roku, ale i miesiąca, dam dam dam :P
    BARDZO mi się podoba pierwszy portret - jest i styl, i uchwycone podobieństwo (i jest ładny). Może też wrócę do rysowania... akurat kiedy się w miarę nauczyłam, to przerwałam (logiczne :P).

    PS. Pomimo że przyjemny jest ten orientalizm w Twojej szafie, od pewnego czasu coraz silniejszy, to ja też trochę tęsknię za "nonszalancką upadłą arystokracją" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zasiadłaś na laurach, ot co! >D Ja i nie umiem, i nie lubię, ale czasem coś ciągnie do wzięcia ołówka do ręki.
      Zrobi się zimniej, będę mieć pod ręką moją niemal nielimitowaną szafę, to i inne ciuszki się na siebie będzie zakładać XD

      Usuń