16 października 2016

The gentle art of making enemies

One of the things I can't stand in alternative (and not only) fashion are texts on clothes. I'm having in mind mainly these pseudo-avantgarde, trying-to-be-edgy phrases like 'Sad goth', 'Satan made me do it', 'I got stoned in Salem', 'Cute but psycho', 'No, really, I'm a witch', and so on; even better if they're written in Blackletter or with symbols instead of some letters. They are meant to be ironic, supposedly, but it can't be denied whoever wears garments like these looks like a troubled youth with special snowflake complex, who wants to shock because has nothing better to offer. Speaking simply - these are insanely corny for me.
No matter all this, I wore recently a garment like this, with this exact level of corny that I hate. I intentionally made it over the top, but it felt dumb and I'm ashamed, because the irony I had in mind is of course just as invisible as in case of every other text like this - but before you judge me, please take a second to click and read the picture below (and to understand it, but this progressive alternative art English might be not be easy).

Jedną z rzeczy, których nie znoszę w modzie alternatywnej (i nie tylko), są napisy na ubraniach. Mam na myśli głównie te pseudo-awangardowe, prowokatorskie na siłę "Sad goth", "Satan made me do it", "I got stoned in Salem", "Cute but psycho", "No, really, I'm a witch" i inne takie, najlepiej pisane gotycką minuskułą albo z symbolami podstawionymi pod niektóre litery. W zamierzeniu mają być zapewne ironiczne, ale nie da się ukryć, że tak naprawdę wygląda się w tym jak przekonany o swojej wyjątkowości nastolatek, który chce szokować swoją kontrowersyjnością, bo nic innego nie ma do zaoferowania. Mówiąc prościej - to dla mnie głupawe i szalenie obciachowe.
Mimo to założyłam niedawno na siebie coś o dokładnie takim stężeniu przypału, jakiego nie cierpię. Celowo poszłam w przesadę, ale było mi z tym głupio i wstyd mi za siebie, bo ironia, którą miałam w głowie, jest rzecz jasna tak samo niewidoczna jak w przypadku każdego innego napisu z tej rodziny - ale zanim wystawię się na wasz osąd, poświęćcie chwilę na powiększenie i przeczytanie tekstu z obrazka poniżej (a także zrozumienie go, ale ten progresywny alternatywny art angielski może nie być łatwy).


A bit of a background - I'm running a Cretan blog with my roommate, written only in Polish (a very colloquial and slang version of Polish that would beat all automatic translators, so I'm not linking it). In one entry we've wrote about how one Polish dude from the Erasmus group on Facebook immediately gained our dislike back in Wroclaw and how our first meeting with him in person looked like. In that entry we've made fun of his non-stop-party attitude (which is true), of his poor English skills (which is true), of how he seemed to be scared of us on first meeting (which might not be true, but in our eyes it was) - and we've expressed the thought such type of extravertic fuckboy asking everybody out to drink every two days doesn't seem like a potential friend material for two socially awkward nerds that we are. Which is true. And he got OFFENDED.
We didn't mention his name in that entry, we used a nickname widely used in Poland for a certain type of people (which accidentally derives from his name, but oh well, it's still damn vague), yet I got personally called really rude names in public, on the Erasmus group. It is me who should get offended, but... I don't really care about bad things people say about me, unless it's about negative traits I actually have. Witch? Junkie? Thanks, I'm none of these, so what the hell, gnaw on your stupidity while I wear these words like a shield before your eyes. (by the way, we've changed his nickname from that entry to something even more vague - but way more offensive. Serves him right for prying on Facebook profiles of strangers - and it's not like I don't hope to stir negativity by putting certain things for public viewing...~)

Ci, którzy czytają kreteńskiego blogaska wiedzą, o co chodzi - ci, którzy nie mieli jeszcze okazji zobaczyć, mogą sobie przeczytać tu i tu (w pierwszym wpisie wszystkie określenia mogły sugerować osobę, której wpis się tyczy, jeśli tylko te zdarzenia miałyby świadków - ale zostały edytowane, bo na inwektywy odpowiadam tym samym). Myk w całej tej sytuacji polega na tym, że nie obchodzą mnie wyzwiska na mój temat, o ile nie dotyczą negatywnych cech, które mam naprawdę. Czarownica? Ćpunka? Kulą w płot, mój mały, więc żryj swoją głupotę, kiedy ja paraduję przed twoimi oczami z tymi słowami na cycu jak z tarczą.




Contents:
Dress - thrift store, altered by me
Shrug - thrift store, altered by me
Necklaces - Lokaah, repurposed keychain and anklet from some store in Rethymno
Bracelets - Lokaah, Allegro, some store in Chania
Face chain - anklet from some store in Chania
Earrings - Lokaah
Fake septum - Lokaah
Gloves - Klimatyczne
Belt - scarf from thrift store
Winklepickers - Mango
Hat - Chinese market


And, at last - some views of the lovely Rethymno <3 There will be more - oh believe me, there will be, I have an insane backup of photos I want to show >D It's a small seaside city with rich history (when delving into labyrinth of tiny streets in the Old Town, where I live, one can easily find remains of Ottoman times, and sometimes even older, Venetian ones... And I'm not speaking about some small details, usually these are portals or taps). It's full of contrasts - on one hand it's thriving with tourist life, on the other it's full of abandoned houses, sometimes there are whole streets of these, which show how much Greece suffered from the recent economical crisis. But even these abandoned buildings have plants growing in pots near their doors - and somebody waters them <3

I, w końcu - trochę obrazków ze ślicznego Rethymno <3 Będzie więcej - oj uwierzcie, będzie, mam natrzepany szalony zapas zdjęć, które chcę pokazać >D To niewielkie nadmorskie miasto o bogatej historii (zapuszczając się w plątaninę maleńkich uliczek na Starym Mieście, gdzie mieszkam, można z łatwością znaleźć osmańskie pozostałości, a czasem nawet i jeszcze starsze, weneckie... I nie mówię tu o drobnych detalach, najczęściej są to całe portale albo ujęcia wody). Jest pełne kontrastów - z jednej strony tętni życiem turystycznym, z drugiej jest tu cała masa pustostanów, nierzadko całe ulice takich, które unaoczniają, jak bardzo odbił się na Grecji niedawny kryzys ekonomiczny. Jednak nawet pustostany mają przy drzwiach podlewaną zieloność w doniczkach <3







I see I have a lot of amulets against evil eye here - nazar motifs on my face chain and one bracelet (they are traditionally blue, because in the region of former Ottoman Empire, where nazars are in use, blue eyes are rare and thought to be able to cast curses), and Eye of Providence on my neck. This was probably only partially intentional from me.

Dostrzegłam, że mam na sobie sporo amuletów przeciwko złemu oku - nazary na kolczykowym łańcuszku i jednej z bransoletek (są tradycyjnie niebieskie, bo w rejonie byłego Imperium Osmańskiego, gdzie nazary są w użyciu, niebieskie oczy są rzadkie i wierzy się, że mogą zauroczyć [bądź, jak to piszą mamusie na gównoforach, ociotować >D]) oraz Oko Opatrzności na szyi. To było prawdopodobnie tylko częściowo celowe z mojej strony.

26 komentarzy:

  1. Omójborze ta spódnica/sukienka jest wspaniała, bardzo lubię rzeczy przedłużane z tyłu czy z trenem <3 A napis rozbraja. Jeśli przyjdzie ci ochota na inny napis i ciekawą typografię, którą kochają wszystkie alternatywne marki (oraz fani AHS) - polecam czcionkę Mackintosha, jest śmiesznie prosta do skopiowania.
    Nie wiem, czy nie napisałam tego już w komentarzu na kreteńskim blogasku, ale podziwiam dystans do hejtów, zwłaszcza od osoby, z którą chyba mniej lub bardziej regularnie masz styczność. W ogóle, człowiek który myśli że powiedzenie osobie, która nosi się w specyficzny sposób, że wygląda jak czarownica jest obelgą... Cóż.
    A przez te zdjęcia zaczyna mnie coraz bardziej ciągnąć na Kretę ;____; Tylko ja nie toleruję ciepłego klimatu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sukienka, sukienka. Ale już nią nie będzie - planowałam od dłuższego czasu przerobić ją na spódnicę, dlatego też nie było mi szkoda pomazać jej ostatecznie przypałowym napisem. A rzeczy kojarzonych z fandomami się wystrzegam - zwłaszcza takimi, które mnie nie interesują.
      To tak jak wyzywanie od Mortycji >D
      Spoooko, te zdjęcia są sprzed dwóch tygodni (tak to jest, jak nie można się zdecydować na estetyczne zdjęcia otoczenia >D Serio, zdjęcia stylówy załatwiam szybko, to otoczenie zajmuje mi 3 razy więcej czasu _^_), teraz pogoda już jest rozsądniejsza XD

      Usuń
  2. Za każdym razem dziwie się, że w obecnych czasach są jeszcze ludzie mający problem z tym, jak ktoś się ubiera. Szkoda tylko, że nie doczekam lepszych czasów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy będę bardzo paskudna, jeśli napiszę, że w sumie nie spodziewam się niczego innego po ziomeczku studiującym resocjalizację w Polsce B zwanej Białymstokiem? (i żeby nie było - znałam spoko osobę z Podlasia. Jedną, bo mam na tyle mało znajomych, że jedna osoba to u mnie dużo. No i nie studiowała resocjalizacji.)

      Usuń
  3. As native speaker of barely English or dyslexic English to be more precise. Your written English skills are amazing. On first impressions, I would have taken you as a native speaker or at the standard of a native speaker. So, I would tell guy where to stick it, personally. I'm love the back detail of your skirt, stunning.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I can see some Polish grammar and lexical false friends in his writing, but still... Maybe I'm being harsh, but I wouldn't let anyone with language skills like this to study abroad. Maybe his field of study doesn't require much reading, so there is no problem with zero understanding of academic books, but I myself have to read not only books in advanced English, but also in Ancient Greek and professors persuade me to try to familiarize myself better with Modern Greek - and a person like that won't be belittling me.
      Thank you for your nice words, the last time I've been teached English was 7 years ago; most of the things I know were picked up from the internet, so I know I'm not perfect (What! Are! Tenses!?), but I'm trying my best.

      Usuń
  4. Angielski człeka dramiącego nadal robi bardzo alternatywne wrażenie. Co do sformułowania 'Polska B' mam bardzo mocno ambiwalentne odczucia, jako że często spotykam się z tym określeniem w odniesieniu do miasta, gdzie mieszkam. Co nie zmienia faktu, że typ sam w sobie jest nie tylko niewychowany, ale i zwyczajnie głupi, skoro rozbija się na grupie Erasmusa wśród świadków i nie potrafi poprawnie złożyć kilku zdań.

    Zabudowa wszędzie jest taka eklektyczna? Jest klimat. >D

    Coś mi się przypomniało, swoją drogą. Kiedyś na FB krążył generator robiący propozycje drinków z nazw ulubionych zespołów [miało to to ciekawy algorytm, bo zamiast za każdym razem wybijać inny skład za taką samą nazwę, trzymało się jednego wybici]. Wyszedł mi syrop na kaszel, kokaina i mleczko do kawy/herbaty [smakowicie! : X]. Zdecydowanie brakuje tutaj kawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z twojego województwa znam jeszcze więcej spoko ludzi (czuj się w tej grupie), niż z Podlasia, więc no. Używam tego jako inwektywy tylko wtedy, gdy ktoś swoim zachowaniem prosi się o zaliczenie go do stereotypowego zaścianka. Kiedy w Łodzi remonty dróg były poprowadzone tak, że niektóre części miasta były odcięte od reszty, skrzętnie nabijałam się ze znajomych, które wylądowały w "Łodzi B" - a jeszcze jedną dzielnicę ze współczuciem ochrzciłyśmy "Łodzią C".

      Yup, wszędzie - dlatego chyba bardziej podoba mi się tutaj, niż w Chanii, ale w sumie porównanie mam nikłe.

      Gdybym ja tylko była w stanie przetrawiać kawę... :'D

      Usuń
    2. Tak mi jeszcze zaskoczyło po czasie - faktycznie, większość rzeczy z napisami dostępnych w para-alternatywnych jest mocno pretensjonalna [niektóre wzorki na odzieży też].
      I tutaj takie pytanie z ciekawości: Zawsze można zrobić napis/nadruk własny. Od jakiego poziomu zaczynają się dla Ciebie te żenujące i czy widzisz jakiś napis, który dałoby się nosić nieironicznie? [osobiście przy zastanowieniu zwizualizował mi się jedynie napis "Lubię skrzypłocze" z wycyzelowanym, graficznym wizerunkiem skrzypłocza w bonusie <_<']

      Usuń
    3. Wzorki to osobna kategoria, palmę wygrywu dzierży tutaj Killstar. Nie wiem, czy nadal mają takie itemy w katalogu, ale kilka lat temu wypalało mi oczy ichnie połączenie wszystkich możliwych ezo-symboli. I kotów na dokładkę, bo czemu nie. Najgorsze jet to, że to było tak cholernie popularne w internetach i widziałam to wszędzie :x
      Głosuję na skrzypłocze. A poziom żenady... hm. Ja osobiście bardzo nie lubię szokować i jeśli napis przekracza tę linię między intrygującą kuriozalnością (jak te nieszczęsne skrzypłocze) a tanim szokiem, to widzę go jako żenujący. Skądinąd "życie chuj" na przykład chyba bym obnosiła.

      Usuń
    4. Mają. Nie wiem, skąd się bierze fenomen, ale istnieje, jako że mam pewien wgląd w entuzjazm znajomych. Zostanę przy moich prozaicznych skrzypłoczach, triopsach i trylobitach.

      Kiedyś ciekawiły mnie napisy na ścianach, ale [niestety?] niekoniecznie to, co ma w miarę interesującą wymowę na ścianie, będzie mieć równie dobrą wymowę na klacie.

      Vita est fallus!

      Usuń
    5. A trójkąty?

      A to fakt. Wczoraj w Chanii rzucił mi się w oczy naścienny napis głoszący "Legalize drugs and murder" - to nie wyglądałoby dobrze na klacie czy plecach. Ale na nogawce już chyba nawet, nawet.

      "Est" na końcu!

      Usuń
    6. Lubię kształt trójkąta*, ale to czy chciałoby mi się mieć coś z tym trójkątem czy nie, zależy już od samej rzeczy.

      *Nie mam za to sentymentu/sympatii/innego rodzaju osobistego podejścia do znanych mi trójkątnych symboli.

      Fallus est! :D

      Usuń
  5. "Wiedźma, czarownica, satanistka"... hmmmm, co tu powiedzieć? Że to głupie? Płytkie? Kompletnie od czapy? Już nawet średnio rozsądna osoba ma tego świadomość. Staram się być otwarta na ludzi. Poznać chociaż trochę zanim ocenę. A tak ci do odstrzału zgłaszają się sami...

    Śliczne Rethymno? Cholera, masz rację! Urokliwe miejsca pokazujesz. Podkopujesz moje dotychczasowe, oględnie negatywne zdanie o Grecji. Punkt dla Ciebie.

    Niebieskie oczy mogą zauroczyć... Imperium Osmańskie... Sulejman i Hurrem, o lol. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Prawda? Człowiek kiedyś myślał, że im wyższy stopień edukacji, tym więcej tego typu osób idzie do odstrzału, a tu nie. Co zabawne nie miałam takiego problemu na moich pierwszych studiach, więc albo to z kolejnymi generacjami jest coś nie tak, albo ja już zgrzybiałam. Ach, no i na moich pierwszych studiach większość osób była jednak starsza. Acz najgłupsza była najstarsza.
      A gdzie była ta osoba, która ci wyrobiła takie zdanie? Bo jeśli w Atenach, to moja współlokatorka się zgadza, że są bardzo brzydkie.
      Nie wiem, czy to aż tak stary przesąd XD Poza tym z mojej wiedzy Hurrem była ruda, więc może jednak miała zielone oczy? Ale w sumie nic nie stoi na przeciwko, żeby to ona była podwaliną dla tego przesądu, czemu nie - było nie było, dość kontrowersyjna postać w swoich czasach XD

      Usuń
  6. Światły, otwarty umysł wykształconego człowieka, humanisty, pełnego tolerancji, ciekawości świata... Tiaaaa... Więcej otwartości mają w sobie uczniowie zawodówki na praktykach w warsztacie samochodowym. Oraz jego właściciel, w dresach i BMW.
    Drażni mnie ocenianie człowieka przede wszystkim przez pryzmat stroju, z pominięciem tego co ma w głowie.
    Ja na takie docinki zdążyłam się już nieźle uodpornić i w dupie mam co taki mądrala myśli na temat mój lub jakikolwiek inny.
    Kiedyś poznałam niesamowitą osobę, którą mało kto traktował poważnie ze względu na jej ubiór. Co z tego, że będąc profesorem, po 70-tce, na wykład ubrała aksamitną boho sukienkę NAD kolano, rajstopy w grochy i trzewiki elfa? Ma metr pięćdziesiąt w kapeluszu i szopę na głowie? (no straszne!) Ta kobieta była nominowana do Pokojowej Nagrody Nobla, była wielokrotnie odznaczana za działalność publiczną, wykładała w Polsce i za granicą, jest najbardziej tolerancyjną i otwartą osobą jaką znam, a do tego pełną ciepła, odwagi, mądrości, konsekwencji, uczciwości.
    Nie, najważniejsze jest to, że śmiesznie wygląda!

    Może różnica, którą zauważyłaś między swoimi uczelniami wynikała nie tyle z wieku, a z mody na dany kierunek/szkołę? Ktoś, kto wybiera studia bo są modne/nie ma pomysłu co ze sobą zrobić raczej dobrze nie wróży...

    Nie pamiętam gdzie była ta osoba, od kiedy ją ostatni raz widziałam minął hektar czasu...

    Ta, i może jeszcze rude jest wredne? xD;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie ironiczne zarzuty można postawić także i mi. Toć typka oceniłam na długo przed poznaniem go na podstawie jego wypowiedzi i nie miałam zamiaru poznawać. Tyle, że ja wychodzę z założenia, że odrobina uprzedzeń jest potrzebna w życiu. I negatywne przeczucie co do ludzi nigdy mnie nie zawiodło.

      Starsi ludzie mają w tym przypadku jeszcze gorzej. Nie dość, że jak mówią coś, z czym ktoś się może nie zgadzać, to dostaną łatkę "dziadków z demencją starczą; na emeryturę iść siedzieć, a nie wykładać", to jeszcze jak nie wyglądają do tego jak nobliwi staruszkowie, to już w ogóle jest dla ludzi oznaka zupełnej demencji.

      Sądzisz, że filologia klasyczna jest modna...? >D Znaczy, no - filologia klasyczna nie jest i dlatego tam siedzą poogarniani ludzie. Ja jestem na kulturze śródziemnomorskiej, która oferuje kilka popularno-egzotycznych języków, w tym włoski i arabski. I to przyciąga dziewczątka, dla których marzeniem życiowym jest wyrwanie jakiegoś habiba albo innego Roberto, a starożytnicze przedmioty "jakoś się zaliczy". Mogłabym namnożyć tu sporo przykładów brodzika umysłowego, jakie mi się przewinęły przez te dwa lata, ale nie wiem, czy chce mi się o nich pamiętać... Mogę zasunąć jednym z najnowszych; człowiek myślał, że najgłupsze już poodpadały po 1 roku, a te, które pozostały zaczną trochę mądrzeć, ale nie: dziewczątko poprosiło łacinniczkę, żeby jej odpowiedziała tak szczerze, czy uważa, że nasze studia mają sens... Abstrahując kompletnie od tego, czy mają, czy nie: jak można być tak prostackim, żeby zadać takie pytanie osobie, która tym studiom poświęciła pół swojego życia i całe naukowe?
      Ach - moje pierwsze studia wybrałam właśnie dlatego, że nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. Na szczęście nie miałam na roku żadnych turbosłowiańskich pasjonatów (była jedna, w innej grupie... odeszła chyba po 1 semestrze >D).

      A może być i wredne, czemu nie? >D

      Usuń
    2. Mmmm, abym mogła się wypowiedzieć musiałabyś zdradzić mi, czy najpierw oceniłaś go, potem on zachowywał się jak palant i na samym końcu wynikła sytuacja, jaka wynikła, czy może najpierw on zachowywał się jak palant, potem go oceniłaś, i na końcu miałaś z nim styczność. "Zachowaniem palanta" nazywam wszelkie przejawy aktywności... Pisałaś o jakimś zebraniu erasmusowym...

      Nie wiem czy filologia klasyczna jest modna, to kompletnie nie moja bajka. To był strzał na zasadzie: jak nie wiek, to co? Jeżeli nie moda to skąd te orły? Tak wiele osób po prostu "zbłądziło"?
      I tak głupim, aby obcą osobę pytać o opinię, czy studia, które się wybrało, pochłaniają masę czasu i energii, mają sens? Dla ciebie złotko raczej nie...
      Nie twierdzę, że każde studia wybrane bez 100% przekonania, że to właśnie TO są złe.
      Mam wrażenie, że do niektórych kierunków potrzebna jest pewna dojrzałość emocjonalna. Częstokroć starszy student (30-40 lat) wydawał mi się bardziej "odpowiedni" do danego kierunku, niż młodziak zaraz po maturze...

      Usuń
  7. Your English is perfect and you're absolutely fabulous. Too bad there's no amulet to keep away jerks

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks! Welp, I think normal, colourful fashionable clothes would keep such people away. Too bad even my behaviour is weird, no hope for me, lol.

      Usuń
  8. I think the shirt is a hilarious response to people calling you a "junkie witch". I love your dress and the gold jewellery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mean, what that person thought I would do? Try to explain myself? Apologize? Get frightened and cry? That would be bowing down to someone who doesn't deserve humility from me. Attack is the best defense anyway, so...
      Thanks, I'm very much into gold tones lately <3

      Usuń
  9. Post stary, ale kontent #świeży, więc skomentuję.
    To małe skrinszotnięte gówienko nie chciało mi się z początku powiększyć na komórce, więc przeszłam do tekstu poniżej. Zaczęłam to czytać i kurde, uruchomiła się empatia: Sebisz czy nie Sebisz, nie dziwię się, że zareagował na obrabianie mu dupy w internetach i, czemu nie, też użył semi-publicznego miejsca. A że prawo wojny mówi BO TO ONA ZACZĘŁA, czemu nie, można pójść krok do przodu, może być grupa na fejsiku. Let's hear him out.
    NO I POTEM PRZECZYTAŁAM RESZTĘ XDDDDDDDDDDDDDD
    Rip rip rip, eheu eheu, śpij, słodki aniołku [*]
    Jestem z jedynej prawdziwej korony Podlasia, Łomży, i akszyli wyzywano mnie tam od czarownic, tak że kto wie. Może to nasz regionalny zwyczaj.
    To septum jest tak bardzo w pytę <3 Łańcuszek trzyma się za uchem na zabezpieczeniu z heliksa? Szanuję za tego fejka, skurwesyny albo spadają, albo bolą bardziej niż właściwe przekłucie >D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwałyśmy go Sebixem, więc kurde, według praw internetu i na upartego to mogło być o kimkolwiek >D A tak tylko się przyznał do tego, że tak, to właśnie on był tym anonem, który się nas (prawdopodobnie) wystraszył. Welp. Był jeszcze jeden komentarz od niego, gdzie straszył nam prawem, łooo. Ale koniec dramy już, nawet nie próbuje nam wpierdolić, gdy go mijamy.

      Byłam na Podlasiu raz i powiem ci, że stężenie dresów większe, niż w Łodzi. A to już wyczyn, bo to nasz towar eksportowy.

      Łańcuszek trzyma się na uchu >D Ot, samą grawitacją. Gdybym chciała w tym wiksować, to byłby problem, jasne, ale jak sobie tylko chodzę z miejsca na miejsce, to wystarcza i nie spada. Fejki najlepsze!

      Usuń
  10. Ludzie są okropni :( Ale całkiem nieźle sobie z takimi elementami radzisz ;)

    Dzisiaj najbardziej mi się podoba to coś podarte na plecach :D

    Tam. Jest. Cudownie. I do tego porządny klimat (przynajmniej dla osoby, której jest wiecznie zimno :P)

    PS. <3 za "minuskułę" - kiedy mówię, np. "To powinno być zapisane majuskułą", to potem muszę się tłumaczyć, ech (swoją drogą, beznadziejnie to wygląda z tym "j" :P)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ich ciągle dziwi, czemu nie lubię ludzi...
      A coś podarte na plecach to się już przewijało na tym blogu wiele razy XD Jedna z moich ulubionych rzeczy.
      Wiem! Ten szpaler palm, jestem fanką <3 Jak mi będzie brakować tego miejsca... D:

      Usuń