9 października 2016

Lost in time

Crete is full of nice people. One thing is they, like most people with unpopular mother tongue, whenever they hear wonky attempts at talking in it, they immediately feel sympathy towards you and offer you glass of wine or discounts. The second thing is the amount of compliments my style gets here can compare only with the amount it gets on the internet. I can't simply walk on the street or walk into a shop and not hear any sound of awe. What's better, these are mostly women's voices, what eliminates uneasyness from this experience. It's nice to the point of embarrassment, which on one hand causes me to want to blend into the crowd, but maybe it will help with my dwindling self-esteem... It's one of the things I expected from this trip anyway.
On the funnier note: there's one reaction stuck in my head. So the waiter from the restaurant I often go by when heading to my favourite place to chill (quite literally, the winds from the Sea are cold indeed...), tends to greet me with 'salaam alaykum'. I have no idea what's going on in his mind - does my bared belly cause him to think I belong to religion that orders women to cover themselves? Or my godlessly short uncovered hair? Or is it this forbidden alcohol I tend to carry in hand? >D

Kreta jest pełna przemiłych ludzi. To, że jak większość ludzi posługujących się niepopularnym językiem, gdy tylko usłyszą koślawe próby mówienia nim, od razu nabierają sympatii i są skłonni częstować winem czy dawać zniżki, to jedno. Drugie to to, że ilość komplementów, które zgarnia tutaj mój styl, może się równać tylko z tą, którą uświadczam lansując się nim w internecie. Nie mogę przejść ulicą czy zajść do sklepu i nie usłyszeć jakiegoś głosu zachwytu. Co lepsze, częściej są to kobiety, niż mężczyźni, co usuwa z takiego doświadczenia element niezręczności. To miłe aż do punktu zażenowania, co z jednej strony sprawia, że mam ochotę zacząć wtapiać się w tłum, a z drugiej może naprawi moje kulejące poczucie własnej wartości... W końcu właśnie między innymi tego oczekiwałam od tego wyjazdu.
Z zabawniejszej strony: utkwiła mi w głowie jedna reakcja. Otóż pan kelner z restauracji, którą mijam często w drodze do mojego ulubionego pleneru do czilowania, ma w zwyczaju mówić do mnie "salam alejkum". Nie mam pojecia, co chodzi mu po głowie - czyżby to mój niekoszernie odkryty brzuch wywoływał skojarzenia, że należę do religii, która każe kobietom się zakrywać? Albo odsłonięte bezbożnie krótkie włosy? A może zakazany alkohol dzierżony w dłoni? >D



Contents:
Dress - thrift store, a bit altered by me
Tulle skirt - thrift store
Necklaces - anklet from Lokaah, Pull and Bear, handmade with teaspoon
Brooch - Bijou Brigitte, altered by me
Earrings - H&M
Bracelets - Lokaah, H&M, C&A, Glitter, anklet traded with rooomate, Chinese market, tourist shop in Rethymno
Rings - Lokaah, H&M
Belt - thrift store
Headwrap - thrifted scarf with flower hairclips bought in small store in Rethymno
Net shirt - selfmade from tights


I've visited a second-biggest city on Crete, Chania. Chania and Rethymno compete against each other amoung tourists for the name of the most beautiful city in Crete and I during my short walk through its Old Town I saw, why (what for example doesn't apply to Crete's capital, Heraklion). Chania, having an airport, is full of tourists, what in additon to high temperature on that day was being much of a hassle for me while I was trying to peacefully sightsee and take photos. And a group of Polish youths sitting with cigarettes and alcohol right under the lighthouse got me super angry. I'll be back in Chania one day - but today only random photos of random architecture, with preference for remains of Venetian fortifications, Byzantine city walls with modern buildings on top of them and Ottoman lighthouse resembling a minaret.
I don't know why, but when I was looking at photos of Crete back yet in Wroclaw, the lighthouse in Chania seemed prettier to me than the one in Rethymno - while in reality it's exactly the opposite?

Odwiedziłam drugie największe miasto na Krecie, Chanię. Chania i Rethymno rywalizują wśród turystów o miano najładniejszego kreteńskiego miasta i w czasie mojej krótkiej przebieżki przez to miasto rozumiem, czemu (co na przykład nie ma miejsca w przypadku stolicy wyspy, Heraklionu). Chania, posiadając lotnisko, jest pełna turystów, co w połączeniu z bardzo wysoką tego dnia temperaturą znacznie utrudniało mi zwiedzanie i robienie zdjęć - a już kompletnie zeźliła mnie grupka młodocianych Polaczków robiących sobie alkoholowo-papierosowy piknik pod samą latarnią morską. Do Chanii wrócę któregoś dnia - ale dzisiaj tylko przypadkowe kadry przypadkowej architektury, z preferencją dla resztek weneckich fortyfikacji, bizantyjskich murów ze współczesnymi budynkami wybudowanymi na ich szczytach i osmańskiej latarni morskiej w kształcie minaretu.
Nie wiem czemu, ale gdy patrzyłam na zdjęcia Krety jeszcze we Wrocławiu, latarnia w Chanii wydała mi się ładniejsza niż ta w Rethymno - podczas gdy na żywo jest całkowicie odwrotnie?










I LOVE THE SEA. And - no, it's not like I wear turban to cause even greater mindfuck in people greeting me with Muslim words >D As you know - I simply enjoy it. But mindfucks too.

KOCHAM MORZE. I - nie, to nie tak, że noszę turban, żeby wywołać jeszcze większy mindfuck u ludzi witających mnie muzułmańskim pozdrowieniem >D Jak wiadomo, ja po prostu to lubię. Ale mindfucki też.

21 komentarzy:

  1. Your style is so exotic and drool worthy. I love it!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you <3 I guess I like 19th century Orientalist movement in arts a bit too much.

      Usuń
  2. WOW, despite, visiting Malta and Turkey I've never been to Create but it looks beautiful. I loved how your outfit reflects the scenery with your selection of tribal and Arabic jewellery looks extremely glamorous and exotic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Achh, I envy you visiting Turkey, which places did you visit? I can definitely recommend Crete if you enjoy Mediterranean :) Everyone here knows English, so no problems with communication if one doesn't talk Greek, either. If you like cats - there are LOTS of homeless ones, usually they are very friendly and love to be petted. Food is tasty, people are nice, views are breathtaking and it's easy to feel the local traditional spirit - what could one ask for? Well, maybe for slightly lower temperatures, but.
      Big thanks! <3 I'm happy you see this, because I actually try to make outfit and its background 'click' whenever possible. Also thank you for complimenting my jewellery, I love Middle Eastern designs, because they are so damn opulent and filigree, and I hate simplicity.

      Usuń
    2. I think down my bloodline perhaps I have some middle easten descent, as I'm pale and with an olive undertone. When I went to Malta with my mam they thought we were both Maltese, when I dired my hair black, that after comming back from Turkey.

      I went to Cappadocia, I fell in love with this place, I wanna live their and Istanbul. I regreat not going to Konya. I also went to Sarajevo and fell in love with Chepvapi, lovely. Lol I stayed with two lovely Polish lasses (sorr y mean girls. (Sometimes my dialect pops out).

      I'm the opposite, I love simplicity and my tastes are someber. I have love big pendants. My pride and joy, is the my lapis tear drop pendant.

      Usuń
  3. Jak zamotałaś tę chustę na głowie, że nie spadła przez cały dzień? Zawsze mnie intrygują takie drobiazgi - nie, żebym lubiła nakrycia głowy (grzeją mnie jak diabli.)
    Przepiękne widoki, przepiękne kolory i Twój eklektyczny, nie biorący jeńców styl.
    A propos tego podkopanego poczucia wartości: wiesz, mój przyjaciel ma zwyczaj mawiać od czasu do czasu: "kochanie, jesteś skazana na życie wśród Polaków. To spełnia definicję kar okrutnych i niezwykłych." Chłopak wie, co mówi - sam zamieszkał w Amsterdamie i ożenił się z Holendrem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawiązana na supełek z tyłu, a ta zrolowana część, którą widać z przodu, też ładnie trzyma całość. Ja w taką pogodę muszę mieć coś na łbie - paradoksalnie dogrzewa mnie wtedy mniej.
      Wolę wierzyć, że to nie tylko Polacy, a wszyscy ludzie są chvjami. Mogę wtedy nie być uprzedzona, a po prostu nienawidzić wszystkich po równo. I jakoś tak wtedy łatwiej.

      Usuń
    2. Ha, skoro tak.:) Każdemu jego kanoe, jak rzekł pewien stary Indianin.Ja kiedyś w ludzi wierzyłam, potem zrozumiałam, że jakkolwiek trafiają się jednostki wspaniałe - tych przygarniamy do serca i dbamy, by zostali w naszym życiu - to po ludzkości jako gatunku niczego rozsądnego nie warto się spodziewać. Mam trzydzieści trzy lata i ta pogodna mizantropia nieźle mi służy.

      Usuń
    3. Ja sama przekroczyłam ten próg, po którym już mi bliżej trzydziestki niż dwudziestki i to chyba też stawia mnie w rządku ludzi, których Światopogląd Musi Być Ukształtowany. Więc raczej zostaniemy z panią Mizantropią przyjaciółkami do końca życia, bo jest bardzo niewymagającą znajomą.
      Acz, wiesz? W tym raju ludzi, którzy mnie komplementują, znalazł się jeden ogryzek, który mnie publicznie wyzwał od czarownic i ćpunek. Polak.

      Usuń
    4. Well, zapewne mu się spodobałaś i nie może przeboleć porażki. Jako heteryczna bywalczyni portali randkowych mogłabym Ci wiele opowiedzieć o klasie i stylu, z jakimi rozmaici łebkowie reagują na mój brak entuzjazmu ich osobą Powiedzonko mojego przyjaciela o Polakach stands strong. :D :D

      Usuń
  4. ...Well, "Assalamu alaykum" isn't necessarily a Muslim greeting but...Not to mention, wearing a turban really has little to nothing to do with Muslims...That's a stereotype...and cultural...and...well...

    Anyway, as always, love your entries.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. It's Arabic language, I know - and I know not all Arabs are Muslims, and not all Muslims come from Arabic-speaking countries. It's just whenever I go by that man I'm wearing super-long loose black crap (but my arms were bare?) or poofy 'harem' pants (but they are literally transparent and the rest of my clothes was a bikini?), so I think if any of us used stereotypical thinking, then it was him. I'm always putting an extra thought in outfits using an item that might be viewed as cultural, even stereotypically, and I try to tame that ethnic feeling with rest of my clothes.
      As for the turban - I've seen many tutorials for turban-style hijab, so I think there is a portion of Muslim girls preferring to cover their hair like that. There are also Tuareg people, who tie a long cloth in a manner of both turban and face veil, and I think it's them who were the basis for this romanticised stereotype, complete with nomadic lifestyle on the desert. While the number of Muslim girls wearing a turban is very small, and Tuareg people are just one tribe in northern Africa, one has to remember the stereotype stems from historical fashion. Draped headwear shyly came into Western fashion at the French court at the end od 18th century with a dress style called robe à la turque, only to boom in 1810s, and again in 1920s - all these times it was a part of return of fascination with the East (mainly Ottoman Empire), for good or for worse. I know Orientalism is a bad and warped depiction of the East, but I enjoy it's own artistic factor outside any ties with real world. It's sort of fantasy aesthetic for me - just like some people enjoy elvish fantasy fashion, which is very loosely based on Medieval European.

      But I'm very glad you commented, thank you! I could maybe redo my response to you in a post of its own, because it seems I need to make a clear statement on this topic.

      Usuń
  5. That's a beautiful dress! Haha, I think it's the turbal causing people to greet you in arabic, though that doesn't make sense either. Enjoy your time in Crete, it looks beautiful and warm!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, when I wear turban they just become confused and simply ask me where I come from. Sadly, it's becoming colder already, soon it will be raining all the time.

      Usuń
  6. Mam nadzieję, że ten wyjazd spełni wszystkie Twoje oczekiwania ;)
    Ja mam z nakryciami głowy problem - np. kapelusze bardzo mi sie podobają, ale na kimś :P Turbanu nigdy nie próbowałam :D
    I znowu się pojawia ten wisiorek-łyżeczka :)
    Małe spostrzeżenie: w Grecji Ra odsłania wyjątkowo dużo ciała, jak na nią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje oczekiwania nie zawierały ośnieżonych szczytów gór i braku ogrzewania 8'D Jak mi brakuje tych wysokich temperatur, to nie masz pojęcia D:
      Ja wyglądam jak ciołek w kapeluszach z opadającym rondem. Jak miałam długie włosy, wtedy najlepiej wyglądałam w kroju kapelusza Indiany Jonesa :D A turbany kocham, im bardziej pokaźne po bokach, tym większe cuda robią z moim kształtem twarzy <3
      Niee, po prostu przez całe 5 lat trwania bloga miałam do tej pory tylko jeden post ze zdjęciami zrobionymi przy takiej temperaturze. Jak się porównuje to z jesienno-wiosennymi zdjęciami z warstwami, to nie dziwota, że wydaje się, że świecę golizną >D Gdyby nie to, że zawsze robię przerwę od bloga na całe lato, to takie posty byłyby już znacznie wcześniej. Po prostu odgrzebałam na ten wyjazd wszystkie letnie stylizacje, których nie było okazji pokazać XD Ta sukienka to w ogóle zalega mi w szafie od czasów pierwszych studiów, czyli najpóźniej 2012 rok - a to dopiero pierwsze pokazanie jej...

      Usuń
    2. No to dobrze, że sukienka się doczekała swojego 5 minut ;)
      Faktycznie, przerwa wakacyjna tłumaczy niedobór letnich strojów :P

      Czyli jednak sprawdziły się te mroczne przewidywania, że w Grecji nie grzeją :( Nie rozumiem takiego podejścia. Pozostaje Ci ubierać się w dużo warstw i dotrwać do przyjazdu do Polski (bo to chyba będzie wcześniej niż wiosna :P)

      A kapelusz Indiany Jonesa chyba kojarzę z notki ze stylówą na Larę Croft w sukience - to była dla mnie mocna inspiracja, kupiłam sobie po niej kapelusz i pasek z ćwiekami, i zabrałam się za szukanie białej koronkowej sukienki, ale nie znalazłam, a potem sobie przypomniałam, że ja przecież nie lubię bieli :D No ale jest wniosek, że czarne dodatki latem się bronią, nawet do jasnych ubrań ;)

      Usuń