2 października 2016

Kiss the past

All of you know about my fascination with ancient times. Among peoples of the dawn of civilization I have some golden favourites (Egypt); cultures I know nothing about, but I'd love to know a lot (Hittites); cultures I dislike, yet I have to live with them (Rome) and cultures I value for this or that, but overall don't speak to me. Like for example Minoan. But it's hard to expect from Minoan civilisation to speak anyway, when we can't even understand its writing >D
It would be illogical to fly to Crete and then admit I don't like its archeology scattered among the mountains and museums (sadly, it's probably true with the rest of my Erasmus group... all my life among the profane, ugh!) or replicated in tourist shops. No, it's not the case here. By writing it doesn't speak to me I mean exacly this - that it doesn't speak to me. That it doesn't fascinate me that much to go deeply into it, but I won't cast it aside when it gets into my hands. That it doesn't feel 'mine' - but on the other hand, how can I not call 'mine' strands of pearls braided into soft black locks? The graceful and interestingly un/clothed figurine of woman with bare breasts and snakes in her hands? The language, which remains mystery to that extent we don't even know which others was it related to, if any? The slender prince among lillies? I own a tiny labrys, a double-bitted axe, symbol of the palace of Knossos (and lesbians, but where is the lie?); I'll also probably throw some money into something with Phaistos disc motif, or snake 'goddess' mentioned above, before returning to Poland. No, although I look at Minoan culture with detachment, it's a warm look nevertheless. Mostly because of its elegant art with nearly-Art Nouveau lines. Even if those are mostly fabricated by Evans.

Wszyscy wiecie o mojej fascynacji starożytnością. Wśród ludów świtu cywilizacji mam swoich złotych faworytów (Egipt); kultury, o których nie wiem nic, a chciałabym dużo (Hetyci); kultury, których nie lubię, a muszę z nimi żyć (Rzym) i kultury, które cenię za pewne elementy, ale nie potrafią do mnie przemówić. Na przykład minojska. Skądinąd ciężko oczekiwać od cywilizacji minojskiej, by mówiła, skoro nawet jej pisma nie rozumiemy >D
Nielogicznym byłoby jechanie na Kretę i przyznanie się po czasie, że nie lubi się tamtejszej archeologii rozsianej pośród gór i muzeów (aczkolwiek prawdopodobnie właśnie tak jest w przypadku reszty ludzi z Erasmusa... całe życie z profanami, ech), tudzież podrabianej w sklepach dla turystów. Nie, to nie ma w moim przypadku racji bytu. Pisząc, że nie przemawia, mam na myśli dokładnie to - że nie przemawia. Że nie fascynuje mnie na tyle, by ją zgłębiać za wszelką cenę, ale nie pogardzę, jeśli sama do mnie przychodzi. Że nie wydaje mi się "moja" - ale z drugiej strony, jak mogę nie nazwać "moimi" sznurów pereł wplatanych w miękkie czarne pukle? Zgrabnej i ciekawie roze/u-branej figurki kobiety z nagim biustem i wężami w dłoniach? Języka, który pozostaje zagadką do tego stopnia, że nie wiadomo nawet, z jakim innym był spokrewniony i czy w ogóle? Wiotkiego księcia wśród lilij? Posiadam maleńki labrys, topór o podwójnym ostrzu, symbol pałacu z Knossos (i lesbijek, ale gdzie tu jest kłamstwo?); przed zakończeniem tej imprezy pewnie rzucę pieniądzem jeszcze w coś z motywem dysku z Fajstos, albo wspomnianą wyżej wężową "boginię". Nie, choć moje szkiełko i oko patrzy na cywilizację minojską z dystansem, to jednak ciepło. Głównie przez tę elegancką sztukę o niemalże secesyjnej kresce. Nawet jeżeli ta jest w znacznej mierze przekłamana przez Evansa.



Contents:
Trousers - H&M
Cape-shrug - thrift store
Blouse - thrift store
Choker - Lokaah (it's an anklet btw.)
Necklaces - some tourist stall in southern Germany, anklet traded with roommate and a gift from an ex-friend
Bracelets - H&M, Lokaah, olx
Rings - Lokaah, H&M
Head chain - H&M
Fake septum - Lokaah
Earrings - Allegro
Winklepickers - Mango
Hat - Chinese market


Where did this beginning lead? Hah, exactly - to the palace of Knossos. The place which seems to be reflected in stories about labyrinth and Minotaur, to whom ancient Cretans allegedly have been making human sacrifices - and these stories gave it name in 19th century. Looking from above at three levels of rooms, hallways, yards and passages so narrow they couldn't be in use, it's not hard to follow the tradition of the myth. It's called 'palace', but nobody knows what it or the rest of Minoan palaces really were. If it was in fact a palace, then it would be a really peculiar one from our point of view, because the court rooms would be intertwined with storage rooms, and maybe even with temple rooms... It resembles the inner structure of an ant's nest, if anything - although ant's nests are at least defeded, and there was no weaponry found in Knossos. It's 3900 years old, making it the oldest city in Europe, and it's current presence was brought to life by Arthur Evans, archeologist obsessed with his romantic vision, who took some plaster, slapped it here and there and painted missing parts of frescoes (read as: made up 90% of them), so it would look nicely. Yes, he found this one strange method to annoy world's archeologist industry! >D
I'd like to tell you as the one last thing, that Knossos is an archeological site, even if inactive. And in spite of reconstructed elements you get to see every time this place is being shown, Knossos for its most part is exactly the same thing as every other digout - an unphotogenic pile of stones.

Do czego prowadził ten wstęp? Ha, dokładnie tak - do pałacu w Knossos. Miejsca, które wydaje się mieć odzwierciedlenie w historiach o labiryncie i Minotaurze, któremu Kreteńczycy mieli składać ofiary z ludzi - i od nich została mu w XIX wieku nadana nazwa. Patrząc z wysokości na trójpoziomową plątaninę pokoi, dziedzińców, korytarzy i czasem otworów tak wąskich, że nie mogły być używane, nie jest trudno podążyć za tradycją mitu. Przyjęło się mówić o nim "pałac", choć nie wiadomo, czym on i reszta minojskich pałaców naprawdę była. Jeśli faktycznie były to pałace, byłyby one dziwaczne z naszego punktu widzenia, gdyż przeplatałyby się tam pomieszczenia wizytowe z magazynami, i może nawet świątynnymi... Bardziej przypomina to wewnętrzną strukturę mrowiska - z taką różnicą, że mrowiska przynajmniej są bronione, a w Knossos nie znaleziono żadnego śladu po zbrojowniach. Liczy sobie 3900 lat, co czyni go najstarszym miastem w Europie, a obecny wygląd zawdzięcza opętanemu romantyczną wizją archeologowi Arthurowi Evansowi, który wziął i dokleił trochę betonu tu i tam, i domalował brakujące elementy freskom (czytaj: nazmyślał 90%), żeby było ładnie. Tak, odkrył jedną dziwną metodę na wkurwienie światowego przemysłu archeologów! >D
Na koniec chciałabym tylko przestrzec, że to przede wszystkim stanowisko archeologiczne, nawet jeśli nieczynne. I mimo zrekonstruowanych elementów, pokazywanych zawsze, gdy mowa o tym pałacu, Knossos jest w większości tym samym, czym każde inne wykopalisko - mało fotogeniczną kupą kamieni.
Więcej zdjęć? Trelolkomeio zawsze wspomoże.



Proof that Knossos really is a scam >D


Famous so-called 'Throne room'. Nobody knows what was its purpose.




Clothes from the 90s slowly go back to the shadows where they belong, only to be replaced by return of the early 00s. What can I say, I couldn't pick just one to kill it with fire, but the later fashion is slightly better for me thanks to one thing - wide-legged trousers. I hate skinny jeans and I dare to make an controversial opinion, that in spite of their prevalence they don't suit anyone. Sizes bigger than 0 look like awkward pears, on size 0 they emphasize these crooked legs that every too thin girl has. It applies to me as well. I have one pair of skinny pants and I feel like a clumsy barrel in them (not to mention they crush my balls)... and all it took was to wear absurdly wide palazzo pants with high waist to suddenly turn into a slender and graceful creature with long legs? I love wide trousers, I've been wearing them for many years until they disappeared from stores and I'd love to see their return <3
And fake septums. Not only I don't have to worry anymore that making it ar home from a piece of wire would poke and hurt my nasal septum, but I also have more interesting designs to choose from than the ordinary cow nose ring. What a time to be alive, I can finally be as fake as I want <3

Ciuchy lat 90 powoli odchodzą do lamusa, na ich miejsce wkracza powrót do początku XXI wieku. Cóż rzec, nie potrafiłabym wybrać tylko jednej z nich, by zabić ją ogniem, ale ta późniejsza moda jest dla mnie ciut lepsza dzięki jednemu elementowi - rozszerzanymi spodniami. Nienawidzę rurek i pokuszę się o kontrowersyjną opinię, że mimo swojego masowego występowania nie pasują żadnej dziewczynie. Przy rozmiarze większym niż 34 wygląda się w nich pociesznie gruszkowato; przy mniejszym wąskie spodnie bezlitośnie podkreślają te krzywe nogi, które zawsze się robią przy zbyt niskiej wadze. To się tyczy rzecz jasna także mnie. Mam jedne rurki i czuję się w nich jak niezdarna beczułka (pomijając, że cisną mnie w jajca)... a wystarczyło mi założyć absurdalnie szerokie szwedy z wysokim stanem, bym nagle stała się smukłym i pełnym wdzięku długonogim stworzeniem? Kocham szerokie spodnie, nosiłam je przez wiele lat, póki nie zniknęły ze sklepów i liczę na ich powrót <3
I oszukane septum. Nie dość, że już nie muszę się martwić, że zrobiony z druta w domowych warunkach kłułby mnie w przegrodę nosową, to jeszcze mam do wyboru ciekawsze projekty niż zwykłe krowie kółko. Co za piękne czasy do życia, mogę być wreszcie tak pozerska jak tylko zapragnę <3

32 komentarze:

  1. Wiem! Zrobię przyszłościowego Minotaura w bunkrach...!

    ...żeby było bardziej na temat: kilka dni temu mignęła mi reliefowa wersja Księcia wśród lilii. Jako, że jednak oryginał był odtwarzany z niewielkich fragmentów, mam wrażenie, że relief był bardziej niż nowy. Nie mogę odgrzebać ponownie - zamiast tego znajduję Księcia wśród lilii w wersji żywej.

    Ciekawe, jak mieszkańcom pałacu szło się połapać w tych wszystkich pomieszczeniach [uwzględniając także to, że nie każdy wszędzie mógł mieć dostęp oraz powód, aby iść].

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie to, że wiem, ze nie lubisz dociągać projektów do końca, to naciągałabym cię na postapokaliptyczną wersję reszty tego mitu. Mrr.

      Relief? Może jakaś pamiątka dla turistesów, bo ja takie widuję na żywo. Ale Książę wśród lilii w wersji... żywej? W sensie co, cosplay? >D

      Nie mam pojęcia i chyba nikt nie ma, dlatego status pałacu jako pałacu jest uznawany za nie do końca prawdziwy, ale lepszego nie ma. Jest nawet teoria, ze to był dom zmarłych. W sensie że leżały tam trupy i składano tam ofiary dla nich. (są tam na przykład pithosy, takie wazy do przechowywania płynów i sypkich rzeczy. No okej, wazy są w każdym greckim budynku. Ale te mają blisko 2 metrów wysokości, mają grube ścianki i musiały być kurewsko ciężkie, zwłaszcza wypełnione. Jak to opróżniano? NIE WIADOMO 8D Być może właśnie nie opróżniano, bo to ofiara... ale to tylko jedna z teorii.)

      Usuń
    2. Historia pewnie [jak zawsze] by mi szła, jak krew z nosa, ale pojedyncze wizje, to już zupełnie możliwa sprawa: Minotaur, betonowe labirynty korytarzy, kabel dla Tezeusza czy z innej mańki - Dedal i Ikar próbujący się ewakuować. : >

      Pewnie pamiątka - mam wrażenie, że lilie były obecne. Tadaam! Oto dziwny książę: http://yeslk.com/4/minoan-prince/ Nie mam pojęcia, z jakiej okazji tak. W opisach przewija się miano Errikos Skouloudis, ale czy jest to model, fotograf czy twórca manekina [czy ten typ naprawdę jest żywy?] - tego nie wiem. W każdym razie ma zdobne majty i dziwne ramiona [chociaż może być to kwestią światłocienia lub/i perspektywy].

      A to ciekawa teoria. [swoją drogą - chcę sobie przypomnieć, jak się Minojczycy grobowali, coby nie walnąć jakiejś głupoty, wbijam hasła w sieć, a dostaję Minos-produkty do czyszczenia nagrobków XD Z drugiej strony, kiedyś mignęła mi gładź budowlana Megaron, więc nie ma co się dziwić].

      A po iluś latach waza jest zapełniona ofiarami. I trzeba kolejną. W takim wypadku zdecydowanie przydaje się większa liczba pomieszczeń.

      Usuń
    3. Działaj, działaj 8D Zawsze chętnie się pogapię.

      ...najzabawniejsze jest to, że próby dalszego wyszukiwania tego typa nie dają żadnych wyników, nawet gdy zapisałam go greckim alfabetem. Ja obstawiam, że to albo figurka, albo 3D art. To nie może być żywy człowiek D:

      We wczesnym okresie martwe dzieci pakowano pod próg domu albo do pithosów właśnie >D

      Usuń
    4. Kiedyś przyjdzie i będzie straszyć. <_< Dolina osobliwości w wersji antycznej.

      To całkiem ekonomiczne* [zakładając, że nie rozbije się pithosu - dużo sprzątania!].Przez to, że wazy kojarzą mi się mocno spożywczo, przypomniał mi się jeden termin z Medycyny sądowej, a mianowicie 'dziecko zmacerowane'. Tj. śmierć następuje jeszcze w pęcherzu płodowym, tam też następuje rozkład wewnątrzmaciczny i owa maceracja. Słoje malownicze z kolei są w muzeum Vrolik [dostało mi się kiedyś trochę wywołanych zdjęć - dosyć interesujące]. A wazy... Gdzieś przemknęło kiedyś coś o wazoludziach, ale to już było przy okazji specjalnie wywoływanych deformacji.

      Mnie by się ogólnie przydał taki pithos. leciałoby tam wszystko, co trzeba posprzątać. <_<

      Usuń
    5. Nah, one były składowane w jednym miejscu, koło siebie. Nie żadne tam stawianie urny z prochami dziadka na kominku (albo noszenie konkubenta w plecaku, ale to opowieść z mojej kamienicy, a jak wiadomo, Łódź zakrzywia rzeczywistość 8D). O tak, na patologię też chętnie bym popatrzyła. Jest podobne muzeum z takimi też w Wiedniu, mieści się w starym domu wariatów zwącym się w swoich czasach Wieżą Szaleńców <3

      A potem weź te rzeczy próbuj stamtąd wyciągać D:

      Usuń
  2. Czemu kursy maturalne z historii sztuki (oraz Białostocki) kłamią i mówią że pałac w Knossos jest świetnie zachowany i żadnych rekonstrukcji nie było? ;____; Czuję się oszukana, moja wiara w źródła naukowe została nadszarpnięta.
    Co do (domniemanej) boginii z wężami... Twoja sylwetka w tym stroju mi się z nią kojarzy <3 Może minus bardzo nierealistyczne sportretowanie biustu xD W ogóle bardzo popieram ubiór opięty na dole i mocno rozszerzony u dołu (we wszystkie strony rozszerzany, bo teraz mam przed oczami hiszpańskie suknie barokowe i one bolą), nawet bardziej niż tworzenie z ciała klepsydry.

    Z rurkami w sumie wiele zależy od wysokości stanu, przynajmniej moim zdaniem. Wysoki rzeczywiście robi gruszkę, chyba że się ma chłopięce biodra, ale niski (tuż nad kośćmi biodrowymi) jest już ok i nawet potrafi nieco zniwelować efekt podwójnych bioder (nie wiem jak to inaczej nazwać, ale chodzi o to że staw kości udowej jest niemal tak szeroko rozstawiony jak biodro, a między nimi małe, ale znaczące wcięcie). Ale rurki pod tym względem nie są takie najgorsze, bryczesy to dopiero złe rzeczy potrafią zrobić z nogami D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale... jak to? D: Kiedy ja od ZAWSZE wiem, że pałac w Knossos to rekonstrukcja? D: I nawet Wikipedia to mówi? I że wszyscy archeolodzy nienawidzą Evansa za to, co zrobił? (nie tylko dodał rzeczy, on też zrobił to samo, co Schliemann w Troi, czyli wywalił w kosmos nowsze warstwy, żeby dokopać się do starszych. I fałszował pierścienie z pieczęciami >D) JAK D:

      Moja prosta sylwetka z płaskim biustem podobna do boginki? No we no >D Chciałabym bardzo zrobić zgotycyzowaną i uwspółcześnioną wersję stroju minojskiego/mykeńskiego (i wielu innych... ;_; ), ale to ma tyle warstw i rozłożystości, że nic innego nie zmieściłabym już do walizki XD Welp, trzeba będzie bawić się w to na mniej tró polskim gruncie...
      Też popieram taką sylwetkę, dlatego zazwyczaj tak chodzę >D

      ...właśnie tak niski stan chyba podkreśla to jeszcze bardziej (a do tego wywala schaby nad stanem i to jest Najgorsze). Napatrzyłam się na niski stan wśród średnio kształtnych dziuniek w gimnazjum i nigdy nie powiem, że to wygląda dobrze. Rurki zło i spalić je.

      Usuń
    2. Jest subtelna różnica między historykiem sztuki a archeologiem :v Ewentualnie, może nikt nie chciał mącić w młodych umysłach (najbardziej szokująca rzecz, której dowiadujesz się, jak zaczynasz interesować się historią sztuki - renesans czy jakikolwiek inny nurt to nie maj, żeby był wszędzie >D Teraz to brzmi logicznie, ale mój bardzo młody umysł nie był w stanie pojąć x lat temu).

      Dlatego napisałam, że bogini minus biust. Chyba, że zakupisz melony i jakoś zmieścisz je do stanika xD W każdym razie, czekam niecierpliwie na te uwspółcześnione wersję, bo to brzmi jak dużo piękna na raz <3

      O. Ok, z tej strony na to nie spojrzałam. Ale aż mam ochotę zrobić sobie zdjęcie w rurkach aby pokazać iż nie są najgorsze :v Ale chyba jestem wyjątkiem albo mam bardzo zaburzone postrzeganie siebie.

      Usuń
    3. Ale ta babeczka uczyła nas właśnie historii sztuki XD

      To chyba tylko Rosja się broniła przed wpływami XD Tudzież państwa niekatolickie, ale serio da się znaleźć takie państwo w Europie, nie prawosławne, w którym nie ma sztuki/architektury jakiegoś okresu?

      Tylko gdzie dla takich stylówek dobre tło w Polszy znaleźć XD

      Usuń
    4. Chodziło mi o to, że nie było tak że bum!, i nagle wszędzie jest renesans jednocześnie, np. jak dotarł do Polski to już na południu Europy zaczynał się barok i style występowały jednocześnie (inny przykład - akademicy i romantycy), nie było że nagle nie ma i jest coś nowego.

      Hmm, Muzeum Archeologiczne? XD Ogród botaniczny (lilie!)?

      Usuń
    5. O, ogrody botaniczne... najs, nie bywam w takich, więc nie przyszły mi do głowy, ale to brzmi dobrze, dzięki <3

      Usuń
  3. Absolutely love the outfit and the attention to detail! :DDD
    If you like wide pants, culottes are in fashion right now and you can get them everywhere.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, I'm too short to look good in culottes. They are nice, I like them on people, but don't have any good idea for them (I'll probably buy them when they'll start to go out of fashion, it always happens to me with trends >D) And what is the worst? There are TONS of nice clothes and shoes in Cretan stores, it's killing me D:

      Usuń
  4. Gorgeous! I love these photos and your outfit

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow... Everything about this outfit is awesome. I love the long top and the pants... I've got short legs, and wide pants make me look shorter, but the way you paired them makes you look, like you said, longer. Cool shots of the ruins too. The interior shot is interesting...I wasn't sure what I was expecting, but red walls with designs wasn't one of them.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks! I think it's because of the high waist, I remember when I tried them on in a changing room and I was like 'whoa, my legs, so long'.

      The interior is called 'throne room', but it could be a temple with chair for a priest or deity as well. Nobody knows >D

      Usuń
  6. Ruiny kreteńskie, kolumny kretyńskie...
    W Polsce też mamy takich Evansów, wystarczy rzucić okiem np. na Działdów, Sochaczew... Najgorsze jest to, że oni (od architekta po sprawujących władzę) za publiczne pieniądze oszpecają "publiczne" zabytki.;( Propublicobonokurwapecunianonolet!

    Dlaczego nie lubisz Rzymu???

    Szwedy były dla mnie fajne, póki nie odkryłam zajebiaszczości aladynek.;P Od tamtej chwili wszystkie szwedy, jakie się u mnie pojawiają dostają gumę na dole nogawki! Takich jak Ty masz jeszcze nie widziałam (rozcięcie?), też ciekawe, chociaż gumki mi do nich nie pasują... I "+" za długi top, dobrze dopasowany do reszty, a wydaje się trudny do łączenia...
    Czy pierścionek z palca wskazującego lewej ręki to labradoryt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy mi spojrzeć na moje rodzinne miasto. Nasz poprzedni włodarz (tfu!) hojną ręką rozdawał zezwolenia na wyburzanie zabytków. Dość powiedzieć, że za jego rządów straciliśmy więcej budynków, niż w obu wojnach światowych razem wziętych. Nawet za komuny nie wyburzono nam tylu reliktów złego złego burżuazyjnego kapitalizmu.

      Rzym jest taki nudny D: Taki ugładzony, nic od siebie poza prawem (fuj!) i regułami wojny, które są ścisłe i wstręeęętne, gdzie jest jakieś pierwotne szaleństwo? D: (nie licząc cesarzy, ale u nich to nie było pierwotne)

      Najpewniej labradoryt. A raczej odpad, bo za jubilerskie labradoryty uznaje się tylko te mieniące się w całości niebieskościami, a mój jest w większości szary z zielono-błękitnym przebłyskiem w jednym małym miejscu. Nie kupowałam tego u jubilera swoją drogą, i nie był opisany jako SREBRNY PIERSZCZON Z LABRADORYTEM KUP TERAZ TYLKO MILION ZŁOTYCH, więc mam to w nochalu. Kosztował ledwie 16 zł, więc to i tak wygryw, nawet jeśli to tylko odpad >D

      Usuń
  7. Prawo rzymskie nie jest fuj.;p Uważam wręcz, że szkoda, że nasze polskie prawo coraz dalej dalej od niego odbiega... A szaleństwo? Mmmm. Chciałabym, żeby prawo chroniło mnie przed szaleństwem innych, samo w sobie nie musi dostarczać mi atrakcji, bo o te zadbam sama.

    16zł? Farciara. Zakochałam się w labradorytach na giełdzie kamieni. Najchętniej porozkładałabym je na parapecie, a potem łaziła w te i nazad wypatrując zmian w luminescencji... Gdyby nie były tak cholernie drogie.;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawo rzymskie, Hammurabiego czy jakiekolwiek - do przyswajania go samo w sobie jest paskudztwem >D Gdzie ta żyłka ciekawego świata podróżnika, którą mieli wcześni Grecy, bo nic jeszcze nie było odkryte i opisane? A Rzymianie mi serwują stalowy intelektualizm, a idź mnie pan z tym.

      I tak podziwiam, że wypatrzyłaś, że to labradoryt, bo ta błękitna poświata na zdjęciu... to odbicie nieba... XD Nie jestem chętna na robienie serii notek o biżuterii, jaką posiadam, bo to lamerskie, a z drugiej strony tak bardzo chciałabym zrobić temu pierścionkowi jakieś ujęcie z bliska, by było widać ten blady błękitny błysk...

      Usuń
  8. Mnie polska abstrakcja prawna przyprawia o mdłości, dlatego tak mi tęskno do pewnego, racjonalnego prawodawstwa Rzymian...

    Jak dla mnie znalazłaś prawie idealne rozwiązanie. Formuła bloga to strzał w 10, zaś prawie tłumaczę tylko tym, że błysk nie pochodzi z wnętrza kamienia, a z góry...
    Niebiosa dały Ci znać, że pierścionek powinien pojawić się w czeluściach internetów ponownie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow, I love your outfit, it flows in the wind! I always love your collections of jewellery as well.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, I'm kinda an ethereal gawthick princess by nature, even if I'm trying hard to hide it, so I like my clothes flowy :D Jewellery will be the death of me, I swear.

      Usuń
  10. Dziękuję za inspirację, dzięki tobie weszłam po raz pierwszy od roku do sieciówki i kupiłam kolczyki ;)Kocham klimaty pogańskie a te odwrócone księżyce/ lunule skradły me serce.
    Regularnie podczytuję twoje oba blogi, przywracasz mi wiarę w ludzi. Są osoby, które cenią wiedzę, które nie piszą tyko o ciuchach i mają odwagę być sobą. Bawić się konwencją, modą. Dzięki wielkie :) Pozdrawiam. Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, kolejny czytelnik się wyoutował >D
      Miło mi bardzo, że mogę inspirować, nawet jeśli przez tylko takie pierdoły jak kolczyki. Może prowadząc tego bloga nawet zachęcę kogoś do bawienia się trendami? Tu nie chodzi nawet o odwagę - tej nie mam. Mam tylko wyjebane >D A piszę o innych rzeczach, niż ciuchy, bo te mnie nie interesują - bo jaki jest koń każdy widzi i po co go opisywać? Sama sobie cenię ludzi inteligentnych, nie uważam się też za głupią i bardzo nie chciałabym być zaszufladkowana do dziewczątek, które mają w głowach jeno fatałaszki i trzaskanie sławy tylko dlatego, że prowadzę bloga szafiarskiego.

      Usuń
    2. I to jest fantastyczne, mnie też nie interesują jeno fatalaszki i poświęcanie każdej złotówki i minuty na ich poszukiwanie :)
      Odwagę masz, choćby na to, by mieć wyjebane, a nie zabiegać o poklask.
      Ubrania wyrażają ciebie, nie ma efektu sztuczności, a przy okazji są spójne w swej wizji. Masz coś do powiedzenia, jakiś obraz się pałeta i sprytnie wplatasz to w strój, przetwarzasz, wchodzisz z tym w dialog.
      No i dzielisz się zainteresowanimi, to sprawia, że wchodząc tu, spotykam realną osobę a nie manekina. Czekam na kolejne wpisy zazdroszcząc słońca i ciepła na Krecie :)

      Usuń
    3. Potwierdzam, uwielbiam dowiadywać się czegoś nowego, a to o micie o Marzannie, a to o tym, jak to jest z tym pałacem/labiryntem ;) Ludzie posiadający jakieś zainteresowania są znacznie bardziej interesujący :D

      Ja mam odwrotne zdanie co do rurek - że właśnie pasują większości kobiet, chociaż te krąglejsze powinny je nosić do tuniki/dłuższego swetra. Żałuję, że nie potrafię znaleźć sobie czarnych rurek, ale póki co, i tak jest zima, a zimą dla mnie spodnie mogłyby nie istnieć :P I mimo że nie lubię Szwedów, to muszę przyznać, że tutaj wyglądają fajnie :)

      PS. Grzecznie poczekałam na powrót zdjęć, warto ;) Dzięki zdjęciom z Grecji można się trochę poczuć jak na wakacjach :D

      Usuń
    4. ...o jak mi się miło zrobiło, że komuś się przydał ten wpis o Marzannie i że go jeszcze pamięta ;u; Chyba z żadnego nie jestem tak dumna, jak z niego.
      Ale jak się ma szerokie spodnie i założy coś dłuższego, to się wygląda jak w worku - worku na nieproporcjonalnie cieńszych nóżkach. Mam nadzieję, że nadarzy się okazja na wyciągnięcie moich rurek, zobaczycie, jaka to tragedia.

      Usuń
    5. Ale Ty jesteś szczupła, moje obiekcje (czyli preferowana dłuższa góra, nie musi być oversize) były skierowane wobec dużych rozmiarów, ok. 42+.
      W takim razie czekam na rurki ;) - chociaż przypuszczam, że to ten przypadek, kiedy się wygląda ok albo nawet obiektywnie ładnie, ale dane ubranie z nami po prostu nie gra i nie warto się wtedy przekonywać na siłę.

      Usuń
    6. ...teraz widzę, że napisałam tam wyżej "szerokie spodnie" - chodziło mi o biodra. BIODRA!
      Nie wiem, zobaczymy - pomysły są, itemy są, tylko zdjęcia jeszcze potrzebne XD

      Usuń