30 października 2016

Golden brown textured like sun

Like most people who love their black, I feel uncomfortable in excess of colour other than this lovely lack thereof. There is one exception, as I discovered recently - gold. Indecent amount of gold. (well, I told you once I'm a dragon. That's also because my face features are Reptilian like damn >D) So, today's outfit, abundant with gold tones more than black ones, seems so unorthodox for this blog I didn't even know how to classify it >D Or maybe it is, indeed, orthodox...~

Podobnie jak większość ludzi zbyt mocno zżytych z czernią, czuję się niekomfortowo w nadmiarze kolorów innych niż ten brak jakiegokolwiek. Wyjątkiem, jak się niedawno okazało, jest złoto. Nieprzyzwoite ilości złota. (wspomniałam kiedyś, że jestem smokiem. Również dlatego, że moje rysy gęby są iście reptiliańskie >D) Tak też dzisiejsza bogatsza w złoto bardziej niż w czerń stylizacja jest na tyle nieortodoksyjna jak na standardy tego bloga, że nawet nie wiem, jak ją należało sklasyfikować >D A może właśnie jest ortodoksyjna...~





Byzantine tunic - Medicine byzantine fashion moda bizantyjska bizantyńska
Patent flatforms - some store in Rethymno gotyckie platformy buty na koturnie
Headdress - handmade with ribbon unstitched from blouse, roses from H&M and some store in Rethymno and H&M brooch with tassel
Afghan bracelets with black enamel - Allegro orientalna bransoletka Kuchi bracelet
Golden bangle and slave bracelet with green stones - Lokaah bransoletka z pierścionkiem
Black pearls bracelets - Chinese market orientalna biżuteria Kuchi jewellery
Chain with balls bracelet - some shop in Rethymno Byzantium fashion moda inspirowana Bizancjum
Lace-like chain bracelet - some shop in Chania Bizancjum biżuteria
All black rings, big golden one and big lapis lazuli ring - Lokaah złoty pierścionek z lapis lazuli
Wide band ring with small blue stone - tourist shop in Chania tunika mozaika złota bizantyjska
Scarab ring - British Museum pierścionek egipski skarabeusz Egipt
Golden pearls necklace - Chinese market, repainted tunika sukienka Medicine
Cross pendant - gift from a former friend krzyż lednicki
Fake septum - Lokaah łańcuszek do nosa
Face chain with crosses - some shop in Chania mozaika cesarzowa Irena Bizancjum
Tribal circular earrings - Lokaah gothic golden jewellery
Tights - altered by me dziurawe rajstopy inspiracje pomysły


As those who sit here for a longer time already know - and what those new of you have to learn about me - I love to search where historical motifs on my clothes come from. And I have some favourite cultures of the days gone: one of them is Byzantium. I didn't do an analysis for this tunic separately, because it's not much to say about it: I've looked at the motif at its chest and I already knew it's a crown I've seen. Crown of empress Irene of Hungary, as shown on one of the mosaics in Hagia Sophia church in Istanbul. Everything you see on my tunic is taken from this single mosaic; a keen eye can even spot the empress' earrings and her ginger braids >D
I would like to write something more about this person, but... Irene of Hungary is declared saint in the Orthodox Church. And this peculiar term is reserved mainly for those of medieval women on courts, who led absolutely transparent lives filled with silent prayers and taking care of children. If it was a certain other empress Irene - accidentally, also venerated for her fight with iconoclasm, but never declared saint, as she ordered to blind her son, when he tried to end her usurpation of the throne - then I would have a lot to write about...~

Jak wiadomo tym, którzy siedzą tu od dłuższego czasu - a czego świeża krew musi się dowiedzieć - kocham wyszukiwać, skąd pochodzą motywy historyczne na ubraniach, które mam. I mam też trochę ulubionych wymarłych kultur: jedną z nich jest Bizancjum. Nie robiłam analizy tej tuniki osobno, bo to nie ma sensu w jej przypadku: przyjrzałam się motywowi na piersi i już wiedziałam, że to korona, którą znam. Korona cesarzowej Ireny Węgierskiej z mozaiki na jednej ze ścian kościoła Hagia Sophia w Stambule. Wszystko widoczne na tunice jest wzięte z tej jednej mozaiki; wśród tego misz-maszu da się nawet dopatrzeć kolczyków i rudych warkoczyków cesarzowej >D
Chciałabym napisać coś więcej o samej postaci, ale... Irena Węgierska jest w Kościele prawosławnym ogłoszona świętą. A to specyficzne miano jest zarezerwowane głównie dla tych spośród średniowiecznych kobiet na dworach, które prowadziły absolutnie bezbarwne życia wypełnione modlitwą i opieką nad dziećmi. Gdyby to była pewna inna cesarzowa Irena - skądinąd też czczona dzięki swojemu tępieniu ruchów ikonoklastycznych, ale nie kanonizowana oficjalnie, bo kazała oślepić syna, gdy ten chciał położyć kres uzurpacji przez nią tronu - wtedy miałabym o czym pisać...~



So - today we're going full Byzantine. I have two small churches dating back to that times to show you, which I wound among hills, valleys and thicket of Crete.
First of them is Panagia Kera near Chromonastiri village. Dating back to 11th century, it's especially tiny and crooked inside. The doors are open and nobody supervises it. It's inside is nearly completely covered with frescoes from 14th century - and unfortunately, just like you can expect from a church in the middle of nowhere, they are in very bad condition.

Dzisiaj jedziemy bizantyjsko po całości. Mam do pokazania dwa maleńkie kościółki z tej epoki odnalezione mym czujnym okiem (a także trudem i znojem) między wzgórzami, dolinami i chaszczami Krety.
Pierwszy to Panagia Kera nieopodal wioski Chromonastiri. Datowany na XI wiek, wyjątkowo maciupki i w dodatku mocno krzywy w środku. Drzwi do środka są otwarte i nie jest pilnowany - chyba w dobrej wierze, że ten, komu już chciało się tam iść, nie będzie go dewastował. Wewnątrz jest niemal całkowicie pokryty freskami z XIV wieku - i, jak łatwo się spodziewać po górskich kościółkach na zapomnianych przez bogów i ludzi zadupiach, mocno niestety zniszczonymi.




The second church is called St. Eutychios. I reached it also from Chromonastiri, but it's much more far away from this village than Panagia Kera. Road there was hard - and all this only to discover I can't go inside... There was a key, and it even fitted the keyhole, and I could even rotate it - to no avail, the door was still shut... The knock from the door, however, was loose and it fallen into my hand. The best I could do was to snatch one photo of the inside through a window covered with netting. The good thing about this trip were also the picturesque ruins of a former house nearby.

Drugi kościół jest pod wezwaniem świętego Eutychiusza. Również dostałam się do niego z Chromonastiri, ale jest znacznie dalej od tej wioseczki niż Panagia Kera. Dostęp do niego był bardzo męczący - a wszystko po to, żeby się dowiedzieć, że nie da się tam wejść... Choć kluczyk był i nawet dało się nim kręcić w zamku, to drzwi nie ustępowały... Ustąpiła za to kołatka, która została mi w ręce. Pozostało mi tylko skraść jedno zdjęcie wnętrza przez zasłonięte siatką okienko. Za to odrobinę wynagrodziły tę wyprawę malownicze pustostany kilkanaście metrów dalej.
Inne foty z całej wyprawy do obu kościołków: Trelolkomeio.




I don't like writing about outfits. I mean, you know what you see and there is no need from me go into details, when there is no deeper thought put into what I am wearing. With exception of those with undertones of art history, like this one.
Base for everything was of course the tunic. I think in the hands of someone more reasonable than me it would turn into a single gem shining with exotic light, when surrounded by subtle accessories - but it's not the case with me. I even tried to think of something subtler, but no; it forced me to unearth all my byzantophilia and I succumbed gleefully. But let's be serious, though - most of you watch my fashion adventures for so long you probably don't even expect anything reasonable from me already. I suffer being me for 26 years without a few days and I don't expect it either >D
Earrings are Indian, in this tribal style that is fashionable lately, with traditional crescent shape and equally traditional granulation. I bought them, because it's one of the main styles of earrings found in Byzantium (and here you have another example - but there are really a lot of them).
Pearls are absolutely necessary, they were so omnipresent in Byzantine jewellery they can't be omitted. But white ones didn't go well, so golden there are, duh! The cross... hah! Cross was given to me by my friend in high school, who got it at some Catholic event in town of Lednica. It's quite important: in Lednica there was found an oldest Christian cross in Poland and mine is a replica of it. Moreover, it was a staurotheke (a special kind of reliquary to keep splinters from the allegeded True Cross) - made nowhere else, but in Byzantium.
My bracelets are a lie, but there is have some enamel set in metal, some black pearls, something looking like a rosary, so they will do. Rings are another lie: but one is geometric, two are chunky, another is Egyptian, what is historically fine until 7th century, and another one looks like arabesques, what is historically fine after 7th century. Face chain is the fattest lie, meant only to add even more Oriental opulence, but it has crosses at least! >D
The band on my headpiece has geometric motifs that are very characteristic for the art of the Empire, but as a whole it was inspired by costumes of tribal fusion dancers. And that makes it another lie.
Why so many lies? Because I'm not into reconstruction at all. I prefer construction - construction of my own quasi-historical fantasy aesthetic based on my favourite cultures and on stereotypes about them.

Nie lubię rozbierać stylizacji na elementy składowe i opisywać każdego osobno. Bo raz, że jaki jest koń każdy widzi, a dwa, że to, co wrzucam na siebie zazwyczaj nie ma żadnego zamysłu. Wyjątkiem są te historyczno-sztuczne w jakiś sposób, jako i ten.
Punktem wyjścia była rzecz jasna tunika, która w rękach kogoś rozsądniejszego pewnie dałaby się przekuć w pojedynczy diament błyszczący pełnym egzotycznym blaskiem w otoczeniu skromnych dodatków - ale nie u mnie. Nawet próbowałam wyobrazić sobie coś skromniejszego z jej użyciem, ale nie dało rady; wymusiła na mnie wywalenie na wierzch całego mojego bizantofilskiego blichtru, a ja poddałam się temu z radością. Ale powiedzmy sobie szczerze - większość z was towarzyszy moim modowym eskapadom na tyle długo, że już chyba nawet nie spodziewa się po mnie niczego rozsądnego. Ja znoszę siebie przez 26 lat bez kilku dni i tym bardziej się nie spodziewam >D
Kolczyki są indyjskie, w tym modnym ostatnimi czasy ludowym stylu, o tradycyjnym półksiężycowym kształcie i równie tradycyjną granulacją. Wybrałam je, ponieważ był to jeden z dominujących kształtów kolczyków także w Bizancjum (a tu drugi przykład - ale jest ich naprawdę dużo).
Perły to absolutny mus, były tak powszechne w ozdobach bizantyjskich, że nie da się ich pomijać. Ino białe nie pasowały, więc rzuciłam złotymi, a co. Krzyżyk... ha! Krzyżyk dostałam od znajomej z licbazy, która z kolei dostała go na jakimś katolickim spędzie w Lednicy. Jest to dość istotne: w Lednicy znaleziono najstarszy na ziemiach polskich chrześcijański krzyż i mój jest jego repliką. Skądinąd był on stauroteką (relikwiarz do trzymania drzazg z rzekomego krzyża Chrystusa) - i to właśnie pochodzenia bizantyjskiego.
Bransoletki to kłamstwo, chociaż w sumie jest jakaś tam osadzona w metalu emalia, jakieś czarne perły, jakieś coś, co może uchodzić za różaniec, więc pasują. Pierścionki to kolejne kłamstwo, ale jeden pierścionek jest geometryczny jak trzeba, dwa są toporne, inny jest egipski, co pasuje historycznie do VII wieku, a jeszcze kolejny może kojarzyć się z arabeskami, co z kolei pasuje do historii po VII wieku. Łańcuszek na policzku to największe kłamstwo, mające służyć tylko dodaniu orientalnego przepychu, ale przynajmniej ma krzyżyki! >D
Opaska na nakryciu głowy ma te charakterystyczne dla zdobnictwa Cesarstwa proste geometryczne kształty, ale jego całość jest jednak kłamstwem również, bo inspirowałam się nakryciami głów tancerek tribal fusion.
Dlaczego tyle kłamstwa? Bo za grosz nie pociąga mnie rekonstrukcja. Wolę konstrukcję - utworzenie sobie quasi-historycznej fantasy estetyki od zera na bazie lubianych kultur i stereotypów na ich temat.

23 października 2016

I must go, my water planet needs me

I could write so much about the Sea. About my aesthetic delight at the Sea's dichotomy, with its enchantingly rainbowy surface - and bottomless dark abyss below. About the beauty of decay, when the zephyr coming from the most wonderfully turquoise waters brings with itself the sharp smell of salt, stale water, rotting seaweed and fish, reminding that under this heavenly blue hides the world of death you can easily become a part of. About nostalgia and melancholy caused by the noise of breaking waves; undefinable desire for something unnamed that doesn't and cannot exist, yet probably existed in the past. About how all these things touch me emotionally.

Mogłabym napisać tak wiele o Morzu. O moim estetycznym zachwycie dychotomią Morza, z tą jego rajsko tęczującą powierzchnią - i bezdennym mrokiem głębin. O pięknie rozkładu, gdy zefir znad najbardziej bajecznie turkusowej wody przynosi ze sobą ostry zapach soli, stęchłej wody, gnijących wodorostów i ryb przypominając, że pod tą czarowną taflą skrywa się świat śmierci, do którego można łatwo dołączyć. O nostalgii i melancholii wywoływanym przez szum fal; niedefiniowalnym pragnieniu czegoś nienazwanego, co nie istnieje i istnieć nie może, choć prawdopodobnie istniało w przeszłości. O tym, jak mocno to wszystko trąca struny mojego serca.


I could write so much about the Sea. With my knowledge about study of religions and cultural anthropology, with a hint of historical geology and Space stuff. About how all this science touches me emotionally.

Mogłabym napisać tak wiele o Morzu. Religioznawczo i antropologicznie, ze szczyptą geologii historycznej i spraw kosmicznych. O tym, jak mocno ta cała nauka trąca struny mojego serca.


...but I think I'll divide it into several entries >D

...ale chyba podzielę to na kilka notek >D



Maxi dress with lace - some store in Rethymno stylizacja w stylu nugoth nu goth outfit
Labrys pendant - tourist shop in Rethymno wisiorek labrys
Snake goddess pendant - tourist shop in Rethymno nugoth co to nu goth
Golden square brooch - Radhashop złota biżuteria orientalna
Arm bracelet with black stones - Lokaah złota bransoletka na ramię
Snake arm bracelet - some store in Chania bransoletka na ramię wąż
Slave bracelet with crescent moon - arm bracelet from H&M, remade by me bransoletka z pierścionkiem
Golden slave bracelet with green stones - Lokaah bransoletka na ramię z wężem
Bracelet with cross studs and bangle with black stones - Lokaah moda w stylu nu goth nugoth
Snake bracelet - Six summer goth
Buckle bracelet - Glitter how to dress goth in summer
Golden Afghan bracelets - Allegro złota biżuteria indyjska
Bangles - H&M moda gotycka goth gothic na lato
Band ring with small blue stone - some store in Chania moda gotka ubiór strój gotki
Silver ring with clam bells - tourist stall in Venice orientalny pierścionek
Big lapis lazuli ring - Lokaah złoty pierścionek z lapis lazuli
Phaistos disc ring - some store in Rethymno biżuteria pierścionek dysk Fajstos
Snake ring - repurposed earring from Six pierścionek wąż
Face chain - some store in Chania strój gotycki goth gothic na lato


A few Seascapes... They are important.

Trochę widoczków Morza... Są ważne.









Welp, sometimes I get this urge to look like a goddess. Especially in such an ancient place. It's normal, isn't it? And I told you I'm going to throw money at jewellery with Minoan motifs - so here they are, a golden snake goddess pendant and Phaistos disc ring.

Cóż, czasem bierze mnie ochota wyglądać jak bogini. Tym bardziej w tak starożytnym miejscu. To normalne, nie? I mówiłam, że rzucę pieniądzem w coś z motywami minojskimi - tak też są: złocisty wisiorek z wężową boginią i pierścionek z dyskiem z Fajstos.

16 października 2016

The gentle art of making enemies

One of the things I can't stand in alternative (and not only) fashion are texts on clothes. I'm having in mind mainly these pseudo-avantgarde, trying-to-be-edgy phrases like 'Sad goth', 'Satan made me do it', 'I got stoned in Salem', 'Cute but psycho', 'No, really, I'm a witch', and so on; even better if they're written in Blackletter or with symbols instead of some letters. They are meant to be ironic, supposedly, but it can't be denied whoever wears garments like these looks like a troubled youth with special snowflake complex, who wants to shock because has nothing better to offer. Speaking simply - these are insanely corny for me.
No matter all this, I wore recently a garment like this, with this exact level of corny that I hate. I intentionally made it over the top, but it felt dumb and I'm ashamed, because the irony I had in mind is of course just as invisible as in case of every other text like this - but before you judge me, please take a second to click and read the picture below (and try to understand it, but this progressive alternative art English might be not be easy).

Jedną z rzeczy, których nie znoszę w modzie alternatywnej (i nie tylko), są napisy na ubraniach. Mam na myśli głównie te pseudo-awangardowe, prowokatorskie na siłę "Sad goth", "Satan made me do it", "I got stoned in Salem", "Cute but psycho", "No, really, I'm a witch" i inne takie, najlepiej pisane gotycką minuskułą albo z symbolami podstawionymi pod niektóre litery. W zamierzeniu mają być zapewne ironiczne, ale nie da się ukryć, że tak naprawdę wygląda się w tym jak przekonany o swojej wyjątkowości nastolatek, który chce szokować swoją kontrowersyjnością, bo nic innego nie ma do zaoferowania. Mówiąc prościej - to dla mnie głupawe i szalenie obciachowe.
Mimo to założyłam niedawno na siebie coś o dokładnie takim stężeniu przypału, jakiego nie cierpię. Celowo poszłam w przesadę, ale było mi z tym głupio i wstyd mi za siebie, bo ironia, którą miałam w głowie, jest rzecz jasna tak samo niewidoczna jak w przypadku każdego innego napisu z tej rodziny - ale zanim wystawię się na wasz osąd, poświęćcie chwilę na powiększenie i przeczytanie tekstu z obrazka poniżej (a także zrozumienie go, ale ten progresywny alternatywny art angielski może nie być łatwy).


A bit of a background - I'm running a Cretan blog with my roommate, written only in Polish (a very colloquial and slang version of Polish that would beat all automatic translators, so I'm not linking it). In one entry we've wrote about how one Polish dude from the Erasmus group on Facebook immediately gained our dislike back in Wroclaw and how our first meeting with him in person looked like. In that entry we've made fun of his non-stop-party attitude (which is true), of his poor English skills (which is true), of how he seemed to be scared of us on first meeting (which might not be true, but in our eyes it was) - and we've expressed the thought such type of extravertic fuckboy asking everybody out to drink every two days doesn't seem like a potential friend material for two socially awkward nerds that we are. Which is true. And he got OFFENDED.
We didn't mention his name in that entry, we used a nickname widely used in Poland for a certain type of people (which accidentally derives from his name, but oh well, it's still damn vague), yet I got personally called really rude names in public, on the Erasmus group. It is me who should get offended, but... I don't really care about bad things people say about me, unless it's about negative traits I actually have. Witch? Junkie? Thanks, I'm none of these, so what the hell, gnaw on your stupidity while I wear these words like a shield before your eyes. (by the way, we've changed his nickname from that entry to something even more vague - but way more offensive. Serves him right for prying on Facebook profiles of strangers - and it's not like I don't hope to stir negativity by putting certain things for public viewing...~)

Ci, którzy czytają kreteńskiego blogaska wiedzą, o co chodzi - ci, którzy nie mieli jeszcze okazji zobaczyć, mogą sobie przeczytać tu i tu (w pierwszym wpisie wszystkie określenia mogły sugerować osobę, której wpis się tyczy, jeśli tylko te zdarzenia miałyby świadków - ale zostały edytowane, bo na inwektywy odpowiadam tym samym). Myk w całej tej sytuacji polega na tym, że nie obchodzą mnie wyzwiska na mój temat, o ile nie dotyczą negatywnych cech, które mam naprawdę. Czarownica? Ćpunka? Kulą w płot, mój mały, więc żryj swoją głupotę, kiedy ja paraduję przed twoimi oczami z tymi słowami na cycu jak z tarczą.




Asymmetric tiered dress - thrift store, altered by me gothic summer dress
Ripped shrug - thrift store, altered by me letnia gotycka sukienka na lato
Triangular pendants - Lokaah wisiorek oko w trójkącie
Book necklace - repurposed keychain from Lokaah naszyjnik mini książka
Gold chain choker - anklet from some store in Chania choker łańcuszki
Bangle with black stones and eye bracelet - Lokaah letnia sukienka w stylu goth gothic lato
Golden Afghan bracelets - Allegro złota orientalna bransoletka w stylu orientalnym
Bracelet with crosses - some store in Chania złota orientalna biżuteria w stylu orientalnym
Rosary face chain - anklet from some store in Chania gotka ubiór strój lato
Golden tribal earrings - Lokaah złote orientalne kolczyki w stylu orientalnym
Golden fake septum - Lokaah letni strój w stylu nu goth nugoth na lato
Laced mesh gloves - Klimatyczne gotyckie rękawiczki bez palców wiązane siateczkowe
Belt - scarf from thrift store summer goth
Winklepickers - Mango gotyckie buty z klamerkami
Wide brim hat - Chinese market gotycki kapelusz z szerokim rondem


And, at last - some views of the lovely Rethymno <3 There will be more - oh believe me, there will be, I have an insane backup of photos I want to show >D It's a small seaside city with rich history (when delving into labyrinth of tiny streets in the Old Town, where I live, one can easily find remains of Ottoman times, and sometimes even older, Venetian ones... And I'm not speaking about some small details, usually these are portals or taps). It's full of contrasts - on one hand it's thriving with tourist life, on the other it's full of abandoned houses, sometimes there are whole streets of these, which show how much Greece suffered from the recent economical crisis. But even these abandoned buildings have plants growing in pots near their doors - and somebody waters them <3

I, w końcu - trochę obrazków ze ślicznego Rethymno <3 Będzie więcej - oj uwierzcie, będzie, mam natrzepany szalony zapas zdjęć, które chcę pokazać >D To niewielkie nadmorskie miasto o bogatej historii (zapuszczając się w plątaninę maleńkich uliczek na Starym Mieście, gdzie mieszkam, można z łatwością znaleźć osmańskie pozostałości, a czasem nawet i jeszcze starsze, weneckie... I nie mówię tu o drobnych detalach, najczęściej są to całe portale albo ujęcia wody). Jest pełne kontrastów - z jednej strony tętni życiem turystycznym, z drugiej jest tu cała masa pustostanów, nierzadko całe ulice takich, które unaoczniają, jak bardzo odbił się na Grecji niedawny kryzys ekonomiczny. Jednak nawet pustostany mają przy drzwiach podlewaną zieloność w doniczkach <3







I see I have a lot of amulets against evil eye here - nazar motifs on my face chain and one bracelet (they are traditionally blue, because in the region of former Ottoman Empire, where nazars are in use, blue eyes are rare and thought to be able to cast curses), and Eye of Providence on my neck. This was probably only partially intentional from me.

Dostrzegłam, że mam na sobie sporo amuletów przeciwko złemu oku - nazary na kolczykowym łańcuszku i jednej z bransoletek (są tradycyjnie niebieskie, bo w rejonie byłego Imperium Osmańskiego, gdzie nazary są w użyciu, niebieskie oczy są rzadkie i wierzy się, że mogą zauroczyć [bądź, jak to piszą mamusie na gównoforach, ociotować >D]) oraz Oko Opatrzności na szyi. To było prawdopodobnie tylko częściowo celowe z mojej strony.