6 września 2016

__//minor_mirror_error

From time to time I get comments about how complicated my personal style is. Sometimes there is a message hidden between the lines about how good it is to look at, but how horrible it must feel to wear - or if I could dress more simply, so it would be easier to get inspired.
The answer is: yes, and no.

Zdarza się, że dostaję komentarze od was, że mój styl ubierania się jest skomplikowany. Czasem między wierszami da się wychwycić sugestię, że dobrze się na to patrzy, ale noszenie tego na sobie to musi być koszmar - albo czy mogłabym prościej, coby łatwiej dało się inspirować.
Odpowiedź brzmi: i tak, i nie.



Yes, because there's nothing hard in wearing one or two pieces of clothing. I can and I do throw on myself a random tunic and don't buckle up my shoes whenever I go to buy alcohol and chocolate in the nearest shop, I'm not hiding this fact >D
But do I feel comfortable enough in this to wear it to a place where I regularly spend few hours at? No. I can understand wearing so many clothes and jewellery pieces at once as I do, can be seen as uncomfortable absurdity by some - but I'm comfortable in them, because my brain feels comfortable this way. Even if my noodly appendages get caught in some flowy crap from time to time. It would be an exaggeration to state my level of mental comfort goes hand in hand with the number of layers I sport, but it sounds good, let's leave it here >D

Tak, bo technicznie rzecz biorąc nie ma nic trudnego w założeniu jednej czy dwóch części garderoby. Proszę nie poddawać w wątpliwość moich zdolności do wrzucenia na negliż przypadkowej sukienkotuniki, niezapiętych butów i wyjścia w tym po alkohol i czekoladę na drugą stronę ulicy, bo w rzeczy samej tak robię >D
Ale czy czuję się w tym na tyle komfortowo, by wypuszczać się tak w miejsce, w którym bywam regularnie przez kilka godzin? Nie. Potrafię zrozumieć, że przyoblekanie ciała w tyle sztuk ubrań i biżuterii, ile ja, wydaje się komuś niewygodnym absurdem - jednak mi jest w tym wygodnie, ponieważ jest w tym wygodnie przede wszystkim mojemu mózgowi. Nawet jeśli moim nibynóżkom czasem zdarza się zaplątać w jakieś powiewające jebaństwo. Przesadą będzie konkluzja, że poziom mojego komfortu psychicznego zależy wprost proporcjonalnie od ilości warstw, które mam na sobie, ale to brzmi dobrze, zostawmy to tak >D



But it's not about expressing myself via clothing, like many alternatively dressing folks say they do. Frankly, I express myself via my wildly coloured and glittery nail polishes >D - but clothes and jewellery I use for hiding, not showing depths of my soul.
But what hiding oneself and sporting an eye-cathing style have in common, because they exclude each other?

Nie chodzi tu jednak o wyrażanie siebie poprzez strój, jak w przypadku większości alternatywnie ubierających się osób. Ja tam wyrażam siebie przez dzikie i brokatowe kolory na paznokciach >D - ale akurat szmaty i świecidełka służą mi do ukrywania się, nie odkrywania meandrów swojej osobowości.
Okej, tylko co wspólnego ma rzucający się w oczy styl ubierania z ukrywaniem się, bo to się wyklucza?



The thing is I don't feel good in my body. It started aeons ago as a disgust with my female form-to-be; over the years it evolved into not feeling comfortable with having a body AT ALL. I don't feel attached to it and I don't want to be perceived through it, because it's more of a prison to me than a temple. I wish to be perceived in public as a clothing stand for interesting outfits, not someone, whose clothes enhance their natural beauty. I dress myself this way, so my clothes, my layers, my details, textures, jewellery and whole extravagance steal whole attention and don't leave it for the meat bag underneath, even if I show some bits of it. I hide myself. And I can't - don't want to - hate to dress simply.

Otóż nie czuję się dobrze w moim ciele. Zaczęło się to wieki temu od zdegustowania faktem, że kiedyś będę kobietą; z czasem ewoluowało w czucie się niekomfortowo z faktem, że W OGÓLE posiadam ciało. Nie jestem z nim zżyta i nie chcę, żeby patrzono na mnie przez jego pryzmat, bo jest dla mnie więzieniem bardziej niż świątynią. Chcę być odbierana publicznie jako wieszak dla ciekawej stylizacji, nie ktoś, komu ubrania mają podkreślać jego naturalne piękno. Ubieram się tak, aby to moje ubrania, moje warstwy, moje detaliki, tekstury, biżuteria i ogólna ekstrawagancja całości ściągały całą uwagę i nie zostawiały go dla mięsnego worka pod spodem, nawet jeśli jego kawałki pokazuję. Ukrywam siebie. I nie potrafię - nie chcę - nienawidzę ubierać się prosto.






Wrap blouse - thrift store, altered by me
Asymmetric lace skirt - thrift store
Yoga pants - Lokaah
Fishnet sleeves - handmade from tights
Wide brim hat - some random store
Tribal silver belts - thrift store
Silver tribal necklace - Pull&Bear
Watch pendant - Lokaah
Book necklace - repurposed keychain from Lokaah
Beads and strings neklace - repurposed part of a blouse
Black bracelets - Lokaah
Bangles - H&M
Golden Afghan bracelets - Allegro
Rectangular, triple black, sun and moon rings - H&M
Gemstone and knuckle rings - Lokaah
Crescent moon and eye earrings - H&M
Lace bra - H&M
Sandals - Lasocki


Lodz - and Rose's Alley. A place attracting many folks with cameras, so I had to too. My aesthetic feelings are rather negative, though. Too cheesy. Places filled with thousands of small mirrors look best in weak dim light - like, for example interior of mosque Shah Cheragh in Iran, which despite its undeniable mastery, looks bad for me on overly exposed photos. Luckily the sun had been setting slowly, which helped the look of this place a bit. But only a bit. Because, seriously - living sparkling tissue on rectangular blocks? Somebody could slap mirrory mosaic veins on organic art nouveau details, now THAT would slay...

Łódź - i Pasaż Róży. Miejsce, do którego walą tłumy, coby porobić foteczki, więc też musiałam. Moje odczucia estetyczne są jednak negatywne. Zbyt tandetnie. Miejsca wypełnione mozaiką tysiąca lusterek wyglądają najkorzystniej przy słabym przygaszonym świetle - podobnie jak na przykład wnętrze meczetu Shah Cheragh w Iranie, które mimo niezaprzeczalnego kunsztu wykonania, na prześwietlonych zdjęciach wygląda dla mnie bardzo słabo. Szczęśliwie słońce zaczynało powoli chylić się ku zachodowi, co trochę pomogło całości. Ale tylko trochę. Bo serio, żyjąca migocząca tkanka na prostokątnych blokach? Rzuciłby ktoś mozaikowe lusterkowe żyłki na organiczne detale secesyjne, TO byłoby dopiero coś...



__//mirrors do not lie.
__//reality lies.



I lied when I wrote about not showing depths of my soul >D The writing on my blouse says 'Burning inside with violent feels', it's a paraphrase of quote from Carmina Burana, a Medieval collection of songs about love and drinking. I made it when I was struck with sudden and strong fandom feelings so hard I couldn't learn to Latin language test due the next day. Since one of the words from the blouse was among those I had to memorise, and whenever I looked at it this quote was popping into my head, as it's related to my first fandom making me remember it forever - Things Happened. I got an A from that test anyway. And I'm struck with fandom feelings again, but the rest of the outfit has nothing to do with fictional characters. And a lot to do with tribal fusion dancers.

Kłamałam z tym nieodkrywaniem meandrów swojej osobowości >D Napis na koszulce głosi "Trawiony wewnątrz gwałtownymi feelsami", co jest parafrazą cytatu z Carmina Burana, średniowiecznego zbioru piosenek o miłości i piciu. Poczyniłam go w momencie, gdy fandomowe uczucia opadły mnie nagle a silnie tak, że nie mogłam się uczyć na kolokwium z łaciny, które miało nadejść dnia kolejnego. Ponieważ jedno słówko z napisu było wśród tych do przyswojenia, a ilekroć na nie spojrzałam w głowie wyświetlał mi się ten cytat, jako że jest związany z moją pierwszą fanbazą, dzięki czemu wrył mi się w głowę na wieki - Stały Się Rzeczy. A z kolokwium i tak dostałam 5. Uczucia znowu mnie opadły, ale reszta stroju nie ma nic wspólnego z fikcyjnymi postaciami. Za to dużo wspólnego z tancerkami tribal fusion.

47 komentarzy:

  1. Pierwszy raz pierwsza! ;)
    Tematy w poście były już trochę poruszane parę miesięcy temu, także tego... przejdę do tego, co mi się podoba. Przede wszystkim można na Ciebie liczyć, że będzie crazy :D Piękne kolczyki, podziwiam recykling (?) i łączenie ozdób (ten pierścionek ze słońcem jest z h&mu? Szukam takiego wisiorka od dawna :P)

    A mi się ten lustrzany zakątek podoba :) Chyba to właśnie autor miał na myśli - połączenie surowości płaszczyzny, prosta geometria ze skomplikowaną teksturą, dodającą wymiarowości (niecałkowitej ;)). Ale fakt, że oświetlenie otoczenia jest bardzo ważne, a czasem ludzie za to odpowiedzialni wydają się na to nie zwracać uwagę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie wiesz, komentarze są moderowane i mogłam jeszcze nie udostępnić poprzednich >D Ale trafiłaś, fakt >D
      Teraz zrobiłam kompendium wiedzy, uzupełniając o wszystko, co się nie pojawiło do tej pory i temat już się nie będzie przewijać >D
      Tak, pierścionek jest z H&M. Był w zestawie z kolczykami tego samego rozmiaru; zawsze mogę jeden odsprzedać, bo dla mnie to za małe na wisiorek, a jako kolczyki mi nie podchodzą XD

      Ja współczuję ludziom, którzy tam (za?)mieszkają. Nie dość, że masy zwiedzających (i blogerek >D), którzy robią zdjęcia pod ich oknami, to jeszcze słońce odbijające się od wszystkiego </3

      Usuń
    2. Jeśli ten słoneczny kolczyk da się bez użycia zaawansowanej magii zawiesić na łancuszku, to ja go chcę :) , dla mnie rozmiar akurat. Tylko jestem z Krakowa, jak się z Tobą skontaktować?

      Catty

      Usuń
    3. Da się. Będzie potrzebowało co prawda dodatkowego kółka, żeby można było zawiesić na łańcuszku (to, które jest, jest równoległe z zawieszką, tego się wieszać nie da), ale być może wala mi się gdzieś jakieś złote. Łańcuszków nie mam, od razu mówię D:
      Masz konto na fejsie? Mogłabyś podać mi swój adres w pmce na fanpage'u; jeśli nie, to podam swojego maila i tam. Mogę też wysłać zbliżenie, jakaś refkę rozmiarową i informację o tym, czy zlokalizowałam kółko >D

      Usuń
  2. Przez połączenie spódnicy z szarawarami (bo to szarawary, czy jednak jestem ślepa? :'D) i ten absolutnie genialny pasek, a także jakiś taki jak dla mnie orientalizujący motyw przewodni w biżuterii kojarzysz mi się z tancerkami tribal fusion, a tribal fusion jest wielce fajne (kto nie chciałby być cieczą tak jak te panie co to tańczą i nosić na sobie tyle szpeju :v). W ogóle to bogactwo na twoich rękach, marzenie moje niespełnione - raz, bo nie mam talentu do znajdowania tak ładnych pierścionków i bransolet, dwa że nie potrafię rysować z czymś na palcach, a rysować muszę przez większą część roku. Może jak się na komputer przerzucę to będzie łatwiej >D
    I nigdy bym nie powiedziała, że jesteś osobą która źle czuje się w swoim ciele, ale w sumie po samych zdjęciach stwierdzić się tego nie da, bo wyglądasz na nich bardzo naturalnie i swobodnie i w sumie tak, hmm... Organicznie zgrana z ubiorem? W sumie co do ubioru jeszcze, to naszyjniki jak widzę dobrane do elewacji budynków >D
    Swoją drogą, współczuję mieszkańcom, bo to dawać po oczach będzie niemożliwie. I popieram secesyjne elementy. Najlepiej byłoby tutaj skopiować Gaudiego >D
    Przepraszam, że tu taki chaos w tym komentarzu, ale to dlatego że i ten asamblaż niesamowicie mi się podoba, jak i trafia do mnie bardzo to co piszesz o kwestii nieakceptowania swojego ciała i poczucia swojej odrębności od niego; mogłabym pocieszająco napisać, że miewam podobne odczucie (możliwe że nieco inne, w końcu nawet podstawowe emocje każdy może odczuwać inaczej), ale chyba nie jesteś osobą która potrzebuje w tej kwestii pocieszania i klepania po pleckach.
    Ale ten, jak dla mnie nie jesteś wieszakiem na ciekawy ubiór, tylko ciekawą osobowością w ciekawym ubiorze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ale ja wspomniałam o tancerkach tribal fusion dosłownie w ostatnim zdaniu :'D Uwielbiam ten taniec (od dwóch lat co najmniej próbuję znaleźć odwagę i pieniążek na zapisanie się na kurs D; Między innymi w nadziei, że pomoże mi się to poczuć w moim ciele...) i kostiumy tancerek, zarówno te tribalowe, jak i ATS bellydance. A skoro tak, to co miałoby mnie powstrzymywać przez zrobieniem casualowej wariacji na temat? >D Do tej pory powstrzymywał brak szarawarków - szarawarki się zakupiły pod koniec tego roku akademickiego i dawaj~ Chodziłam w tym (podobnym, było ciut chłodniej) zestawie... długo >D Jeszcze opaska w tym stylu by się przydała, ale nie chce mi się robić >D Naszyjnik nie był dobrany do elewacji, skojarzyłam elementy wspólne w trakcie powrotu do domu (a była to jakaś 2 nocy >D). Ale dobrze, że widać, że są tam małe lustereczka.

      Ja wiem, że na zdjęciach tego nie widać, bo zawsze wybieram jakieś rozsądne pozy spomiędzy tych wszystkich innych, na których stoję jak Quasimodo albo z rączkami tyranozaura albo w tak nieanatomicznych pozach, jakie dają postaciom początkujący rysownicy. To przekłamywanie rzeczywistości, wiem, ale wychodzę z założenia, że jeśli pokazuje się coś pod ocenę publiczną, to musi spełniać to jakieś minimum estetyki.

      I owszem, nie potrzebuję pocieszania, bo piszę to tylko po to, żeby wyklarować pewne rzeczy. Chcę się po prostu wygadać nie kierując tego do nikogo konkretnego. A ponieważ psychologia tłumu działa tak, że jeśli nie zwróci się do kogoś osobiście, to nikt nie zareaguje, to bezczelnie z tego korzystam. Ty zareagowałaś, bo do ciebie przemówiło. Inni nie reagują, bo nie. I to jest dokładnie ten efekt, jaki chciałam osiągnąć.

      JESTEM CIEKAWĄ OSOBOWOŚCIĄ UWIĘZIONĄ W WYBRAKOWANYM MIĘSNYM WORKU. No.

      Usuń
    2. To ja zacznę jednak nosić okulary ciągle, jak już z czytaniem mam problem D: Przepraszam. Sama też zamierzam próbować się wkręcić na zajęcia, bo motorykę mam jak nowonarodzone źrebię.
      I właściwie moją uwagę bardziej niż szkiełka to przykuło fasetowanie korali, przynajmniej na początku, bo szkiełka są bardziej jednobarwne (albo to moje problemy ze wzrokiem), a korale się mienią :v

      Oj tam zaraz przekłamywanie. Przekłamywanie byłoby, gdybyś ubierała się tak tylko do sesji. A zapewnienie pewnego poziomu estetyki to rzecz słuszna i chwalebna.

      Jak uważasz, skoro mówisz że twój mięsny worek jest wybrakowany to może tak jest, nie mnie oceniać. Ale jakiś środek lokomocji trzeba mieć. I poza tym naprawdę ładnie ten worek przystrajasz.

      Usuń
    3. Nie chcę się wtrącać, ale tak ogólnie polecam taniec (jakikolwiek, ja akurat interesowałam się towarzyskim, i w sumie marzy mi się powrót do treningów ;)) Z mojego punktu widzenia taniec pomaga w:
      1) czuciu się lepiej ze swoim ciałem (większa świadomość, kontrola. uczucie. że się jest z nim bardziej jednością, a nie że to coś obok, co głównie przeszkadza :P)
      2) dodaniu pewności siebie (trochę :P)
      3) ułatwieniu kontaktów z ludźmi (w końcu trzeba się przyzwyczaić, że obejmuje nas obcy facet i jeszcze się przy tym nie spinać :P - ja zawsze miałam baaardzo dużą sferę przestrzeni osobistej, której nikomu nie wolno naruszać :D).

      Usuń
    4. Nigdy w życiu nie tańczyłabym tańca towarzyskiego. Raz, że mi się to nie podoba, dwa - żaden mężczyzna nie ma prawa mnie obejmować. Podejrzewam, że rzucenie się w coś takiego jeszcze bardziej by mnie zamknęło na kontakt z ludźmi - a szczerze mówiąc nie wiem, czy jeszcze się da mieć silniejszą social awkwardness niż ta, którą mam. Co do dodania pewności siebie, to jestem pewna, że tribal fusion by mi jej dodał, ale jestem za bardzo ziemniakiem z zerową kontrolą nad kończynami, żeby iść między ludzi i próbować się ruszać. Podejrzewam, że poczucie, że ciało mi przeszkadza, byłoby jeszcze silniejsze i zrezygnowałabym po jednym razie z uczuciem potwornego wstydu >D

      Usuń
  3. A mnie to miejsce jakoś przeraża. Wygląda, jakby zaraz miało sie rozsypać, a ja odruchowo wyobrażam sobie, jak to się dzieje i te miliony odłamków wbijają mi sie w ciało. No i fakt, miejsce do mieszkania kiepskie, zresztą jak każde często uczęszczane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...masz jakieś nierozwiązane problemy >D

      Usuń
    2. Pewnie, całe mnóstwo, ale dziwne pomysły architektoniczne to nie jeden z nich.

      Usuń
    3. Pamiętaj, że to gruby beton z przylepionymi szkiełkami, nie delikatna witrażowa ściana XD

      Usuń
  4. Kolczyki H&M ... eeee...? Kurde, zajebiste są! Niby półksiężyce, a jednak przywodzą mi na myśl wisiory z szablami, moje niespełnione marzenie. Na razie.^^
    Może ja jednak powinnam się przemóc i zacząć chodzić po sieciówkach?

    Lustrzana mozaika zdecydowanie na nie. Strzał w czasie- idealny. W niedzielę, po powrocie do domu, okazało się, że moje ulubione lustro jest popękane, żaden element nie wypadł z ramy więc wyszła z tego mozaika... Wrrr...
    A co do Pasażu Róż- dziwny. Odnoszę wrażenie, że albo za dużo tej mozaiki, albo za mało czegoś, co przełamałoby jej ilość. IMO Pasaż dużo lepiej by wyglądał z dużym, murowym, zielonym rozpełźnikiem.:)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja absolutnie szukam w sieciówkach dodatków, głównie biżuterii właśnie, a czasem i kosmetyków czy bielizny. Niesamowite, co można czasem znaleźć nawet w takim Rossmanie - a akurat H&M ma taki dział jak Divided, gdzie rzucają rzeczy takie "edgy" w wersji dla ludu niealternatywnego i są tam półksiężyce, są koturny i inne takie wesołości. Zachodzę tam od kilku lat i zawsze coś w tym stylu tam jest XD

      A mi się bardzo podobają popękane lustra <3 W ogóle jestem fanatyczką luster, dlatego też popełzłam do Pasażu powyżej. I tak, chabazi mi tam bardzo brakowało - jestem strasznie dumna z kadru z drzwiami i zieleniną w tle, ale tych doniczek w całym obiekcie było tak malutko i z tak skąpą roślinnością, że aż mnie to odrzucało. Strasznie posępne i alienujące jest to rtęciowe srebro tych zwierciadełek. Wizja winnego rozpełźnika na pół ściany zdecydowanie na plus <3

      Usuń
    2. No to jest nas dwie lustrfanki.:) Popękane lustra nie są złe... to nie jest tak, że pałam do nich gorącą nienawiścią... Wręcz przeciwnie! Po prostu straciłam niedawno moją jedyną większą taflę i teraz temat lustra i pękania wywołuje u mnie zgrzytanie zębami. Przyznam się, że mam w planach, w dalszej przyszłości, okrągłe lustro otoczone mozaiką...:) W bliższej zaś zlustrowanie 2 szaf ~180 x 240 cm oraz co najmniej 5 wiszących luster nie mniejszych niż 80 x 100... Rzecz jasna, przy okazji wymienię taflę w tym... ale póki co myśl o nim wywołuje u mnie zginanie szponów i prychanie...
      Lustra mają w sobie magię przestrzeni, nawet mała klita zaaranżowana w odpowiedni sposób lustrami mimo braku zmiany powierzchni zyskuje niesamowity wymiar, wielość wymiarów. W jednej z moich poprzednich łazienek lustra pokrywały 3 ściany, zostały zamontowane z idealnym zachowaniem kątów prostych, na planie podkowy, bez ram, efektem była nieskończona ilość odbić i kilkukrotne powiększenie odbieranej wielkości pomieszczenia... I różne śmieszne dziwadła, które powstawały w odbiciach powstających na styku dwóch luster, taaaak, spędziłam w ten sposób nieco czasu. xD
      Ponadto odpowiednie zamontowanie lustra potrafi subtelnie rozjaśnić pomieszczenie, przy wielkim pokoju i 2 niedużych oknach od północy to naprawdę coś.


      Usuń
  5. Well written! I think it's good to see oneself as a soul* housed in a body rather than as a body that happens to contain a soul. (*or spirit or personality or whatever you want to call it)

    I can't help but feel jealous of people who can wear layers of clothing and jewelry. I have never been comfortable with my body, and I desperately want to cover it with layers, but it spites me by overheating too easily.

    You create truly fabulous displays of your clothes and accessories. And you have the best sense of humor of any clothing stand ever. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you, words of understanding mean a lot.

      I feel you, I myself overheat quickly too. Luckily in Poland there are only two months with unbearable heat, and my legs aren't bothered by high temperatures, so majority on my layers goes on lower part of my body. But when it's warm I just usually switch to lightweight and natural fabrics, it lets me to keep layered clothes and not overheat.

      It's good to know my sense of humour displays in my English writing :D Expressing feelings, be it laughter, in non-native language is SO HARD.

      Usuń
  6. Chyba trochę rozumiem ulubienie warstw z jednoczesną niechęcią do jestestwa-cielestwa. Osobiście chcę być robotem. Bycie robotem byłoby niezłe.

    Dziwi mnie za to słowo o tym, że styl może być odbierany, jako zbyt skomplikowany, a co za tym idzie, niełatwy do inspirowania się. Wydawało mi się, że zainspirować się można albo ogólnym kształtem danej całości ubraniowej, albo stylem ogólnym albo właśnie łączącą się warstwowością i licznymi dodatkami. Nie jest powiedziane, że trzeba kopiować każdy układ warstwy. Tego, żeby każdą było widać i jakoś to ze sobą grało da się zestawiać na wyczucie. Po iluś razech da się wypracować coś sensownego [pomijając także to, że trzy różne osoby uskuteczniające warstwy mogą mieć trzy różne style >D]. Ale ja się nie znam [ale i tak się wypowiadam].

    Nie wiem, co sądzić o tych lusterkach – więc zamiast tego pokażę mój nowy ulubiony budynek: http://josephjgabriele.com/wp-content/gallery/new-york-places/Chrysler-Building.jpg Perfekcyjne i nieprzesadzone art deco.

    Fajne porcięta z kiecą. I zacnie, że ubiory przy byciu połączonymi wspólnym stylem są o tyle zróżnicowane, że z każdym może się skojarzyć jakaś inna postacią czy historią.

    A jeszcze jedno – podoba mi się tytuł posta. >D Mirrory z errorami i jeszcze z podkreślnikami, kojarzą mi się z jakąś cyfrową baśnią.

    Ślep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio rozmyślam o różnych aspektach bycia robotem i chęci stania się nim, potrzebne mi to do historii~

      Ja takie słowa odbieram raczej jako to, że w ogóle są warstwy. Że jakbym mogła ubrać się bez, bardziej codziennie, to byłoby idealnie. A ja na przykład nie rozumiem wrzucania banałów do internetu. Chcesz coś pokazać - pokaż, że tworzysz, a nie że masz sukienkę i oto ją na siebie założysz. No łał, jestem pod kolosalnym wrażeniem. (wybacz zwroty bezpośrednie, lubię tak pisać, nawet gdy nijak nie ima się to osoby, do której piszę >D)

      Ach tak, ten sztandarowy przykład art deco >D Ja w sumie nie umiem określić swojego stosunku do tego stylu - niby mi się podoba, ale raczej jako ornamentyka. W architekturze nie bardzo, nie lubię wysotek.

      Klimat cyberpunkowy jest dobry >D

      Usuń
    2. Sypię komentarzami :P

      Bo tym niezadowolonym może chodzi właśnie o "inspirowanie się" w stylu szafiarskim, czyli kopiowanie zestawu (najlepiej jeszcze, żeby były linki do ubrań/dodatków, żeby móc kupić DOKŁADNIE to samo :P) Nigdy nie rozumiałam, jak można to uznawać za "inspirację" :D

      Swoją drogą, mi też się tytuł notki spodobał, ale u mnie to normalne, skoro kojarzy się z techniką/cyfryzacją/kodowaniem ;)

      Usuń
    3. Nie spojrzałam na to od tej strony, ale tak, chyba własnie o to tutaj chodzi, bo czasem słyszę, że ktoś przygarnąłby połowę mojej szafy. Najlepiej jest, jak ta osoba dodaje potem "bo ja nigdy nie mogę znaleźć nic w lumpeksach"... a prawda jest inna, smutna okrutna - moje ubrania solo są proste i nie ma w nich żadnej mistycznej jakości wykonania czy detalików. To są dokładnie te same, które osoba przepuszcza wzrokiem, gdy nie może nic znaleźć w lumpeksie.

      A glitch art? >D

      Usuń
    4. To kopiowanie ubiór w ubiór brzmi... Dziwnie trochę. Widać, można i tak.
      Ale to swoją drogą ciekawe. Ra, jakbyś odebrała to, gdyby ktoś zaczął próbować intensywnie kopiować Twój styl?

      Ślep

      Usuń
    5. Dopóki to pozostaje w sferze gdybania, to sobie mogę... Wiesz, tak naprawdę nikt z nas nie jest oryginalny i mi też można byłoby zarzucić, że kopiuję tę osobę czy tamtą. Bo fakt faktem, że czerpię inspiracje z innych. A ze czerpię je zewsząd - to sprawia, że mój styl jest niejednolity i dość niespójny, przynajmniej w moich oczach, i szczerze powiedziawszy, prawdopodobnie nawet nie dostrzegłabym, że ktoś mnie kopiuje...

      Usuń
  7. Robotyzacja tak, tak! Nachodzi mnie nadto chęć, aby pobazgrać roboty inspirowane różnymi stylami architektonicznymi. Nie transformery, humanoidalne.

    A... jeśli to właśnie warstwy są codzienne? [bezposrednie zwroty mi nie przeszkadzają, luz >D]

    Art deco to zdecydowanie moja nowa miłość, chociaż po trochu naznaczona ambiwalencją. To: https://www.pittella.com.au/wp-content/uploads/2016/06/11815462903_1b1b7c864b_k.jpg jest dziwne i przesadzone. Ale jednocześnie wygląda jak coś jednocześnie retro i futuro, i jeszcze totalito do tego - jest w tym coś przyciągającego.

    Ślep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Transformersy byłyby intrygujące co najmniej >D Ale na humanoidalne też będę czekać. (robotyka w klimacie giętej secesji? Ciekawam, jak tego dokonasz 8D)

      No dla mnie są, ale takich osób nie jest wiele. To pewnie rodzi taką konfuzję "ale jak to" - i smutne jest to, że to ma miejsce nawet w kręgu mody alternatywnej. Sama dostrzegam, że mój styl jest mało praktyczny (ale zimą za to ciepło w dupę) i pewnie wygląda na czasochłonny, a ludzie nie są przyzwyczajeni, żeby poświęcać swojemu codziennemu wizerunkowi "tyle uwagi". Ale przecież ja nie kazałam nikomu klikać tego "obserwuj", żeby takie zarzuty były zasadne.

      EJ TO JEST ZAJEBISTE *u* Co to i gdzie to? (ja chyba po prostu lubię przesadę >D)

      Usuń
  8. Też chcę wiedzieć, gdzie tak fajnie budują :D

    Wiem, że to klasyka, ale skojarzyło mi się od razu po zobaczeniu początku dyskusji o robotach i teraz mogłam znaleźć :P
    https://youtu.be/_bIoeBpSeU4
    https://youtu.be/X4a_jZoU_C0

    OdpowiedzUsuń
  9. Budynek to Niagara Mohawk Building w Syracuse [Syrakuzy! : D] http://syracusethenandnow.org/Dwntwn/ClintonSq/NIMO/NiMo-Panorama-Large.jpg

    Secesyjnego robota jestem sobie w stanie wyobrazić bez problemu, za to inne okresy dostarczają mi absurdalnych wizji. Starożytny Egipt - piramida na nóżkach. Barok - transformer pełen zdobień. Romańska - ??? Trzeba to okiełznać i przemyśleć. Z czasem będzie zrobione.

    Nadal mnie to dziwi, bo warstwy da się składać szybko i na codziennie. Ale to pewnie indywidualne kwestie i przyzwyczajenia.

    Ślep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meh, panoramicznie już nie robi na mnie takiego wrażenia. Swoją drogą, znasz może jakieś ciekawe latarnie morskie, czy nie bardzo?

      Przeczytałam o piramidzie na nóźkach, potem o transformersie, postanowiłam poszukać "pyramid transformer"... chińskie internety nigdy nie zawodzą >D http://img.weiku.com/a/004/579/Loongon_transformer_toys_switching_between_robot_and_Pyramid_with_sound_and_light_robot_3368_1.jpg Ale myślę, że romańska byłaby całkiem wdzięczna do przerabiania. Te cylindryczne bryły jako dość prymitywna hydraulika siłowa i tłoki poruszające całością...

      Usuń
    2. A jakiej potrzeba? Zwyczajna, ale wyglądająca klimatycznie czy raczej coś w mniej typowym kształcie?

      O_o Nie przebija to jeszcze Powerhuga z robalem zamiast rąk [ http://www.therobotsvoice.com/wp-content/uploads/2009/12/powerhug-robotmode.jpg ], ale i tak jest mocno dziwne. Piramidy już nigdy nie będą takie same.
      Robot z cylindrycznymi bryłami, taki w kolorze cegły czy rdzy może się udać.

      Ślep

      Usuń
    3. I takie i takie, co ci się przypomni XD Nie potrzebuję niczego konkretnego, po prostu bardzo je lubię.

      Robal i hug koło siebie, how about no?

      RDZY. Głosuję za przeżarcie rdzą! (a skorodowany metal odsłania cegły pod spodem?) ...nie, chwila. Toć w romańskiej kamień, nie cegła; to pierwsza rzecz, jakiej się człowiek uczy o tym stylu... XD

      Usuń
    4. Latarnie różne:
      - całkiem zwyczajna, poza tym, że opuszczona i nuklearna: http://merelinc.com/abandoned/abandoned-nuclear-lighthouse-russia
      - latarnio-memoriał w Detroit: http://3.bp.blogspot.com/-fWHkTqoeyvg/TjqTJVJJhyI/AAAAAAAACOk/3ViM4nmyrQc/s1600/_MG_8275.JPG
      - trochę inna latarnia: Teneryfa https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/26/2010_a_sea_odyssey.jpg
      - kojarzy mi się z DNA. Podoba mi się, ale włażenia na to wolę sobie nie wyobrażać- lęk wysokości w pakiecie. http://listoflights.org/images/leuchtfeuer/gross/E05145.jpg
      - bywają lampy w kształcie latarnii morskich - niektóre niebrzydkie

      Bug hug! Nie będę chyba nic linkować, bo wymienione hasło zaskutkowało znalezieniem gołego [?] faceta z robakowymi odnóżami, który to facet przytulał się do czyjegoś wielkiego palca u stopy.

      Ej, ale to zdradliwe jest, jak to tak. D< Takie Strzelno jest ceglasto rude - cegła, jak malowana, a tu te najniższe fragmenty faktycznie są jakieś inne. I czytam o ciosach granitowych. Chyba, że materiał może zależeć od miejsca i konkretnego czasu?

      Ślep

      Usuń
    5. Ta pierwsza piękna <3 A drugą znalazłam, gdy szukałam przykładów na latarnie w stylu art deco. Pozostałe zbyt nowoczesne D:

      Chwała ci za to DDD:

      Strzelno rude, gotyckie katedry znowu nie mają ceglastej barwy; świat i kolory to iluzja i kłamstwo. Wiadomo, że kamienie, zwłaszcza takie zlepieńce jak granity, mogą mieć rożną barwę w zależności od składu chemicznego, ale i tak kłamstwo.

      Usuń
  10. Nowoczesnych generalnie jest dużo - pełen wybór kubików i klocków. [Przy jednej wydawało mi się, że jest w kształcie tukana [!], ale po bliższym przyjrzeniu okazało się, że to tylko taki kolorowy i podłużny spadochron na pierwszym planie dawał złudzenie dzioba. Mój wzrok był, jest i będzie niepowtarzalny. -_-'] Taki jeszcze dziwoląg się znalazł znad Morza Czerwonego: http://inhabitat.com/kaust-breakwater-beacon-is-a-naturally-cooled-lighthouse-in-saudi-arabia/ [coś dla trypofobów!]

    ...oczywiście zawsze mogę spróbować powtórnie namierzyć wyniki i podlinkować w razie chęci. : >

    To zdecydowanie złośliwe ze strony kamieni. : I

    Ślep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latarnia z DNA jest fajna, ale ta ostatnia, z Arabii, będąca skrzyżowaniem kopca termita z wieżą Eifella jest cudowna *-* Czysta forma, organiczne detale, piękna kompozycja - chciałabym taką w ogródku (jakbym miała ogródek) :P

      Catty

      Usuń
    2. Mi się skojarzyła z plastrem miodu, bardzo mnie urzekła, mogłabym w takiej mieszkać <3 A jeszcze na tej wizualizacji na wyspie/półwyspie o nierównym podłożu? Miodzio.

      Usuń
  11. To jest Arabia, tam budowanie wysp jest na porządku dziennym, więc półwysep pewnie też zbudowali ;)

    Catty

    OdpowiedzUsuń
  12. Oooooh I love the mirror street!

    I love your style! I'm trying to layer more, but it's hard with the heat in Australia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wielbię to co masz na paznokciach *_* Paczam i nie mogę przestać <3
    Co do ciała - mam to samo ^^" Zdarzają mi się dziwaczne przebłyski samoakceptacji i chęci podkreślania jakichkolwiek walorów, ale rozpływają się zwykle w momencie, kiedy w zasięgu wzroku pojawia się jakakolwiek człowieka x'D Przeto na ogół również staram się ukrywać to mięsne dziadostwo, tylko niestety jest go trochę za dużo x'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zielone to Black petrol z Misslyn (do znalezienia w każdym Hebe), a na to jeszcze slapnięty drobinkowy Dark rain z H&M (ale lakiery nie są w każdym salonie D: ) XD Mam pierdolca na punkcie lakierów X'D Z jednej strony kusi post o nich, z drugiej... no nie wrzucę do jednego 90 zdjęć, nie ma opcji XD

      Ja nie podkreślam, ja ewentualnie odkrywam, bo... to i tak nie należy do mnie, więc w czym problem? Problem się zaczyna, jak ktoś inny zaczyna na mnie patrzeć przez pryzmat tego czy tamtego wystawionego na widok; dzięki za docenianie mojego więzienia ku*wo.
      ...bogowie, internety tak promują body positivity i samoakceptację, a ja jestem skłonna mówić każdemu z kompleksami, z sobą na czele, że niieee, wręcz przeciwnie, nienawidź swoje ciało, skoro ci z tym dobrze i zakrywaj, bo napędzana niechęcią do niego stworzysz ciekawszy outfit XD Co jest ze mną nie tak? >D

      Usuń
    2. Też mam pierdolca na tym punkcie, ale pewnie jeszcze mi daleko do Twojej wprawy x'D Tylko malowanie paznokci powstrzymuje mnie od grzebania przy nich zębami (nawet nie obgryzania, tego od lat nie robię; po prostu grzebania) i przez to pozwala im jako tako urosnąć. A robienie warstw z lakierów kolorowych i brokatowych to w ogóle magia <3 Pomysł notki jak najbardziej popieram, po prostu z wrzuceniem jakiegoś the best ofu ale rozbiciem na kilka(naście) x'D
      To z nimi jest coś nie tak x'D Może i wielu ludziom dobrze robi akceptacja swojego ciała, ale kiedy widzę ewidentne przegięcia wynikające z całkowitego braku samokrytyki to stwierdzam, że nie chcę się akceptować :x Oczy od tego bolą. Zdecydowanie lepiej kombinować ze zmyślnym opakowaniem tego wszystkiego x'D

      Usuń
    3. E, ty się bawisz w cieniowanie, ja jestem za leniwa na takie rzeczy XD Brokatowy nawierzchniowy też zazwyczaj jest tylko po to, żeby ukryć, że poprzednią warstwą się o coś otarłam i jest dziura... XD
      Jeśli zrobię, to połączę pojedyncze zdjęcia lakierów w podobnym kolorze w jedno większe, ale szczerze mówiąc nie wiem, czy w ogóle jest sens - mój aparat woli wyłapywać błysk lakieru niż jego kolor...

      Czyli nienawiść to najlepsze paliwo do działania twórczego, potwierdzone info >D

      Usuń
    4. O to to x'D Pierwszy zastosowaniem mojego ulubionego brokatowego było właśnie pokrycie zielonego po przejściach x'D Ale ombre mi nie wychodzi D: Nad tym jeszcze muszę popracować. Ciężko osiągnąć odpowiednio płynne przejście ;_;
      Ja w ogóle mam aparat tylko w telefonie, więc jeśli złapie lakier w sposób możliwie zbliżony do rzeczywistego to już jest sukces x'D

      Usuń
  14. I admire your dedication to wearing complex outfits. I wish more people would do so.

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznam, że błysnęło mi w głowie, iż osoba tyle wysiłku wkładająca w udprapowanie na ciele licznych warstw odzieży - nieszczególnie chyba to ciało lubi. To dla mnie bardzo ciekawe, przybywam bowiem z przeciwległego końca skali. Uwielbiam swoją fizyczność.Jeśli kombinuję ze strojem, to głównie po to, by ją podkreślić. Owszem, bywają momenty, gdy własny organizm mnie wkurwia, np. kiedy zyskuje 20 kilo w rok z przyczyn, których medycyna zgłębić nie jest w stanie (wszystkie ubrania musiałam wymienić na większe.TYLE ZACHODU.) Ale od czasu, gdy z pękatego dzieciaka płci na oko nieokreślonej morfowałam w kobietę z solidnym cycem, takąż rufą i zauważalna talią pomiędzy jednym a drugim - przepadam za sobą. Od czasu do czasu dochodzi do zderzenia między moim znakomitym samopoczuciem a tym, co o mnie sądzi świat, ale to inna historia. A Ty wyglądasz jak zwykle znakomicie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkreślałabym swoją fizyczność, gdybym pewnego pięknego poranka obudziła się jako wychudzony podlotek płci nieokreślonej. Nie ma rady, wtedy chodziłabym półnago, trwożąc Obrońców Tradycyjnych Wartości. Ale jakoś tak od 13 lat nie udaje mi się zrzucić 10 kilo >D To nie tak, że fatphobia czy coś - nie, kobiety o sylwetce takiej jak ty są szalenie piękne i zazwyczaj bardzo mi się podobają. Ale siebie z taką nie potrafię sobie wyobrazić i bardzo gryzłaby się z moim charakterem.
      Cóż, świat potrzebuje i osób, które się zakrywają, i które się odkrywają, i które coś podkreślają. Bez tego byłoby nudno i za duża konkurencja >D

      Usuń