17 września 2016

Gone with the bats

This year I had to visit Wroclaw a little bit earlier than usual, because I had some bureaucratic stuff to finish. One of them was resigning from studies.

W tym roku musiałam zawitać do Wrocławia wcześniej niż zazwyczaj, gdyż miałam do załatwienia pewną biurokracyjną papierkologię. Jednym z jej elementów było wypisanie się ze studiów.



It doesn't mean I resign completely, no no! I rarely admitted it, usually referring to myself as a classicist, but I was a student of interdisciplinary studies. Ahh, interdisciplinary studies, where you create your individual timetable according to your academic interests - sounds like a dream and dream sure it was for me when I had applied for them. But instead of helping me to spread my knowledge wings, they were clipping them and limiting with dumb rules. I don't want to write about details; it's all in the past already and since I had started to spiral into yet another depressive period this year because of these studies, I don't even want to think about them. What irritates me the most in this whole situation is that I was so dumb? persistent? - to let myself fall mentally ill, when I had sworn to myself after finishing previous studies I will never again force myself to continue something that gives me no satisfaction. And my first thought about resigning was as soon as on the beginning of the first year... But, well - I signed up to continue my main field of study, my lovely classics with Mediterranean culture <3 It didn't go completely peacefully, as I had to bend some rules thanks to the other part of my bureaucratic fun, which is...

Nie znaczy to jednak, że rezygnuję, o nie! Rzadko się do tego przyznawałam, gdyż preferuję mówić o sobie jako o klasyku, ale technicznie rzecz biorąc byłam na MISHiSie. Achh, międzyobszarowe studia, gdzie sam sobie układasz plan zgodnie z zainteresowaniami naukowymi - brzmi jak marzenie i z takim też marzeniem tam poszłam. Niestety, prawda była inna, smutna okrutna: zamiast pozwalać mi rozwijać skrzydła wiedzy, dodatkowo podcinały mi je i ograniczały bzdurnymi przepisami. Nie chcę się rozwodzić nad uprzykrzającymi mi życie detalami; to już przeszłość, która w dodatku zaczęła wpędzać mnie po raz kolejny w depresję w zeszłym roku akademickim i naprawdę nie chcę o nich już myśleć. W całej tej sytuacji drażni mnie głównie to, że byłam tak głupia? zawzięta? - że pozwoliłam sobie wpaść w zły stan psychiczny, podczas gdy kończąc poprzednie studia obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie będę zmuszała się do kontynuowania czegoś, co nie przynosi mi satysfakcji. A pierwszą myśl o rezygnacji miałam już na początku pierwszego roku... Ale nic to - przepisałam się jak rozsądny człowiek na kontynuowanie mojej ukochanej filologii klasycznej z kulturą śródziemnomorską <3 Nie obyło się to co prawda bez paru machlojek wywołanych przez drugi element składowy mojej walki z papierkologią, czyli...



Erasmus exchange! 8D (for people from across the pond: it's an European international exchange programme for students; very popular, especially when you live in a nothing-interesting-here-also-cold-and-no-hot-people desert like Poland >D) I'm going where the first link in European culture chain had emerged, to the cradle of Minoan civilisation - to Crete <3 I can't wait to sightsee 4 thousands years old ruins <3 Luckily my flight will be very soon - and only trying to pack myself for 5 months into a suitcase reaching my knees and to be weighing only 10 kg is a problem indeed... >D

Wyjazd na Erasmusa! 8D Nie byle gdzie, bo tam, gdzie wykuło się pierwsze ogniwo w łańcuchu kultury europejskiej, do kolebki cywilizacji minojskiej - na Kretę <3 Nie mogę się już doczekać zwiedzania ruin sprzed 4 tysięcy lat <3 Na szczęście to już bardzo niedługo - i tylko próba spakowania się na 5 miesięcy w walizkę sięgającą mi do kolan i mającą ważyć zaledwie 10 kilogramów nastręcza problemy... >D
Zakładam też drugiego blogaska na kreteńskie przygody, tym razem tylko po polsku. Co to oznacza w praktyce: więcej foteczek architektury! Więcej tekstu! Mniej mojej gęby! Filmiki! (prawdopodobnie. Ale nie vlogi, bo to dla frajerów.) Dwie współtworzące! Nienawiść do ludzi! Kiciusie! Dopiero pierwszy intro post, ale zapraszam: TRELOLKOMEIO.




Maxi dress - thrift store (H&M)
Chiffon shrug - thrift store
Big silver necklace - H&M
Rosary necklace - gift from a friend
Ankh, studded and silver bracelets - Lokaah
Bangles - H&M
Bat ring - Lokaah
Big black, crescent moon and triple black rings - H&M
Cross and ankh earrings - New Look, H&M
Fake septum - Lokaah
Sequined headwrap - thrift store
Platform sandals - H&M


Lodz Kaliska station at 6 am...

Dworzec Łódź Kaliska o 6 rano...





Nothing special. Trip from Lodz to Wroclaw and back, with minimal amount of time needed to sort stuff out, takes 10 hours from my life. There's no room for any absurd layers (- said Ra and threw a ton of metal junk on herself. >D), and since my tummy hurts, there's no room for any belt that could keep these layers in place either. Get used to looks like this for the next few months, 10 kg of luggage is really awfully little... >D I hope at least somebody will be happy with this - because I won't D:

Nic specjalnego. Podróż z Łodzi do Wrocławia i z powrotem, dodając do tego minimum czasu potrzebnego na załatwienie spraw, zabiera mi 10 godzin z życia. Nie ma miejsca na żadne absurdalne warstwy (- powiedziała Ra i wrzuciła na siebie tonę złomu. >D), tym bardziej, że brzuszek boli i nie ma opcji, by dodać choćby pasek, który mógłby ewentualne warstwy trzymać w ryzach. Przyzwyczajcie się do takich stylówek przez najbliższy czas, 10 kilo bagażu to naprawdę szalenie mało... >D Mam nadzieję, że przynajmniej ktoś będzie tym ukontentowany - bo ja zgoła nie D:

19 komentarzy:

  1. Omójborze więcej architektury, ja chyba ze szczęścia umrę <3 Powodzenia tam na Krecie i się nie przegrzej~
    W ogóle z tą stylówą (stylizacją? Wszystko brzmi mi źle, nie umiem w słowa) kojarzą mi się dwie rzeczy - suknie damskie okresu empire, którego poza tą jedną rzeczą nie lubię, oraz kobiety z grafik Muchy, chyba głównie przez szerokie rękawy i górę stroju bogatszą od dołu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja wykładowczyni od greckiego powiedziała, że nigdzie tak nie zmarzła jak w Grecji na swoim Erasmusie, więc ja nie wiem, czego mam się już bać :'D
      Empire bogate na górze i szerokie rękawy? Toż to belle epoque, okolice Titanica XD Nie znoszę mody empirowej, te ciążówki odcinane pod biustem, UGH D: Ale Mucha... <3

      Usuń
    2. To bogactwo było bardziej odnośnie Muchy, niekoherentnie się wyrażam. Empire to bardziej to wrażenie odcięcia pod biustem i taka jakby kolumnowatość xD

      Usuń
  2. A'propos Krety - wiesz może, jak się sprawa ma z rekonstrukcjami? Migały mi informacje, że zarówno przywracanie pałacu w Knossos wywoływało jakieś niechętne pomruki, jak i odnawianie malowideł [Książę wśród lilii dostał lilie w bonusie, pierwotnie zaś były jakoby nieobecne].

    Ślep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak - wszyscy archeolodzy zajmujący się tym okresem nienawidzą Evansa za to, co zrobił XD Ja uważam, że oni mu po prostu zazdroszczą, że w obecnych czasach oni już nie mogą sobie tak wejść i pomalować, żeby było ładnie >D
      Czy lilijki księcia są radosnym pomysłem - tego nie wiem. Wiem na pewno, że zarzucają mu zbyt współczesną kreskę na restaurowanych freskach. Ponadto... no cóż, nie ma co kryć, oryginały fresków to maciupeńkie kawałki. Trzeba dużo bulszitingu, żeby je po pierwsze poukładać w jakiejś kolejności, a potem domalować brakujące elementy...

      Usuń
    2. A to też. Pamiętam, że o ile znajdywali małe figurki, tak istnienie większych, takich wielkości człowieka, podejrzewali z racji odnalezienia jednego ramienia. Bywa.

      Pod wodą też ładnie :D http://jollydiver.com/wp-content/uploads/2014/02/Kreta-%C5%9Blimak.jpg

      Ślep

      Usuń
    3. I to. Lubi wbijać się w nogi. http://i.wp.pl/a/f/jpeg/32335/9/1/915afb7f399351f755f8f8c3adb86c56.jpeg

      Usuń
    4. Tyle dobra. <3 Tyle dobrych zdjęć się szykuje.
      Swoją drogą, chyba zacznę komentować z Googla, bo czasem nie pamiętam, co było zaznaczony i czy był alias czy nie było.

      Ślep

      Usuń
    5. Na podwodne to nie ma co liczyć, nie ten sprzęt >D Ale jak wpadnie mi zwierzątko w ręce (nie nogę), to i jemu mogę zrobić zdjęcie.
      A komentuj jak wolisz, mi to obojętne.

      Usuń
  3. Ha, tak myślałam, że to będzie Erasmus :D (szczęśliwe kierunki jednolite 5-letnie, które mogą wyjeżdżać wcześniej niż na 4 roku, tfu 1 II st. :P)
    Grecja... to chyba może być ciężko ubierać się typowo gotycko - wysokie temperatury afaik :/
    Pakowanie się to koszmar, jeszcze jak trzeba uwzględnić temperatury od +30 stopni do ujemnych, brrr. Oczywiście wszystko co da się kupić na miejscu, lepiej kupić na miejscu, czyli np. kosmetyki (poza żelem pod prysznic na pierwszy nocleg), rzeczy "do domu" typu poduszka, koc, garnek, talerz, kubek (a, chyba nóż miałam w bagażu, żeby już pierwszego dnia móc zjeść bagietkę z serem :)), itp. I jak się jest biednym studentem prawdopodobnie trzeba będzie kupić rower do transportu - u mnie najtańszy bilet komunikacji miejskiej kosztował ok. 3 euro, a wypożyczenie roweru na cały pobyt - 25 ;)
    Powodzenia :)

    Catty

    PS. Outfit of the Day mi się podoba - lubię stylową prostotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem na jednolitych 5-letnich, a mogę wyjechać przed 4 rokiem XD Przysługuje mi wyjazd na każdym stopniu studiów, ale tylko półroczny :<
      Taa, kupię sobie poduszkę i koc, a potem jak to zapakuję z powrotem? >D Bardziej już opłaca mi się to wysłać z domu pocztą, bo wychodzi taniej, niż opłata za dodatkowe kilo bagażu. Już pomijając nawet, że mi nie wejdzie do walizki.
      Tam są góry. Nie ma mowy, że będę jeździć po nich rowerem w sytuacji, gdy na rowerze nie siedziałam od 10 lat >D

      Usuń
    2. Półroczny wyjazd też fajny ;) Niektórzy po Erasmusie decydują się na studia za granicą. No i chyba nie znam nikogo, kto byłby na Erasmusie, a potem nie wyemigrował (oprócz mnie, ale to inna historia :P)
      Zapakować z powrotem się nie da (chociaż mi przez to, że wzięłam mało ubrań część się zużyła, 2 pary butów też musiałam wyrzucić, i w magiczny sposób zrobiło się trochę miejsca ;)). Ogólnie ludzie zostawiają nadmiarowe/zbędne rzeczy tutejszym tubylcom lub nowym erasmusowcom (dużo rzeczy chodzi tą drogą z roku na rok / semestru na semestr, zwłaszcza większych, rower, kuchenne, a jeśli nie mieszka się w akademiku, biurko, tapczan, etc.). Ale jeśli paczki nie kosztują majątku, to brzmi to jak dobra opcja.
      Nie byłam w Grecji, zapomniałam o górach :D Nawet chodzi się po nich ciężko, jeżdżenia rowerem sobie nie wyobrażam :P

      Catty

      Usuń
  4. Stylizacja absolutnie fantastyczna.:) Zdecydowanie mój faworyt.:) Jeszcze tylko kilka srebrnych bangli albo kół bym dała...:) No i otoczenie, zielone (roz)pełzacze, murki... mrrrr...:):):) Cud miód i orzeszki!

    Erasmus? Gratuluję! Dobrze wiedzieć, że czeka Cię wyjazd, który sprawi Ci przyjemność:) Liczę również na fantastyczne zdjęcia i opisy, drugiego bloga śledzić będę z równym zainteresowaniem co tego.
    Ciekawa jestem Twoich odczuć Grecji. Jedna z moich znajomych była tam na Erasmusie kilka lat temu i słuchając jej opowieści turlałam się ze śmiechu. Oglądając zdjęcia przecierałam oczy z niedowierzania... Niewykluczone, że gdybym była na jej miejscu to chyba mówiłabym "przecinkami"... Tak czy siak, super przeżycie, cudowne wspomnienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba czasem różnicować ilość tych srebrnych kółek na łapskach >D A tak serio, to nie chciałam za bardzo dzwonić nimi w urzędzie. A co do tła - zgadłabyś, że to jeno tyły sklepu? >D
      Też jestem ciekawa. Jako mega introwertyczny człowiek nie spodziewam się wielu zabawnych przygód i na pewno mnóstwo zdjęć to będą jakieś ruiny starsze lub nowsze jakem klasyk, ale bardzo liczę na zderzenie z odmienną mentalnością, które skłoni mnie do przemyśleń i opisania :)

      Usuń
  5. Tyły sklepu? Miłe zaskoczenie.:) Czasem tak jest- fajna przestrzeń w całkiem dziwnym miejscu. Ja ostatnio wpadłam na starą, walącą się, kompletnie zarośniętą szklarnię, na poziomie wysokiego parteru,- a całość na tyłach malutkiego warsztatu samochodowego...

    Najbardziej jestem ciekawa akurat Twoich przemyśleń, wniosków, reakcji po zderzeniu z Grekami.xD
    Jestem pewna że zrobisz interesujące zdjęcia zabytków. Biorąc pod uwagę Twoje poczucie estetyki mogę z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że Toje foty ukażą znane miejsca w nowej odsłonie, na dodatek okraszone ciekawo-zabawnym komentarzem.
    Tylko... to jest jasne.
    A Twoja reakcja na Greków nie.:) Nie jestem jej w stanie przewidzieć. Z opowieści i zdjęć Grecy wydają mi się mało zachęcający... z drugiej strony kultura starożytna, tak fascynująca... zaś w środku tego misz-maszu Ty, z poczuciem humoru i piórem, które tak do mnie trafiają...

    Tak więc jedź, pisz, dziel się tym co zobaczysz, poczujesz... a jak chcesz to ja Ci ten koc z Polski wyślę...;P xD

    OdpowiedzUsuń
  6. You look lovely! Studying can really impact your mental health when there are problems! You did the right thing! Enjoy the trip!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you, Laura :) I hope this trip will do good to my mental health, it's one of the reasons I actually signed up for this.

      Usuń
  7. Such a beautiful and elegant outfit! You look amazing :)

    I hope things work out with your studies. Enjoy your Erasmus trip - I hope to do an Erasmus trip from Scotland to France.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you - and good luck with applying for Erasmus, living for several months in a different country with different language, is an unforgettable experience.

      Usuń