20 maja 2016

This place is death with walls

If you follow my blog long enough you've probably noticed I dislike lolita fashion. Now this lack of sympathy doesn't change the fact I do own two lolita garments - and likewise, the fact I have them doesn't lessen my aversion towards this style. I abhor its childishness made by these ridiculously puffed skirts - no matter if the outfit is in one colour or if the colours are dull, or if the person wearing it is nearly 30 years old, it can never look even remotely mature. Another giant minus is how fanatically I despise everything Japanese - and I really can't stand their need to 'kawaiify' everything. Or maybe it's just my internalized hatred towards my own sharp face features, you never know >D
No matter all this, I can't say this whole style is dead to me, because what I like about it is its care for details. Gothic fashion have caught my attention with - surprise! - romantigoth style. Now, it's veeery disputable how much of romantic gothic style consists of tacky 90s dresses and how much of genuinely interesting clothes, but let me have my false memories (and rant 'In my times...'). When gothic fashion shifted towards shapeless black rags and minimal geometric jewellery and the only style that still uses former gothic silhouette and creativity is steampunk (but lacks in its browns and beiges) - lolita and its pintucks here, lace there and ruffles on top of it with even more lace inbetween them still pleases my eye, because that's what I love to see. At least as long as these clothes remain monochromatic, because full prints are a whole another disaster that lack interesting details.
P.S. Nothing bad with shapeless black rags. But they became boring since the mainstream has adopted them.

Jeśli obserwujesz mojego bloga dostatecznie długo albo znasz mnie osobiście, zapewne obiła ci się o uszy (oczy?) moja niechęć do mody loliciej. Nie zmienia to wcale tego, że w moim posiadaniu są dwa lolicie ubranka - tak samo jak fakt posiadania ich nie zmniejsza mojej niechęci do tego stylu. Drażni mnie jego dziecinność, który przez absurdalnie nadmuchane spódnice nie potrafi wydać się dojrzały nawet gdy zestaw jest monochromatyczny, w stonowanych kolorach albo gdy nosząca go osoba podchodzi pod 30. Kolejnym ogromnym minusem jest to, że fanatycznie nie znoszę wszystkiego, co z Japonii - i nie przetrawiam tamtejszego pędu do "kawaiizowania" wszystkiego. A może to po prostu moja zinternalizowana nienawiść do ostrych rysów mojej własnej twarzy, nigdy nie wiesz >D
Mimo wszystko nie mogę tak zupełnie odrzucić tego stylu, bo podoba mi się jego dbałość o detale. Moda gotycka przyciągnęła moje zainteresowanie - a jakże - romantigothem. Baaardzo dyskusyjne jest, ile z romantigothu to przaśne "firany", a ile faktycznie ciekawe ubrania, ale dajcie mi się posilać fałszywymi wspomnieniami (i rzucać "za moich czasów..."). Kiedy trendem w gotyku stały się bezkształtne czarne szmaty i minimalna geometryczna biżuteria, a jedynym stylem powszechnie wykorzystującym niegdysiejszą gotycką sylwetkę i fantazję został steampunk (który z kolei grzeszy brązem i beżami), to lolita i jej szczypaneczki tu, koroneczki tam, a na to wszystko góra falbanek i jeszcze trochę koronki między nimi nadal cieszą moje oko, bo na to lubi patrzeć. A przynajmniej tak długo, jak długo te ubrania pozostają jednokolorowe, bo full printy to osobna sieczka, która również stawia na banalne kroje.
P.S. Nic złego w bezkształtnych czarnych szmatach. Ale to nudne od kiedy przygarnął je mainstream.


What to do with this dichotomy? It's simple - leave what one likes, throw out what one dislikes and replace with something closer to one's heart. What do I like the most in lolita fashion? High waisted skirts. And what is closest to my heart? Trad goth. To have them both at once? Can be done...~

Co zrobić z tą dychotomią? To proste - zostawić to, co się podoba, wyrzucić to, co drażni i zastąpić czymś bliższym serduszku. Co najbardziej lubię w modzie loliciej? Spódnice z wysokim stanem. A co jest najmilsze memu serduszku? Tradgoth. Mieć oba na raz? Da się zrobić...~


Contents:
Skirt - thrift store, remade from a dress
Shirt - thrift store
Tights - Leg Avenue, with ripped ones on top
Necklace - Stradivarius and a simple lace piece with felt bat which I've BURNED >8D with an iron
Fascinator - handmade
Bracelets - Lokaah, H&M
Rings - Lokaah, H&M, Allegro
Earrings - from my grandma's jewellery box
Gloves - Bibeloty
Shoes - Mango


It's not like I REALLY want to show you Skeletor all the time, but it's the most desolate place in my neighbourhood... XD

To nie tak, że NAPRAWDĘ chcę wam na okrągło pokazywać tego Szkieletora, ale to najbardziej odludne miejsce w mojej okolicy... XD

From the left: two towers of court building, church of St. Elizabeth of Hungary behind them, Town Hall in the middle of the photo, church of St. Mary on Sand, church of St. Mary Magdalene, with a lonely green tower of church of Holy Cross behind it, church of Sts. Dorothea, Wenceslaus and Stanislaus - and two towers of cathedral of St. John the Baptist behind it. Funniest part is, these are not even all of the churches in this part of the city. I told you - Gothic Churches Everywere.

Od lewej: dwie wieże budynku sądu, kościół św. Elżbiety Węgierskiej za nimi, ratusz na środku, kościół NMP na Piasku, kościół św. Marii Magdaleny, z samotną iglicą kościoła Świętego Krzyża za nim, kościół św. Doroty, Wacława i Stanisława - i dwie wieże katedry św. Jana Chrzciciela za nim. Najzabawniejsze jest to, że to nawet nie są wszystkie kościoły w tej części miasta. Mówiłam - Gotyckie Kościoły Wszędzie.






Third revamped outfit, one more to go. This time I focused more on emphasizing the gothic side and reducing cuteness to minimum. The same skirt and necklace as back then; I've changed my blouse, although it's still frilly and elegant, headdress and gloves also changed, and I went gothic crazy with the rest >D

Przedostatnia odświeżona stylizacja. Tym razem skupiłam się bardziej na podkreśleniu gotyckiej strony i zredukowania uroczości do minimum. Ta sama spódnica i naszyjnik co kiedyś; bluzka się zmieniła, choć nadal jest falbaniasta i elegancka, mitenki i przybranie głowy też, reszta - hulaj gocka dusza >D

23 komentarze:

  1. Na pierwszym zdjęciu znowu trafił się wybitny mistrz drugiego planu w postaci biało-różowo-fioletowego lamo-zająco-psa, co daje trochę efekt a'la film hybrydowy. O_o

    Ślep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To do smoka mi było najbardziej na żywo podobne, ale może i lama...

      Usuń
  2. Proponuję obsadzić całą powierzchnię Szkieletora małymi żółtymi kwiatkami>D
    Loli Ra is loli>D Fajnie wyszło to połączenie, chociaż ja jestem złym, spaczonym japońsko człowiekiem "kawaii-wannabe" i niestety w takich stylizacjach będę widzieć przede wszystkim lolitęXD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzyby jako żywo tam są, ale graffiti z żółtymi kwiatkami nie widziałam >D Co za frajerzy.
      NO NIE, A TAK SIĘ STARAŁAM XDDD Już kurna nawet makijaż dowaliłam bardzo mocny, i te podarte rajty i winklepickersy, a ty że lolita DDD;

      Usuń
  3. Boże, Ra, kocham Cie motzno.
    Jesteś ideałem.
    Wyjdź za mnie.

    Trololo, proszę wyjdź...bo to teren prywatny i dzwonię po straż miejsko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak naprawdę jestem stempelkiem z ziemniaka >D
      Ano, teren prywatny XD Zwłaszcza żule czują się tam jak u siebie i wielkopańsko mówią "dzień dobry" XD

      Usuń
  4. Love how you turned it less kawaii, I don't like lolita either. Love the rant :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I have so many lolita fans among my friends I can't believe somebody finally understands me XD

      Usuń
  5. I love how you styled everything. Very nice!

    OdpowiedzUsuń
  6. I have to admit I find lolita visually appealing, but I don't understand all the rules! It makes my anxiety go crazy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Why would anyone even stick to fashion rules, it's beyond my understanding D: Dressing up should be fun, not a sad obligation, because that's what pops in my mind when I think about going with rules D: I can and I DO understand why they were created - but people who follow them, not really.

      Usuń
  7. I feel that little girly looks don't suit me either, but using pieces from different styles can create a great look, like you did!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mixing styles is the best <3 It sparks creativity, and in my case, it helped me to discover how to feel 'myself' in clothes.

      Usuń
  8. I used to be into lolita fashion when I was 18, but it gradually pasted because I felt that it does not really represent me, those rules were a great factor as well. I love how you styled everything! <3

    http://looktheotherway.co

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I was interested in it for some time, too, because one of my friends was dressing in this style daily, but I never couldn't help but cackle at the thought of how wrong would I look in such dresses.
      Thank you <3

      Usuń
  9. "Drażni mnie jego dziecinność, który przez absurdalnie nadmuchane spódnice nie potrafi wydać się dojrzały nawet gdy zestaw jest monochromatyczny, w stonowanych kolorach albo gdy nosząca go osoba podchodzi pod 30." - masz mi coś do powiedzenia? >D Kurka, wcale nie czuję się dziecinnie w moich puffiastych kiecach. Uważam, że wyglądam dojrzale i czuję się epicko, a do tego lada chwila stuknie mi 30stka. Proszę o doprecyzowanie tego fragmentu >D

    Outfit udany, podzielam miłość do spódnic z wysokim stanem (zresztą ostatnio zamówiłam u LS coś "swojego" projektu, zapewne jutro zobaczę co z tego wyszło X"D). Mogę tylko zazdrościć, że pomimo mniejszego puffu Twoja talia i tak wygląda na szczuplejszą, niż moja w tego typu wdziankach. Poza tym chyba pierwszy raz widzę tutaj outfit z parasolem chroniącym przed słońcem. Dobra rzecz, nawet jeśli jest niewielki. No i ten pierścionek-ptak, mocno kozacki item pod kolor paznokci, fajna sprawa >D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Epicko to się możesz czuć, ja tego wcale nie neguję, ale jak poważna wiedźma to ty nie wyglądasz, nawet w ogromnych kapeluszach i babcinych chustach >D Co najwyżej wiedźma z jakiegoś mango z wielkookimi 10-letnimi magical girls, no niestety. Nic tu bardziej nie doprecyzuję, moje zdane jest jasne >D
      A wzięłaś pod uwagę, że węższa optycznie talia może być właśnie dzięki mniejszemu nadmuchaniu? >D Upchanie całej masy fałd materiału w szwie od talii (+ dzwonkowatej halki) nie może pomóc na wyglądanie smukło, tak na logikę. No ale lolita jest dziecinna - a dzieci z natury są pyzate :v
      Blah, blah, czasem potrzebuję strzyknąć jadem, bo nikt mnie nie rozumie, a tu przynajmniej jestem na swoim terenie >D

      Parasolka już raz była, dawno temu, ale usunęłam ten wpis >D

      Usuń
  10. I don't like looking too 'cutesy', but I do like the details and lace of Lolita - and I feel like I have managed to get a more elegant look while still wearing Lolita - I don't wear lots and lots of petticoats - pouf, but not huge puffy skirts - and to go for A-line rather than bell skirts for the most part. I tend to avoid the cutesy prints altogether. Another thing that I think changes how mature it can look is how the hair-styling/wigs look. I prefer things like vintage-looking curly wigs or straight hair and a fringe to cutesy pastels, pig-tails, etc. I think the outfit I wore to the Tea Party Club photoshoot, inspired by Belle Epoque fashion was probably the most 'mature' looking outfit I've put together that is still Lolita. Monochrome outfits, brocades rather than prints, and more austere designs rather than 'meringue' ruffles, etc. can all make use of the detailing and anachronism of Lolita without looking to childish.

    Making everything 'kawaii' isn't really something that appeals to me, either.

    That said, I have dabbled in old-school Lolita from time to time, which can look quite cutesy, but it just doesn't feel like it's really 'me'.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nadrabiam zaległości ;)

    Pamiętam, że pierwotna stylizacja mi się nie podobała (już pomijając zdziwienie: "ale jak to, lolita? przecież Ra nie lubi lolity" ;)), m.in. pewnie dlatego, że lolita to nie moje klimaty (chociaż rozkloszowane spódnice i podkreślanie talii) oraz nie pasowała mi do reszty zdjęć na blogu.

    Dla mnie właśnie ten strój jest bardziej w klimacie wysmakowanego goth romantic niż lolity - jest ładnie, elegancko, szczegóły dopracowane, ale bardziej kobieco niż dziewczęco - lubię :) A, no i definitywnie jest w Twoim stylu :)

    Tak samo jak Szczurcia podziwiam talię - u mnie podkreślanie talii nie do końca się sprawdza, bo talia, mimo że szczupła, jest u mnie niemal tej samej szerokości co biodra, więc zamiast efektu klepsydry jest efekt wąskiego prostokąta :P (alias chudego chłopaka przebierającego się za dziewczynę, bo klatka piersiowa też raczej płaska, chociaż to akurat mi nie przeszkadza ;))

    Pamiętam, że te winkclepickersy z Mango zwróciły rok temu moją uwagę, ale nie bardzo miałam okazję do zakupów i nawet nie przymierzyłam :(

    I ostatnie zdjęcie jest super (chociaż pierwsze ten niczego sobie ;)) - młoda arystokratka w mrocznym świecie post-apo, osłaniająca się parasolką i dużymi okularami przed radioaktywnym słońcem :D (tylko to lolicie podtrzymywanie spódnicy jest niepotrzebne, ale to takie czepianie się ;))

    Catty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ciekawam, czemu? Toć zmiany zaszły niewielkie, a i rajty wtedy też były podarte XD

      Ilu ludzi, tyle definicji XD Obracałam się wśród lolit tu i tam przez wiele lat i osobiście ciężko mi patrzeć na rozkloszowane spódnice do kolan jakkolwiek inaczej, niż przez pryzmat mody loliciej właśnie. Nawet jeśli ja to rozkloszowanie wolę niewielkie, a i kolanka absolutnie muszą być widoczne >D Dlatego też zarzuciłam sztampową pozą na ostatnim, bo ja jednak czułam się zdecydowanie bardziej dziewczęco niż dojrzale w tym - i nie powiem, trochę to wykraczało poza moją sferę komfortu, ale widzenie swojego odbicia w witrynach nadrabiało niedostatki XD

      Zamień się na sylwetkę D:

      Usuń
    2. To może być kwestia dodatków (biżuterii, włosów, makijażu), które "robią" klimat i przez to jest bardziej gotycko i romantycznie w odbiorze ;)
      (Wydawało mi się, że rajty były poprzednio pasiaste białe-czarne, no ale nie pamiętam :P)

      Usuń