6 maja 2016

So wonderfully, wonderfully, wonderfully, wonderfully pretty!

This year's May marks the fifth anniversary of this blog *fanfares and confetti*. Never mind a specific day - I've sent a first few entries to fourth dimension, and the photos in them were a good year older anyway. Since an anniversary like this calls for celebration of some sort and the only thing I had against these deleted outfits is that there was something not quite right with them or the photos were simply bad - I decided to show them once again during the whole May. In revamped versions. I won't compare new ones to old ones, because I don't delete things to have to look at them again, come on >D

Tegoroczny maj wyznacza pięciolecie istnienia tego blogaska *fanfary i konfetti* Mniejsza o konkretny dzień - kilka pierwszych postów posłałam do czwartego wymiaru, a i tak zdjęcia w nich były jeszcze z rok starsze. Ponieważ wypada jakoś uczcić tak solidną rocznicę, a usuniętym stylizacjom miałam do zarzucenia jedynie to, że albo były niedorobione, albo zdjęcia były słabe - postanowiłam, że przez cały maj będę pokazywać się we właśnie tamtych strojach, tylko odświeżonych. Nie będę zestawiała nowych ze starymi, bo nie po to coś usuwam, żeby znów na to patrzeć, no dajcie spokój >D



The shirt. The shirt is the most eye-catching in this outfit and it's very strange even by my standards. Because really, red and polka dots? I dislike both red and polka dots. But it's not me, it's Robert Smith >D I remember when I first saw The Lovecats video and thought 'Jeez, what is this dorky shirt... I want one.', because young singer of The Cure in a dorky shirt playing with a kitten killed me with sugar overload. I received it on one birthday (18th, I guess?) from my friend with really sick thrifting skills. I myself never saw another shirt with this pattern.

Koszula. Koszula rzuca się w tym zestawieniu najbardziej w oczy, a przy tym jest kuriozalna nawet jak na moje standardy. Serio, czerwony i grochy? Nie lubię ani czerwieni, ani grochów. Ale to nie ja, to Robert Smith >D Pamiętam, jak zobaczyłam po raz pierwszy teledysk do The Lovecats i pomyślałam: "Rany, co to za idiotyczna koszula... Chcę taką.", bo młody wokalista The Cure w idiotycznej koszuli bawiący się z kotkiem pokonał mnie cukrem. Dostałam ją w ramach którychś tam urodzin (18 bodajże?) od znajomej z epickimi zdolnościami wyszukiwania rzeczy w lumpeksach. Dość powiedzieć, że sama nigdy nie widziałam koszuli z tym wzorem.



Contents:
Shirt - thrift store
Corset - Rebel Madness
Jabot - handmade
Bat brooch - found
Harness - Restyle
Two tulle skirts - thrift store
Gloves - Klimatyczne
Earrings - Allegro
Booties - thrift store
Petticoat - thrift store
Turban - thrifted scarf
Jacket - thrift store (Morgan de Toi)



In one of parks of Wroclaw there are four sculptures of Graeco-Roman deities, called 'Four Virtues'. There used to be more, but they got destroyed during World War 2.

W jednym z wrocławskich parków są rzeźby grecko-rzymskich bóstw, zwane "Czterema Cnotami". Było ich więcej, ale zostały zniszczone w czasie 2 wojny światowej.
Two Pallas Athenas (who allowed the sculptor to bare the breast of a virgin goddess, huh?)

Dwie Pallas Ateny (kto pozwolił rzeźbiarzowi na obnażenie piersi dziewiczej bogini, hm?)

Ceres and Rhea, I would never guess. I've been thinking Venus and Cybele - and when I saw Ceres has no boobs (again - who allowed the sculptor to potray a mother goddess with a flat chest? I know it's an aesthetic preference of that epoch, but other goddesses have a bigger cup. Including Athena...), I thought she was Apollo _^_

Cerera i Rea, w życiu bym nie zgadła. Stawiałam na Wenus i Kybele - a gdy dopatrzyłam się, że Cerera nie ma cycków (znów - kto pozwolił rzeźbiarzowi na pokazanie bogini matki z płaską piersią? Rozumiem, że estetyka epoki, ale inne boginie mają rozsądne rozmiary. Włączając Atenę...), pomyślałam, że to Apollo _^_



The basis for this outfit is exactly the same as 5 years ago - the same shirt and the same skirt, with opaque black tights. I changed shoes and the way I balanced the vivid red with more black; back then it was a black top and long gloves. I added a more poofy petticoat and accessories which the outfit was greatly lacking back then.

Baza tego stroju jest ta sama, co 5 lat temu - ta sama koszula i ta sama spódnica, plus kryjące czarne rajstopy. Zmieniły się buty i sposób zbalansowania żywej czerwieni góry większą ilością czerni; wtedy był to czarny top i długie rękawiczki. Doszła bardziej rozłożysta halka i dodatki, których wtedy praktycznie na sobie nie miałam, a teraz nie wyobrażam sobie dobrego stroju bez nich.

17 komentarzy:

  1. I think you can pull off a Robert Smith shirt, no problems! Happy Bloggiversary!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I still look for a shirt with white leopard print, like the one he wore in the 'Charlotte Sometimes' video :D Thank you! <3

      Usuń
  2. I do like the retro shirt, it is very Robert Smith, indeed! Also, I have got the same skirt, haha! This is an interesting look, it looks full f texture, which is always nice when wearing dark colours, isn´t it?

    Also, totally loving the sculpture garden! Amazing place! ♥ It reminds me of the Gods at Schönnenbrun gardens in Vienna. How is this place called?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yay fluffy tulle skirts! Yes, texture and layers are my favourite things to play with when wearing only black :)

      It's called Park Juliusza Słowackiego, in Wroclaw (Park of Julius Slowacki, one of most revered Polish poets), but the statues before the war stood in a garden of a private mansion.

      Usuń
  3. woah I've been searching for this kind of shirt for ages! only without puffy shoulders perhaps. Love the outfit, how are you not melting in the heat???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I myself love puffy shoulders :D I didn't melt just because it was a bit cooler last week here and it was quite early. This week I'm dying in short sleeved blouse </3

      Usuń
  4. Rozumiem, że czerwona koszula jest ważna, ale i tak wyobrażam sobie ten outfit w pełnej czerni i odnoszę wrażenie, że wyglądałby milion razy lepiej. Sama w sobie jest fajna, ale zdecydowanie bardziej pasuje mi do klimatów vintage, retro, a nawet pin-up (tylko proszę nie bić!). Do tego zestawiona z tą uprzężą daje takie dziwne, chaotyczne wrażenie przypadkowości. Znacznie chętniej zobaczyłabym ten outfit z podartym fishnetem i strzępkami rajstop ponaciąganymi na łapencje górne, ale nie bierz sobie moich słów do serca - moja niechęć do ubrań w kolorze innym niż czarny zaczyna powoli przeradzać się w jakąś chorobę x'D
    Plus za halkę pod spódnicą i gorset - świetnie podkreślają Twoją talię ♥ Także żakiet wzbudził moje zainteresowanie, widzę jakiś ciekawy żakardowy wzór :D
    Fajnie, że wrzucasz zdjęcia z pleneru, takie kwiatki jak te rzeźby cieszą oko ♥ Szkoda, że w mojej okolicy jedyne co mogę podziwiać, to coś przypominającego kadr z ludzkiej stonogi (ach ta sztuka PRLu X"D).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powtórka spódnic z jakąś czarną górą zapewne i kiedyś się pojawi - czasem nachodzi człowieka ochota na coś czarnego i puffiastego, a że one jako jedyne z mojej szafy się ku temu nadają... XD A czasem nachodzi człowieka ochota na kolory (a czasem trzeba powtórzyć outfit >D), więc uskuteczniam szaleństwo. A przy okazji pozwoliło mi to odkryć z niejakim smutkiem, że nie czuję się w tej koszuli dobrze, więc może w twojej chorobie jest metoda >D (i może w końcu mnie to odwiedzie od gromadzenia czerwonych rzeczy...)

      Ej, ale kadry z ludzkiej stonogi to też jakaś forma artyzmu; brutalizm i turpizm przecież istnieją jako poważne prądy estetyczne, więc dawać mi tu tę sztukę PRLu XD Toż nada się toto jako tło do nugothów XD

      Usuń
  5. Ta wersja jest znacznie lepsza niż pierwotna, co nie zmienia faktu, że bardziej widziałabym tu czarną koszulę (czysta i subiektywna niechęć do tej czerwonej - miałam kiedyś sukienkę z lat 90, dokładnie w tym kolorze i wzorze, wielkie NIE :P).
    Moja uwagę szczególnie zwróciły za to buty (nie pierwszy raz zresztą ;)). Jak Ci się udaje znajdować takie perełki? Ja mam problem z kupowaniem butów w normalnych sklepach, także tych droższych, znalezienie jakichś zajmuje często miesiące, a i tak z reguły są trochę ładne i trochę niewygodne lub bardzo ładne i bardzo niewygodne ;_; Nawet jak uda mi się znaleźć w miarę wygodne trampki, to się cieszę :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarna koszula kiedyś też będzie, o to proszę się nie martwić >D A koszula moja jest tak ewidentnie 80s, a te kocham <3333

      Ja znajduję buty w dużej mierze w lumpeksach, co też jest raz na dłuższy okres czasu (tutaj we Wro mam dobry do butów, bo w Łodzi raczej mi to nie idzie...). Te akurat są oryginalnie z jakiejś swag droższej firmy, nie chce mi się sprawdzać (a miałam pisać co bardziej znane nazwy z metek w nawiasach - a skończyło się na tym, że mi się nie chce podnosić rzeczy z podłogi, żeby to sprawdzać, jestem najgorszą blogerką >D), ale też nie są najwygodniejsze - jeden obcas jest rozchybotany (uroki używanych butów...), a w środku buta sterczy jakiś kolec i kłuje w podbicie O_o

      Usuń
    2. No to już tak nie zazdroszczę - przerabiałam noszenie butów robiących krzywdę i uważam, że naprawdę nie opłaca się ładnie wyglądać przez 2 godziny, żeby potem nie móc normalnie chodzić przez miesiąc. Absolutnym zwycięzcą są buty, które miały być mega uniwersalne, na co dzień i od święta - po 10 minutach spaceru stopy goiły mi się 3 miesiące :P a takie drogie były ;_;

      Usuń
    3. Mi też wszystkie buty zjadają pięty; jak nie, to znaczy, że są za duże. Wszystkie, które robią mi krzywdę, dostają potem wpierdol młotkiem na betonowym progu >D W końcu wszystkie nowe buty zawsze trzeba rozbić, a skoro moja stopa jest na to za miękka, to młotek podziała lepiej. Potem już są grzeczne >D

      Usuń
  6. Nie znam się, ale wypowiem: moim zdaniem koszula wygląda zupełnie dobrze z całą resztą - całość jest bohemiczna.

    Z innej beczki - udało mi się znaleźć kolejną historyczno-sztuczną twarz derpową [sporo ich było w różnych wiekach]. Tym razem jedno oko bardziej: http://i67.tinypic.com/1y5yc0_th.jpg

    Ślep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie biochemiczna >D Na początku tak przeczytałam i zaniepokoiło mnie to.

      Cóż za gładysz <3 Co to, skąd to?

      Usuń
  7. Google na modę biochemiczną dało mi kiecę z nabudowanym DNA. Najwyraźniej wszystko jest możliwe. < <

    Wg podpisu - kartagiński/punicki wisiorek z masy szklanej. Jest też taki bardziej wyblakły i zastanawiam się, czy te brodopukle bardziej przypominają mi robale czy smaczne kluchy: http://sztukaprzenosna.blox.pl/resource/glowka_punicka.jpg

    Ślep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam o jakichś znaczkach biohazardu, albo kitle przeżarte przez kwas <3

      Mi przypominają kręcone lody śmietankowe. Albo dekoracje z białej czekolady. Tak czy owak skojarzenia kulinarne wygrywają - a białe tłuste larwy też w końcu można zjeść >D

      Usuń
    2. Na doktora Steela!

      Żarłoby się, co się da! Przez kulinarne skojarzenia widzę tę głowę z drugiego linka, jako wypiek. Też by się żarło.

      Ślep

      Usuń