13 maja 2016

Dress like it's 90s

While I'm nor a historical costumer, neither I aspire to become one, I do enjoy historical fashions. It's not an unusual thing among goths anyway, as most of us are weak against Victorian mourning dresses. I'm one of those people who actually can tell fashion decades apart and don't call everything vaguely historical 'Victorian', but today's outfit is indeed inspired by late Victorian fashion. Although I prefer Edwardian era fashion over everything and actually find Victorian age highly overrated, there is one decade in the latter that I find especially nice visually. The fin de siècle - the 1890s. What, you thought I was talking about the 1990s in the title? >D

O ile nie jestem rekonstruktorką mody historycznej, ani nie aspiruję do tego, o tyle nie da się ukryć, że lubię dawną modę. To nie jest znowu takie dziwne wśród gotek, jako że większość z nas ma słabość do wiktoriańskich sukien żałobnych. Jestem akurat jedną z tych osób, które potrafią odróżniać modę po dekadach i nie nazywają wszystkich historyzujących strojów "wiktoriańskimi", ale dzisiejszy strój jest w rzeczy samej inspirowany modą późnowiktoriańską. Choć generalnie preferuję modę okresu edwardiańskiego nad wszystko, a epokę wiktoriańską uważam za solidnie przereklamowaną, to w tej drugiej jest jedna dekada, którą uważam za wyjątkowo miłą dla oka. Fin de siècle - lata 90. XIX wieku. Nikt chyba nie myślał, że mówię w tytule o tych bliższych nam latach 90? >D



My hatred towards 1990s attire is balanced by my love for the 1890s one. I adore it, because it's very elegant and simple while staying quite whimsy and decadent as one would expect from this end-of-an-era times. It has everything I adore: leg o'mutton sleeves, ridiculously puffy at the top and fitted under the elbow; high collars; slim A-shape skirts which are smooth over the hips and minimal bustle. I like it so I wear it, even if it verges on the 'overdressed' side. Nobody has problems with this anyway, except Romanian minority, who commented me with words 'Dracula' and 'Transylvania' >D And that's quite an achievement >D

Moją nienawiść do mody lat 90. XX wieku równoważy moja miłość do tej z końca XIX. Uwielbiam ją, bo jest elegancka i prosta, a jednak niepozbawiona dozy fikuśności i dekadencji właściwej temu schyłkowemu okresowi. Jest w niej wszystko, co lubię - rękawy mające przypominać barani udziec, absurdalnie bufiaste na górze i dopasowane poniżej łokcia; koszule ze stójką; niezbyt szerokie spódnice w kształcie litery A, które są szczupłe w biodrach i minimalną tiurniurę. Podoba mi się to, więc to noszę, nawet jeśli przechyla się w kierunku teatralności. I tak nikt nie ma z tym problemu poza rumuńską mniejszością, która postanowiła uraczyć mnie słowami "Dracula" i "Transylwania" >D A to jest pewne osiągnięcie >D


Contents:
Shirt - thrift store (Vero Moda)
Shirt with high collar - some small shop
Skirt - thrift store
Belt - Allegro
Gloves - Allegro
Headdress - handmade + necklace a friend gave me
Earrings - Klimatyczne
Brooch - Allegro + cross from thrifted Halloween costume
Cape - Allegro



Garden of a National Ossoliński Institute, Ossolineum in short. It's a second largest library in Poland, founded in the beginning of 19th century by a member of Ossoliński family. It holds many manuscripts of our important national writers from 19th and 20th century, also art prints, coins, orders, seals, and is known for being a book publisher. Ossolineum is located in the white-red building you can see, which is a former Baroque monastery.

Ogród Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, w skrócie Ossolineum. To druga największa biblioteka w Polsce, założona w XIX wieku, choć mieści się w dawnym barokowym klasztorze. Ossolineum może być kojarzone z wydawania książek, ale chlubią się przede wszystkim zbiorami manuskryptów polskich pisarzy z Mickiewiczem i Słowackim na czele.




Another revamped outfit. This time I've made many changes, because I didn't like the first version already back then. All I left from the original is the black-white colourway, historical inspirations (made so badly in the original they were almost invisible), the same blouse with high collar which I put under more historically appropriate shirt this time and the same skirt.

Kolejna stara stylizacja w nowej odsłonie. Tym razem zmian zaszło sporo, bo nie byłam zadowolona z pierwszej wersji już wtedy. Z pierwotnego zamysłu została kolorystyka, inspiracje historyczne (wtedy zrealizowane tak słabo, że były niemal niewidoczne), ta sama bluzka ze stójką, która trafiła tym razem pod bardziej historyzującą koszulę i ta sama spódnica.

21 komentarzy:

  1. Te najntisowe bufki, mistrz! Ostatnio odkryłam słabość do baranich udźców i właśnie szyję sobie strój z wykroju z 1896 r. wyposażony w takowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dasz wiarę, że to koszula z sieciówki? XD Ja TAK KOCHAM gigantyczne bufki <333 Szyj szyj, na tobie się ładnie takie itemki ogląda :D

      Usuń
  2. Oh wow. Absolutely gorgeous. I love it.

    OdpowiedzUsuń
  3. Those are some amazing sleeves. And omg that cape! And I think I say this every time, but you find some really great places to take your photos.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you! I walk by all of these plases when coming back home from classes. Since my college is located in the historical city center, there are tons of interesting buildings within the reach of my hand. All it takes is to stray a few meters to the side from my usual path :D

      Usuń
  4. ...przepraszam, ale rozpaczliwie cieszy mnie sformułowanie 'barani udziec' w stosunku do rękawów. XD

    Poza wraz z formą odzieży na drugim zdjęciu bardzo dobra wizualnie.

    Ślep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ja to wymyśliłam, to oficjalna nazwa tego kroju >D
      Ha, wiem - dlatego to zdjęcie tu jest >D

      Usuń
    2. Tylko na tym drugim zdjęciu tło zupełnie nie pasuje epokowo, gdyż, zaiste, "Dracula" i "Transylwania" :D Nie wiem, czy to dobrze, ale nie mogę skojarzyć pierwotnego zestawu...

      Usuń
    3. A to już nie moja wina, że za komuny ktoś postanowił jebnąć prostokątny barak pośród historycznych budynków XD Mi się to nawet podoba na tym zdjęciu, bo kontrast sacrum-profanum, ot XD A mi też nie zależy na tym, żeby pokazywać rzeczy maksymalnie upiększone, tylko takie, jakimi są.
      To dobrze XD Nie był wart pamiętania, ale włosy tam miałam fajnie upięte.

      Usuń
  5. Hah, "rękawy mające przypominać barani udziec" - tego się nie da trafniej opisać X"D Rumuni najwyraźniej nie wiedzieli, że sprawili Ci jeden z najlepszych możliwych komplementów :D Nic jednak dziwnego: w tej stylizacji masz wyjątkowo białą twarz, to kwestia podkładu? Podobny efekt zdarza mi się osiągnąć, kiedy narzucę sporo pandy z Tony Moly 8D
    Outfit faktycznie teatralny, aż miło patrzeć. Perełki we włosach i pelerynka to rzeczy, które naprawdę uwielbiam.
    Poza tym widzę całkiem sporo zdjęć z uśmiechem, lajkuję to >D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W XIX wieku wiedzieli co robią, nazywając ten krój w ten sposób >D Tak, to oficjalna uznana nazwa >D
      I podkład, i puder, i koszula, która odbijała światło jak szalona, i trochę PSa, jak zawsze... >D Tak właśnie myślałam, że perełki przypadną ci do gustu - i odpowiadam to już któryś raz na twoje komentarze, ja się uśmiecham cały czas >D

      Usuń
  6. You look great! I love Victorian clothing but find myself dressing more comfortably these days.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Comfortable clothing is okay too, but sometimes I just want to look strange :D

      Usuń
  7. Dracula i Transylwania, jak fajnie. Mnie tylko ostatnio zwyzywali od komuchów w metrze XDDD

    Bufki turbo = establishing dominance, jak się domyślam, ale pelerynka i pasek w pierwszej kolejności zrobiły ten outfit ;_; I wcale nie nienawidzę W******y jeszcze bardziej, jak patrzę na te zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mam kogo dominować XD To tylko kuce z historii, u których bywam raz na tydzień, jeszcze się nadają XD
      E no, a ja wiem o fajnym liściastym miejscu w Wawie, w które sama chętnie bym się wybrała.

      Usuń
  8. Twój styl jest odległy od mojego o lata świetlne, ale ogląda się znakomicie. Lubię tak konsekwentne i ekstrawaganckie podejście do garderoby. Jeśli mogę mieć jedno pytanie - jak rozwiązujesz kwestie techniczne, gdy sama sobie robisz zdjęcia? Aparat stawiasz na statywie, który przynosisz ze sobą - czy też na jakimś murku (czymś w tym rodzaju?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie słowa są najmilsze <3
      Tutaj akurat ręki użyczyła mi współlokatorka, ale gdy robię zdjęcia sama, to korzystam ze statywu. To wygodniejsze niż szukanie dogodnych murków, a mój statyw jest na tyle kompaktowy, że mieści mi się do torebki.

      Usuń
    2. W takim razie musze poszukać składanego statywu, bo moim możnaby stoczyć walkę wręcz .:D Robisz świetną robotę. Jesteś jedną z tych dwóch, trzech szafiarek (po anglosasku to się nazywa ładniej; personal style blogger), do których wracam regularnie a z przyjemnością.

      Usuń
    3. O, wreszcie poznałam angielski termin na szafiarkę, bo "fashion blogger" ma ciut inny zakres semantyczny i nie tego potrzebowałam >D
      Mam taki statyw, kupiony w Media Markt: http://www.mediaexpert.pl/statywy/satyw-star-05,id-5609 , bo najtańszy >D Można go chować do toreb mieszczących A4. Co prawda jeśli masz ciężki aparat typu lustrzanka, to dla takich jest zbyt filigranowy i będzie bardziej współpracował z grawitacją niż z nim, ale do kompaktowych kompaktów sprawdza się jak najbardziej.

      Usuń
    4. O, nie jest drogi. Dziękuję!

      Usuń