7 kwietnia 2016

Ve have vays of making you talk

How in the Earth I saw a fantastic unfinished building just now, when I've been walking past it for the last few months on my way to the parcel pick-up point, is beyond my understanding. I saw, I desired to explore it, I did so.

Jakim sposobem dopiero teraz zauważyłam olbrzymi a fantastyczny pustostan, który od kilku miesięcy mijałam po drodze do paczkomatu, pojąć nie zdołam. Zobaczyłam, zapragnęłam zwiedzić, uczyniłam.



I ascended to the clouds and descended to Hell; in the meantime I've been hiding from thugs in an invisible flight of stairs and listened to zombie gnawing on bones in a dark corner. Yep. Zombie gnawing on bones turned out to be water drops falling on some plastic wrap - but no shit, I know how plastic wrap and cracking bones sound like and I assure you, it was way more like the latter >D And while I was coming down I discovered my comfortable route disappears in darkness between two last floors. It was way too comfortable for me to discard it, so I said to myself: 'And now we're descending to Hell~ >D' and bravely went onwards. Somewhere in the middle I found myself surrounded by sticky cold darkness, darkness so perfect that my first thought was that my eyeballs exploded. The second one was it seems like I was right with this Hell joking. I've been moving forwards in tiny steps like geisha, and after hundreds of sick scenarios ran through my head, I finally saw light before me.
What does the fact I'm more scared of imaginary zombies lurking in the shadows than quite possible junkies, say about me? More scared of getting into Hell in the darkness than meeting real groups of thugs? Probably that I've played too many FPS games as a child and now I watch too many horror game youtubers >D Games always were my favourite medium, and although I'm far from being a gamer girl, the titles I've played planted themselves deep into my heard and mind, much deeper than any book or movie did. Many things in my life can be traced back to them... Like my fondness for exploring abandoned concrete buildings. Raise your hand if you ran Doom every day just to enjoy interiors - I surely did >D Ah, Doom, most important game of my life; if you'll insult it, I'll fight you...~ >D

Wstąpiłam pod chmury, żeby zejść potem do piekła; w międzyczasie chowałam się przed dresami w niewidocznej klatce schodowej i nasłuchiwałam zombie obgryzającego kości w ciemnym zaułku. To tak w skrócie. Zombie obgryzający kości okazał się być wodą kapiącą ciurkiem na jakąś folię - ale cholera jasna, wiem, jak brzmi szelest folii, a jak chrzęst kości, i zaręczam, to nie brzmiało jak to pierwsze >D Wracając zaś odkryłam, że tuż przed parterem moje dogodne zejście zaczyna tonąć w dupie szatana. Było za wygodne, żebym zrezygnowała z obranej drogi, tedy dziarsko powiedziałam sobie w myślach "A teraz schodzimy do piekła~ >D" i ruszyłam przed siebie. Gdzieś tak połowie drogi otuliła mnie lepka zimna ciemność, tak perfekcyjna, że moją pierwszą myślą było to, czy nie pękły mi gałki oczne. Drugą to, że chyba jednak trafiłam z tym pokpiwaniem o piekle. Drobiłam naprzód jak gejsza, aż w końcu po setkach przemielonych w głowie chorych scenariuszy zobaczyłam wreszcie światło przed sobą.
Co mówi o mnie fakt, że bardziej boję się wyimaginowanych zombie czających się w zakamarkach niż bardziej możliwych tam ćpunów? Bardziej zejścia do piekła w ciemnościach niż całkiem realnych grup dresów? Chyba to, że za dzieciaka grałam za dużo w FPSy, a obecnie oglądam za dużo filmików z ludźmi grającymi w straszne gry >D Gry zawsze były moim ulubionym medium i choć daleko mi do zapalonego gracza, to tytuły, z jakimi miałam do czynienia, wżarły mi się w serce i mózg dużo głębiej niż jakiekolwiek książki czy filmy. Można z nich wyprowadzić bardzo wiele rzeczy z mojego życia... Choćby i to zamiłowanie do eksplorowania opuszczonych betonowych kobył. Niech podniesie rękę ten, kto odpalał codziennie Dooma po to, żeby sobie pozwiedzać wnętrza - bo ja owszem >D Ach, Doom, najważniejsza gra mojego życia; jeśli ją obrazisz, będziemy musieli walczyć...~ >D



Contents:
Shirt - thrift store
Trousers - Dolores De Ville (these are the best pants I've ever had, couldn't recommend them enough <3)
Cap - Sterkowski
Harness - Restyle
Boots - H&M
Gloves - Klimatyczne
Pussy bow - thrifted scarf



People in Wroclaw call this building 'Skeletor' (MWYAAH!). It was supposed to be a parking lot, construction was abandoned though, and so it turned into a wonderful place and I'm going to return here a lot. As the access is super easy, it attracts a lot of people (mainly to have a piss >D). It puzzles me, why people walk in groups to such places - groups are easy to hear, while a sole person isn't...~

Budynek funkcjonuje w świadomości mieszkańców Wrocławia jako Szkieletor (MWYAAH!). Miał być parkingiem, nie udało się, dzięki czemu jest teraz wspaniałym miejscem i będę tu wracać. Jako że dostęp jest bajecznie prosty, kręci się tu dużo ludzi (głównie na odsikanie >D). Nie wiem, czemu ludzie chodzą w takie miejsca grupowo - grupy przecież słychać, a pojedynczej osoby nie...~

This is how I got there. No floor? No problem.
Tymi schodami weszłam na piętro. Nie ma podłogi? Nie ma problemu.

And with this route I came back. Writing says 'Road of no return', how painfully true.
A tędy zeszłam. "Droga bez powrotu" zaiste.





Sparkly Nazi Lesbian? Sparkly Nazi Lesbian indeed. It's an ultimate aesthetic.

Nazi Lesba w Cekinach? Nazi Lesba w Cekinach w rzeczy samej. To estetyka ostateczna.

19 komentarzy:

  1. Chcę ten budynek!

    Jest jeden plus chodzenia w takie miejsca z kimś - dostaje się bonusowo oczy z tyłu głowy. Tyle, że angażowanie bonusowego kogoś może być kłopotem - coś za coś. Co do większych grup - w kupie raźniej i większa grupa ma mniejsze szanse na wpierdol? Zakładając, że nie trafi na jeszcze większą grupę elementu lokalnego. Zgaduję.]

    Ślep

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest piękny i chyba przez najbliższy miesiąc będę robić zdjęcia tam <3 Za dużo interesującej przestrzeni do pokazania, żeby sobie to odpuścić.
      Chodzenie w 5 osób z rechotem na ustach jest dla mnie biegunowo dalekie od posiadania oczu z tyłu głowy >D Zastanawiam się, jakie są szanse, że jedna osoba mogłaby uszkodzić kogoś z takiej grupy, biorąc pod uwagę, że ludzie chodzą tam bez latarek, a bardzo ciemnych miejsc jest sporo (ale chyba tylko ja w takie włażę >D). Pojedyncza osoba też ma małe szanse na wpierdol, bo jej nie słychać i może się szybko schować, gdy usłyszy podejrzane głosy (jako i ja zrobiłam).

      Usuń
    2. Osobiście* chyba jednak wolę jakieś bonusowe plecy [możliwie nierechotliwe i niepozbawione zdrowego rozsądku]. Parę razy zdarzyło się włazić samopas i raz skończyło się na sprincie przez nieużytek upstrzony zachęcająco głębszymi i płytszymi dziurwami. Gdyby dostać w łeb, to można by tam leeeżeć i leeeżeć w niewiedzy świata. Co do krycia, to mam pewne opory przed chowaniem się czy wycofywaniem w nieznanym terenie - a mianowicie przed perspektywą władowania się w drogę bez wyjścia.
      Każdemu według potrzeb i własnych sposobów w każdym razie [powtarzam się z tym] - powodzenia w dalszych eksploracjach! [więcej rozlatującego się żelbetu zawsze na tak]

      *Bycie paranoidalnym i tchórzliwym, kwękającym bytem zobowiązuje.

      Ślep

      Usuń
    3. Och, zachęcające dziury... Widzisz ten ciut wyższy separator pośrodku Drogi Bez Powrotu? Coś mnie podkusiło, żeby schodzić po nim, bo a nuż będą jakieś dziury w podłodze, bo piętra były ich pełne, a podwójnej warstwie betonu ufam bardziej. Choć z drugiej strony czemu miałyby być, skoro na żadnym tego typu podjeździe wyżej nie natknęłam się na nie?
      Zgadnij co. Były. Gdy już ledwie wkroczyłam w plamę światła, kątem oka zobaczyłam wynurzającą się z ciemności dziurę, w którą mogłabym wpaść razem z ramionami, a kawałek dalej jeszcze dwie kolejne. Fun fun fun fun. Szkoda, że na zdjęciu ich nie widać. Gdyby jednak coś miało mi się wtedy stać, to cud, że to był jeden z tych niewielu momentów, kiedy miałam przy sobie komórkę.

      Usuń
    4. Betoniaki zdecydowanie dbają, aby było interesująco - co to za droga bez dziur [zachęta do gry w chowanego?].

      Ślep

      Usuń
  2. amazing!!!! love the outfit, as a matter of face - can I share it on facebook with a link to you blog? :P
    any abandoned building deserves a photoshoot!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, I don't like getting much attention, but you can, I'll be very flattered <3
      I know, right? I need to get on the highest floor, the sight from there must be unbelievable.

      Usuń
  3. Those are some really cool photos! I love your outfit too!

    OdpowiedzUsuń
  4. Na klawiaturę ciśnie mi się tylko "fapable".
    Nie mogę się zdecydować, czy wolę Cię oglądać w eleganckich, trącących arystokratycznością ciuszkach, czy jednak w takim wydaniu. Problem jest o tyle męczący, że w tych pierwszych wyglądasz pięknie, a w tych drugich atrakcyjnie >D
    Zestaw to czysta perfekcja, nic dodać nic ująć. Na dodatek ostatnie zdjęcie w płaszczu i okularach przeciwsłonecznych na tle budynku - miodne ♥
    Zazdroszczę odwagi w zwiedzaniu. Sama na pewno posiłkowałabym się latarką, a w butach na obcasie nie zapuszczała się aż tak wysoko :"D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ARRRR >8D
      A z tymi gaciami da się zrobić aristo zestaw >D Wszystko się da. Są perfekcyjne.
      Latarki... nie posiadam 8D I takie tam obcasy, najniższe jakie mam, prawie ich nie czuję >D Byłam jeszcze wyżej, bo mój kompleks wyższości, ale tam się zdjęć nie dało robić, jako że inni ludzie myśleli tak samo jak ja... XD I jeszcze usłyszałam tam jakąś słiti loszkę, która powiedziała do swojego mena "szkoda, że się tu kręci tylu fotografów", a wypierdalać bezrefleksyjne plebsy *HURR DURR* To was się tu kręci za dużo :xxx

      Usuń
  5. I am scared of both supernatural monsters and the monsters inside human beings!Sounds like an adventure!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Me too, but in the end unreal monsters scare me more >D

      Usuń
  6. Super, bardzo przyjemnie się ogląda, mimo że nie lubię tego typu spodni. 'The Chauffeur', mhm, ale miały być jakieś zdjęcia topless, z tego co pamiętam ;)

    Też rozumiem pociąg do tajemniczych opuszczonych miejsc, ale jestem średnio przekonana do eksploracji ich samotnie (ten dreszczyk emocji :P)

    Catty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się podobały bardzo, ale mam za sobą nieudany zakup podobnych spodni, który mnie zniechęcił na długo. Nieudany, bo choć do mnie dotarły, to ich rozmiarówka była jakąś kpiną - chińskie M miało być na mnie dobre, a bardziej się zbliżało do europejskiego L; do tego nogawki były za krótkie i za wąskie w kostce. I poszerzały mnie w biodrach, które z natury mam bardzo szerokie. Tragedia, właściwie już odłożyłam ten krój do kupki Krojów Których Nie Mogę Nosić, ale tutaj zachęciła mnie polska produkcja - i nie żałuję <3
      A topless to w innym ciuchu od pasa w dół >D Albo w tych spodniach może też... się zobaczy, póki co za zimno na świecenie cycem >D No i do tego akurat potrzebowałabym fotografa... a raczej fotografki. A nie mam.
      Czyli chyba po prostu to ja nie lubię ludzi i ich obecnośćmi zaburza chłonięcie doznań >D

      Usuń
    2. A kiedy mówię, że nie lubię ludzi, to inni myślą, że żartuję :P

      Co do spodni - chyba każda kobieta ma problemy z kupnem jakichkolwiek :P Np. ciemnych rurek szukałam kilka lat - bo z reguły były za szerokie w biodrach i za wąskie w łydkach. W końcu udało mi się kupić, chociaż są w typie "woda w piwnicy" ;) Swoją drogą ciekawe, czemu obecnie wszystkie spodnie są szyte takie krótkie (jestem przeciętnego wzrostu).

      Usuń
    3. Dlatego na lata zarzuciłam chodzenie w spodniach. Jedyne dwie pary, jakie mam (a które nie są dresami do pracy), pojawiły się w mojej szafie pod koniec zeszłego roku. Jak do mody wrócą dzwony, albo jeszcze lepiej szwedy, to wtedy się zastanowię nad włączeniem trzeciej pary >D Rurek nienawidzę całym sercem i nie widziałam jeszcze laski, która wyglądałaby w nich dobrze - jak laska ma większy rozmiar niż 32, to wygląda w ich grubo, a jeśli ma to 32, to wykrzywiają jej optycznie nogi.

      Usuń