15 kwietnia 2016

Salem aristocracy

I generally fail to see where lies the line beyond which I'm perceived as overdressed. Am I a warrior for individuality? A rebel fighting with social norms? Truth is different, sad and cruel - I don't have a mirror in my flat >D I know this sounds funny, but I have no idea how do I look like until I get to see it on photos. Todays ones made even me think I probably went too far this week, buuut~ I'm a good student, I love what I do - I'm very comfortable with the thought my lecturers easily remember me thanks to my extravagant clothes. I forgot to share grades I got during the exam period, now it looks like a good moment for this.

Zasadniczo nie wyczuwam gdzie leży linia, za którą jestem już odbierana jako ubrana zbyt strojnie do okazji, o ile "okazją" można nazwać zajęcia o 10 rano. Czy jestem bojownikiem o indywidualizm? Buntownikiem naruszającym normy? Prawda jest inna, smutna okrutna - nie mam lustra w mieszkaniu >D Wiem, że to brzmi śmiesznie, ale nie mam pojęcia, jak wyglądam, dopóki nie zobaczę tego na zdjęciach. Dzisiejsze nawet u mnie wywołały refleksję, że w tym tygodniu chyba przegięłam, aaale~ Jestem dobrym studentem, kocham to, co robię - nawet mi lepiej ze świadomością, że dzięki ekstrawaganckim strojom wykładowcy z łatwością mnie rozpoznają. Zapomniałam się pochwalić ocenami po zakończeniu sesji, teraz jest chyba dobry moment.

In case you're interested: Latin language, Ancient Greek language, Modern Greek language, Egyptian hieroglyphs for beginners, History of ancient art, Religions and cults of the ancient world, Reception of antiquity, Cultural codes of communication, Introduction to cultural anthropology, Ancient Greek literature, Classical archaeology, History of religions and spirituality, Basic bitmap techniques. 5 is the highest grade at Polish universities, so yep, almost straight A's.



How different is my approach to outfits for classes now from the one I had when I started this blog... As the month of this blog's 5th anniversary is slowly closing in I felt like looking back at my beginnings here. They didn't give me cancer, but a few posts went to hell for the greater good anyway. Yet I couldn't bring myself to delete a certain one, despite my outfit there is painfully weak... Back then I've hated my field of study, I felt unfulfilled, unhappy and was the worst student on my year. I haven't had even a tiniest bit of heart for what I've been studying, so I avoided drawing attention from my lecturers; I only wanted to merge with the crowd in order to make it until the end undisturbed by anyone. But I decided to leave that post to autoreflect on the long way I've come since that time. On the episode of deep depression I've fought with for nearly three years and which I finally overcame by setting a new life goal. And which is my current studies.

Jak bardzo różni się moje obecne podejście do strojów uczelnianych od tego, które miałam zaczynając tego bloga... Jako że powoli nadchodzi miesiąc, w którym stuknie pięciolecie mojego wypisywania tutaj pierdół okraszonych zdjęciami, wzięło mnie na ewaluację swoich początków. Obyło się bez raka, ale i tak kilka postów poleciało w cholerę dla wyższego dobra. Do usunięcia jednego z nich nie mogłam się zmusić, mimo iż stylizacja w nim jest boleśnie mdła... Byłam wtedy studentem nienawidzącym swojego kierunku, niespełnionym, nieszczęśliwym i najsłabszym na roku. Nie mając zupełnie serca do tego, czego się uczyłam, chciałam się wtapiać w tłum i nie rzucać w oczy wykładowcom, byleby tylko móc w spokoju przewegetować do końca. Zostawiłam tamten wpis do autorefleksji, jak długą mentalną drogę przebyłam od tamtego czasu. Z jak głębokiej depresji, która od tamtego czasu miała siać spustoszenie w mojej psychice nieprzerwanie jeszcze przez dwa lata, udało mi się wyjść dzięki postawieniu przed sobą nowego celu w życiu, który szczęśliwie osiągnęłam. I który jest moimi obecnymi studiami.





Contents:
Tunic - thrift store (KappAhl)
Midi skirt - thrift store
Long skirt - thrift store
Corset - Corsetry&Romance
Shawl - thrift store
Hat - thrift store
Choker - handmade
Necklace - HolyCreep
Gloves - Bibeloty
Shoes - Mango
Cloak - Allegro


Near to my university there is a lovely tiny Methodist Evangelical church. Despite that photos may suggest otherwise, I've read it's a working one. I'd like to enter the mass out of curiousity how it looks inside, but Protestant churches never have jawdropping interiors... >D

Niedaleko mojego głównego wydziału znajduje się zabawny maleńki kościółek obrządku ewangelicko-metodystycznego. O dziwo, wbrew temu co sugeruje jego stan, jest podobno działający. Z chęcią weszłabym na mszę z ciekawości, jak prezentuje się w środku, ale protestanckie kościoły nigdy nie mają powalających wnętrz... >D







Oh the stares and comments I got... Most pleasant were the stares of elementary school children <3 And I couldn't help but cackle at middle school kids shouting 'Lady Zorro' at me, but then again, being in middle school is a completely different level of fucked up in the head.

Wywołałam tym strojem sporo zamieszania na ulicach, a jak. Jedyną nieprzyjemną rzeczą był podstarzały typiarz z dwójką wnucząt, do których rzucił bardzo głośno "a co to za przebierańce?"; biedak się chyba bardzo zdziwił, że rozumiem po polsku i jeszcze mu odpowiadam. I gimby wołające "pani Zorro", ale gimby to gimby, całkiem osobny rodzaj mózgoupierdolenia. Ale wycieczki dzieciaczków aż odwracające głowy, pan pijak, pan pracujący przy remoncie, który powiedział, że go oczarowałam i dziewczyna, która aż zatrzymała mnie na krótki wywiad, to inna sprawa <3

28 komentarzy:

  1. Love this look! You can't be overdressed, everyone else is just under dressed. :'D gah the cape! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I'm still struggling with this idea, contrary to what Wilde said I'd rather underdress when in doubt >D Capes are love in general <3

      Usuń
  2. Przez krótką chwilę zdawało mi się, że spódnica jest na krynolinie. Cóż, jak przesadzać to na całego >D Zachwycona jestem połączeniem szala i gorsetu, że wzory i tkaniny się nie gryzą. No i pomysł z nałożeniem tych spódnic na siebie <3
    Nawet mnie się obrywa za mój ubiór, a wygląda mniej niezwykle :'D No i reakcje są o wiele ostrzejsze, a noszę nudny płaszcz i nudny cylinder, nie wiem, może wywołuje podświadomą niechęć do burżuazji czy coś, byłam już panią negocjowanego afektu i transwestytą :'D Widać ludzie we Wrocławiu potrafią wyrazić opinię nie obrażając przy tym nikogo poza obiektem osądu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krynolinę ciężko w lumpie znaleźć... >D Halkę pod spodem mam, owszem, ale zwykłą tiulową bez kół.
      Kilka spódnic jednocześnie to najlepszy pomysł, jakiego dostałam w czasach kindergotyckich >D Teraz to może nie polecam, ale jak się zrobi zimniej, to byłabyś sobie wdzięczna za noszenie co najmniej dwóch na raz >D A cylindry nie są nudne! Tylko jedną dziewczynę widuję tutaj w takim.
      "Pani negocjowanego afektu" powiadasz, czyżby fellow fanka Pratchetta? >D

      Usuń
    2. Krynolinę da się łatwo zrobić, jak się ma kombinerki i lutownicę >D W Szkocji zimno prawie zawsze, do tego wieje tak że mną rzuca, dużej ilości spódnic naraz przynajmniej nie podwieje, więc wypróbuję.
      Znaczy, ja mam na głowie efekt romansu prawilnego cylindra (jak u Lincolna) i cylindra ujeżdżeniowego, toteż nie jest to ani wystarczająco epicko wysokie ani odpowiednio niskie. Ale teraz to chyba takie cylindry się robi. O, no i jest wełniany, jakby był z kreta to nie byłby nudny (chociaż krety są wielce okej).
      Oczywiście, Pratchett na zawsze w mym sercu i na mojej półce!

      Usuń
    3. Lutownicy się boję jak ognia >D Nie ma opcji, nie dotknę tego nawet, gdy jest podłączone do prądu.
      Bah, czyli też jestem nudna, bo mój cylinder też jest średnio-wysoki i też z filcu.
      Był geniuszem </3

      Usuń
  3. Masz bardzo dobre oceny, widać że robisz to co lubisz i robisz to świetnie. Ja też nie mam w domu lustra, dlatego zwykle napastuję mamuśkę o zrobienie zdjęcia żebym wiedziała jak wyglądam :v i mam bardzo podobny szal do Twojego. Czytając o reakcjach na Twoją stylizację jestem pewna że nigdy nie będę miała tyle jaj aby się tak ubierać (chociaż bardzo bym chciała)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, w dobie selfików do lustra ktoś jeszcze poza mną tegoż lustra nie posiada, to takie... kojące XD
      Słuchawki w uszy i dawaj na podbój świata! Nie warto pozwalać dyktować obcym, w czym powinnaś czuć się najlepiej sama ze sobą. Zaczną od ubrań, potem wsiądą na inne rzeczy... Po co dawać im palec, a potem żałować?

      Usuń
  4. I absolutely adore your outfit. You look so pretty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you <3 It was slightly too hot for this outfit, but when I left home in the morning there was still perfect temperature for so many layers :D

      Usuń
  5. Tak, to jedna z twoich najlepszych stylizacji <3 Prawdziwa wiedźma, brakuje tylko kota i kociołka :D
    A ten komentarz o Pani Zorro wcale nie taki zły! W każdym razie ja bym się raczej nie obraziła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? A ja jak patrzę na te nudne jednolite bawełniaki w ramach spódnic to aż mi przykro XD No ale nic, miałam ochotę na romantigotha, a te jako jedyne miałam pod ręką, bo czekają na przeróbki. Kociołka bym nie znalazła (co najwyżej morderczą oponę >D), ale kicię tego dnia widziałam <3
      Nie, mnie też nie zdenerwował, ale wołali to za głośno i w za dużym natężeniu >D

      Usuń
  6. Chyba szykuje mi się dzisiaj komentarz-gigant :P

    Ładnie, tak wiedźmowato ^^ Zwłaszcza drugie zdjęcie mi się podoba - jak z jakiejś grafiki.

    Co do dylematu overdress/underdress - o ile jestem ubrana ładnie (czytaj mój strój mi się podoba, nawet jeśli jest dziwny / na luzie), to zdecydowanie wolę underdress. Ale też ja po prostu nie przepadam za elegancją.

    Zainteresowało mnie, o jaki 'zły' post z początków bloga Ci chodzi. Jeśli to 'University gothic', to tamta stylizacja mi się zawsze podobała (w przeciwieństwie do tekstu :P). Owszem, jest prosta i codzienna, lecz cóż w tym złego? ;) Ale jakoś z corp-goth mi się nie kojarzy, albo natrafiałam niemal tylko na takie stylizacje w tym klimacie, które mi się nie podobały. A nawet chciałam je lubić, bo sama pracuję w korporacji (właśnie rozwiały się wątpliwości co do tego, jak "alternatywnie" ubieram się na co dzień :P). Przynajmniej mogę ubierać się cała na czarno (podobno trochę zanim zaczęłam pracę, obowiązkiem były białe koszule i garsonki dla kobiet oraz garnitury z krawatem dla mężczyzn - koszmar D: ). Tak więc obalam mit, że programiści mogą ubierać się, jak chcą (Lisbeth Salander <3).

    Kończąc nieco bardziej optymistycznie - właśnie zauważyłam, że w 'University gothic' Twoje rękawiczki są handmade - jak się robi takie rękawiczki? Poszukuję dokładnie takich od pewnego czasu, ale, zupełnie nie wiedzieć czemu, w normalnych sklepach ich nie ma ;) A bez względu na to, jak głupio to brzmi, bardzo łatwo marzną mi nadgarstki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yay! 8D
      Ja wolę overdress, bo... nie wiem. Chyba dlatego, że mogę (i dlatego, że mogę się wtedy w tym paradoksalnie ukryć, ale to kwestia, z której wyszedłby osobny post i pewnie kiedyś wyjdzie). Zakładam na siebie 5 spódnic i gorset bo mogę, a nie jest mi w tym niewygodnie. Zdarza mi się umalować usta na czerwono i iść po bułki (w dresie >D) bo mogę, bo mam dużo szminek. Jasne, jak praca wzywa to i mi się nie chce - ale ja znowu gdy pracuję, to bardzo daleko od korpo, a raczej bardzo daleko od stanowisk, które mogłyby być nazwane umysłowymi >D

      Tak, dokładnie tamten post (nawet mi nie mów o tekście; powinnam pewnie kiedyś napisać od nowa stare notki, ale oessu, jak mi się nie chce nawet na nie patrzeć. Ale jak mi powiesz, co ci w nim nie pasuje, to będzie mi łatwiej to zmienić >D). Dysonans między nim a innymi strojami z tego bloga jest kosmiczny - a tym kosmiczniejszy, że był otoczony stylizacjami, które do moich codziennych nie należały XD Ale zostawiłam. Po części też dlatego, że tej sukienki już nie mam (pozbyłam się jej właśnie w ramach odcinania się od przeszłości, za bardzo przesiąkła skojarzeniami mi się z tamtymi studiami...), a i rękawiczki też mi gdzieś radośnie wsrało.

      No i właśnie co do rękawiczek. Zanim podam przepis, to wiedz, że wpisując "mitenki" znajdziesz dużo ładności na allegro - dłuższe, krótsze, z dzianiny, grubachne dziergane... XD Sama mam zamiar się skusić, bo nowych szyć mi się nie chce (szyłam ręcznie, rozłaziły się w szwach, a moja maszyna nie umie w szycie elastycznych ściegów), ani nawet mi się nie chce szukać odpowiedniego materiału.
      Ale po kolei: poszukałam w lumpeksie czarnej bawełnianej bluzki, najlepiej czysta wiskoza bez lycry czy elastanu albo maksymalnie z 2% (tak, dwa) domieszką tegoż. Ucięłam rękawy tak, żeby ich długość była od kostek palców do łokcia. Odwróciłam toto na lewą stronę, założyłam na lewą rękę, pospinałam agrafkami tak, żeby było obcisłe. Potem uciachałam nadmiar materiału, zszyłam. Drugą rękawiczkę odrysowałam od tej, żeby się nie bawić znowu w spinanie. I wsio XD

      Usuń
    2. Rozumiem ideę ukrywania się za strojem ("zbroja" przed światem / do walki ze światem?), post na ten temat mile widziany :)

      Wydaje mi się, że nie ma sensu przerabianie starych postów (lepiej poświęcić energię i czas na pisanie nowych ;)). Wyrzucanie ich - jeszcze ok, bo np. całkowicie się z nimi już nie zgadzasz i nie chcesz na nie patrzeć. Ale wiadomo, że ludzie się zmieniają i takie posty obrazują tę ewolucję. A niektórym mimo wszystko mogą się podobać - np. nie podoba mi się, jak jedna dziewczyna publikująca na YouTube filmiki o Azji, doszła do wniosku, że to nie jej styl i prawie wszystko pokasowała. Owszem, większości nawet nie oglądałam, bo mnie nie interesowały, ale część była naprawdę ciekawa, ale cóż, już są skasowane :P
      Ewentualnie, jeśli bardzo Cię gryzie tekst, można go wyrzucić i zostawić same zdjęcia ;)

      Co do mitenek, dzięki, pewnie wypróbuję obydwie opcje, choć jeszcze nie wiem, w jakiej kolejności - już i tak pozbierałam zbyt wiele rzeczy do przerobienia w bliżej nieokreślonej przyszłości :D

      Usuń
  7. "Lady Zorro" Ha ha ha! Too funny!

    Your outfit is spectacular.

    It's interesting how one's level of happiness and one's extravagance of dress can be so closely correlated. (They certainly are for me.) I'm glad you were able to overcome your depression. And wow at the grades! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. For me as well. During the time of that post 5 year ago I've been dressing just to hide, but when I soon after spiralled downwards into depression, I completely stopped wearing black clothes. I came to level when I've taken a look at a simple yet elegant skirt of mine and felt physical repulsion, because it was too nice, too elegant, too needing a company of other nice clothes which I couldn't bring myself to wear. Horror, and the memory of that time still haunts me.

      Usuń
  8. Szczerze gratuluję wyrwania się z uczelnianego gównopotoku - nie ma to jak umierać na kierunku, do którego się nie pasuje i jeszcze dostawać gonga na ryj od ambicji, że nie ma żadnego rzucania, trzeba brnąć dalej. Sama dosłownie prawie zdechłam na jesieni przez moje zasrane Prawo, ale szermierka, piksy i nadzieja na cudownie niepraktyczny drugi kierunek robią swoje :'D

    A w całym tym outficie urzekły mnie najbardziej... paznokcie. Golden touch, yo 8D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, o gongu to i ja sporo wiem wiem, ale nie od ambicji, ale od jakiegoś takiego dziwnego przeświadczenia, że bez studiów nie ma pracy, idk? (po nich też jej nie miałam lol) A mogłam rzucić po trzecim semestrze, kiedy już skończył mi się jedyny przedmiot, który tam naprawdę kochałam - SCS - i nie przypłacić kolejnego półtora roku załamaniem nerwowym. Pewnie i tak by się przyplątało, ale bez dodatkowych męczarni tam. Niepraktyczne kierunki goł goł goł!

      *wyje refren "Gold" Spandau Balletów*

      Usuń
    2. *Niezaliczone [redacted] przedmiotów później, hospitalizację i 4 w sumie psychuszki* A mogłam wyrobić bacowską koncesję, wypasać owce w Tatrach Zachodnich, pisać wiersze, żywić się deszczówkę i być szczęśliwa 8D Trudno, zrobię to dla Kryminalistyki, bo jest dobre mocno akurat. Rzucać, nie pierdolić się, męczeństwo było fajne 8 wieków temu </3

      *"The Look" Roxette na bałałajce*

      Usuń
  9. You look fabulous! Congratulations on your results! I guess being yourself is helping! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you! Yes, staying true to oneself is something I believe to be one of the most important things in life, so I'm very glad I'm able to realise it here both study- and clothing-wise.

      Usuń
  10. Oceny w indeksie - aż miło patrzeć! Nie ma nic wspanialszego, niż student z pasją :D
    Udana z Ciebie czarownica, moją pierwszą myślą było "paliłby" >D Peleryna świetnie pasuje do całego zestawu, aż mi się podobna zamarzyła (chociaż przy mojej ostatniej chęci do lolicenia byłaby średnio przydatnym nabytkiem).
    Jak to jest, że te wszystkie sebixy i karyny na widok czarnego kapelusza z dużym rondem krzyczą "ZORRO"? Spotyka mnie to praktycznie za każdym razem, kiedy śmigam po mieście w moim nabytku z hłamu :v Twój kapelusz to nowy zakup, czy jakimś magicznym sposobem udało Ci się usztywnić rondo poprzedniego? Jeśli usztywniałaś, to koniecznie proszę o wskazówki jak tego dokonać. Mój allegrowy całkiem oklapł i nie wiem czy go wyrzucić, czy coś kombinować :'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3
      COME AT ME BRO >8D A krótka pelerynka do lolity? 8D Krótkie też mi się podobają, sama kombinuję z taką, ale póki nie mam dostępu do maszyny, to tylko w myślach >D
      Nie mam pojęcia, u mnie jeszcze peleryna przeważyła na stronę Zorro (uwielbiałam go jako dziecko XD), ale i tak to dość odległe... XD Nie czaję ludzi >D A kapelusz to nowe znalezisko, wszakże nad tamtym będę jeszcze kombinować - mam pewien pomysł, jak zadziała, to dam znać. Ale do tego potrzebuję być w domu ;_;

      Usuń
  11. How do you get your makeup so perfect without a mirror?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I have a small table mirror for doing make-up, but there is no way I could see my whole outfit in it.

      Usuń
  12. What an amazing coordinate.

    Oh, to be in school again...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, I've missed learning too, that's why I'm a student once again.

      Usuń