27 lutego 2016

Spoonful of sugar

Having too extended wardrobe can present same kind of problem as owning too little clothes for a person who loves them and loves to play with outfits. When possible combinations of garments with accessories go in thousands, it's easy to forget what you own and stick to the same things just because they sit in plain sight. It's even worse when one part of your brain yells 'craft!' and the other goes 'procrastination!', it makes your wardrobe absolutely cluttered with bits and bobs to be used someday. And this is the horror I live in. I somewhat asked for it myself (truth is I'm a dragon and hoarding pretty items is just a part of my nature, don't let anyone tell you otherwise >D).

Dla człowieka lubiącego ubrania i lubiącego dbać o swój strój zbyt duża garderoba potrafi być takim samym problemem jak niedostatek ubrań. Kiedy możliwe połączenia ubrań i dodatków idą w grube tysiące, łatwo jest zapomnieć, co się w ogóle posiada i trzymać się ciągle tych samych rzeczy, bo po prostu leżą na widoku. Kiedy na domiar złego część mózgu woła "rękodzieło!", a inna "prokrastynacja!", szafa dodatkowo zapełnia się małymi i większymi kuriozami, które kiedyś się przydadzą. I to jest horror, w jakim żyję. Na własne, skądinąd, życzenie (tak naprawdę jestem smokiem i gromadzenie ładnych itemków zwyczajnie leży w mojej naturze, właśnie tak >D).



But it is frustrating. And I decided to start from jewellery, by merging many pieces into one, and getting rid of these that can't be merged. My first victim was one of the items captured during the CRAAAFT! brain spasm - fancy teaspoon. Fully functional, not a jewellery piece, it used to be a tourist souvenir with coat of arms of some town which I got rid of (coat of arms, not of the town, even if I'm a dragon >D) and painted the free space with black nail polish. By the way, I can't stand black colour on my nails, although other people mostly rock it. Later I glued a ring, turning the teaspoon into a pendant and hanged it on four completely random chains and bracelets. I mostly have been using them as a necklace for batcave parties anyway. That way, I might have lost a nice part for the outfits, but slightly macabre bone bracelet seems to go way better with delicate, lolita-ish teaspoon...~

Rzut frustratem rozpoczęłam od biżuterii. Postanowiłam zacząć łączyć co się da w jakieś horrendalne konglomeraty, a czego się nie da, to się pozbyć. Moją pierwszą ofiarę stała się jedna z tych rzeczy zdobytych w rękodzielniczym spazmie umysłu - ozdobna łyżeczka do herbaty. Całkowicie funkcjonalna, nie biżuteryjna, początkowo była turystyczną pamiątką z herbem jakiegoś miasta, którego się pozbyłam (herbu, nie miasta, nawet jeśli jestem smokiem >D) i wolne miejsce po nim zalałam czarnym lakierem do paznokci. Skądinąd nie zdzierżam czerni na swoich paznokciach, chociaż u innych zazwyczaj wygląda ładnie. Potem przykleiłam kółko, żeby łyżeczka mogła służyć jako przywieszka, a zawiesiłam ją na dwóch kompletne różnych bransoletkach, łańcuszku wylosowanym wieki temu z nadmorskiej maszyny losującej za 2 złote i łańcuszku od torebki. I tak zazwyczaj nosiłam je pospinane w jeden naszyjnik na różne dzikie węże batkejwy. W ten sposób może i straciłam dobre elementy składowe stylówy na potupaje, ale subtelnie makabryczna kostkowa bransoletka jakoś tak dużo bardziej intrygująco zgrywa się z delikatną, uroczą łyżeczką...~

10 komentarzy:

  1. Ta kombinacja łańcuszków♥
    Bardzo udany i kreatywny handmade, prawowite miejsce sztućców jest na szyi!:D I zgadzam się ze stwierdzeniem, że czarny lakier sprawdza się wszędzie tylko nie na paznokciachXD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, dobrym miejscem na sztućce jest też na przykład rozkloszowana spódnica XD Swoją drogą, kupiłam tę łyżeczkę z zamiarem przerobienia jej na naszyjnik ze trzy lata temu, jeszcze w Łodzi mieszkałam, i pamiętam, że przyświecała mi myśl "hoho, nikt na Spóki takiego dziwnego gówna nie ma, będę pierwsza". No ale nic z nią nie robiłam, bo ~prokrastynacja~ Jak zobaczyłam u ciebie ostatnio tę złotą i jak przeczytałam komentarz Szczurci, ze ona też ma, to stwierdziłam, że ooo nie nie, tak się bawić nie będziemy i zrobiłam w końcu ten naszyjnik. I nie mogę być pierwsza z "dziwnym gównem"... XD
      Moim ultimate czarnym narzędziem jest akurat marker, dużo lepiej się dla mnie sprawdza niż lakier na śliskiej powierzchni XD

      Usuń
  2. This is a great idea! I love it! <3

    http://looktheotherway.co

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny handmade, podziwiam mocno ♥
    Trzeba było machnąć jeszcze zdjęcia z bliska, z boku, zbliżenie na łańcuszki - zajęłoby to tylko chwilę, a zaspokoiłoby moją rządzę detali :"D

    Przypomniałaś mi też, że podczas mojego pobytu w Holandii odwiedziłam sklep ze starociami, gdzie było mnóstwo klimatycznych rzeczy: mebli, talerzy, kubków, donic, cała masa różnej maści pierdółek, wśród których dojrzałam kubek ze sztućcami. Małymi, zgrabnymi łyżeczkami i widelczykami, o zdobionych rączkach, zakończonych na przykład... sylwetkami królików oraz motywami roślinnymi. Wyglądały na stare i kosztowały raptem 1 euro za sztukę. Nie wiem dlaczego ich nie kupiłam, były tak piękne ;_; Z pewnością nigdy ich nie zapomnę. Te poczucie straty będzie mnie męczyć do końca życia ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taką zasadę, że w notkach prezentujących hendmejdy nie robię zdjęć detali.
      Dlatego nie wchodzę do takich sklepów :'D A we Wrocławiu często mijam taki sklepik z antykami i inszymi kuriozami po drodze z jednej uczelni na drugą, nie zdarzyło mi się jeszcze nie wlepiać oczu w witrynę XD

      Usuń
  4. That is a fantastic necklace! Well done!

    OdpowiedzUsuń
  5. And I love the image of you as a dragon!

    OdpowiedzUsuń