23 marca 2016

Gothic folk

Three days ago we on the northern hemisphere have went through the vernal equinox which brought Spring to us. I hope it's not only an astronomical spring and there won't be a sudden, much belated snowfall, although judging from the weather I'm experiencing for some months, it seems like spring has started sometime in January. Marzanna is being lazy. Or maybe she has been drowned for good at last...

Trzy dni temu na półkuli północnej przekroczyliśmy równonoc i tym samym zawitała do nas wiosna. Mam nadzieję, że nie tylko kalendarzowa i nie spadnie nagle mocno opóźniony śnieg, choć wnioskując po pogodzie, jaką uświadczam od dłuższego czasu, ta wiosna to się zaczęła jakoś w styczniu. Marzanna się leni. Albo już ją utopiono bezpowrotnie...


The day of the Spring equinox, like all other days connected to changing of seasons, was a day of an important feast in many traditional cultures. No matter how it was called or what were the beliefs accompanying it, there are several analogies between all of them. Namely, it was treated everywhere somewhat as a day of cosmic rite of passage - and rites of passage, being the key rites for existence of a human being in society, as they marked the change of his state, have to be equally important in the cosmic plane, for the deities. This type of customs is commonly associated with some kind of ritual violence, and so the deities had to endure it as well - the difference is, when it comes to vernal equinox, the violence resulted in their death. Later they resurrect and die again, because of cyclical view of time and the eternal return >D The ancients were cruel to their gods - but then again, not more than the nature itself.

Dzień równonocy wiosennej, podobnie jak wszystkie dni związane ze zmianami pór roku, wyznaczał ważne święto w wielu tradycyjnych kulturach. Niezależnie od nazw czy związanych z tym świętem wierzeń, występuje między nimi pewna analogia. Mianowicie w każdej z nich był ten dzień traktowany jako dzień swoistego kosmicznego rytuału przejścia - a rytuały przejścia, będąc najbardziej kluczowymi obrzędami dla egzystencji jednostki w społeczeństwie, ponieważ oznaczają zmianę jej stanu, muszą być tak samo ważne w kosmicznym wymiarze, dla bóstw. Ten typ obrzędów jest najczęściej związany z jakimś rodzajem rytualnej przemocy i podobnie przemocy często doświadczały bóstwa, która to w przypadku równonocy wiosennej kończyła się ich śmiercią. Z której i tak zmartwychwstają i za rok ponownie umierają, ponieważ cykliczna koncepcja czasu i wieczny powrót >D Starożytni byli okrutni dla swoich bogów - ale z drugiej strony nie bardziej niż sama natura.




Velvet overdress - bought secondhand (Chic Star)
Pleated dress - thrift store
Floral folk skirt - secondhand
Tights with stripe - Marilyn
Laced ankle boots - thrift store
Fingerless laced gloves - Klimatyczne
Headdress - combined from a Taobao headdress (Ciciwork), part of a dress and 3 random ribbon roses
Necklaces - pearls spray-painted gold, lunula traded with roommate, and Indian coins unstitched from shirt
Garnet earrings - market stall at the seaside
Belt - combined with some cords from here and there


I've mentioned a word 'Marzanna' earlier. It's hard to reconctruct pre-Christianity Slavic beliefs, since we never had a writing system of our own (glagolitic and cyrillic script came with Christianity), and mentions about Slavic deities written in much later Christian chronicles range from less to more credible, but in this case there survived a certain folk custom. If we take it and enrich it with etnographic reconstructions, we get a myth which is a perfect example of cosmic rite of passage with element of violence and fulfills the idea of sacred cyclical time and eternal return.

Wspomniałam o Marzannie. Ciężko jest rekonstruować przedchrześcijańskie słowiańskie wierzenia, gdyż nigdy nie wykształciliśmy pisma (głagolica i cyrylica przyszły z chrześcijaństwem), a wzmianki o słowiańskich bóstwach zawarte w znacznie późniejszych chrześcijańskich kronikach wahają się od mniej do bardziej wiarygodnych, ale tutaj ładnie zachował się ludowy obrządek. Jeśli wziąć go i rekonstrukcje etnografów, dostajemy z ich połączenia mit, który wypełnia całkowicie założenia kosmicznego rytuału przejścia z elementem przemocy, a także perfekcyjnie wpasowuje się w świętą cykliczność czasu i wieczny powrót.

Sources: 1, 2

So Marzanna was a Slavic goddess. Goddess of death, frost and winter; a terrifying old hag, whom she transformed into after the loss of her husband, who had died with the end of summer (he had it coming anyway, he cheated on his wife, so she killed him). The bitter widow, keeping the earth under ice and halting all life, also has to die at the end of winter. This way she will be reborn with the spring as a young maiden - and year after year she marries her reborn beloved one, kills him during harvest and suffers from loneliness afterwards. The wheel of life never stops and never changes.

I tak Marzanna, ta przaśna kukła topiona przez wycieczki dzieci z podstawówki w pierwszy dzień wiosny, była boginią. Boginią zimy, mrozów i śmierci, przerażającą staruchą, w którą zmieniała się po utracie swojego męża, umierającego wraz z latem i żęciem kłosów (należało mu się, został przez nią zabity za zdradę). Zgorzkniała wdowa, skuwająca lodem ziemię i zabraniająca trwać życiu, sama też musi umrzeć na koniec zimy, by móc odrodzić się z wiosną jako młoda dziewczyna - i rok w rok bierze ślub ze swym, również zmartwychwstałym, ukochanym, którego zabija w porze żniw, cierpiąc potem z samotności. Koło życia nigdy się nie zatrzymuje i nigdy się nie zmienia.

Sources: 1, 2

The day of Marzanna's death is of course the spring equinox, a feast called by ancient Slavs 'Jare Święto' ('Summer Feast'). But this is a rite of passage, so it can't go peacefully - Marzanna doesn't just simply die of old age. She is brutally murdered by a procession of people - thrown in every puddle of water met on the way, set on fire and in the end drowned in the river (what does it say about folk attitude towards old, lonely women, I wonder...). Of course not she herself, but her effigy in form of a more or less humanoid straw doll, dressed in old rags. Following the principles of Frazer's sympathetic magic (which has nothing to do with sympathy, but with correspondence), killing an image results with death of the person and removes everything related to their presence in the world, so burning and drowning the winter goddess effigy is to chase snows away and hasten the coming of spring. Which is not that bad, because spring is the happiest time of the year also for her, anyway.

Dzień śmierci Marzanny to oczywiście równonoc wiosenna, święto zwane przez dawnych Słowian Jarym Świętem. Ale to rytuał przejścia, więc nie może być pokojowy - Marzanna nie umiera ot tak, samoistnie, ze starości. Zostaje zabita przez procesję ludzi w brutalny sposób - nurzana w każdej napotykanej kałuży, podpalona i na koniec utopiona w rzece (czy to coś mówi o ludowym stosunku do starych, samotnych kobiet...). Oczywiście nie ona sama, a jej kukła; zgodnie z zasadami frazerowskiej magii sympatycznej (która z sympatią nie ma nic wspólnego, a z podobieństwem) zabicie czyjegoś wyobrażenia ma zabić tę osobę i usunąć wszystkie jej przejawy w świecie, więc spalenie i utopienie kukły bogini zimy ma przegonić śniegi i przyspieszyć nadejście wiosny. Co w sumie wychodzi na dobre, bo wiosna i tak jest najszczęśliwszym okresem nawet dla niej.


Sources: 1, 2

The custom of drowning Marzanna is practiced to this day in Poland in some rural areas and by children in elementary schools in big cities. People who participate in the procession often wear folkish clothing items like shawls or flower wreaths on their heads. The Church tried to remove this custom in Medieval times - when it didn't work they tried to tell people this should be Judas, not Marzanna, but it didn't work as well. It's a very deeply rooted folk tradition, although it's not connected to pagan beliefs anymore (most people don't know who Marzanna is, the effigy is seen by most as an obscure personification of winter) and became a fun game, so instead of adults who carried the effigy in the old times, now it's done by the children. I didn't catch any procession this year, but year ago I've encountered elementary school kids with Marzanna; this year I've seen only a small group of young girls with colourful flower crowns. Maybe they already have drowned their doll, who knows...



So what look can match a traditional feast better than a folk inspired outfit? >D I didn't have any specific regional dress in mind, but inspirations are clearly visible and the whole silhouette, with the short skirt showing legs, is undoubtely Central European. Such skirts belong to folklore of Poland, Czech Republic, Hungary...
My skirt is most eye-catching - it's a modernised Austrian folk skirt, although when it comes to Poland, a Lowicz region dress with its striking vertical stripes and colourful flowers embroidered on a black background on the hemline can look slightly similar. Wide sleeves, laced mid-calf black booties, several strands of big-beaded necklaces and hair tied into one long braid are typical for all Polish folk costumes (what you also can see linked in previous sentence). Coins aren't used here for traditional jewellery, but they are widespread among southern Slavic costumes, especially Bulgarian. Flower crown is a typical headdress for unmarried Slavic maidens since pre-Christian times, and the long ribbons cascading down from it are a part of a Polish Cracow region costume and Lublin region costumeLunula pendant - an exclusively pagan detail, not worn later. This type of amulets is often found in early medieval Slavic female graves, but it's not exclusive to Slavic cultures, as it's found also among graves of Norse and Roman women.

Tak też jaki strój lepiej pasuje na ludowe święta, niż inspirowany folkiem? >D Nie trzymałam się żadnego konkretnego stroju, ale inspiracje są wyraźne, a cała sylwetka, z tą krótką spódnicą odsłaniającą nogi - bezsprzecznie środkowoeuropejska. Takie spódnice należą do folkloru Polski, Czech, Węgier...
Najbardziej rzuca się w oczy spódnica - to uwspółcześniony austriacki folk, choć na polskim gruncie lekko zbieżna byłaby kiecka łowicka, z jej charakterystycznymi pionowymi pasami i haftowanymi kolorowymi kwiatami na czarnym tle u rąbka. Szerokie rękawy, sznurowane czarne botki do połowy łydki, sznury korali i długi warkocz przerzucony przez ramię to ogólnopolski standard stroju ludowego. Monet co prawda nie używa się tu do tradycyjnej biżuterii, ale za to nagminnie używają ich południowi Słowianie, zwłaszcza Bułgarki. Wieniec z kwiatów to typowe przybranie głowy słowiańskich panien od czasów przedchrześcijańskich, a spływające z niego w dół wstążki to element stroju krakowskiego, a także lubelskiego. Lunula na szyi - ozdoba bezpośrednio pogańska, nie mająca dalszej kontynuacji. Ten typ amuletów jest często znajdowany w słowiańskich grobach kobiecych epoki wczesnego średniowiecza, ale nie jest wyłączny dla tej kultury, gdyż jest spotykany także w grobach kobiet nordyckich i rzymskich.

11 komentarzy:

  1. Czyżbym miała się jako pierwsza odezwać? O matko D:
    Stylizacja bardziej mi się kojarzy z cygańską wróżbitką niż z przaśną słowiańską dziewczyną, nic na to nie poradzę i przepraszam. To chyba przez czerń i jakby taką zadziorność ubioru - te szyfonowe rękawy, welurowa spódnica/sukienka (?) z nierównym rąbkiem, no i milijon biżuterii >D Ja wiem, że dawniej to kobiety obwieszały się wszystkim, co miały, jak tylko była okazja, no ale stereotypowy romantyczny wygląd Cyganki wżera się w mózg i skrzywia percepcję. Ogólnie wszystko intrygujące (przez chwilę mi się zdawało że warkocz z warkoczyków to wyplatany skórzany pasek, czas wymienić okulary), tylko strasznie mi zgrzyta stroik (można to tak nazwać?) na głowie. Jak dla mnie jest jednocześnie zbyt dekadencki i wysmakowany, a za mało bogaty - w sensie ilości kwiecia i innych, skromniejszych ozdóbek, typu większa ilość wstążek. No i ten kwiatek taki jeden i klapnięty. A jeszcze przez tiul kojarzy mi się z kapelusikiem z woalką. Turban by moim zdaniem lepiej pasował, albo jakiś szal. Ale to tylko takie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ejej, ale to nie tak, że ja wymagam albo coś XD Dowiedziałam się, że czyta mnie ktoś poza znajomymi i że są to ludzie z krwi i kości, wystarczyło mi, można spokojnie dalej siedzieć w szafie >D
      Bo i przaśnie nie miało być, chciałam sprawdzić, czy folk da się połączyć z gotykiem i jak to zadziała. Więc bardzo dobrze, że jest zadziornie >D Zresztą pewnie moja bardzo niesłowiańska uroda też potęguje wrażenie małej swojskości. Skądinąd czarne stroje ludowe są powszechne w Hiszpanii, a tony naszyjników to Portugalia. Tak czy owak, to stroje tradycyjne - Cyganie też są kulturą tradycyjną, to i nie dziwota, że pewne zbieżności (typu oczojebność i milijon biżu) występują.
      A-ale jak to jeden kwiatek D: Tu jest ich 6... i jeszcze 3 pod spodem :'D A właśnie turban za diabła by nie pasował, bo burzyłby klimat swojskiego folku XD Ale dobra, mam jeszcze kilka takich kuriozalnych spódnic, wezmę rady do siebie i kolejne okołofolkowe stroje zmajstruję na ich bazie <3

      Usuń
    2. Jak już zaczęłam to nie ma odwrotu, czuję wewnętrzny przymus (z powodu milijona rzeczy, które powinnam robić, a nie robię >D ).
      Ja się na historii ubioru i strojach ludowych nie znam w ogóle, chociaż temat jest ciekawy, zwłaszcza wykorzystany jako inspiracja i przetworzony na coś bardziej współczesnego.
      Jeśli chodzi o kwestię ilości kwiatków czy innych detali, mnie słuchać nie należy, niedowidzę troszkę. Z tym turbanem to wypaliłam na zasadzie skojarzeń Cyganie - Indie - dzika egzotyka. I yayz, będzie więcej okołofolkowych rzeczy!

      Usuń
  2. wow, I learned something today! Loved how you told the story of Marzanna, I had no idea about this tradition and for some reason it gave my motivation that I need now that I'm back from a vacation in Israel. It certainly feels like Spring there, but nothing of the sort here in Berlin - still the grey cold. Hope it will get warmer soon. Love your outfit!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I'm glad I could teach at least one person something new and interesting - and ignite some motivation! I'm a religious studies nerd and I like to smear my interests here and there. And I've always found different cultures fascinating, so I'm hoping I'll spark somebody's interest in mine <3
      Thank you <3

      Usuń
  3. Your outfit is beautiful! The skirt is really striking and definitely echoes folk art!

    What a fascinating tradition!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks a lot <3 The world is full of fascinating traditions underneath this whole homogenous American globalised popculture.

      Usuń
  4. Ten kwiatowy wzór przypadł mi do gustu znacznie bardziej, niż tamten z poprzedniej stylizacji. Pewnie dlatego, że jest mniej "bigosowy" (jak to zwykła mawiać moja znajoma o printach w napaćkane, drobniutkie, ledwie czytelne wzory). Na widok outfitu moje myśli w pierwszej kolejności popędziły w kierunku cygańskich klimatów, a nie ludowych :"D Tak czy inaczej zestaw jest naprawdę udany i jedyne do czego mogę się przyczepić, to kształt nosków butów - hejcę kwadraciaki, uznaję tylko okrągłe i migdałowe :x Natomiast to, co dzieje się na głowie, to po prostu czysta miłość <3
    Cały wpis niezwykle przypadł mi do gustu, od razu przypomniało mi się dzieciństwo i szkolne wycieczki w celu topienia marzanny. Z punktu widzenia dziecka była to świetna zabawa ("A teraz drogie dzieci utopimy Marzannę i będzie wiosna!"). Jakoś nikt nie raczył wejść w szczegóły, dlaczego kukła zasłużyła sobie na tak okrutny los :"D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jakich wy wszyscy Cygan widujecie, ale gdyby wyglądali jak ja, to nawet chciałabym ich widywać >D
      A ja powiem po raz n-ty - jeśli buty są z prawdziwej skóry, mają wiązanie, są w moim rozmiarze i kosztują 20 zł, to kształt noska czy obcasa nie ma dla mnie żadnego znaczenia >D Też nie lubię, ale cóż poradzić. Migdałowych jednak nie lubię bardziej >D
      A u mnie właśnie nikt nigdy nie topił XD Ale z drugiej strony w Łodzi nie ma rzek, ciężko się spodziewać... I serio nikt nie mówił wam, czemu topicie kukłę? Że nauczyciele wiedzieli, jaki ma rodowód, to się nie spodziewam (sama się o tym dowiedziałam kilka lat temu. Dosłownie kilka, na pewno nie więcej niż 5...), ale nie mówili wam ani słowa, że to personifikacja zimy? XD

      Usuń
    2. Chodzi raczej o romantyczne wyobrażenie Cyganek, typowo bajkowo-filmowe, wpojone przez telewizję i ilustracje z książek dla dzieci >D
      U mnie w topienie bawiono się na wsi, gdzie do rzeki było dość blisko (ale z racji tego, że była niewielka, Marzanna szybko zatrzymywała się na płyciźnie i po prostu płonęła). Owszem, mówili że to personifikacja zimy, a mi zawsze było smutno, bo lubiłam śnieg i mróz, który na szybach tworzył przepiękne wzory. Dlaczego zimy należało się "pozbyć" w tak brutalny sposób, podczas gdy inne pory roku nie były w taki sposób traktowane? Przecież to oczywista niesprawiedliwość. Tego właśnie w dzieciństwie nikt mi nie wytłumaczył, a po przeprowadzce do miasta, gdzie zwyczaj ten nie był praktykowany, o Marzannie po prostu zapomniałam :x

      Usuń
  5. I love your folk-inspired goth outfits!

    OdpowiedzUsuń