26 kwietnia 2015

I need to borrow an ingredient to make a cookie pie: BLOOD.

Worst photos on this blog so far, but they go well with the worst edition of Return to the Batcave I've been to (3 times, sure it is a handful of options to choose from). It's a pity, because remembering how much fun I had before, I quitted another mass event early to make it in time here and missed one part of its program, which would probably be very interesting for me. Or at least more interesting than that RTTB. Gigs are gigs, they are never the main thing for me, but if the afterparty is boring...
The text on my tank top says 'Meat and blood!', it's a longer story I don't want to write about, but it's linked to the title of my blog, no matter this word that doesn't exist in Polish, nor any other language, I believe. But you can get bonus points if you know what am I referring to in the title of today's entry >D

Najsłabsze jak do tej pory zdjęcia, ale pięknie pasują do najsłabszego Return to the Batcave, na jakim byłam (3 edycje, faktycznie mam w czym wybierać). Szkoda, bo mając w pamięci jak dobrze wybawiłam się na poprzednich imprezach spod tego znaku, opuściłam dość wcześnie inną imprezę masową i straciłam pewien jej punkt, który mógł okazać się dla mnie bardzo interesujący. A przynajmniej bardziej niż to RTTB. Koncerty koncertami, nigdy nie są dla mnie gwoździem programu, ale żeby after mnie znudził...
Napis, który mam na koszulce - "Mięsa i krwi!" - to dłuższa historia, której opowiadać nie mam zamiaru, jest niemniej związany z adresem bloga (ależ, doskonale wiem, że to, co piszę, nie pomoże wam w zrozumieniu ani jednego, ani drugiego >D). Za to możecie dostać punkty znajomości, jeśli wiecie, z jakiej książki ów napis jest cytatem oraz - przede wszystkim - do czego aluzją jest tytuł dzisiejszego posta >D



Tank top - gift from a former friend
Zebra print mini skirt - remade from a thrifted blouse
Long net shrug - thrift store
Buckle shoes - H&M
Silver and studded belts - thrift store
Tights - two ripped tights
Chain necklace - H&M
Rosary necklace - KappAhl
Rosary with a crow skull and spiked necklace - gifts from friends


I've been recently on a first professional photoshoot in my life, but I haven't seen the results yet. If they won't bring tears and teeth gnashing, then I'll post them. Probably. I would have to ask the photographer for permission, and that would make me confess I run a fashion blog... D:

Byłam niedawno po raz pierwszy w życiu na profesjonalnej sesji zdjęciowej, ale jej efektów jeszcze nie widziałam. Jeśli tylko nie będzie płaczu i zgrzytania zębów, to wrzucę zdjęcia z niej. Chyba. Musiałabym wtedy poprosić fotografa o pozwolenie, co wiązałoby się z przyznaniem do prowadzenia szafiarskiego blogaska... D:

18 kwietnia 2015

Finimini

The title is one of the rare cases when Latin language proves me it can sound utterly ridiculous >D
Do you know what does that mean? 'You're finished', in plural. Imagine a great Roman army rushing against enemies with this warcry... not very menacing, is it? >D That's probably why it was never in use >D

Dzisiejszy tytuł to jeden z tych rzadkich przypadków, gdy łacina udowadnia mi, że ona też potrafi brzmieć źle >D
Co to znaczy? "Jesteście skończeni". Wyobraźcie sobie rzymską armię, która rzuca się na wrogich barbarzyńców z tym okrzykiem bitewnym na ustach... niezbyt przekonująca groźba, prawda? >D Pewnie dlatego go nie używali >D



But why do I even teach you about Latin menace fails? I'll tell you why. These officer-like poses and military hints - yet the rifle is but an umbrella, military-inspired jacket is girly, and a dress and accessories in dolly kei style are an icing on the cake... I don't think any other language would offer me a better cute-menacing word >D And it's the one language I love the most!
I love also this outfit, I had been wearing it for half of the winter and early spring. Thick fabric of my dress, which is a part of a modernised Norwegian children's folk costume called festdrakt, works as a good heat insulator. Although the dress itself is so modern it even has a tag, finding treasures like this may be the favourite part of thrift stores for me; you look at them and know they have interesting history behind them. It's pure joy for me, to find out where does it come from and what is it's name in the language of that country. And when it's origins are explained by legend...~

Ale czemu w ogóle opowiadam wam o nietrafionych łacińskich groźbach? Powiem wam. Te generalskie pozy i militarne aluzje - a tu tylko parasolka udająca sztucer, dziewczęcy militarny żakiecik, oraz sukienusia i dodatki w stylu dolly kei jako wisienka na torcie... Żaden chyba inny język nie mógłby mi zaoferować lepszego groźno-uroczego określenia >D Tym bardziej, że ten właśnie najbardziej kocham!
Strój zresztą też kocham, przechodziłam w nim dobre pół zimy i wczesnej wiosny. Gruby materiał sukienki, która jest elementem uwspółcześnionego norweskiego dziecięcego stroju ludowego, zwanego festdrakt, dobrze izoluje ciepło. Choć sukienka jest tak współczesna, że aż ma metkę, to znajdowanie takich skarbów jest jedną z tych rzeczy, dzięki którym tak kocham lumpeksy; patrzysz na nie i wiesz, że mają za sobą interesującą historię. To dla mnie sama radość wyszukać potem, skąd takie ubranie jest i jaką nosi nazwę w języku swojego kraju. A gdy jego powstanie jest dodatkowo wytłumaczone legendą...~



And what about, so popular these days (though not in Poland, luckily), crying over cultural aproppriation? I believe when someone donates their national costume to a thrift store, they are perfectly aware that it will be picked up in completely different part of the world, thus don't give a damn about some 'aproppriation'. And noone should have the right to tell them their way of thinking is wrong.

Być może powinnam się odnieść do, tak popularnego obecnie (nie w tym kraju wszakże, na szczęście), płaczu o przywłaszczanie sobie kultury. Cóż, uważam, że gdy ktoś oddaje swój strój ludowy do ciuchacza, to jest całkowicie świadom tego, że kupi go ktoś w zupełnie innej części świata, czyli ma serdecznie w nosie jakieś tam "przywłaszczanie". I nikt nie powinien mieć prawa do przekonywania go, że jego sposób myślenia jest błędny.



Festdrakt - thrift store
Military jacket - thrift store (H&M)
Shirt with lace collar - thrift store (Gina Tricot)
Laced ankle boots - thrift store
Rose and pearls headdress - Ciciwork on Taobao
Pearl necklace - Chinese market
Antique gold necklace - part of a thrifted top
Tassel necklace - Egyptian earrings bought on a vending site tied to a string
Big black ring - H&M
Smaller black and bat rings - Lokaah
White ring - Rossmann
Turban - tied with thrifted scarf


Palace of Schaffgotsch family, a nice 19th century German villa. A German architecture in a Polish city, what an example of cultural aproppriation; we Poles and our colonialism, really...~ </irony>

Pałacyk Schaffgotschów, miła dla oka XIX-wieczna niemiecka willa. Niemiecka architektura w polskim mieście, cóż za przywłaszczenie kultury; ten nasz polski kolonializm, naprawdę... </ironia>