28 grudnia 2015

An unusually warm December

Return to Lodz would be incomplete for me without checking out how all this two year long mess in the city center has ended and without photos next to sparkling holiday hashtag writing, saying "I love Lodz". Sadly, I have to admit, the last one is not so obvious for me already as it used to be. The city is wonderful, but people are shitlords. It wasn't so long ago when I've been thinking whole Poland is an intolerance paradise. A longer stay in another city has shown me the reality is different - it's not like this everywhere and it's Lodz, where toxic people live. It only took to come back here to hear for the first time in two years 'What are you' from a random passer-by. I don't hear any comments in Wroclaw... Turns out it's true the only thing which can save this city architecture-wise and people-wise is a good atomic bomb and redoing it into a post-apocalyptic theme park.
Nevermind the green colour. Fandom stuff, you know how it works.

Powrót do Łodzi byłby dla mnie niepełny bez sprawdzenia, jak prezentuje się zakończenie dwuletniego bajzlu w centrum i bez zdjęć przy świątecznym napisie #kochamłódź. Ze smutkiem jednak stwierdzam, że to ostatnie nie jest już dla mnie tak oczywiste jak kiedyś. Parafrazując jedno ze słynnych zdań Piłsudskiego (który skądinąd mnie mierzi): miasto wspaniałe, tylko ludzie kurwy. Jeszcze niedawno temu byłam przekonana, że to cała Polska jako taka jest rajem nietolerancyjności. Dłuższy pobyt w innym mieście pokazał mi, że niekoniecznie jest tak wszędzie i że to Łódź ma tak toksycznych mieszkańców. Wystarczyło mi tylko przyjechać tutaj, by po raz pierwszy od dwóch lat usłyszeć w centrum rzucone za sobą słowa: "Co to jest". We Wrocławiu nie słyszę żadnych komentarzy... Czyli jednak faktycznie jedyną rzeczą, która może uratować to miasto zarówno architektonicznie, jak i pod względem mentalności ludzkiej, jest solidna bomba atomowa i przerobienie na postapokaliptyczny park rozrywki.
Zielony nie pasuje? Nieistotne. Fandomy rządzą się swoimi prawami >D




Ruffly cardigan - thrift store
Velvet blouse - thrift store
Midi beaded tulle dress - thrift store
Overskirt with ruffles - thrifted dress tucked under the corset
Long tulle skirt - thrift store (Vero Moda)
Cobweb corset - bespoke by Corsetry & Romance
Platform boots - thrift store
Beaded belt - thrift store
Afghan necklace - Allegro
Pearl headband - handmade
Green scarf - thrift store
Purse - thrift store
Turban - thrifted scarf and thrifted flower
Brocade coat - Mohito


And here's the result of the two year long mess I've mentioned above - Unicorn Stable (without unicorns). It's not about how this tram and bus stop doesn't match anything in the 50km radius. It's not even about how it looks like stolen straight from some Warsaw or something. It's about how the architect, wanting it to match the late 19th century city center, took inspirations from art nouveau style... Yep. But maybe it's me and my lack of degree in art history causing me to think art nouveau shouldn't have Gothic sharp-pointed arches, but flowy, vine-like lines instead... >D
But putting everything aside - this strange little thing has a bright future. When time will destroy it, it'll look like elvish ruins <3

A oto i rezultat wyżej wspomnianego dwuletniego bajzlu - Stajnia Jednorożców (bez jednorożców). Nie chodzi o to, że ten przystanek nie pasuje do absolutnie niczego w promieniu 50 kilometrów. Nie chodzi nawet o to, że wygląda jak ukradziony prosto z jakiejś Warszawy czy czegoś. Tu chodzi o to, że aby pasował do kamienic dookoła, to inspiracje czerpano rzekomo z architektury secesyjnej... Tak. Ale być może to mój brak wykształcenia w historii sztuki sprawia, że nie wiem, iż art nouveau tak naprawdę powinno mieć ostre gotyckie łuki zamiast giętkich roślinnych linii... >D
Ale odsuwając na bok wszystko - to architektoniczne kuriozum ma jednak przed sobą dobrą przyszłość. Gdy czas je znacznie zniszczy, będzie wyglądało jak elfickie ruiny <3



14 komentarzy:

  1. Stunningly beautiful as always! I think an apocalyptic theme park sounds like a brilliant idea :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I know, right? :D I would love to at least see such park :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jestem szmatogłowa, dziadek w tramwaju się podejrzliwie patrzył na mnie przez całe 15 minut drogi, pewnie badał, czy moje kabelki od słuchawek nie okażą się nagle kabelkami od bomby >D

      Usuń
  3. Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała, że miałam kiedyś notkę zatytułowaną "Wyjątkowo zimny kwiecień" - pogoda nad Łodzią zatoczyła koło>D

    Te komentarze na ulicy były do mnie!XD
    ...ale to taki śmiech przez łzy w moim przypadku (ostatnio ogólnie tak mam, przez co cały czas chodzi za mną wrażenie, że straszny ze mnie sztywniak się zrobił, co chyba było widać w niedzielę niestety^^'''), bowiem już jakiś czas temu doszłam do podobnego, smutnego wniosku - mieszkańcy tego pięknego miasta posiadają specyficzną toksyczność, która swego czasu i mnie zaczęła się niestety udzielać. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko pozazdrościć tobie odporności na ludzkie złe oko i gadzi język (oraz wyrazić nieśmiałą nadzieję, że może i mnie się to kiedyś udzieli, może jeszcze kiedyś znów mi się zachce stroić i może przejdzie mi wkurzająca maniera polegająca na ukrywaniu smutku w głupich żartach i teatralnych gestach).

    W kwestii stylówy znasz moje zdanie, choć było wyrażone niezbyt mądrymi okrzykami typu "oooo!", "łaaaał!", "ale fajne!" i macaniem wszystkiego co można było zmacać na widoku przechodniów^^' A te warkoczyki na tle złotego Ó!♥

    Postspokaliptyczne elfickie ruiny? Podoba mi się ta wizja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A całe to pogodowe koło tak naprawdę zakręca do "Wyjątkowo zimnego maja" >D
      Nie mam odporności na takie rzeczy. Ja zazdroszczę ludziom, którzy twierdzą, że w ogóle nie zwracają uwagi na takie rzeczy i że ich fizycznie nie słyszą - ja słyszę i widzę aż za dużo, stąd chronię się przed tym słuchawkami... no ale we Wrocławiu mijam codziennie podstawówkę i nic, nic! Tak, ta atmosfera przytłacza, zwłaszcza, jak nie ma się znajomych, którzy mogliby wspierać codziennie albo przynajmniej regularnie często.

      Ó jest dla ciebie! XD

      Gdybym umiała rysować architekturę... XDDD

      Usuń
  4. W Łodzi nigdy nie byłam, ale za to we Wrocku i owszem. I zaskoczyło mnie to, że tam ludzie (przynajmniej w większości) nie gapili się ani głupio nie komentowali jakiejkolwiek odmienności - fakt, że to były pobyty 1- i 2-tygodniowe, więc nie wiem, na ile miarodajna, jest moja opinia.
    W Gdańsku, (niby) Mieście Wolności, niestety jest nieciekawie. Mało jest tu osób ze swoim własnym stylem. Ale co się dziwić, jak prawie na każdą inność ludzie reagują zawistnie, niekiedy wręcz agresywnie...? Mimo coraz większego tłoku na ulicach, zwłaszcza w wakacje, cieszę się, że przybywają do nas zagraniczni (zwłaszcza ci ze Skandynawii), bo człowiek może poczuć się normalnie. Jedyne reakcje, jakie są, to pozytywne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrocław mnie wygrał pod względem mentalności mieszkańców i udowodnił ostatecznie, że to z Łodzią jest coś nie tak, gdy około północy szłam wzdłuż ruchliwej ulicy przelotowej w gigantycznym wieńcu z żywego bluszczu na głowie i nikt, kto mnie mijał, nie powiedział ani słowa.
      ...a to przykro jest mi czytać. Bardzo lubię Gdańsk i szalenie chciałabym go ponownie odwiedzić, jeśli nie zamieszkać tam kiedyś na stałe. Myślałam, że wszystkie poniemieckie miasta współdzielą to "światowe" podejście do odmienności, którego doświadczam we Wrocławiu, ale widać nie jest to tak proste, jak by mi się marzyło...

      Usuń
    2. Jej, zapomniałam stylówki skomentować!
      Świetna stylizacja. Szal fajnie kontrastuje z czernią, jednocześnie nie wchodząc jej w paradę.
      I moja kochana zieleń na paznokciach. <3

      Czyli to nie był sen, że Wrocławiu naprawdę żyją tacy ludzie, którzy inność traktują jako coś normalnego.
      Pamiętam, że wryło mi się też w pamięć to, że ludzie mówili z własnej i nieprzymuszonej woli "dzień dobry". U mnie to przeważnie każdy czeka aż ty powiesz pierwsza. :)
      W takim razie zapraszam do Gdańska. :D Takich fajnych ludzi nam tu brakuję.
      Hmm, Gdańsk jest pięknym miastem i dobrym do życia (nawet ze względu na komunikację, nadmorskie powietrze, sąsiedztwo dwóch miast). Ale ci ludzie.. Nie mówię, że tu same buraki mieszkają, jednak... czasami mam takie wrażenie. xD

      Usuń
  5. Urgh, that scarf <3 It's such a pleasure to come back to your blog after a break from reading blogs! I'm glad that the different city has been working out better for you.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I love that type of scarves, but this one is truly my favourite <3 Good to see you again!

      Usuń
  6. ♥ Jak dużo warstw o_o ♥
    Zestaw wygląda na tak ciepły, że chyba nawet bez płaszcza dało się w nim wytrzymać :D Na dodatek jaka mnogość różnych materiałów, jest nawet welurek! Widząc nową fryzurę w poprzedniej notce bardzo się bałam, że to tylko jakiś jednorazowy "wybryk" i warkoczyki pójdą w odstawkę. Cieszę się, że widzę je ponownie (i mam nadzieję, że zostaną z Tobą na bardzo długo ♥)
    Podziwiam to, że nawet w zimie nosisz gorset. Mi raz zdarzyło się ubrać under o tej porze roku. Chłód od fiszbin czułam na całym brzuchu. Nigdy więcej! :c

    To smutne słyszeć, że Łódź nie jest zbyt "gościnnym" miastem dla wielbicieli czerni. Zawsze myślałam, że im większe miasto, tym bardziej ludzie mają w poważaniu to, jak inni się ubierają. Przyznam jednak szczerze, że komentarze w stylu "Co to jest" dość średnio mnie ruszają, odkąd pewien dżentelmen raczył publicznie wygłaszać mi swoje opinie na temat mojego stanu psychicznego. Rzecz jasna sugerując (delikatnie mówiąc) niepoczytalność, bazując na stroju jaki miałam na sobie. Ludzie to takie pocieszne istoty >D Za każdym razem kiedy usłyszysz jakąś docinkę mów sobie w myślach "Bitch, Please! I'm Fabulous!". Mi pomaga >D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dało się wytrzymać bez problemu, poza tym z perspektywy dzisiaj muszę stwierdzić, że niesamowitym fartem trafił mi się wtedy ostatni ciepły dzień... XD
      A z warkoczykami to chyba sobie żartujesz, toć ja pisałam, że to moja wymarzona od kilkunastu lat fryzura i co, miałabym się jej pozbyć po tygodniu? XD Mowy nie ma, czekam aż warkoczyki będę mogła pleść z moich własnych >D
      Czy ty ten gorset założyłaś na gołe ciało? Ja mam pod nim 3 warstwy materiału, w tym dwie całkiem grubaśne (za duży welurek i bawełna z shirringiem po całym obwodzie) i jakiekolwiek odczuwanie fiszbin byłoby w tym wypadku czymś naprawdę kuriozalnym, bo przez tyle warstw nie byłam go nawet w stanie zawiązać i wisi sobie na mnie luźno >D I był jedyną rzeczą, która tyle warstw potrafiła utrzymać w ryzach.

      Suko proszę, jestem bajeczna :V Jak jest to sytuacja 1:1, to właśnie tak odpowiadam na głos >D

      Usuń
  7. You look amazing, always inspiring! I will never understand people who are miserable and just want to share their misery with others! I am glad you live in a better place now!

    OdpowiedzUsuń