7 lipca 2015

Dark summer

Some things happened in my life while I was silent here, yet, sadly, I don't have any photos. I was at a fantasy convention in Poznan, dressed badly and I need to redo the outfit before I can show it. I took part in an academic conference in Cracow, dedicated to demons and supernatural creatures all over the world, where I spoke about Byzantine approach to werewolves in contrast to Western European one. I ended my finals session with slightly less luck than during the winter finals, but well nevertheless. I danced around drunkily in bedsheet toga and a wreath... wait, these photos actually exist, but I won't show them >D Probably. All of the outfits I wore back then will be shown sooner or later, but it's a pity they won't be a souvenir for me that way...

Zadziało się w moim życiu kilka rzeczy w czasie, gdy nic tu nie pisałam, lecz, niestety, nie mam zdjęć dokumentujących te zdarzenia. Byłam na konwencie fantastyki w Poznaniu, źle ubrana, i muszę przerobić ten strój zanim go pokażę i porównam z oryginalną, konwentową wersją. Wzięłam udział w naukowej konferencji w Krakowie, poświęconej demonom i istotom nadprzyrodzonym w kulturach świata, gdzie mówiłam o bizantyjskim podejściu do wilkołaków, mocno innym od tego w reszcie Europy. Zakończyłam sesję, z nieco mniejszym powodzeniem niż tę zimową, lecz tak czy inaczej ładnie. Tańczyłam pijana w todze zrobionej z prześcieradła i wianku... chwila, z tego zdjęcia akurat są, ale nie pokażę >D Prawdopodobnie. Ale, jak to mówią, co się odwlecze to nie uciecze i wszystkie te stylizacje zostaną w końcu zaprezentowane. Szkoda tylko, że nie w pierwotnych warunkach, jako i pamiątka i dla mnie...



I prefer not to heavily alter the photos I post here. Sure, I always do some colour and contrast adjustments, because the photos look nicer that way, with details of the outfits visible way better than straight out of my old and faithful, but not the best of all, camera. But manipulating with them more... no.
This is the downside of fashion blogging, I think - in the battle between succumbing to aesthetical needs and keeping photos as faithful to the outfits as possible, the second option always wins, at least in my case. That's why I was unsure if I should show the results of today's experiment. It started with my Fb profile photo, because I nearly always do some strange PS shit with these, and it turned out nice and very in mood with the picture, so I wanted to make the rest of today's photos look like this. At least I toned down the obviously artificial effect of the original one a bit, because I couldn't just drop like that the idea of showing outfits faithfully. And I try to convince myself this alteration is fully justified in this case, because the outfit is so ordinary that it was better to give the pictures some mood >D
But hey, don't expect me to wear any complicated outfits with many layers, when the skies unleashed a literal hell unto Earth. And I discovered today bare legs don't hurt! - or at least they hurt less than semi-transparent tights, which I find absolutely hideous. Yes, I'm that type of person that wears 60 DEN tights up to 25 degrees of heat. And I envy people who are able to wear fully covering shoes in 30 degrees, because if I could stand it, too, then I would probably wear such here - and thick tights >D

Preferuję nie przerabiać zbyt mocno zdjęć, które tu wstawiam. Jasne, zawsze robię jakieś drobne poprawki kolorów i kontrastu, bo i same zdjęcia, i detale w stylizacjach wyglądają wtedy o nieba lepiej, niż prosto z mojego starego i wiernego, ale nie najlepszego z możliwych, aparatu.
To jest dla mnie ten minus szafiarskiego blogowania (dobre Morze, jak to brzmi) - w bitwie pomiędzy poddaniem się żądzom estetycznym a oddaniem stroju jak najbardziej wiernie, zawsze wygrywa ta druga opcja, przynajmniej w moim przypadku. Temu też nie byłam pewna, czy powinnam pokazać efekty dzisiejszego eksperymentu. Zaczęło się od fejsbuczkowej profilówki, bo z tymi niemal zawsze odwalam jakieś dzikie fotoszopowe maniany - wyszła ładnie, z klimatem i chciałam, żeby reszta fot z dzisiaj wyglądała podobnie. Cóż, przynajmniej trochę złagodziłam ewidentnie sztuczny efekt oryginału, bo nie potrafię ot tak porzucić myśli o wiernym oddaniu stroju. I próbuję przekonać samą siebie, że w tym przypadku przeróbka jest całkowicie uzasadniona, bo stylizacja jest tak banalna, że już lepiej było dać fotesiom trochę klimatu >D
Ale z drugiej strony, nie spodziewajcie się, że będę nosić na sobie supi outfity z wieloma warstwami w momencie, gdy niebiosa spuściły na ziemię dosłowne piekło. I przekonałam się też dziś, że gołe nogi jednak nie bolą! - a przynajmniej bolą mniej niż półprzezroczyste rajstopy, które uważam za coś absolutnie szkaradnego. Tak, jestem tym typem człowieka, który do 25 stopni z uporem maniaka nosi 60 DEN. I zazdroszczę ludziom, którzy przy 30 stopniach są w stanie nosić zakryte buty, bo gdybym i to potrafiła, to kto wie, czy i tu nie wskoczyłabym w takie - i w grube rajstopy >D


Oh, Roman poets. Why were you able to rant in a poem about a tree that nearly fell on you, yet you didn't rant about hot sun? Only about how 'bright suns once shone for you'.

Och rzymscy poeci, dlaczego potrafiliście narzekać w wierszach na drzewo, które niemal na was spadło, a nie narzekaliście na palące słońce? Tylko na to, że "płonęły niegdyś złote tobie słońca".



Summer dress - thrift store
Wide brim hat - market stall
Turkish vest - handmade from a top
Decoration on hat - black and gray roses Taobao hat, thrifted blue flowers and bone bracelet from Lokaah
Rosary with bird skull - gift from a friend
Book necklace - repurposed anthology of Catullus' poetry
Chain with clam bells - anklet swapped with roommate
Snake bracelet - Six
Buckle bracelet - Glitter
Studded, ankh and crosses bracelets - Lokaah
Brooch - Diva, I added random clam bells; also rose like the ones on my hat
Turquoise rings - H&M
Big black and black band rings - Six
Raindrops, circular and small black rings - Lokaah
Snake ring - handmade from Six earring
Wedges - H&M


And don't get me started to rant about Catullus' poetry >D I promise, someday I'll hit you with my love for it, but let's not do it today >D

I nie zmuszajcie mnie do poczynienia ściany tekstu o poezji Katullusa >D Obiecuję, któregoś dnia przywalę wam moją miłością do niej, ale nie róbmy tego dzisiaj >D

11 komentarzy:

  1. Dobrze słyszeć, że występ na konferencji się udał (tak przynajmniej wnioskuję z tonu wypowiedzi).

    Mnie gołe nogi zawsze bolą, czuję się z nimi... no, goła. Dlatego tatuażowe rajtki z bodylajna forever! Najlepiej z dziurą na tyłku.

    A outfit prosty, ale okraszony sporą ilością dodatków - czy naprawdę warto wbijać się w taką pogodę w coś bardziej wymyślnego, skoro tak jest (wy)godnie? Widzę, że przybyło sporo kwiecia. I w zestawie pierścionków, który miał być taki standardowy jest kilka rzeczy, które moim ślepiom nie są jeszcze tak dobrze znane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umarłam i wyłam z rozpaczy pół drogi powrotnej, tak było super >D

      Tatuażowych rajtek też nie znoszę, bogowie D; Poza tym drę takie cienkusze z prędkością światła, nawet bym w nich nie pochodziła XD

      Kwiecie to rezultat tego, że u mnie dodatki przybywają w miarę tego, jak je przypadkiem znajdę albo sobie o nich przypomnę >D Dlatego też w czasie roku akademickiego robię zdjęcia pod koniec tygodnia - niekoniecznie tylko dlatego, że wtedy mam czas, bo miewam i wcześniej - ale dlatego, że dopiero wtedy mój całotygodniowy outfit jest pełny i dopracowany >D

      Usuń
    2. Ue, to moja normalna reakcja po wszelakich spotkaniach z ludźmiXD

      Wiesz, te, które podarły mi się w drodze na sobotniego meeta założyłam wówczas po raz trzeci:x Ale i tak je kocham, profanuję nimi wszelkie letnie stroje<3

      Dobra rada, zapamiętam na przyszłość D:

      Usuń
  2. You look fantastic! In hot weather your accessories really make a simple outfit elegant and beautiful! That conference sounds wonderful!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I always say right kind of accessories is the simplest and most effective way to goth up an outfit in hot weather. There's no need for boiling in PVC and knee-high boots, when you can throw a light dress with some interesting details on yourself and go crazy with gothy jewellery and other things :)

      Usuń
  3. Ten kapelusz jest cudowny *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale muszę cholerę wymienić na taki, jaki w ostatniej swojej notce ma Szczurcia. Skoro jest sztywniejszy, lepiej mi się nada, a temu po przeprasowaniu na dodatek stopiły się nici >D

      Usuń
  4. Kiedy zobaczyłam pierwsze zdjęcia, coś wewnątrz mnie krzyknęło "proszę podać żelazko!" >D Chociaż z tego co widzę, to chyba taki materiał, delikatny i łatwy do wymięcia (a upał nie sprzyja prasowaniu).
    Do takich butów żadne rajty nie będą pasować - jeśli widać palce u stóp, to tylko gołe nogi! Dlatego nigdy nie kupię obuwia w tym stylu, u mnie rajstopy to obowiązkowa część ubioru (głównie ażurowe, półprzezroczystych mam raptem parę sztuk).
    Kurka, mam podobny kapelusz do Twojego, ale w moim rondo bezczelnie opada po bokach, za nic nie chce się trzymać D: Będę chyba musiała jakimś drutem je wzmocnić, ale nie wiem jak się do tego zabrać. Poza tym na spooky wrzuciłam linka do H&Mowego kapelusza ze sztywnym rondem (+ turban, ciekawe co powiesz na temat tego typu itemów w sieciówkach >D).
    Sam zestaw lekki, zwiewny i idealny na upały. Dodam tylko, że podczas totalnego skwaru rzucam słomkowy kapelusz w kąt i wyciągam parasolkę przeciwsłoneczną, trzymającą promienie słońca na dystans od głowy. Kapelusz niestety potrafi się nagrzewać i przy 30 stopniach w cieniu może zrobić się nieprzyjemnie ._.
    Zazdro umiejętności wytrzymania z taką ilością biżu na rękach. Moje kościste palce podczas upałów puchną i mam problemy ze ściągnięcie/założeniem pierścionków, to prawdziwy horror.
    Same zdjęcia wyglądają bardzo dobrze, miła odmiana względem wiecznie mrocznych fotek z miejskich obszarów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NIGDY nie prasuję swoich rzeczy, wychodzę z założenia, że i tak się zaraz pogniotą w czasie normalnego użytkowania, więc po czorta się męczyć.

      Do takich butów pasują - niespodzianka! - nieprzezroczyste jednolicie czarne rajty >D Aż mnie dziwi, że chyba nie mam żadnej takiej stylizacji uwiecznionej, bo dość często tak chodziłam i rok temu, i dwa lata temu...

      Oooj, tutaj rondo też bardzo opada. To, że jakkolwiek stoi jest spowodowane różnymi czarami które nad nim odprawiałam przez lata... i przy okazji go zniszczyłam >D I chyba właśnie to paradoksalnie spowodowało, że się wzmocnił, bo musiałam go zszyć na nowo... niestety, po zdjęciu go po tej sesji zobaczyłam, że rozdupczył się w innym miejscu. Kawalątek, ale nie chce mi się go zszywać; wolę wymienić na nowy i zapoluję w mojej odludnej galerii Do Której Wszyscy Mają Daleko na ten twój kapelusz z Hłamu. I cóż z tego, że w sklepie internetowym się wyprzedał; dzięki temu, że galeria jest daleko, zostają tam czasem itemy, które gdzie indziej już dawno poznikały >D A turban... cóż, ten typ turbana jest popularny, widywałam już w sieciówkach, ale na mnie ten krój wygląda tragicznie >D

      Ja jednak na kosmiczne upały wolę kapelusz. Nieprzyjemnie jest, jak się trzyma w górze rękę z parasolką, a spod pachy cieknie pot ;_; Wolę mieć wolne ręce i móc je przewiewać, machając >D

      Mi jeden pierścionek się zsunął w trakcie robienia zdjęć :'D Ale za duży to on trochę jest.

      A tu też miasto, i to blisko centrum XD Jeśli będę robić w to lato jeszcze jakieś zdjęcia, bądź przy mojej jakiejkolwiek wizycie w Łodzi uda mi się wyskoczyć na foty, to będę je robić właśnie tu. Nigdy mi się nie udawało, bo zawsze ktoś się kręci (wczoraj wyjątkowo zobaczyłam tylko troje ludzi przez dwie godziny! Zazwyczaj troje to przełazi w 15 minut, albo cała grupka...), a to takie ładne miejsce i tak blisko mam.

      Usuń
  5. Ja nie jestem w stanie ubrać grubych rajstop w taką pogodę, przeraża mnie fakt, że ludzie na spooky tego ode mnie wymagają. D: Cóż, najwidoczniej nie umiem poświęcić się dla stajlu... ;)
    Wyglądasz bardzo dobrze, idealnie na taką pogodę. Podziwiam, że dasz radę założyć tyle biżuterii, ja źle się czuję z większą partią żelastwa gdy rośnie temperatura. Zazdroszczę pierścionków. Cudny masz też kapelusz! Bardzo podoba mi się finalny efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze nic, pomyśl o tych lolitach, które dla bezbłędnej stylowy zakładają jeszcze grubaśne peruki >D
      Mi właśnie taka ilość biżuterii robi za "ubranie" XD Bez niczego czuję się łyso, a z wieloma rzeczami mam poczucie, ze przynajmniej choć trochę postarałam się nad strojem.

      Usuń