11 maja 2015

On mah way to a party with Dionysus

One could ask why my way to a party with Dionysus led along a cemetery wall >D One thing is that it stops being so strange when one knows myths about this deity, way transcending the popular image of a joyful young man, drunken with wine. The second is that cemetery was actually an important point of this journey, as the most obvious of all places where ivy can grow.
'hedera iuvenalia cinctus
tempora . . . docte Catulle'
'Learned Catullus . . .
your youthful temples circled with ivy'
Ovid, Amores, 3.9

Można by zapytać, czemu moja droga na imprezę z Dionizosem wiodła wzdłuż cmentarnego muru >D Jedną odpowiedzią jest to, że przestaje to być takie dziwne, gdy zna się mitologię dotyczącą tego bóstwa, daleko wykraczającą poza popularny wizerunek radosnego i odurzonego winem młodzieńca. Drugą zaś jest to, że cmentarz był bardzo istotny dla tej wyprawy jako najoczywistsze miejsce na którym rośnie bluszcz.
"hedera iuvenalia cinctus
tempora [...] docte Catulle"
"mądry Katullu
w bluszczu na młodzieńczej skroni"
Owidiusz, Pieśni miłosne, 3.9



I don't know about other countries, but in Poland there is a superstition that forbids people to take anything from graveyards, because it would bring bad luck. I myself heard about it after I have taken something for the first time - it couldn't make me believe in this superstition or grow some respect for cemeteries, actually. I would lie if I said graveyards are completely neutral ground for me - quite the contrary, I appreciate their beauty and symbolic meaning behind them. But as a person freed from the shackles of catholicism and aware how this religion influences the mindset of people surrounded by it, I don't think it's right to completely separate world of the living and resting place of the dead. Give back to the living what belongs to the living, and to the dead what belongs to the dead - no. Death is integral part of life, and not something different, that just 'happens'. I'm not afraid of the cemeteries, and ivy plucked there is for me the same as plucked anywhere else. Athough my wreath after four days without water had its leaves still so hard I started to suspect it's thanks to being fed on pre-war corpses >D
Without the wreath (which had somehow stolen the spotlights in this entry, although it was only a less or more spontaneous element) this outfit is very casual, I worn it both to the uni and while drinking. I was curious if I would manage to create a comfortable, everyday oldschool look, little eye-catching for this kind of style. I think I did >D

Słyszałyście zapewne o przesądzie, by nie zabierać nic z cmentarza, bo przynosi to pecha. Ja usłyszałam po tym, gdy już zdążyłam coś po raz pierwszy zabrać - nie wpłynęło to w pożądany sposób ani na mój stosunek do tegoż przesądu, ani na szacunek do cmentarzy ogólnie. Skłamałabym pisząc, że są dla mnie kompletnie neutralnym terenem - wręcz przeciwnie, bardzo sobie je cenię choćby ze względu estetycznego i symbolicznego. Natomiast jako człowiek wyrwany z okowów katolicyzmu oraz świadomy wpływu, jaki ta religia wywiera na światopogląd ludzi otoczonych nim, nie uważam, że słusznie jest oddzielać świat żywych i miejsce spoczynku zmarłych grubą kreską. Oddać żywym, co żywych, a zmarłym, co zmarłych - nie. Śmierć jest integralną częścią życia, nie osobną rzeczą, która się "zdarza". Nie czuję nabożnego lęku przed cmentarzami, a bluszcz zerwany na nich jest dla mnie dokładnie taki sam jak bluszcz zerwany gdziekolwiek indziej. Choć mój wieniec po czterech dniach bez wody miał nadal tak rozkosznie sprężyste listki, że zaczęłam podejrzewać, że się tak wspaniale wypasł na przedwojennych zwłokach >D
Bez wieńca (który dziwnym trafem zagarnął dla siebie całe światło jupiterów w tej notce, choć był po raz kolejny mniej lub bardziej spontanicznym elementem stylizacji) cały zestaw jest bardzo codzienny, noszony przeze mnie zarówno na uczelnię, jak i do picia. Chciałam sprawdzić, czy da się zrobić wygodny, casualowy oldschool, mało ostentacyjny jak na możliwości tego stylu. Chyba się udało >D



Batwing shirt - thrift store (Atmosphere)
Striped mini skirt - H&M
Buckled shoes - H&M
Ripped jabot - handmade
Fingerless gloves - thrift store
Ankh brooch - earring from New Look
Choker - part of my cat's old harness >D



I came to accept my profile at last. I'm really self-conscious about my nose (among many other things), even more since its shape is not the one I was born with. And although there were quite a few more or less important people in my life, who kept telling me it looks beautiful, I didn't believe them, because since just when do other people's opinions matter for me? Who knows, maybe some of them now tell me anonymously I should change my face?~ What a pity this opinion doesn't matter to me either >D
I'm still far from admitting my nose is beautiful; I still think the best compliment for me is this euphemistic 'interesting face' rather than saying 'pretty'. But I look from the profile like a certain dead Roman with beautiful soul and lovely Internet creation? I'm fucking fabulous.

Zaczęłam w końcu akceptować swój profil. Mój nos - jako jedna spośród wielu innych rzeczy - jest dla mnie źródłem dużych kompleksów, tym większych, że jego kształt nie został mu nadany przez naturę. I choć przez moje życie przewinęło się całkiem sporo mniej lub bardziej istotnych dla mnie osób, które usiłowały przekonać mnie, że jest piękny, to nie wierzyłam im, bo niby od kiedy ja liczę się ze zdaniem innych ludzi? Kto wie, może to niektóre z tamtych osób teraz anonimowo piszą mi, że powinnam zmienić sobie twarz?~ Jaka szkoda, że z tym zdaniem też się nie liczę >D
Nadal jestem daleka od stanowiska, że mój nos jest piękny; nadal myślę, że najodpowiedniejszym dla mnie komplementem jest ta eufemistyczna "interesująca uroda", niż autentyczne pianie z zachwytu. Ale wyglądam z profilu jak pewien martwy Rzymianin o pięknej duszy i przeuroczej internetowej kreacji? Jestem, kurwa, bajeczna.

7 komentarzy:

  1. Zrobiło mi się trochę smutno gdy zdałam sobie sprawę, że znam Dionizosa jedynie jako radosnego i odurzonego winem młodzieńca (nawet chyba nie takiego znowu młodzieńca...). Ale ja się nadal powoli dokształcam.

    Wianek z bluszczu jest bajeczny, szczególnie w połączeniu z rzymskim nosem. Eh, szkoda, że ja nie potrafię zamienić swoich kompleksów w atut. Obawiam się jednak, że aby tak się stało musiałabym - zgodnie z tym co słyszałam od wielu różnych osób - przeistoczyć się w chłopca>D A przynajmniej pod względem fryzury i ubioru. Byłabym wtedy lubiącą chłopców dziewczynką wyglądającą jak chłopiec... Mindfuck kulturowo-seksualny i robienie ludzi w konia na każdym kroku. W sumie brzmi nieźleXD

    Koszula z nietoperzowymi rękawami też jest genialna. Nigdy bym nie pomyślała, że oryginalnie pochodziła z sieciówki, dałabym głowę, że przy tych rękawach majstrowałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest jedna z tych hermetycznych rzeczy znanych klasykom albo religioznawcom XD Nie ma się co smucić jednak, każdy kierunek ma swoją porcję wiedzy tajemnej, nieznanej maluczkim >D Rzekłabym wręcz, że twój to dla mnie w całości czarna magia :M

      Nieźle? To brzmi BARDZO dobrze 8D W sumie sama bym tak chciała, ale waga spaść nie chce, a od niej zależy sporo >D

      Chciałam trochę pomajstrować przy tej koszuli, bo jest olbrzymia... ale już ma dość kuse rękawy; gdybym ją zwęziła w ramionach, zaczęłyby mi sięgać do łokci. A po co mi to, skoro tak jest idealnie >D Tylko paska żadnego nosić się do niej nie da.

      Usuń
    2. W dużej mierze dla mnie niestety również:x

      Kurde, im dłużej o tym myślę tym większy ma to sens... Jak mówiłam zaczyna mi się powoli nudzić jako takie lolicenie, moje kłaki sporo już odrosły i dziś doszłam do wniosku, że mi przeszkadzają, a w dodatku od jakiegoś czasu chodzi za mną biszowy cosplay... Chyba jest więcej argumentów za niż przeciw:x
      Waga? Jesteś szczuplejsza ode mnie. Co zresztą niedługo udowodnię zdjęciami sprzed jakiś trzech miesięcy>D

      Jeśli zmniejszenie koszuli odbyłoby się kosztem rękawów to rzeczywiście lepiej tego nie robić - są fantastyczne. A taka większa koszula i tak bardzo dobrze na Tobie wygląda, nawet bez paska.

      Usuń
  2. You have a beautiful aristocratic vampire face!

    Love the idea of the corpses preserving the ivy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Poprzednim razem wianek, a teraz te rękawy! Zróbżeż w końcu jakiś zestaw, który będę mogła obejrzeć bez jakiejś głębszej rozkminy i zawieszaniem się nad zdjęciami w celu określenia, czy bardziej mi się podoba czy jednak nie >D Spódnica, nogi, buty, no i twarzowe oraz sam wianek i żabot - tak. Ale coś mi nie siedzi w tej koszuli, która zdaje się być jakimś dziwnym nietoperopodobnym tworem. Przez nią wyglądasz troszkę jak... mroczna latająca wiewióra >D Generalnie zestaw rzeczywiście idealny na uczelnię czy inne wyjścia. Czuć nutkę mroku, a przy okazji wygląda na wygodny.
    Czasem wspominasz, że masz dość ciemną karnację, ale na tych zdjęciach wyglądasz tak, jakbyś miała okazję poleżeć troszkę na tym cmentarzu, a nie tylko spacerować w jego okolicy >D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, no wiesz, na Spooky dość często pojawiały się komentarze w stylu "zrób wreszcie jakąś słabą stylówę", to wyszłam naprzeciw potrzebom ludzi >D A teraz się okazuje, że to nie pasuje? No jak to D: >DDD I co jest złego w byciu nietopyrzem w nietoperzowej koszuli? Dla mnie to się zgrywa idealnie, nie wiedzieć czemu >D
      Fotoszop 8'D Fotoszopuję swoje zdjęcia, no bo co, wasze oczy nie zasłużyły na taką sieczkę jaką jest naturalny kolor mojej cery XD

      Usuń
  4. Nie jest słaba, jest casualowa - to ogromna różnica >D A koszula nie jest nietoperzowa! Będę się upierać, że znacznie bardziej kojarzy się z latającymi wiewiórkami, niż nietoperami >D
    Co do fotoszopa, to moim okiem laika nie widzę tego :x Jeśli to nie żart, to gratsy - odwalasz kawał dobrej roboty, bo całość wygląda naturalnie (ale czy ciemniejsza cera to coś złego?) :^

    OdpowiedzUsuń