28 grudnia 2015

An unusually warm December

Return to Lodz would be incomplete for me without checking out how all this two year long mess in the city center has ended and without photos next to sparkling holiday hashtag writing, saying "I love Lodz". Sadly, I have to admit, the last one is not so obvious for me already as it used to be. The city is wonderful, but people are shitlords. It wasn't so long ago when I've been thinking whole Poland is an intolerance paradise. A longer stay in another city has shown me the reality is different - it's not like this everywhere and it's Lodz, where toxic people live. It only took to come back here to hear for the first time in two years 'What are you' from a random passer-by. I don't hear any comments in Wroclaw... Turns out it's true the only thing which can save this city architecture-wise and people-wise is a good atomic bomb and redoing it into a post-apocalyptic theme park.
Nevermind the green colour. Fandom stuff, you know how it works.

Powrót do Łodzi byłby dla mnie niepełny bez sprawdzenia, jak prezentuje się zakończenie dwuletniego bajzlu w centrum i bez zdjęć przy świątecznym napisie #kochamłódź. Ze smutkiem jednak stwierdzam, że to ostatnie nie jest już dla mnie tak oczywiste jak kiedyś. Parafrazując jedno ze słynnych zdań Piłsudskiego (który skądinąd mnie mierzi): miasto wspaniałe, tylko ludzie kurwy. Jeszcze niedawno temu byłam przekonana, że to cała Polska jako taka jest rajem nietolerancyjności. Dłuższy pobyt w innym mieście pokazał mi, że niekoniecznie jest tak wszędzie i że to Łódź ma tak toksycznych mieszkańców. Wystarczyło mi tylko przyjechać tutaj, by po raz pierwszy od dwóch lat usłyszeć w centrum rzucone za sobą słowa: "Co to jest". We Wrocławiu nie słyszę żadnych komentarzy... Czyli jednak faktycznie jedyną rzeczą, która może uratować to miasto zarówno architektonicznie, jak i pod względem mentalności ludzkiej, jest solidna bomba atomowa i przerobienie na postapokaliptyczny park rozrywki.
Zielony nie pasuje? Nieistotne. Fandomy rządzą się swoimi prawami >D




Ruffly cardigan - thrift store
Velvet blouse - thrift store
Midi beaded tulle dress - thrift store
Overskirt with ruffles - thrifted dress tucked under the corset
Long tulle skirt - thrift store (Vero Moda)
Cobweb corset - bespoke by Corsetry & Romance
Platform boots - thrift store
Beaded belt - thrift store
Afghan necklace - Allegro
Pearl headband - handmade
Green scarf - thrift store
Purse - thrift store
Turban - thrifted scarf and thrifted flower
Brocade coat - Mohito


And here's the result of the two year long mess I've mentioned above - Unicorn Stable (without unicorns). It's not about how this tram and bus stop doesn't match anything in the 50km radius. It's not even about how it looks like stolen straight from some Warsaw or something. It's about how the architect, wanting it to match the late 19th century city center, took inspirations from art nouveau style... Yep. But maybe it's me and my lack of degree in art history causing me to think art nouveau shouldn't have Gothic sharp-pointed arches, but flowy, vine-like lines instead... >D
But putting everything aside - this strange little thing has a bright future. When time will destroy it, it'll look like elvish ruins <3

A oto i rezultat wyżej wspomnianego dwuletniego bajzlu - Stajnia Jednorożców (bez jednorożców). Nie chodzi o to, że ten przystanek nie pasuje do absolutnie niczego w promieniu 50 kilometrów. Nie chodzi nawet o to, że wygląda jak ukradziony prosto z jakiejś Warszawy czy czegoś. Tu chodzi o to, że aby pasował do kamienic dookoła, to inspiracje czerpano rzekomo z architektury secesyjnej... Tak. Ale być może to mój brak wykształcenia w historii sztuki sprawia, że nie wiem, iż art nouveau tak naprawdę powinno mieć ostre gotyckie łuki zamiast giętkich roślinnych linii... >D
Ale odsuwając na bok wszystko - to architektoniczne kuriozum ma jednak przed sobą dobrą przyszłość. Gdy czas je znacznie zniszczy, będzie wyglądało jak elfickie ruiny <3



20 grudnia 2015

Ancient shadows

My hair were yelling for haircut since October, but only wintertime made it possible to get rid of unnecessary tentacles, because teachers started to fall ill and I found time for this at last. Technically speaking, my current hairstyle is nothing new here - but it's in fact my dream hairstyle since many years and it's going to stay with me for a long time.
Basis is, like the last time, pixie cut - it's comfortable, looks good and looks good when it's growing back as well. And thin braids - I had them for a short time and I really wanted them back. This time they are just like they were meant to be - three behind each of my ears and reaching where my long hair once reached. Which means they're not from my own hair, but oh. Maybe someday they will be >D

Moje włosy od października wołały o ścięcie, lecz dopiero zima sprawiła, że dostałam trochę czasu, by wreszcie móc zrobić porządek z mackami, bo wykładowcy zaczęli chorować. Technicznie to, co obecnie mam na głowie, nie jest niczym nowym - w praktyce to moja fryzura marzeń od bardzo wielu lat i w tej formie zostanie ze mną na długo.
Bazą jest, jak poprzednio, pixie cut, który nie dość, że jest megawygodny, to jeszcze wygląda na mnie dobrze nawet wtedy, gdy odrasta. A odrasta długo, co też jest dla mnie ważne. Do tego długie warkoczyki - były ze mną przez krótki czas i bardzo chciałam do nich powrócić. Tym razem są takie, jakie miały być od początku - trzy za każdym uchem i sięgające dotąd, dokąd miałam włosy przed pierwszym ścięciem. Co znaczy, że nie są moje własne, no ale trudno. Kiedyś może będą >D




Inspiration for the braids has two sources, both come from my childhood and both are still among my interests. Hairdo of Byzantine empress Theodora (back then 'Byzantium' meant nothing to me, oh what times!), and hairdo of archaic Greek kore sculpture.

Inspiracja na warkoczyki ma dwa źródła, na oba natrafiłam w dzieciństwie i oba nadal należą do moich zainteresowań. Fryzura bizantyjskiej cesarzowej Teodory (wtedy jeszcze słowo "Bizancjum" nic mi nie mówiło, co za czasy), oraz fryzura tzw. kory z archaicznej Grecji. 


Both of these ladies have things behind their ears with the rest of hair held short - Theodora's long bits are strands of pearls, which may be interpreted as simply pictured braids; while kore has three long strands of wavy hair on each side. I remember I found both of them them unbelievably beautiful when I've seen them for the first time and I wanted to look like this when I grow older - as you can see, it was a permanent impact, because after at least 14 years since that time I'm still faithful to my old beauty ideals.

Oba przedstawienia łączą wypuszczone za uszami elementy przy krótko upiętej reszcie włosów - w przypadku Teodory długimi elementami są sznury pereł, które można skojarzyć z prosto przedstawionymi warkoczykami; kora zaś ma falowane pukle włosów, ale ma ich tyle, ile trzeba, czyli trzy po każdej stronie. Pamiętam, że oba wizerunki wydały mi się czymś niewiarygodnie pięknym, gdy je ujrzałam i chciałam się tak nosić, kiedy będę już starsza - jak widać, było to trwałe wrażenie, skoro po co najmniej 14 latach od tamtego czasu nadal jestem wierna moim dawnym ideałom piękna.


And the rest of my looks? Loosely created around ridiculous amounts of gold; I had in mind something between a dragon and an Achaemenid period Persian >D (not to mention being a reptilian queen, but this should be obvious by now). Achaemenid dynasty period is, to put it simply, times of '300' the movie >D Maybe those of you, who watched that movie, remember about the Immortals - elite force of soldiers, but in reality they were also an elite fashion force, because all reliefs show them dressed in elaborate colourful garments, with golden hoop earrings, bracelets and fingernails painted gold >D I like ancient Persia, nothing will beat Egyptians in my heart, but among my ancient faves Persians have a good second or third place (because I don't know what place should I give to Sumerians).

A reszta tej stylizacji? Luźno stworzona wokół nierozsądnych ilości złota; miałam w głowie coś między smokiem a Persem okresu achemenidzkiego >D (że już nie wspomnę o byciu reptiliańską królową, co powinno być już oczywiste). Dynastia Achemenidów to, najprościej mówiąc, czasy "300" >D Być może ktoś, kto oglądał ten film, pamięta o formacji Nieśmiertelnych - elitarnej jednostce wojskowej, ale w rzeczywistości byli przy tym elitarną jednostką modową, gdyż wszystkie reliefy pokazują ich w fikuśnych kolorowych szatach, ze złotymi kolczykami-kołami, bransoletami i paznokciami pomalowanymi na złoto >D Lubię staroperską cywilizację, Egipcjan nikt nie przebije w moim serduszku, ale wśród moich antycznych faworytów Persowie mają solidne drugie albo trzecie miejsce (bo nie wiem, które miejsce mam przyznać Sumerom).

Black-gold dress - Mango
Black-gold shrug - thrift store
Gold leaves hairband - borrowed from roommate
Feathers hairclip - from Taobao hat

14 grudnia 2015

Rats in the walls

I adore looking at outfits of those alternative fashion bloggers who create them with a plan in mind. Who coordinate their clothes and accessories accordingly to a certain key, using both elements very clearly related to their chosen theme and less obvious ones, but still consistently joined with the whole. While admiring imagination of such people, I myself don't do such outfits. It would be a little too challenging to coin a new plot each week, and I'm no writer.
But when I've looked at today's photos I saw there is a certain, unintentional theme. So there is a rat in my hat, which - like all rats of the world do - bit out holes in the clothes earlier. There are bound rat tails in the back. I have bones, a symbol of death - and death from the plague is very closely related to these rodents (and I don't doubt they could bite a person to death and leave only white bones afterwards). Violet nail polish, originally meant only to break the black-white look, when looked at through the prism of an above interpretation, becomes a colour of denatured alcohol, with bones on its label, and being a poison, it can be associated with rat poison. Harness makes no sense, but hey, maybe I'm a rat dominatrix >D

Uwielbiam patrzeć na stylizacje tych alternatywnych ludzi, którzy tworzą je według jakiegoś konkretnego zamysłu. Tych, którzy komponują swoje ubrania i dodatki według pewnego klucza skojarzeniowego, łącząc elementy zarówno wyraźnie nawiązujące do obranej tematyki, jak i nieoczywiste, ale w spójny sposób złączone z całością. Mimo podziwiania wyobraźni takich osób sama takich nie robię. Trochę zbyt wymagające byłoby wymyślanie nowej fabuły co tydzień, a do pisarza mi daleko.
Tym zabawniej jest mi dostrzec po fakcie, że dzisiejsza stylizacja jest podszyta jakimś tam niecelowym, naciąganym zamysłem. I tym sposobem jest szczur w kapeluszu, który zwyczajem wszystkich szczurów z całego świata powygryzał wcześniej dziury w ubraniach. Są pozwiązywane ze sobą szczurze ogonki z tyłu. Są kości, symbol śmierci - a śmierć wyniku dżumy to oczywisty trop związany z tymi gryzoniami (choć nie wątpię, że potrafiłyby zagryźć człowieka na śmierć i oczyścić kosteczki z mięsa do białości). Fioletowy lakier do paznokci, który miał służyć tylko do przełamania monochromatyczności zestawu, powiązany z resztą interpretacji staje się kolorem denaturatu, który nie dość, że ma znak kości na etykiecie, to jego bycie trucizną stoi lingwistycznie blisko trutki - a to znowu zakręca do tematyki szczurów. Uprząż nie ma żadnego sensu w powyższym świetle, ale hej, może jestem szczurzym dominatorem >D



Ripped sweater - thrift store, remade by me
Harness belt - Restyle
Skeleton gloves - Allegro, altered by me
Rat mini hat - H&M
Striped tights - Restyle, with ripped pair on top
Overknee platform boots - thrift store
Mini skirt - thrift store
Cross earring - H&M
Ankh earring - New Look

30 listopada 2015

A passage in time

For a longer time I've been feeling a deep need to make at last a complicated, layered outfit. Preferably without me turning into a Shapeless Black Thing (nothing wrong with becoming one anyway, is there) but instead look dark, yet killer feminine. I'm an astrological Scorpio, and I had my birthday recently; maybe it caused manifesting of this 'dangerous sex appeal of an alpha female', so typical for this sign >D (yeah, I'm joking. Partially, at least >D) I don't believe in horoscopes, but I absolutely love reading descriptions of my sign, they truly are honey for my heart.
And mixing styles. I've been missing it terribly - and there is something exceptionally fun in looking like you've jumped straight out of a postapocalyptical urban fantasy story.

Od naprawdę dłuższego czasu chodziła za mną ochota, by wreszcie zrobić skomplikowaną, wielowarstwową stylizację. Najlepiej taką, która jednocześnie nie zmieniałaby mnie w Bezkształtną Czarną Rzecz (nie żeby było w tym coś niewłaściwego, bynajmniej), a zamiast tego była tyleż mrocznie, co zabójczo kobieca. Jestem zodiakalnym Skorpionem i niedawno obchodziłam urodziny; być może to sprawiło, że typowy dla tego znaku "niebezpieczny seksualny magnetyzm samicy alfa" postanowił się zamanifestować >D (tak, żartuję. Po części przynajmniej >D) Nie wierzę w horoskopy, ale zdecydowanie pławię się w opisach mojego znaku, to istny miód na serce.
Ponadto mieszanie styli. Diabelnie mi tego brakowało - a jest coś wybitnie fajnego w wyglądaniu jakby się właśnie wyskoczyło z postapokaliptycznego urban fantasy.





Lace skirt - thrift store, remade from dress
Ragged skirt - gift from a former friend
Striped mini skirt - H&M
Corset with lace details - Rebel Madness
Short shrug - thrift store, remade by me
Blouse with O-rings - thrift store
Velvet cape - Allegro
Overknee boots - thrift store
Pearl collar - cut out of a thrifted shirt
Earrings - H&M and New Look
Key pendant - Lokaah
Turban - two thrifted scarves
Fingerless loves - thrift store


Since I'm a person with amount of friends so low that I have to go to another city when I want to party-party (it's not THAT bad in reality, but... very close to it >D), I visited Poznan. For a short time in the Medieval ages Poznan was a capital of Poland, but like Wroclaw, it's just another big Polish city with long history of belonging to Germany and it shows. But I don't really like this city; it was my third visit there and I still wouldn't count its achitecture into my favourites.
But let me write about something pretty - Basilica of st. Peter and St. Paul, a burial site of Piast royal dynasty, with first kings of Poland buried there. It's an oldest cathedral in Poland - at least in theory, because it have been completely rebuilt many times, and its Gothic revival look, that you can see below, is only 60 years old. Why didn't they get rid of ugly baroque chapels when restoring, now this is a question without answer... Behind the cathedral I've found something very relevant to my interests - remains of Prussian fortifications from the 1st half of 19th century <3 I had no idea they were Prussian when I was taking the photos, yet I still was overly excited, because old city walls are my official fetish - and learning they are Prussian only makes the whole thing better~ (I need to climb them :x Yes, it's illegal, but still.)

Ponieważ jestem człowiekiem o tak znikomej ilości znajomych, że gdy mam ochotę na imprezę, muszę jechać do innego miasta (tak serio nie jest AŻ tak źle, ale... bardzo blisko >D), toteż zdarzyło mi się odwiedzić Poznań. To moja trzecia wizyta w tym mieście i nadal za nim nie przepadam, nie podoba mi się ani jego architektura, ani rozplanowanie (ani Stary Browar, ponieważ powody [siema, Flo >D]).
Ale niechże się skupię na czymś ładnym - Bazylice św. Piotra i Pawła, miejsce spoczynku Piastów licząc od Mieszka I. To najstarsza katedra na ziemiach polskich - a przynajmniej w teorii, gdyż wielokrotnie była całkowicie przebudowywana, a jej obecny neogotycki wygląd liczy sobie zaledwie 60 lat. Dlaczego przy okazji odbudowy nie pozbyto się szkaradnych barokowych przybudówek od dupy strony, oto jest pytanie bez odpowiedzi... Od dupy strony znalazłam jednak coś dla mnie ciekawszego niż wianuszek barokowych kaplic - resztki pruskich fortyfikacji z pierwszej połowy XIX wieku <3 Nie wiedziałam w trakcie robienia im zdjęć, że są pruskie, a i tak się potężnie zajarałam, bo dawne mury miejskie to mój oficjalny fetysz - a że po fakcie się dowiedziałam, że pruskie, to tylko lepiej~ (potrzebuję po nich połazić :x Tak, to nielegalne, ale nadal.)



22 listopada 2015

1000 years old space serpent

Here's the plot: I've put an effort to do my face and hair for a mini Batcave party only to decide I don't feel like going anywhere. Wasting a good look would be a shame, though, so I've spent the rest of the evening on taking selfies and exchanging trashy music with a tumblr friend >D 10/10 party, why >D
So nothing special today, only my obvious and undeniable narcissism. But I like the way I did my make-up here and these photos are also for a future reference how I can and should do it. I took more account of strange shape of my eyes and slightly modified my typical make-up to suit it better. Although the final effect is way too heavy (and time-consuming...) to wear it daily, maybe someday I will buy a browns or greys palette and adopt it as my everyday look. Well, if only I'll manage to learn how to do it in 10 minutes, not half an hour >D

Fabuła jest taka: po odstawieniu się jak nieboskie stworzenie na mini potupaję batcave'ową stwierdziłam, że nie mam najmniejszej ochoty wychodzić z domu. Szkoda mi było jednak wysiłku jaki włożyłam w wyfoczenie się, więc spędziłam resztę wieczoru na strzelaniu sobie samojebek, przetykając to wymienianiem się złą muzyką ze znajomą z tumbulele (siema Ifrija >D). Impreza 10/10 >D
Także dzisiaj nic specjalnego poza moim ewidentnym i niezaprzeczalnym narcyzmem. Podoba mi się jednak ten typ tapety na mnie i zrobiłam te zdjęcia także dla makijażowej refki na przyszłość. Wzięłam tutaj bardziej pod uwagę specyficzny kształt moich oczu i zmodyfikowałam lekko mój zwyczajowy styl makijażu, by lepiej mu odpowiadał. Choć efekt jest zdecydowanie za mocny (i zbyt czasochłony...) na co dzień, to może kiedyś uzbroję się w paletę brązów albo szarości i stanie się on moim codziennym. O ile tylko nauczę się go robić w 10 minut zamiast pół godziny >D


11 listopada 2015

10 ungoth confessions

10 ungoth things? More like my whole life >D I knew it would end like this when I considered doing this tag. I've made a list of more than 30 things and leaving 20 of them out was hard... >D But I'll cheat a bit.

10 niegotyckich rzeczy? Bardziej całe moje życie >D Wiedziałam, że tak się to skończy, gdy przysiadłam do tego taga. Miałam ja wam listę ponad 30 punktów i odsianie 20 było trudne... >D Ale będę trochę oszukiwać.



1. The only gothic literature I have on my shelf are Poe's and Lovecraft's stories, and a study about gothicisms. It's not my kind of thing. I've read 'Dracula' as a child and I think it was the very first book I left unfinished. It was so sickeningly weak for me that for many years I believed I've read some spin-off under the same title, because I couldn't believe people actually find something to love in this book.

2. There is also a funny thing about Lovecraft, because as much as I love his prose, I start to suspect it's more of a guilty pleasure for me. It's badly written, and calling him 'a master of horror' is just ridiculous, because who can even find his works scary, three year old children? Unless we count this unnecessary pompousness of the words he uses, now this can be truly horrific.
-----------------------------------------------------
1. Jedyną gotycką literaturą, jaką mam na półce, są opowiadania Poego i Lovecrafta oraz opracowanie naukowe "Wokół gotycyzmów". To nie moje klimaty. Czytałam jako dzieciak "Draculę", i to była chyba pierwsza książka, którą rzuciłam w połowie. Mniejszej połowie. Była dla mnie tak żenująco słaba, że przez wiele lat sądziłam, że czytałam jakiś spin-off pod tym samym tytułem, bo nie mogłam uwierzyć w to, że ludzie znajdują w niej coś do uwielbiania.

2. Z Lovecraftem też jest śmieszna sprawa, bo choć faktycznie uwielbiam jego prozę, to jestem coraz bardziej pewna, że działa to na zasadzie grzesznej przyjemności. Koleś ma słaby warsztat pisarski, a nazywanie go "mistrzem grozy" mnie bawi, bo kogo jego dzieła mogą przerażać, trzylatków? No chyba, że ta nadmierna pretensjonalność jego słów jest tym, co śmieszy, tumani, przestrasza.


3. Siouxsie's eyebrows are a joke, I don't like Burton's movies and I found 'The Crow' really corny. Also, I've never watched 'The Addams' Family".

4. I don't get excited over Halloween. Not only I don't like this holiday in itself, I shrug my shoulders also over its aesthetics.
It's easy to conclude from this that my room decor is also far away from gothic. In fact, I would quickly go crazy among only black-grey-purple furniture and items. Although it's a deeper thing, since I don't decorate my living spaces accordingly to my aestetic tastes at all, and I'm able to live surrounded by whatever things without having my inner comfort disturbed.
-----------------------------------------------------
3. Brwi Siouxsie to jakiś żart, nie lubię filmów Burtona, a "Kruk" był dla mnie kiczowaty. Nigdy nie widziałam też "Rodziny Addamsów".

4. Nie ekscytuję się Halloween. Nie dość, że w ogóle nie uznaję tego święta, to jeszcze i ta cała otoczka estetyczna przepływa koło mnie w ogóle nie ruszając.
Łatwo z tego wysunąć wniosek i taki, że wystrój mojego pokoju leży daleko od gotyku. Szczerze mówiąc, szybko zwariowałabym wśród samych czarno-szaro-purpurowych mebli i itemków. Choć to sięga dalej, ja w ogóle nie dostosowuję moich przestrzeni życiowych do moich preferencji estetycznych i jestem w stanie mieszkać w dowolnym otoczeniu bez uszczerbku na komforcie psychicznym.


5. I REALLY can't stand vampires. They are basically nothing else but mosquitoes for me. Parasites with personalities equally irritating as buzzing of mosquito wings, and, like them, they deserve only a slap. There is one vampire character I like, but only because the vampirism was his marginal treat and didn't influence his behaviour: Regis from 'The Witcher' saga, if these book series were translated into your language.

6. I find satanism and magical systems (especially wicca) especially laughable. I know some of my followers practice either of these, so I won't elaborate, but just like I don't go to your blogs and not write shit in the comment section, I won't accept any defending shitposting here. I'm not a Christian, just a proud rationalist with a wide knowledge about anthropology and religions.
-----------------------------------------------------
5. SZCZERZE nienawidzę wampirów. Są dla mnie zasadniczo niczym innym jak komarami. To pasożyty wyposażone w osobowości równie irytujące co brzęczenie komarzych skrzydełek i, jak one, zasługują jedynie na siarczystego plaska. Jest jedna postać wampira, którą polubiłam, ale to dlatego, że wampiryzm był marginalną częścią jego osobowości i żadne z jego zachowań nie były nim podyktowane: Regis z "Wiedźmina".

6. Satanizm i systemy magiczne (zwłaszcza wicca) są dla mnie żenująco śmieszne. Wiem, że mam wśród obserwatorów osoby, które praktykują jedno bądź drugie, dlatego nie będę się nad tym rozwijać, ale tak jak ja nie chodzę po waszych blogach i nie kręcę z was beki w komentarzach, tak i na moim nie życzę sobie prób bronienia tych wierzeń. Nie jestem chrześcijanką, jedynie dumnym racjonalistą z rozległą wiedzą antropologiczną i religioznawczą.


7. My nickname should suggest something - namely that I enjoy sun and warmth. What's more, I tan freakishly easily. Which might not be that bad, since I always found brown-skinned women the most beautiful in the world. Worse thing is, only these with skin brown thanks to their genes.

8. I don't have goth friends and I don't need to. It's the 'normal' types who are the best partners to talk about morbid things like eating people or symbolism of blood anyway.
Another thing we share is bad party music. I absolutely unironically listen to and enjoy worst trash humankind ever created and I'm not even ashamed. Preferred types are 80s disco, 90s eurodance and cheesy Balkan folk-pop >D If you know any cheesy German music, I'll be very thankful for links >D
-----------------------------------------------------
7. Mój pseudonim powinien coś sugerować - to, że bardzo lubię słońce oraz ciepło. Dodatkowo opalam się tak szybko, że to aż śmieszne. Co może nie jest aż tak złe, zważywszy na to, że od zawsze uważałam śniadoskóre kobiety za najpiękniejsze. Gorzej, że jedynie te śniade dzięki genom.

8. Nie mam gotyckich znajomych i nie potrzebuję ich mieć. Co zabawne, to właśnie ci "normalni" są najlepszymi partnerami do rozmów o makabrycznych rzeczach typu jedzenie ludzi albo symbolika krwi. (Ale tak serio: jeśli nie rozmawiałam z tobą o jedzeniu ludzi, to nie jesteś moim prawdziwym znajomym >D)
Łączy nas też zamiłowanie do imprezowej złej muzyki. Zupełnie nieironicznie słucham i świetnie się bawię do najgorszych gówien, jakie stworzyła ludzkość i bardzo mi z tym dobrze. Preferowane to disco z lat 80, eurodance z 90 i bałkańskie disco polo >D Jeśli macie jakichś śmiesznych Niemców, to też chętnie przyjmę sugestie >D


9. I'm not an artsy type. Sure, I'll sit from time to time with a sewing machine, and sometimes I'll even take a pencil and sheet of paper, but don't let anyone convince you I create something. I don't even feel the need to.
And fuck poetry in particular.

10. Thanks to my low threshold of pain I don't and probably never will have such 'necessary' things for goths, like tattoos and piercings. It also excluded self-harm - sure, I have some scars here and there, but these are aftereffects of having acne cats and childhood spent on playing outdoors >D Also masochism doesn't sound appealing for me in a slightest. Sadism, however, is completely another thing...~ >D
-----------------------------------------------------
9. Nie jestem typem artystycznym. Pewnie, czasem zasiądę do maszyny do szycia, czasem nawet wezmę do ręki kartkę i ołówek, ale nie dajcie sobie wmówić, że cokolwiek tworzę. Nie odczuwam nawet takiej potrzeby.
A zwłaszcza pieprzyć poezję.

10. Mój niski próg bólu sprawia, że nie mam i prawdopodobnie nigdy nie będę mieć tak niemal obowiązkowych dla gotów rzeczy jak tatuaże i kolczyki. Wykluczył także samookaleczanie się - blizny co prawda mam tu i ówdzie, ale to pozostałości po trądziku kotach i dzieciństwie spędzanym na podwórku >D Również masochizm nie brzmi dla mnie ani trochę pociągająco. Sadyzm to jednak zupełnie inna sprawa...~ >D


Velvet overdress - bought secondhand from a friend
Golden shawl - thrift store
Striped shirt - thrift store
Chiffon maxi skirt - thrift store
Ripped jabot - handmade
Tricorn hat - Surface Spell on Taobao
Bat brooch - found
Multichain necklace - Stradivarius
Chain with crosses - Diva
Black band ring - Six
Big black ring - H&M
Bat and smaller black rings - Lokaah
Brooch with chains - Diva