29 listopada 2014

Return to the Bat-Gay

Hah! I bet you lately look at me through the lens of my most recent, toned down outfits and long break from posting anything, so you've forgotten which gothic style Ra loves the most. However, to be honest, the profile photo on the right was to remind you constantly what my true colours are...~ And the colours are these of gothic oldschool. Heavy oldschool mixed with deathrock. Teased hair, tons of ripped tights, non-matching garments, heavy make-up and more chains than a neck can carry - all with a splash of cheesy zombie horror look. So if you're a person who followed this blog recently hoping to look at elegant gothic outfits, then the photos below will surely surprise you very much. But that's who I really am and I can't be sorry for this >D

Ha! Mogłabym się założyć, że od dłuższego patrzycie na mnie przez pryzmat moich ostatnich stonowanych stylizacji i wcześniejszej długiej przerwy w postowaniu czegokolwiek i pozapominałyście, jaką to stylistykę gotycką Ra lubi najbardziej. Choć, między Morzem a prawdą, zdjęcie profilowe widoczne po prawej stronie miało na celu wam nieustannie sugerować, co tak naprawdę we mnie siedzi i co może się kiedyś jeszcze zamanifestować...~ A siedzi we mnie mały żelkowy nietoperz, który kocha gotycki oldschool. Ciężki oldschool zmieszany z deathrockiem. Natapirowane włosy, podarte rajstopy w ilościach hurtowych, niepasujące do siebie elementy, wyzywający makijaż i więcej żelastwa niż szyja może unieść - a to wszystko sowicie podlane kiczem jak ze złego zombie horroru. Tak też jeśli jesteś osobą, która zaobserwowała tego bloga niedawno, z nadzieją popatrzenia na elegancki gotyk, to poniższe zdjęcia mogą cię bardzo zdziwić. Ale to jest właśnie to, kim jestem i nie jest mi przykro z tego powodu >D


Ripped top - thrift store, altered by me
Cruched velvet mini skirt - thrift store (Atmosphere)
Corset with lace - Rebel Madness
Fishnet sleeves - made from thrifted tights
Laced boots - Wojas
Tights - three pairs, striped from H&M, fishnet thrifted
Choker - chain belt
Black pearls necklace - Chinese market
Chain with clam bells - ankle bracelet swapped with roommate
Big chain necklace - H&M
Key necklace - Lokaah
Ankh necklace - souvenir from the seaside
Bracelets - Lokaah
Band rings - gift from a friend, Diva
Big black and geometric rings - H&M
Smaller black and blue rings - Lokaah

It's a party outfit of course. Yes, it happened at last and I went on my first music festival on 28th of November. Return to the Batcave, that's what it's name is and it's a two days long event organised in Wroclaw, where play bands which have in common a certain oldschool and horror sound, while their genres are quite different from each other. I've been eyeing this event for some years, but been always discouraged by the necessity of going to another city - now I live here, so I decided to take the chance and experience how does it feel when batcave plays loudly for several hours and people around look like taken straight from the 80s. I wasn't disappointed.
I went there without knowing any of the bands, I've just heard their names at some point of life. My favourite during yesterday evening was The Mescaline Babies - an excellent, energetic deathrock; I danced so hard during their gig that lacquer completely fell off from my black pearls and they're not black anymore (instead, my cleavage was). I greatly enjoyed also the gig of the gothabilly-horrorpunk The Last Days of Jesus and was positively surprised by Joanna Makabresku, the only one band I knew before and knew I don't like their music. Maybe it was the magic of a live gig, but I had a really good time. I found Popoi Sdioh to be the weakest part of the festival - maybe the rest of the songs they played were better than the first, but I hadn't give myself a chance to check it. The Spiritual Bat had a bad timing, I liked their music, but it was way too... well, spiritual and atmospheric to be played on the end, where half of the people were tired and sleepy.
In a few hours, still today, I'll be heading off to the second day of the festival. In different clothes, because the opportunities to dress in batcave clothes happen way too rarely in my life so I have to exploit this chance to the maximum.

Rzecz jasna to stylizacja imprezowa. Tak - wreszcie się to stało i 28 listopada poszłam na pierwszy festiwal muzyczny w życiu. Return to the Batcave, tak brzmi jego nazwa i jest dwudniową imprezą organizowaną we Wrocławiu, w czasie której dają koncerty zespoły, które łączy ten nieuchwytny klimat oldschoolu i horroru, a rozpiętość gatunkowa grup jest całkiem spora. Od paru lat właściwie miałam oko na tę imprezę, lecz zawsze zniechęcała mnie konieczność jechania do innego miasta - teraz mam ją na miejscu, więc postanowiłam skorzystać z tej okazji i poczuć, jak to jest, gdy przez kilka godzin huczy batcave nie ze słabych głośników, a ludzie dookoła wyglądają jak przeniesieni żywcem z lat 80. Nie zawiodłam się.
Poszłam na festiwal bez znajomości muzyki żadnego z zespołów, chociaż słyszałam ich nazwy. Moim osobistym hitem wczorajszego wieczoru stało się The Mescaline Babies - świetny, energiczny deathrock, który porwał mnie do tak dzikich pląsów, że z moich czarnych perełek całkowicie odlazła emalia i czarne już nie są (za to mój dekolt był). Tak, powyższe zdjęcia były zrobione tuż przed ich koncertem >D Świetnie wybawiłam się też na gothabilly-horrorpunkowym The Last Days of Jesus. Pozytywnie zaskoczyła mnie Joanna Makabresku, która była jedynym zespołem, który słyszałam wcześniej i nie przypadli mi do gustu - nie wiem, czy to nie sprawka tej magii występu na żywo, ale podobało mi się. Słabym punktem było dla mnie Popoi Sdioh, z którego się zmyłam, więc nie wiem, może kolejne kawałki był lepsze niż pierwszy - i The Spiritual Bat, którego muzyka sama w sobie bardzo przypadła mi do gustu, ale była zbyt... hm, uduchowiona i nastrojowa jak na zespół grający na samym końcu, gdy połowa gości jest na granicy spania.
Za kilka godzin, jeszcze dzisiaj, będę zmykać na drugi dzień festiwalu. W innych fatałaszkach, bo gdy tak rzadko ma się okazję do wskoczenia w tak kochany batcave, trzeba maksymalnie korzystać z otrzymanej raz okazji.

15 komentarzy:

  1. Przeczuwałam taką notkę. :3 Twój klucz jest świetny!
    Zazdroszczę imprezy, ja jestem bardzo niewyjazdowa. c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohoho, co za intuicja >D Ja też jestem niewyjazdowa, chodzę tylko na imprezy, które odbywają się w tym samym mieście, w którym mieszkam.

      Usuń
  2. Jak wiadomo osobiście preferuję (nosić i oglądać>D) stonowane stylizacje. Mam jednak w takim razie mały problem, gdyż żadnego z Twoich poprzednio zaprezentowanych strojów nie nazwałabym "stonowanym", a mimo to wszystkie okropnie przypadły mi do gustu. Wprowadzasz ludzi w stan schizofrenii poglądów, ładnie to tak?>D

    Natomiast po przeczytaniu bieżącej notki mam wrażenie, jakbym należała do owych osób, które obserwują bloga od niedawna (na dobrą sprawę pewnie można to tak ująć). I nie chodzi o to, że dziwi mnie oldschoolowa wersja Ra, przejrzałam Twojego bloga zbyt dokładnie by być czymkolwiek zdziwiona. Rzecz raczej w tym, że czuję się zbyt nieobeznana z tematem by móc cokolwiek tutaj skomentować, bo każde moje słowo zabrzmi jak bełkot nieogarniętego n00ba. I muszę przyznać, że źle mi z tym. Sam fakt, że wyrwany z kontekstu tytuł festiwalu skojarzyłby mi się jedynie z Batmanem świadczy o mnie jako o wyjątkowo żałosnej osóbce.

    Na zdjęciu grupowym wyglądasz jak Kora za czasów świetności (na bardziej klimatyczne porównanie, które miałoby więcej wspólnego z "Return to the Batcave" niestety jestem za cienka>D).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli - nie pierwszy raz to już widać - mamy odmienne poglądy na temat tego, jak wygląda stonowany strój XD Pewnie moje sesyjne (taaak, z TEJ sesji, nie żadnej zdjęciowej...) będą wreszcie się wpasowywały w twoje pojęcie stonowania, podczas gdy dla mnie będą głównie nudne XD Co też jest ciekawe, bo twoje stroje w moich oczach nie wyglądają nudno.

      Oj Silme, Silme - żałosnymi osóbkami mogą być ci, którzy twierdzą, że słuchają gotyku, a nie wiedzą, czym jest batcave. A zaręczam, tacy też są - a znaczy to tylko i aż tyle, że nic nie mówi im termin określający początek i podstawę subkultury do której ponoć należą. Nie jesteś gotką, więc jak można mieć do ciebie pretensje o brak obeznania z hermetycznym określeniami? :D Jak ty powiesz pierwszej lepszej osobie "sailor fuku" albo "OTT sweet lolita", to też wytrzeszczą na ciebie oczy >D

      Zresztą, jak wiemy, Batman jest naszą ulubioną księżniczką Disneya, więc im głupsze skojarzenia, tym lepiej XD Tym bardziej, że nietoperze są tu BARDZO ważnym elementem, choć nie mam żadnego na sobie XD

      Usuń
  3. You look lovely! Your outfits are wonderful, no matter what style you wear! You are very good at putting things together!

    I would love to go to an 80s Goth night, I suppose I club I go to that is on every few months or so is similar, most of the good music is 80s!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you! Aw, I'm envious, I'd love to have a goth club somewhere neraby or at least regular 80s gothic parties, but there's no such thing...

      Usuń
  4. "I danced so hard during their gig that lacquer completely fell off from my black pearls..." Ha ha! Now THAT is a good time! :D

    I love your outfits, whether elegant or oldschool. You have a real eye for style.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yep, good to a point of being scary XD But then again, deathrock SHOULD be scary >D But now I need to buy pearls once again XD
      Thank you very much, putting this outfit together felt really refreshing for me.

      Usuń
  5. Wyglądam jak dziwka na dragach, zajebiście <3

    Najlepsze dupy na imprezie i tyle. Dawno nie widziałam takiego stężenia ładnych ludzi w jednym miejscu.

    Drugs are good for you!

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że nie tylko ja odliczałam dni do notki z jakąś hardą stylizacją >D
    Nie dość że mroczny nietoper, to jeszcze na dodatek opleciony pajęczymi sieciami - mrok razy milion :D
    Taaaak, takiej Ra nie da się podrobić w żaden sposób. Próbować nawet nie będę >D
    Kocham ten tapir, ten drapieżny makijaż, te masy podartości - zupełnie, jakbyś dzikim pędem wskoczyła w cierniste krzewy, które podarły Twoje ubranie, a potem w kilka gigantycznych pajęczyn, którymi się oplotłaś (zapewne podczas jakichś szaleńczych pląsów >D). Czarne perełki już tak mają, że im lepiej się człowiek bawi, tym więcej emalii zostaje na skórze. O dziwo, tutaj buty wyszły zgrabnie (może to kwestia tego, jak się ustawisz?). Kosteczki na palcach sama malowałaś, czy to wspólna radosna twórczość? :>

    W sumie duże zazdro, że się dobrze bawiłaś. Sama omijam wszelkie imprezy szerokim łukiem. Jakoś nigdy nie pociągały mnie miejsca, gdzie tłoczą się ludzie. Nawet, jeśli muzyka jest zacna, a do tego jest na czym oko zawiesić (a tam zapewne było na czym >D). Jakoś już tak mam, że na koncertach nie umiem się wyluzować i odpłynąć z muzyką, tylko zerkam na ludzi dookoła patrząc co robią (a potrafią robić różne dziwne rzeczy, których czasem lepiej nie widzieć, więc lepiej siedzieć w domu i słuchać muzyki na słuchawkach, popijając do tego gorącą herbatkę :'D).

    No i uśmiech, mam nadzieję, że będzie teraz stałym elementem, o który nie będę musiała się dopominać >D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniec, sklepik zamknięty, kolejna za rok! >D (albo wcale, jeśli kolejna edycja już się nie odbędzie...)
      To nie krzewy, to wygrzebywanie się z trumny, spod tych dwóch metrów ziemi i jeszcze odwalanie nagrobka na bok jest takie męczące, rozumiesz... >D Ale to, co zrobiły te perełki, to już szczyt bezczelności >D Są CAŁKOWICIE przezroczyste >D No ale dobra, obijały się o żelastwo dość srogo, miały w sumie prawo. Kostki to własna inwencja, Thilde tylko mnie zapytała, widząc początek rysowania pierwszej, dlaczego rysuję sobie kutasy na palcach XD

      Właśnie między innymi dlatego się wahałam, też bardzo nie lubię tłumów. Ale że miałam towarzystwo, to zaryzykowałam - gdyby nikt ze mną nie szedł, za nic bym się nie zdecydowała. Bo także mam problemy z wyluzowaniem się, ale na to u mnie działa jedno piwo - a potem już inni są schlani i nie patrzą, a ja jestem w transie i brak alkoholu w żyłach nie przeszkadza XD

      Ale... ja uśmiecham się praktycznie cały czas XD Ja to nie ty >D

      Usuń
    2. Rozmawiałam z Woodrafem, będzie więcej batkejwów. Poczuł się zmotywowany jeszcze bardziej, co bardzo mnie ucieszyło. Jedyne co, to data będzie inna, właśnie rozpoczęły się harde rozkminy na jej temat.

      Cóż, początek rysowania dokładnie tak wyglądał, ale były to wyjątkowo zgrabne fallusy :P

      Usuń
  7. I loved this outfit so much!!!! You look fabulous, and yay for triple blogger photo!

    OdpowiedzUsuń