12 października 2014

Tempvs est iocvndvm

Two weeks after my moving and first week of my student life have already passed. I promised to let you know what I'm going to study - I'm on a interdisciplinary studies, which means I myself choose which subjects I want to attend to. I think it's the closest you can get in Poland to Western system of major and minor fields of study - and my major field is classical studies and Mediterranean culture. Learning Latin and Greek was my old dream which I forgot due to its impracticability... After being accidentally reminded about it I decided to give it a try and go to university once again, to learn at last all of the things I've been loving for such a long time. And I do love my new studies, because I have nearly all subjects close to my heart: Latin, Classic and Modern Greek languages, linguistics, history and art of ancient Middle East... <3 Sadly, I don't attend a course of reading hieroglyphs, because it overlaps with my Modern Greek, but I'll try next year, it won't escape from me >D Despite I'm stressed after this quite tight first week, I'm really, really delighted. Expect lots of Latin titles >D

Minęły już dwa tygodnie od mojej przeprowadzki i pierwszy tydzień akademickiej nauki. Wywiązując się z danej obietnicy chwalę się, że jestem na humanistycznych studiach międzyobszarowych, co oznacza, że sama sobie dobieram przedmioty. Jednak muszę mieć też kierunek wiodący i na ten kierunek wiodący wybrałam filologię klasyczną z kulturą śródziemnomorską. Brzmi być może przerażająco i nieżyciowo, jednak filologia klasyczna była od bardzo dawna moim wymarzonym kierunkiem studiów, o którym jednak zapomniałam właśnie z racji "nieżyciowości"... Przypadkowe przypomnienie mi o nim bardzo mnie zabolało, lecz sprawiło też, że postanowiłam zaryzykować i po raz kolejny iść na studia, tym razem takie, które będę kochać. I kocham, bo mam na nich wszystko to, co uwielbiam: łacinę, grekę klasyczną i współczesną, przedmioty językoznawcze, historię i sztukę cywilizacji starożytnego Bliskiego Wschodu... <3 Niestety, nie mam hieroglifów, gdyż paskudnie pokryły mi się z nowogreckim, ale zaatakuję je za rok, nie uciekną mi >D Choć jestem zestresowana po napiętym logistycznie tygodniu, tak jestem też przeszczęśliwa. Spodziewajcie się dużej ilości tytułów po łacinie >D


And it's the outfit I've been wearing during last week. I think it's unnecessary and a bit wrong to dress crazily when you start classes in a new place - I felt like it would be better to just slightly accent my unusual style. Since you don't pay for studies in Poland, you are not valuable and if one of the professors won't like the way you dress, he will do anything to prove you don't belong here and get you expelled. So the time for more extravagant outfits will come later, when the professors will already know my looks aren't the only and main thing I have to offer. It's better to do it this way, than later fight with possible prejudices. I wore a vintage dress made of real cotton velvet (it collects lint like it was being paid for this), simple black tights, laced ankle boots and several rings to give the outfit an edge. What I couldn't deny myself was heavy eye make-up - I would like to be able to make it more modest, or rather to be able to look good in such. As for now, it's the only style that suits me.

A to stylówka, którą nosiłam w minionym tygodniu. Uważam, że nie warto nadmiernie szaleć ze swoim wyglądem w pierwszym tygodniu nauki w nowym miejscu - wolałam dość delikatnie zaznaczyć swój odmienny styl ubioru, a do bardziej ekstrawaganckich stylizacji przejdę wtedy, gdy wykładowcy będą już wiedzieć, że interesujący wygląd to nie mój jedyny i nie główny kapitał. Łatwiej jest przekonać do siebie ludzi w tę stronę, niż potem walczyć z możliwymi uprzedzeniami. Tak też założyłam vintage sukienkę z prawdziwego bawełnianego aksamitu (zbiera kłaczki jakby jej za to płacili), jednolite rajstopy i sznurowane botki, do tego kilka pierścionków dla dodania pazura. Tym, czego nie potrafiłam sobie odmówić, jest mocny makijaż oczu - chciałabym umieć robić słabszy, a raczej chciałabym umieć wyglądać w takim dobrze. Póki co ten jest jedynym, który mi służy.






Velvet mini dress - thrift store, shortened
Felt boater hat - H&M
Laced ankle boots - thrift store
Choker - old chain belt 
Green necklace - tourist stall in Venice
Black ring - H&M
Bat, cross and snake rings - Lokaah
Band rings - Diva and gift from a friend


I'm not sure whether I should put photos of Wroclaw here... I decided to show photos of Lodz to convince my readers it's not as ugly and grey as it's thought to be - why should I do the same thing with city well known for its beauty? But it's a late hour right now, I'll put this moral dilemma aside for now - I had to have photos from this place. From a very sentimental reason. When I saw these unraked leaves, these crooked pavers, these monumental poplars in front of red brick wall which can be seen on the first outfit photo, it reminded me of Lodz. More specifically, of the place from my childhood times, which changed greatly and which had looked just like I've written. And the rest of the photos just went... I'm crazy about red vines anyway. This building looks like a dark mansion taken straight from a 19th century gothic novel, you can easily imagine Dracula/werewolves/mad scientist-necromancer living inside... but it's just a museum of art >D

Nie wiem, czy powinnam wstawiać zdjęcia Wrocławia... Zdecydowałam się dawać zdjęcia Łodzi by przekonać czytelników, że nie jest tak brzydka i szara jak zwykło się mówić - czemu mam to robić w przypadku miasta, o którym powszechnie wiadomo, że jest piękne? Ale jest późna godzina, odłożę tedy ten dylemat moralny na później - tym bardziej, że zdjęcia stąd musiałam mieć. Z bardzo sentymentalnego powodu. Otoczenie, w którym jestem na pierwszym zdjęciu z rzutu stylówowego, z tymi nieuprzątniętymi liśćmi topoli, z tymi krzywymi płytami chodnikowymi, z tymi potężnymi topolami na tle ceglanego muru skojarzyło mi się... tak. Z Łodzią. A konkretnie z pewnym miejscem, które już bardzo się zmieniło, a które towarzyszyło mi przez większość dzieciństwa i wyglądało dokładnie tak, jak w tym krótkim opisie. A reszta zdjęć sama jakoś poszła... mam zresztą bzika na punkcie jesiennej winorośli. Ten budynek wygląda jak ponure domostwo żywcem wyjęte z XIX-wiecznej gotyckiej powieści, aż widzi się, jak grasuje tam Dracula/wlkołaki/szalony doktor-nekromanta (niepotrzebne skreślić)... a tu o, muzeum sztuki >D


23 komentarze:

  1. such a beautiful campus and lovely outfit. good luck with your studies!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nah, it's not a campus, it's an art museum. The academic buildings though are old and quite pretty, too. Thank you!

      Usuń
  2. You look beautiful! Very much a dark queen. Also very chic, I am sure that no one could mind this style!

    I love the vine wrapped buildings, I would love to live in a place like that! It reminds me of Holly Black and her half run down cities filled with wild and beautiful faeries!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No one told me anything, neither in negative nor in positive sense, so yeah, I think it's pretty acceptable, too.
      I wonder what this building served as earlier, was that just a mansion (but it's huuuge) or maybe a hospital?

      Usuń
  3. Stwierdzenia "rozpoczęcie roku akademickiego" oraz "większa częstotliwość notek na blogu" zdecydowanie się u mnie wykluczają._. No ale ja nie jestem na wymarzonych studiach (podobno są one "życiowe", a mimo to słyszy się, że pracy oczywiście później nie będzie:'D) i nie układam sobie planu po swojemu, wręcz przeciwnie - siedzę na (mało klimatycznej) uczelni od rana do wieczora i po pierwszym pełnym tygodniu zajęć nie wiem jak się nazywam. Na szczęście jest jeden przedmiot, który mnie w 100% fascynuje - toksykologia. Chcę zostać specjalistką od trucizn8D

    Stary budynek porośnięty jesienną winoroślą wygląda cudownie. Jest taki jeden w Łodzi (ale zapewne nie ten sam, o którym pisałaś), na Włókniarzy zdaje się, od strony Parku na Zdrowiu. Mijam go czasem jadąc tramwajem i teraz również pokrywają go dokładnie takie same czerwone listki. Często myślałam o sesji zdjęciowej na jego tle, ale skrzyżowanie, przy którym się znajduje jest tak ruchliwe i okropne, że jak na razie skutecznie mnie odstrasza:q

    Zaś sama architektura muzeum sztuki z Twoich zdjęć bardzo przypomina mi pewien łódzki szpital, w którym swego czasu miałam okazję spędzić kilka ładnych miesięcy. Bardzo lubiłam po nim spacerować bez celu i wyobrażać sobie, że jestem w klimatycznym psychiatryku, w samym centrum akcji równie klimatycznego horroru. Uroczo się później zasypiało>D

    Pisałam to już co najmniej raz, ale napiszę ponownie - uwielbiam tą sukienkę, jest piękna, świetnie w niej wyglądasz, wszystko świetnie do niej pasuje i w ogóle budzi moją paskudną zazdrość, dlatego nic więcej nie dodam, o!>D

    ...a makijażu nie zmieniaj na lżejszy, jest w końcu taką wisienką na torcie w każdej Twojej stylizacji. Pomnij na to, że są pewne osoby, które nie mogą się mocniej podmalować, bo wyglądają staro i brzydko D: Studia, czy nie studia - z możliwości operowania takim makijażem naprawdę trzeba się cieszyć D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też siedzę od rana do wieczora, ale to dlatego, że sama sobie tak ułożyłam >D I tak nie mam co robić, więc przynajmniej wycisnę z mojego pobytu tutaj jak najwięcej wiedzy. A trucizny fajne są~ (ja na własną rękę uczyłam się o trujących roślinach w Polsce i zdarza mi się ich szukać w miejscach, w których mogłyby rosnąć >D Ale nie znalazłam, albo po prostu jednak ich nie rozpoznaję. Albo jedno i drugie XD)

      Aleja Włókniarzy to bardzo nie moje tereny, ale ja z kolei znam taki porośnięty winoroślą budynek na Piotrkowskiej, który chciałam użyć jako tło, ale tam też zawsze potrzebowałam asysty, której nigdy nie było XD I nie, na pewno nie mówisz o tym samym budynku co ja, gdyż tamto to właściwie nie był budynek, a maleńka uliczka obsadzona topolami, które wysadzały płyty chodnikowe i ogrodzona z jednej strony szarym przyfabrycznym murem, po któym wspinała się winorośl. Tuż obok było moje przedszkole, a samą uliczką przemieszczałam się z jednej części parku do drugiej, także no, sielankowe lata dzieciństwa. I chyba wiem, o jakim szpitalu mówisz - Korczaka zapewne. Albo może na Milionowej, Jonschera. Bywałam w obu |D

      A tej sukienki nigdy na sobie nie miałam~ >D Została doprowadzona do stanu używalności tydzień przed wyjazdem. Co do makijażu... no tutaj nie ukrywam, stosuję taki właśnie po to, by wyglądać mniej-więcej na swój wiek... A i tak gdy robiłam sobie zdjęcia przywalił się do mnie jakiś koleś i w ramach gadki-szmatki zapytał, czy ja jestem w ogóle pełnoletnia (i teraz pytanie: czy to gorzej świadczy o mnie, czy o ludziach, którzy próbują do mnie zarywać? >D)

      Usuń
    2. Wszystkie te miejsca znam "z widzenia", ale na myśli miałam szpital Sterlinga. A Korczaka będę mijać jutro podczas długiej drogi na zajęcia w jeszcze innym szpitalu:'D

      Jak widać zazdrość oślepia - każda czarna, aksamitna kieca z rzędem małych guziczków zaczęła w moich oczach wyglądać tak samo D: Przyjrzałam się więc ponownie i nanoszę poprawkę - ta tutaj jest jeszcze ładniejsza od poprzedniej>D Ja bym się tam na Twoim miejscu cieszyła (nie z randomowego podrywu, a z domniemanej niepełnoletności:q), mnie przypadkowi ankietowani zawsze dają 30 lat lub nawet więcej - i o kim to źle świadczy?:'D

      Usuń
  4. (szpan brakiem anonimowości dzięki kontu google, które jest chvjem i skasowało mi komentarz)

    Pamiętam ten budynek! Stałam koło niego w korku z rodzicami i uznaliśmy przez głosowanie, że to Hogwart :DD mieszkałabym

    Rozpoczęcie studiów --> prostota to znany mi trend, próbuję ukryć fakt że cały grudzień i styczeń pomykam w dżinsach i sportowej bluzie :''D /zabijcie mnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam serdecznie dość pomykania w dżinsach i koszulkach sprzed 10+ lat XD Chodź w tych swoich super żakietach, a nie!

      Usuń
    2. Nienawidzę siebie kiedy o 6 rano przypadkowo zobaczę lustro :'D a combo zima+brak snu+laboratoria... chociaż w ubiegłym roku ześwirowałam i cały bity tydzień chodziłam w sukience z 1850 na przemian z 1900 z koszulą. To jest, swoją drogą, genialna metoda na oswojenie wykładowców, bo rzuca się w oczy bardzo, ale zganić? Za długą gładką spódnicę i koszulę pod szyję? Nieeeee... właściwie każdy wykładowca się wtedy dopytywał, jakie ładne, o jakie szlachetne hobby! >D

      Usuń
    3. Nina - wrocławski Hogwart to inaczej Biblioteka Uniwersytecka, może nie tak spektakularna z zewnątrz, ale przytulna :>.

      Usuń
  5. Gratulacje! Nareszcie ktoś, kto ma odwagę i siłę spełniać swoje marzenia :D Szacun :D

    Zgadzam się z tym, że na początku studiów, będąc w nowym miejscu i poznając nowych ludzi lepiej wstrzymać się na jakiś czas z szaleństwami mroku. Lepiej zacząć czymś skromnym, stonowanym, oswajać ludzi ze swoją alternatywnością i raczej "błyszczeć wiedzą" niż "lansić się" tak, jakby to było CP, a potem narzekać, że jest się biednym, niezrozumianym i prześladowanym. Miałam taką samą sytuację (i spokojny, "czarny" start), dzięki czemu po jakimś czasie mogłam spokojnie śmigać na uczelnię w gorsecie, giga puffie itd i żaden, nawet najstarszy ksiądz prof. nawet nie spojrzał na mnie krzywo.

    Co do Twojej stylizacji, to po prostu szkoda słów, rozpływam się :'D
    Ta sukienka jest świetna, genialnie na Tobie leży. Całość jest elegancka, skomponowana ze smakiem. Muszę kupić czarne rajty, bo zdążyłam już zapomnieć, jak zgrabnie wyglądają w nich nogi >D
    Twoja twarz ma na tyle szlachetne rysy, że pewnie w słabszym makijażu i tak wyglądałabyś dobrze.

    Dodatkowy plus dla notki za piękne zdjęcia budynków i roślinności. Stare miasta zdecydowanie mają swój urok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako że temat studiów to dla mnie coś, z czym już jestem dość obeznana, to błyszczę sobie wiedzą aż miło >D Jestem zakochana, naprawdę, to niewiarygodna ulga móc robić coś, co się naprawdę lubi i czuje.

      To i tak nie jest najskromniejsza stylówa, jaką mogę zrobić z posiadanych ubrań, ale doszłam do wniosku, że te najrozsądniejsze ubrania zostawię sobie na czas sesji. W końcu w sesję też trzeba się w coś ubrać, a ja jestem tym typem człowieka, który raczej założy gorset na zwykłe zajęcia niż na egzamin. Inna sprawa, że w ogóle wzięłam ze sobą masakrycznie nieciekawe ciuchy i teraz się głowię na zmianę z szukaniem fajnych lumpów dla uzupełnienia braków XD

      No właśnie nie wyglądałabym dobrze w słabszym makijażu i mam zamiar to udowodnić któregoś dnia XD Mam specyficzny kształt oczu i maluję się tak, by go zamaskować i zmienić - a że już kilkakrotnie zostałam zapytaną o moją technikę makijażu, to zamierzam któregoś dnia zrobić posta i się trochę pobawić w żenujące focie dobitnie pokazujące, dlaczego tak i dlaczego nie inaczej >D

      Czyli co, mam focić Wrocław? D:

      Usuń
    2. Tutorial makijażowy - to jest to! Może uda mi się na jego podstawie wysmarować coś ciekawego na mojej twarzy >D
      Masz focić i Łódź i Wrocław, generalnie masz focić wszystko co klimatyczne, inspirujące i zapierające dech w piersiach (łącznie ze swoją osobą) >D

      Usuń
  6. I am so glad to read you finally went back to college! And the subjects you chose are simply wonderful, who cares about practical aspects ? I started studying psycologies as it was supposed to be more practical and `realistic-adult-life' oriented. Of course I regreted about it short time afterwards and decided to change my stufy field to Engliish literature. It was a hard decission, but it was totally worth it, so I see your point. At the end it is much better to make decissions for our own happiness.

    In relation to your pictures, I DO love the red brick building. There is a very English vibe about it.
    Very nice photos !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I've been studying Russian studies once (language, literature and culture), which were said to be practical, because you know, Poland is close to Russia, knowing language was to be my gate to business... but holy Sea, I can't stand Russian culture and language since I can remember. I absolutely abhorred these studies and when they ended I felt unbelievably happy. Not to mention I my jobs since then haven't required knowlege of Russian language at all, so... Yes, after all these experiences I strongly believe being true to yourself and following your dreams is very important, maybe the most important thing in life.

      It's funny you see it as English, because it's German in fact :D Cities in western and northern Poland are full of red-bricked buildings which are not factories and it's a distinct feature of Prussian architecture.

      Usuń
  7. Jakie śliczne liście! <3 Wreszcie zrobiłam sobie zdjęcia przy takich, udało mi się nie zapomnieć o tym na jesień. ^^'
    Jakbyś chciała się pozbyć sukienki, to wiesz... Chyba idealnie się komponujesz z jesienią. Zazdroszczę Ci pierścionka z ogromnym oczkiem. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też takie kocham i też zawsze chciałam mieć zdjęcie przy nich. Dziękuję za urokliwy komplement, sama jestem z jesieni i kocham tę porę roku, więc to niesamowicie miłe, usłyszeć takie słowa. Ale sukienki się nie pozbędę nigdy, jest perfekcyjna i dokona u mnie żywota. A co do pierścionka, to chyba mam takie dwa, przy czym drugi nie jest noszony...~

      Usuń
    2. Też jestem z jesieni i też ją kocham. <3 O to może napiszesz mi na spooky na jaki paluch się mieści? :3

      Usuń
  8. ΟΜG OMG so many gorgeous pictures!!
    Well, aside for wishing you the best of luck in your new beginning as a college student, i find very fascinating the fact that you chose to learn my language. Of course through our blogs and comments,you already told me the orientation you had in mind to take and the fact that you love Ancient and Modern Greek. (If i can help you in any way let me know ^-^). Latin is a gorgeous language as well, i had 3 years in school learning them.
    So thank you for making a post about your first days in there! Good luck with the stupidity of people. I dont know how people will react but in my country, i had to deal with some looks during my university years - and not only!. It is not like i was naked xD
    Oh my!!!! You know, i can live in there, inside the museum, i don't care, this building is GORGEOUS! The contrast between the green/ red leaves and it's amazing architecture!! Btw you must take hieroglyphs next semester, they seem fascinating (even though i bet they are hard to learn!) Have a wonderful time my dear <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you for your kind words! <3 Greek language sounds really nice, slightly... lispy, but it's cute. Right now I'm learning the most basic stuff - alphabet, phonetics, questions about name and where do we come from and so on. So nothing too confusing... wait, there is one thing: do Greek people really use the ; symbol as a question mark? I'm afraid I will ever get used to it XD The stressing of words is also hard, but I already speak Russian, which has the same unpredictable way of stressing words, so I know I will manage to learn it.
      As for now I haven't heard any unpleasant reactions, I'm trying to keep my style simple and conservative for the first month. When the winter comes I'll go crazy with layers and nothing will stop me >D
      I'd say this building is the prettiest one I've seen here so far. But then again, I saw only a small part of the city :D Hieroglyphs are a must for me, because I love Ancient Egypt since I was a child. Take care! <3

      Usuń
  9. Hieroglify zapewne z panią W. Polecam bardzo, przesympatyczna kobieta, w dodatku prowadzi zajęcia w bardzo przystępny sposób. A co do stylizacji - bardzo przyjemna dla oka, idealna na uczelnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z panią W., ale póki co są nie dla mnie </3 Wciapię się na inny jej wykład, bo jest z czego wybierać.
      Dziękuję~

      Usuń