19 maja 2014

Time goes by too soon

Nearly exactly two years ago I've been compaining about plainness of a fascinator I own. I've been wanting to revamp it since I caught it on a post-New Year's sale, but I neither had been willing to spend my time on it, nor I had exact idea for its future look. Just few days ago I have been touched by a finger of will and inspiration, so I rolled my sleeves up, armed myself with needles, threads and various decorations, and started working on the headpiece. The finished fascinator turned out very gothic, with ornaments typical for this aesthetics, slightly Victorian-like, slightly 20's-like.

Niemalże równo dwa lata temu narzekałam, że mam ja wam fascynator, ale tak nudny, że nawet nie dodaje zbytnio uroku stylizacjom. Z zamiarem przerobienia go nosiłam się od momentu, gdy dorwałam go na posylwestrowej wyprzedaży, lecz jakoś tak ani mi się nie chciało, ani nie miałam spójnej wizji na jego przyszły kształt. Dopiero niedawno tknęła mnie wena i ochota - zakasałam tedy rękawy, uzbroiłam się w igły, nitki, żyłki i różnorakie ozdoby, po czym zabrałam się do pracy. Fascynatorek wyszedł mi bardzo gotycki, z elementami stereotypowymi dla tego stylu, lekko wiktorianizujący, lekko w klimacie lat 20.


All details I included here are repurposed, which is constant tendency in my handmade items anyway (I wonder when will I run out of them...). The fascinator had a delicate netting at first, but I attached it to a top hat once. Since they looked very well together, I decided to leave it there and used a piece of dotted tulle from a cheap Chinese mini hat instead. Trimming the edge with pearls was the basis of my idea - it probably doesn't show too often on this blog, but I have an obsession with pearls. Another very typical thing for me, yet also not manifesting itself too much, is beaded fringe. It once belonged to a dress, along with two types of lace I used here. I took feathers from cheap earrings I dreamt of for a long time, but never wore them after buying them few years ago, because my ears aren't pierced. I also beaded lightly the headpiece, because it was still too little of everything. I love ornate things, so the result above is very satisfying for me.

Wszystkie elementy, których użyłam do uszycia tej ozdoby, były z odzysku, co zresztą jest stałą tendencją w rzeczach wychodzących spod mojej ręki (zastanawiam się, kiedy mi ich braknie...). Fascynator początkowo miał delikatny woal, jednak w trakcie mojego szału twórczego został on przyczepiony do cylindra. Jako że świetnie z nim współgrał, żal mi było mocować go w jego pierwotne miejsce, więc odczepiłam z chińskiego minikapelusika tiul w kropeczki i hajda wielbłąda. Obszycie brzegu perełkami było podstawą mojego pomysłu - zapewne nie ujawnia się to zbytnio na tym blogu, ale mam obsesję na punkcie perełek. Inna rzecz szalenie typowa dla mojej estetyki, która też dziwnie niebyt często się tu manifestuje, to frędzelki z koralików. Należały one do sukienki, podobnie zresztą jak do sukienek należały użyte tu dwa rodzaje koronki. Piórka były tanimi kolczykami, o których marzyłam od dawna, ale nigdy nie nosiłam po zakupie kilka lat temu, bo nie mam przekłutych uszu. Dorzuciłam do tego jeszcze naszyte koraliki, bo wszystkiego nadal było zbyt mało. Uwielbiam przepych, więc i efekt mojej powyższej przeróbki bardzo mnie satysfakcjonuje.

8 komentarzy:

  1. Osobiście nie przepadam za fascynatorami, być może widziałam zbyt wiele średnio udanych stylizacji z ich udziałem, w których tego typu ozdoba wyglądała wręcz kiczowato. A jednak Twoje dzieło prezentuje się bardzo elegancko. Mam również trochę inne spojrzenie na przepych, a nawet mnie kompozycja nie wydaje się przeładowana ozdobami, wręcz przeciwnie - jest dokładnie taka, jak trzeba. Oczywiście świetny pomysł jeśli chodzi o materiały z odzysku, zwłaszcza koraliki i piórka. Szkoda, że nie pokazałaś w jaki sposób fascynator trzyma się na głowie, czy ma grzebyk, spinki czy jeszcze coś innego (zawsze ciekawiło mnie które rozwiązanie jest najbardziej skuteczne).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy, też kiedyś ich nie lubiłam, wydawały mi się czymś zabawnym w tym negatywnym znaczeniu i wolałam toczki. Toczka nigdy mi się nie udało znaleźć, a miałam parcie na posiadanie czegoś z woalką - więc gdy zobaczyłam takie śmieszne gówienko w Galerii Łódzkiej na wyprzedaży, to wzięłam. Potem starałam się dużo patrzeć na stylizacje z ich uzyciem i przekonałam sie, że to potrafi wyglądać fajnie.

      Fascynator fabrycznie był na opasce, która w sobie była porządna, ale był przyczepiony do niej w takim jakimś jej miejscu, że ni przypiął, ni wypiął, i jeszcze się dziwnie wybrzuszał na środku. Oderwałam ją i przyczepiłam jedną spinkę-krokodylka (też z odzysku >D). Spinka idzie tak, że trzyma się prostopadle moich włosów, bo przyczepiam ozdobę na boku głowy. Z grzebyczkiem raczej nigdy nie zaryzykuję, jeśli będę jeszcze robić jakieś ozdoby na głowę (a na pewno będę) - mam za rzadkie włosy i nie będzie się trzymał... Zresztą, grzebyczki się sprawdzają chyba tylko w lekkich ozdobach - tutaj te koraliki, choć plastikowe, swoje ważą i potrzebny byłby jeszcze taki silikonowy pasek, który "przyklejałby" się do włosów i zapobiegał zsuwaniu. A tego z odzysku nie skombinuję >D

      Usuń
  2. Jejku, jest taki fajny. *.* Ja nie mam pojęcia jak zdobyć tanie koraliki, jak Ty to robisz? U mnie nie ma nic takiego na ciuchach. D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^ Jak napiszę ci, że znalazłam takie po 5 latach cotygodniowego szperania po lumpeksach, to polepszy ci się? XD

      Usuń
    2. Tak, zamierzam chodzić po szmateksach do końca życia, można by i co 5 lat takie znajdować. ^^''

      Usuń
  3. It looks fabulous! Anyone would think it was some lovely item you bought from an expensive boutique! Great work!

    OdpowiedzUsuń
  4. Very pretty - though I will always hold up the virtues of a good hat, I do have a weakness for fascinators.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh dear, I love hats, I currently have 5 and it just makes me wanting more! But sometimes it's too hot for a hat, but you just NEED to have something on your head. Fascinators are good for not overheating while still looking classy with vintage air.

      Usuń