13 kwietnia 2013

Ancient and Unspeakable Evil

Few days ago I have reached the magical line of 50 followers - and even more at the moment; I didn't expect such popularity when I joined the blogosphere. I wanted to thank all of you for following my blog. Seeing that somebody shows interest in what I like, what I write about, what I enjoy to do, really means very much for antisocial person with very few friends. I'll do my best not to lose you; I'll be polishing my writing skills, so the posts hopefully won't be boring, and if you won't enjoy some of them, I don't want to make you feel like you wasted your time. 

Parę dni temu przekroczyłam magiczną linię 50 czytelników - na chwilę obecną nawet nieco więcej; nie spodziewałam się takiego zainteresowania, gdy dołączałam do blogosfery. Przede wszystkim chciałam podziękować wam za to, że obserwujecie mojego bloga. Poczucie, że kogoś interesuje to, co lubię, co mi się podoba, co robię, naprawdę dużo znaczy dla aspołecznej osoby z mikroskopijną ilością znajomych. Postaram się was nie stracić; będę szlifować moje pisarskie zdolności, żeby czytanie notek nie było nudne i jeśli któraś nie przypadnie komuś z was do gustu, to nie chciałabym budzić w was wrażenia zmarnowanego czasu.


So, in order to fight with boredom, I've planned to scare you a bit...~ No, I'm joking - I'm going to scare you A LOT, because below hide photos showing metamorphosis of my dressing style. You are allowed to laugh at me as much as you want to, but I warn you - this compilation may burn your eyes >D

Tak też, aby nie było nudno - zaplanowałam postraszyć was trochę...~ Nie no, żartuję - postraszę was BARDZO, gdyż rzucę wam na pożarcie zdjęcia dokumentujące metamorfozę mojego stylu. Pozwalam wam się naśmiewać ze mnie do woli, ale ostrzegam lojalnie - ta dokumentacja broni się zajadle i wypala oczy >D


1 - one and a half year old, I'm a hime gyaru! Seriously, the only age when dressing like this seems acceptable.
2 - two years old, as you can see - a giant leap in dressing style, I look like a vampire child or something >D
3 - four years old. It was my favourite dress during childhood, I already knew that everything I wear has to be blue. Strangely enough, my memory had wiped the fact that the dress had so many red elements >D
4 - six years old, a kindergarten 'ball' being a part of Cinderella play (already in that time my dancing pair was another girl >D). First attempt with something victorian - FAIL. I was the worst dressed girl and even blue colour of my dress doesn't help >D Although I felt unbelievably cool while wearing dress that long, I think it was around this time I developed a love for such.
5 - six years old, I'm dressed up as a Slavic girl in a reconstructed ancient Slavic settlement. Blue, ankle-long and Slavic - what more can I ask for?
6 - seven years old, a dress-up ball in school. Still loving blue, still loving floor lenghth - also, my taste for 'darkness' (well, being a Princess of the Night is dark, right? >D) showed itself here.

1 - półtora roku, jestem hime gyaru! Jedyny wiek, kiedy taka stylistyka wygląda akceptowalnie.
2 - dwa lata, duża zmiana stylu jak widać, wyglądam jak wampirze dziecko >D
3 - cztery lata. Moja ukochana sukienka z dzieciństwa, już wtedy wiedziałam, że wszystko, co noszę, musi być niebieskie. Moja pamięć jakoś usunęła fakt, że kiecka miała aż tyle elementów czerwonych >D
4 - sześć lat, przedszkolny bal będący elementem przedstawienia o Kopciuszku (i już wtedy za parę miałam inną dziewczynkę >D). Pierwsze podejście do czegoś okołowiktoriańskiego - FAIL. Byłam ubrana najgorzej i nawet niebieski kolor tu nie pomaga >D Aczkolwiek czułam się niesamowicie w tak długiej sukience, chyba jakoś wtedy zaczęłam takie kochać.
5 - sześć lat, w przebraniu słowiańskiej dziewczynki w osadzie w Biskupinie. Niebieskie, do kostek i słowiańskie - czego chcieć więcej?
6 - siedem lat, bal przebierańców w szkole. Nadal kocham niebieski, nadal kocham długość do ziemi - i pokazała się słabość do "mroku" (no co, bycie Księżniczką Nocy jest mroczne, tak? >D).


Nine years old. Something in my image started to change slowly, I cut my hair and had tomboyish attitude. Trousers became a major part of my wardrobe and although I often wore dresses and skirts, I looked in them a bit like a young transvestite (socks worn to sandals </3). Aside from blue, I started to develop a liking for bright green and hippie style, thus the crazy floral motifs. Also my colourblindness shown itself; blue and green and red? No, nothing seemed wrong >D (and it still doesn't, that's why I wear black >D) Pay attention to the flannel shirt on the second photo, it will return many times in next photos >D

Dziewięć lat. Coś się powoli zaczęło zmieniać, ścięłam włosy i byłam chłopczycą. Spodnie stanowiły większą część mojej szafy i mimo tego, że często nosiłam sukienki i spódniczki, wyglądałam w nich jak młody transwestyta (skarpetki do sandałów </3). Poza niebieskim, ukochałam sobie też jasną zieleń i styl hipisowski, stąd te szalone kwiatki i dzwony. Zamanifestowała się też moja ślepota na połączenia kolorów; niebieski i zielony i czerwony? Nie, nie widziałam w tym nic złego >D (i nadal nie widzę, więc teraz noszę czarny >D). Zwróćcie uwaagę na flanelową koszulę na drugim zdjęciu, jeszcze się często przewinie poniżej >D


When I was eleven years old (1st photo) I have reached the bottom. I wore most unflattering hair length, most unflattering clothes and I have broken my nose somewhere around that time (I never accepted its new shape anyway). I made a shield from my ugliness, because I started to be bullied at school; being an ugly and aggressive (tom)boy helped me a little. Skirts and dresses left my wardrobe for good for long time.
Year later (2nd and 3rd photo) due to my fangirling over 'The Lord of the Rings' I started to wear my hair in manner like the elves did (you know, braided in the back and the rest down) :D I even liked my natural hair colour back then (yep, I'm dark ginger, you wouldn't guess) When I was thirteen years old I wore the strangest trousers ever, started to wear several necklaces at once and still rocked that flannel shirt >D. As you can see, I still had an obsession with blue and hippie style.

Gdy miałam jedenaście lat (pierwsze zdjęcie), sięgnęłam dna. Miałam najbardziej niekorzystną fryzurę, nosiłam możliwie najbrzydsze ciuchy i do tego złamałam nos gdzieś około tego czasu (nigdy zresztą nie zaakceptowałam jego nowego kształtu). Ze swojej brzydoty zrobiłam tarczę, gdyż zaczęli mnie gnębić w szkole; bycie brzydkim i agresywnym chłopcem pomagało mi trochę. Kiecki definitywnie opuściły moją szafę na długi czas.
Rok później (2 i 3 zdjęcie) przez fangirlowanie "Władcy Pierścieni" nosiłam fryzurę jak elfy (splecione z tyłu w mały warkoczyk, reszta rozpuszczona) :D Nawet lubiłam wtedy naturalny kolor moich włosów (taa, jestem rudawa, nikt by nie zgadł). Jako trzynastolatka chodziłam w najdziwniejszych spodniach jakie istniały, polubiłam noszenie kilku naszyjników na raz i cały czas nosiłam tę flanelową koszulę >D Jak widać - nadal obsesja niebieskiego i stylu hippie.


Boom! After many years of admiring outfit photos, a fourteen years old Ra became a full-time boho girl. Except trousers, each piece of clothing I wear here was bought in an India shop (which I have loved for years, that incense smell <3), on the first photo I'm wearing a necklace with Polish coin from 1928, it was so beautiful, but I have lost it and still miss it. Skirts slowly returned to my wardrobe, starting shyly from romantic and flowy full-length ones. Such a shame that my flannel shirt didn't make it into the photo on third one >D
I wore all of these outfits to school - I was in middle school back then, where were literally 98% of Polish juvenile thugs of both sexes (ever seen the Slavsquat? I'm talking about exactly this type of people.); just imagine how I looked among them. And yet I don't remember blatant laughing at me. Also, strangely enough, I avidly listened to Rammstein, Nightwish and Within Temptation back then - although I considered the last two being 'gothic', I felt no slightest need of wearing black clothes. Right now I laugh that they weren't dark enough to convince me to wear black >D

I bum, po latach ślinienia się do zdjęć stylizacji, czternastoletnia Ra przedzierzgnęła się w pełną hipiskę z cygańskim podszyciem. Poza spodniami wszystko, co mam na sobie, było kupione w sklepie indyjskim (kochałam go od lat, ten kadzidlany zapach <3), na pierwszym zdjęciu mam na szyi monetę z 1928 roku, była taka piękna, ale zgubiłam ją i nadal nie mogę jej odżałować. Spódnice powoli wracały do mojej szafy, nieśmiało zaczynając od zwiewnych i romantycznych do ziemi. Wielka szkoda, że na trzecim zdjęciu nie załapała się moja koszula flanelowa >D
Nosiłam wszystkie te zestawy do szkoły - byłam wtedy w gimnazjum, które w dosłownie 98% składało się z dresów i plastikowych dziuniek; wyobraźcie sobie, jak wśród nich wyglądałam. A mimo to nie pamiętam otwartego naśmiewania się ze mnie. Jako ciekawostkę powiem, że namiętnie słuchałam wtedy Rammsteina, Nightwisha i Within Temptation - mimo to, że ostatnie dwa uważałam za gotyk, nie poczułam ani razu nawet najmniejszej chęci noszenia czarnych ubrań. Teraz się śmieję, że nie były dla mnie dostatecznie gotyckie, abym przywdziała czerń >D 


Fifteen years old - still a happy boho. I have no idea where did all that orange came from, seriously, I never liked it. Although something bad happened to my style - a thing typical to people, who have clothes that don't match each other, yet they still want to wear them. But I didn't care; most people that age want to look nice, but not me, I just wore whatever I damn pleased. Started to grow my fringe and it covered my eyes and later half of my face - 'emo' wasn't even a known term back then.

Piętnaście lat - nadal szczęśliwy hipis. Nie mam najmniejszego pojęcia, skąd się wziął ten cały pomarańcz, nigdy go nie lubiłam. Niemniej coś się zepsuło w moim stylu - to dość typowe dla ludzi z ubraniami, których nie da się zestawić, ale mimo to nadal chcą je nosić. I tak mnie to nie obchodziło; większość ludzi w tym wieku chce już wyglądać dobrze, ale nie ja, nosiłam co popadnie i miałam wylane. Zaczęłam zapuszczać grzywkę, zakrywała mi oczy, a później nawet pół twarzy - nikt jeszcze wtedy nie słyszał o czymś takim jak "emo".



And so I was to be enjoying my dream clothing style, listening to some kinds of metal, but at the age of sweet sixteen I discovered The Sisters of Mercy, who told me via their music: 'YOU ARE A GOTH NOW, WEAR BLACK'. And I answered: "Roger that!" - but I didn't have anything black. I had to get it as fast as possible. And it was bad.

I miałam tak się cieszyć moim wymarzonym od lat stylem, słuchając nadal wyjących bab i metaluszków, lecz jako szesnastolatka odkryłam The Sisters of Mercy, którzy powiedzieli mi poprzez swoją muzykę: "TERAZ JESTEŚ GOTEM, NOŚ CZERŃ". Odpowiedziałam: "Tak jest!" - ale tej czerni nie miałam. Trzeba było ją zdobyć. Szybko. I to było złe.



My VERY FIRST gothic outfit. Not bad for a babybat, right? I got to know what make-up is and already knew the good proportions for black around the eyes... but it's such a pity that you don't see the bottom of my outfit >D Too big shirt, midi skirt, lace tights and flat green sandals </3 All of them will return below. In even worse combinations </3 Brace yourselves...

Moja NAJPIERWSZA gotycka stylówa. Niezła jak na kindergota, prawda? Dowiedziałam się, co to makijaż i już znałam dobre proporcje czerni wokół oczu... jaka szkoda, że nie widać dolnej części stroju >D Za duża koszula, spódnica do połowy łydki, koronkowe rajstopy i płaskie zielone sandałki </3 One wszystkie powrócą niżej. W jeszcze gorszych połączeniach </3 Przygotujcie się...


Inner hippie didn't want to die. I got asked once: 'A goth and a hippie? Strange mix.', and I said: 'No, why.'. THAT'S WHY. I know that goth style and hippie style can go along well - I didn't manage to do it. Tights worn to sandals, loose tunics worn to loose long skirts and boho shirts worn to black lace tights, what the hell was I thinking? Also Mana-like make-up, because those were the few months when I was actually interested in Japanese popculture.

Wewnętrzny hipis nie chciał umrzeć. Zostałam kiedyś zapytana: "Gotka i hipiska? Dziwne połączenie.", na co powiedziałam: "Nie, czemu.". WŁAŚNIE TEMU. Wiem, że styl hipisowski i gotycki mogą współgrać - mi się ta sztuka nie udała. Rajstopy do sandałków, luźne tuniki do luźnych spódnic i koszule w stylu boho do czarnych koronkowych rajstop, co ja (o) sobie myślałam? Makijaż na Manę jako dodatek, bo tu przypadło te parę miesięcy, kiedy faktycznie interesowała mnie japońska popkultura.


But I had moments of dressing well, too - colder weather helped it, what also will bee seen on next part of photos. Those were the only quite gothic clothes I had back then, so I didn't wear them on a daily basis, only to meetings with a new gothic-lolita friend. We both thought we looked good - but we looked terrible >D

Ale miałam też momenty ubierania się dobrze - chłodniejsza pogoda w tym pomagała, co będzie też widać na kolejnej partii zdjęć. To były wszystkie w miarę gotyckie ubrania, jakie wtedy miałam, więc nie chodziłam tak ubrana na codzień, jedynie na spotkania z nowo poznaną gotycko-lolicią znajomą. Obie uważałyśmy, że wyglądamy dobrze, uważałyśmy nawzajem, że wyglądamy dobrze - wyglądałyśmy, niestety, tragicznie >D


At the age of seventeen I understood I won't manage to mix hippie and goth styles and stayed with one of them. Even if I'm wearing a skirt from my hippie days on last photo, it doesn't show it wouldn't match. I had a few more clothes that worked successfully in gothic outfits, so I wore them more often, although still not every day. Two skirts at once - I fell in love with it, it looked well and was warm. I never got the courage to wear the outfit from the second photo in public - and I had no idea why this 'corset' with four bones was making me look fat >D Aaand look - flannel shirt, still the same one >D But, as you can see, those are the colder months. What was happening in the same year when it was warm...?~

Siedemnaście lat - ogarnęłam, że nie dam razy łączyć stylu hipisowskiego i gotyku i zdecydowałam się na jeden. Nawet, jeśli na ostatnim zdjęciu mam na sobie spódnicę z czasów hipisowskich, to jednak nie bije po oczach to, że mogłaby nie pasować. Miałam już odrobinkę więcej ubrań w klimacie, więc, choć nadal nie nosiłam ich codziennie, nosiłam je częściej. Dwie kiecki naraz - zakochałam się wtedy w tym połączeniu; było efektowne i ciepłe. Nigdy nie zdobyłam się na odwagę, żeby wyjść w zestawie z drugiego zdjęcia na ulicę - i zupełnie nie wiedziałam, dlaczego ten "gorset" z zawrotną ilością czterech fiszbin mnie pogrubiał >D Iii spójrzcie - flanelowa koszula, cały czas ta sama >D Ale, jak widać, są to miesiące chłodniejsze. Co działo się w cieplejszych w tym samym roku...?~


One word. No, two - COMPLETE FAIL. They make me want to stab my past self; seriously, being a babybat is dangerous, even if you don't try to invoke satan from oven (I didn't >D) - but hopefully one can grew out of it. While the upper parts could, cooouuuld be acceptable, the bottoms are a total tragedy. Non-matching shoes, non-matching coat, non-matching everything. Fourth photo is so embarassing that it deserves a laughing time of its own - HAHAHAAHAHAHA, THIS IS SO BEYOND, I dont even know how could I leave home dressed like that?! And I didn't know 'The Rocky Horror Picture Show' yet, even if some parallels are visible >D It was meant to look batcave-ish, but, well, it doesn't >D Plaid skirt went to hell and became a jabot few months ago [*] I started to design outfits at this time, drawing clothes that I would like to own - strangely enough, they are good (except for the execution); I didn't find any among the old ones that I wouldn't wear right now.

Jedno słowo. Nie, dwa - TOTALNA PORAŻKA. Mam ochotę dźgnąć moje przeszłe "ja" za to; serio, bycie kindergotem jest groźne, nawet jeśli nie próbujesz wywołać szatana z piekarnika (nie próbowałam >D) - ale na szczęście można z tego wyrosnąć. O ile góry stroju mogłyby ujść w tłoku, o tyle miałam ogromne problemy z dołem. Niepasujące buty, niepasujący płaszcz, niepasujące wszystko. Czwarte zdjęcie jest tak niewiarygodnie żenujące, że zasługuje na wyróżnienie - HAHAHAAHAHAHA, NIE OGARNIAM CO TO JEST, nie wiem nawet, jak w ogóle mogłam wyjść z domu ubrana w coś takiego?! A nawet nie znałam wtedy "The Rocky Horror Picture Show", chociaż skojarzenia nasuwają się same >D Miało być batcave'owo, ale nie wyszło straszliwie >D Kiecka w kratkę poszła do diabła i stała się żabotem parę miesięcy temu [*] Zaczęłam w tym czasie projektować outfity, przelewając ubrania, jakie chciałabym mieć na kartkę - o dziwo, one są dobre (poza wykonaniem); przejrzałam je i nie znalazłam wśród tych starych żadnego, którego bym nie założyła teraz.


Reaching 18 started well for me, with well done oldschool look with teased hair - but looking at my very well dressed friend with awareness of my flaws like wearing the same 10 pieces of clothing all the time, not having money even for thrifting, and no sense of style, made me cast goth aside a bit. I still listened to only gothic rock, still wore dark clothes, but they were normal and I didn't even try to wear black - later I lost all of my friends and it pinned my depression (now I know I have a tendency to wear colours, ugly and normal clothes in times of a low mood...). All in all - leaving goth for a while had a good effect on my style.

Osiemnastka zaczęła się dla mnie dobrze, dobrze zrobionym oldschoolem z natapirowanymi włosami - ale oglądanie na codzień zajebiście ubranej osoby w moim otoczeniu w połączeniu ze świadomością moich braków, jak noszenie w kółko 10 klimatycznych ciuchów na zmianę, brak pieniędzy nawet na kupowanie w lumpeksach i brak gustu sprawiło, że odwróciłam się trochę od gotyku. Słuchałam nadal wyłącznie gotyku, ubierałam się nadal w ciemne rzeczy, ale zwyczajnie, nawet nie starałam się ubierać na czarno - późniejsza utrata wszystkich znajomych dodatkowo przyczyniła się do depresji (po latach widzę, że w momentach obniżonego nastroju mam tendencje do ubierania się brzydko, zwyczajnie i w kolory...). Tak czy inaczej - porzucenie gotyku na jakiś czas zrobiło dobrze mojemu stylowi.


Nineteen, first year of college. Thanks to resting from goth I got in order what I wanted to achieve in my dressing style; two HUGE thrift stores near to my university teached me not to catch every black/lacy/frilly piece of clothing, but to search for something special instead; with collected money I could afford such pieces, and new friendships made me happy and I wanted to look good. My style shyly started to go in my favourite direction, elegance mixed with oldschool - and I already knew my sense of fashion is sophisticated enough to do it well. Also I started considering cutting my hair short, because they didn't go well with oldschool and irritated me.

Dziewiętnaście lat, pierwszy rok studiów. Odpoczynek sprawił, że poukładałam sobie na spokojnie, co chcę osiągnąć w swoim stroju; dwa OGROMNE ciuchacze niedaleko mojej uczelni nauczyły mnie, żeby nie rzucać się na wszystko, co jest czarne/falbaniaste/koronkowe, ale aby szukać czegoś wyjątkowego; uzbierane fundusze pozwoliły mi na kupowanie tych rzeczy, a zadzierzgnięte nowe obiecujące znajomości sprawiły, że byłam szczęśliwa i chciałam wyglądać ładnie. Mój styl nieśmiało zaczął iść w moim ulubionym kierunku, eleganckim połączonym z oldschoolem - i wiedziałam już, że mam odpowiednio wyrobiony gust, aby robić to dobrze. Zaczęłam w tym wieku rozważać ścięcie włosów, gdyż nie pasowały do oldschoolu i bardzo mnie drażniły.


At the age of 20 I was succesfully developing my style further. I started to play with various gothic styles and found it fun. You have seen all of these outfits on my blog, so no need to write much about them once again. Although, if I was to summarize this period shortly, it would be 'Pearls and Fingerless Gloves Go With Everything'.

Mając 20 lat rozwijałam swój styl dalej. Zaczęłam wtedy bawić się różnymi gotyckimi stylistykami i czerpać z tego przyjemność. Wszystkie te stylówy już prezentowałam na blogu, więc nie ma potrzeby pisania o nich jeszcze raz. Choć gdybym miała krótko podsumować ten okres, to byłoby to "Perły i Rękawiczki Bez Palców Pasują Do Wszystkiego".


When I was 21 years old I made two milestones - I started this blog and cut my hair into my dream hairstyle. My style was already fully developed - and turns out experimenting is also a part of my style.

Mając 21 lat zaliczyłam dwa kamienie milowe - złożyłam bloga i ścięłam włosy do wymarzonej od lat fryzury. Mój styl był już ukształtowany - i w to ukształtowanie wchodzi też zamiłowanie do eksperymentów.


And now I'm twenty-two and in full(?) fashion bloom. What will come next?~

A teraz mam lat 22 i jestem w pełnym(?) rozkwicie modowym. Co będzie dalej?~


Will I become a lolita, a deathrocker or will my tendencies to wear as much black as possible lead me to wear muslim jilbab? :D Who knows!

Czy stanę się lolitą, czy deathrockowcem, czy może moje tendencje do noszenia do jak największych ilości czerni skłonią mnie do noszenia muzułmańskiego jilbabu? :D Kto wie!

27 komentarzy:

  1. Oh, I love how you evolved. The short hair style suits you really well. And those cheek bones are adorable :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks, but... I have no cheekbones :<

      Usuń
  2. Podniosłaś mnie na duchu! Teraz jesteś modowym autorytetem, którego chcę dogonić, ale pociesza mnie, że mają lat 18. wyglądam lepiej od Ciebie, gdy tyle miałaś. xD To dobry znak. Ale przeszłość i w moim przypadku nie była kolorowa. Chociaż właściwie była- TEŻ BYŁAM HIPISEM!!! Żałosne XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w czasach twojej 18 są sklepy gotyckie, jest Restyle, jest Papercats - a ja pamiętam, jak na Allegro królowały gorsety Desdemony, a jedynym sklepem był GothicDream XD
      Ja okresu swojego hipisienia nie uważam za żałosny ^^ Dlaczego miałabym, za długo marzyłam o ubieraniu się tak. Żałosny to jest mój kindergotyzm >D

      Usuń
  3. ...ja się chyba zacznę cieszyć, że niewiele mam zdjęć z ewolucji mojego stylu, coś mi się zdaje ;p Najpierw byłam chłopczycą i miałam kompletnie gdzieś, co na siebie wkładam, potem elfem, a na koniec babą-czołgiem xD Wyczołgać się z baby-czołgu to było dopiero wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie zdjęcia są dobre, serio - czasem chce się założyć coś dziwnego, i wtedy się przypominają te wpadki i kończę z myślą "może nie" >D Ja niestety długo za długo miałam wylane na to, co na sobie noszę.

      Usuń
  4. Fun read!
    I think from begging to end you were too creative to stop mixing everything that gleamed for you. Nothing to be ashamed of :P

    I love the all white outfit, the long hair definitely gave you an elven atmosphere.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, a good explanation, that's what I'll be saying from on now >D But I think a small amount of clothes to choose from is the main cause of dressing strangely.

      Thanks!

      Usuń
  5. Uwielbiam <3 Końcówka mnie rozwaliła :D
    Baaardzo mi się podoba stylizacja nr 3 z dziewiętnastki. Nie była publikowana, czy gdzieś mi umknęła?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Nie, nie była publikowana - też ją bardzo lubię, ale posiadam tylko to jedno zdjęcie... a jest na tyle fajna, żeby ją powtórzyć >D

      Usuń
    2. Aaa no to czekam! :D
      Nigdy mnie nie ciągnęło do białych spódnic, a Ty mi narobiłaś takiej ochoty! to zdjęcie udowadnia, że nawet zakładając coś białego można wyglądać klimatycznie :)

      No i po dawce tego posta zaczynam mieć do siebie pretansję o to, że się źle ubieram. Czuję się teraz jak kinder-niewiemco (tkwię gdzieś między metalem, gotykiem, a zwyczajnym stylem, acz w czerni). Wstawanie rano nie sprzyja dobieraniu ubrań ;(

      Usuń
    3. "kinder" zabrzmi jeszcze gorzej, jeśli dodam że już dwójka z przodu >D i studia mi w ubieraniu nie pomagają, wręcz przeciwnie (szafę mam w pokoju współlokatora >D) :<
      //Zauważyłam, że różnie się tutaj podpisywałam. Zapomniałam że przeszłam już na 'Edithe' a teraz znów zaczynam się podpisywać 02edit. Mam nadzieję, że nie czujesz się przez to obserwowana przez osoby z rozdwojeniem jaźni :D //

      Usuń
    4. Ha, rozprzestrzeniam zło >8D Biały w sumie jest klimatyczny, klasyczne białe koszule z absurdalnymi żabotami i takie tam - ja wątpię głównie w neonowy róż czy inny żółty >D

      Nie czuj się źle, ja chodząc teraz do pracy cofnęłam się stylistycznie baaardzo. Nie żeby ktoś mi nakazywał, co mam nosić, albo zabraniał - co to, to nie, ale szkoda mi gnieść ładne kiecki w sytuacji, gdy siedzę na dupie 8 godzin i nikt, ale to nikt, mnie nie widzi ^^ A jeszcze wierzę w to, że nadejdzie taki moment, gdy znowu je będę nosiła na codzień - więc po co niszczyć niepotrzebnie, przydadzą się >D

      A co tam szafa w pokoju współlokatora - im straszniejze rzeczy będziesz w niej miała, tym rzadziej będzie do niej zaglądał >D Aczkolwiek współczuję, już chyba wolałabym mieć je wepchnięte w kąt na podłodze i nakryte workiem jak na zwłoki, żeby się nie kurzyły - byle w swoim pokoju.

      *nie, a skąd, ogarniam >D*

      Usuń
    5. Nie chodzi o to, że będzie zaglądał (bo on wie, co ja tam mam i się śmieje że 100% mojej szafy to czerń, ale nie jest to prawda:D), tylko trzeba po nie iść. Jak nie naszykuję sobie ubrań wieczorem (a nie robię tego :D), to rano muszę przywdziewać to, co akurat mam w pokoju D:

      Właśnie ta biel zawsze mi się kojarzyła z górą stroju, ale ja to już tak mam, że nie zakładam białych spodni ani spódnic (nawet takich nie posiadam!), bo jestem niemal pewna, że się gdzieś ubabram XD co innego sukienki (względem białych sukienek nie mam takich odczuć o dziwo :D) teraz jak znajdę w ciuszku jakąś ładną długą białą kiecę, to na pewno ją kupię ;)

      Usuń
  6. Ostatnie zdjęcie z siedemnastki mnie rozczuliło - dokładnie taką widziałam Cię pierwszy raz na żywo :"3 I w życiu by mi do głowy nie przyszło, że masz tak krótki staż w byciu gotem, to już tak do Ciebie przylgnęło, że zdawało się być od zawsze. Swoją drogą... też miałam hipisowską przeszłość x'D Choć w moim przypadku ciężko mówić o jakiejkolwiek stylizacji - praktycznie do czasów liceum nie miałam zwyczaju sama kupować sobie ciuchów, a z rodzicielką zwykle nie dało się dojść do porozumienia. Zaś do gotyku zabierałam się od dupy strony, przy moich pierwszych próbach kindergotyzm wygląda naprawdę profesjonalnie x'D Zresztą do dziś z tego nie wyszłam i kiedy akurat jestem zadowolona z tego jak wyglądam to jest to święto lasu. I coś w tym jest, że w gorszych chwilach człowiekowi nie chce się starać, wiem po sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 Właśnie też dlatego dodałam to zdjęcie. Dobrze wtedy wyglądałam XD Ale to nie był ten sam dzień, chociaż i tu byłam na spotkaniu ze znajomą, i pojechałam się spotkać z tobą ze spotkania z inną znajomą. A co do stażu... krótki? 7 rok już leci >D Ale nie, nie ma czego ukrywać i napinać się, że jest się ghothem od urodzenia - jaaasne, jak to wykazałam na najwczesniejszych foteczkach, jakieś tam ciągoty w tę stronę były, ale bez muzyki to się nie liczy >D A jak nie ma kto muzyki pokazać, to i się zaczyna wtedy, gdy się ją znajdzie samemu - czyli późno. Bywa XD
      Moje lata hipisowskie mnie nie śmieszą i nie żenują, nie wiem, dlaczego tyle osób stawia "XD" przy tym, że też się tak ubierali >D To ważny dla mnie epizod, dlaczego mam wykreślać z życia 2 lata noszenia rzeczy, do których tęskniłam przez wcześniejsze 7 czy coś? Poza tym... i tak z tego nie wyrosłam, po prostu kolory zmieniły się na czarny, a powiewności zostały >D
      Pomówmy o zabieraniu się od dupy strony i noszeniu sandałków do koronkowych rajstop >D Czasem mnie nachodzi taka ochota latem, że jak to, mam wyjść z gołymi nogami? Niedopuszczalne! Ale za gorąco na kryjące - MOŻE ZAŁOŻĘ KORONKOWE 8D I wtedy jebbb, spadają na mnie te zdjęcia (konkretnie to rozkraczone i to super-seksowne przy kracie >D) i myślę; "hm... nie" >D
      Leczyłam letni dołek ubierając się ładnie, malując i wychodząc tak bez większego celu na godzinę na miasto. Działało naprawdę.

      Usuń
  7. Właśnie lata mi się nie zgadzały, ale zestaw był chyba dokładnie ten sam :3 I strasznie mi się podobał. Hm, ja mam z przedszkola dwa zdjęcia z jednej "sesji" kiedy miałam trzy lata - jedno zwykłe portretowe z miną zblazowaną i drugie w przebraniu czarownicy - i tu się Arcik szczerzył x'D Zaś co do bycia hipisem to bawi mnie raczej ta zbieżność niż sam fakt - mi samej po dziś dzień się ten styl podoba, po prostu już nie tak jak dawniej. O tyle jak u Ciebie - krój się nie zmienił, tylko kolory zastąpiła czerń x'D A koronkowe rajstopy ostatnio za mną chodziły 8'D Koronkowe lub po prostu z jakimś ażurem, byle już nie jednolite. A że obecnie prawie wszystkie mi się już podziurawiły, a założenie ich do sandałek nie grozi mi z braku tych ostatnich... x'D Bo jednak obnażanie gołych nóg jest poniżej mojej godności.A nie wiem jakim cudem najlepsze długie spódnice udało mi się zostawić w Częstochowie ;n;
    To fakt. Kilka razy też coś takiego zrobiłam i faktycznie pomogło. Tylko ilekroć już mam fantazję i ubiorę się tak, że faktycznie jestem z tego zadowolona to nie mam tego jak utrwalić .u.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ten sam - tylko pereł nie miałam wtedy, bo były pożyczone, a ubolewałam nad ich brakiem XD Dziękuję ^^
      Rajstopy koronkowe są fajne, lubię je i noszę, ale już do zakrytych butów li i jedynie >D
      ...się będziesz zostawionymi spódnicami przejmować, w dużym mieście jesteś, poluj na nowe >D Nie wiem, jak sprawa wygląda we wrockowych lumpach, ale w Łodzi zdobycie kiecki do ziemi graniczy z cudem, więc raczej takie polowanie nie wypłucze cię z kasy |D
      Więc bądź zadowolona po prostu dla siebie XD I z powodu ewentualnych randomowych przechodniów, którzy cię widzieli, o >D

      Usuń
  8. Jak patrze na te zdjęcia z przeszłości to do głowy przychodzi mi cytat z mojego ukochanego "Siedem" - "Ciężka jest droga i kręta, która z piekła wiedzie ku światłu" :D
    Super pomysł na post, powrót do przeszłości :D jak dobrze, że to już za nami; podejrzewam, że większość gotów miała tego typu przygody modowe (ja np miałam okres, kiedy słuchałam hip hopu i nosiłam szerokie spodnie...jak teraz to piszę to aż nie mogę uwierzyć, a jednak! i pewnie znalazłoby się jeszcze parę kwiatków...). Mimo wszystko fajnie jest sobie popatrzeć, jaka drogę się przeszło, do tego kim się jest teraz :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hip-hop, o nie, tak nisko nie zeszłam nigdy >D Trochę się tam lubiło Eminema, jak puszczali w radiu, ale nic więcej XD Zresztą, miałam 12 lat, to radio wystarczało >D
      Podejrzewam, że większosć gotów ma za sobą okres metalowy - mnie jak widać, ominął (przynajmniej wyglądowo, no bo co, Kredek to się słuchało >D). Glanów też nigdy nie miałam >D

      Usuń
    2. Oj upadek mój był niski, na szczęście krótkotrwały:D to było jeszcze za czasów, kiedy nie wiedziałam, że coś takiego jak rock, metal a już tym bardziej gotyk istnieją :P
      Okres metalowy, a owszem (choć "tru metale" na hasło Cradle of Filth reagują alergicznie, bo przecież to nie prawdziwy metal, prawdziwy metal to Mayhem, Bathory i jakieś inne rzygi). Ale ja akurat Kredki darzę sporym uczuciem i mam do tego zespołu wiele sentymentu:) Niech sobie gadają, że to nie TRU, I simply don't give a fuck:P
      A co do glanów to urabiałam moich rodziców za młodu chyba z 3 lata i w końcu dla świętego spokoju ulegli...PO latach przyznając mi rację, że to w sumie wybitnie ekonomiczne obuwie, bo nie trzeba co roku kupować nowej pary:P

      Usuń
  9. Oto i dowód, że każde zło było kiedyś małą, niewinną, uśmiechniętą dziewczynką. Świerzbi mnie, żeby też zrobić takiego posta i nawet mam na komputerze przygotowaną tonę zdjęć prehistorycznych, ale cały czas powstrzymuje mnie myśl, że wtedy wszyscy uciekną gdzie pieprz rośnie.
    Ładnie Ci w Dextellowej kiecy, zostań lolitą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...ha, widzisz, nie znasz mnie >D Ludzie, którzy mnie poznali wiedzą, że cieszę michę cały czas >D Rób, rób - ludzie nie uciekają, tylko się toczą >D
      Dextellowa kieca przyszła do mnie właśnie, ino czerwona >D Ale lolitą nie będę 8D

      Usuń
    2. I jeszcze mi wypomina:D Wiem, ja nie znam osobiście w zasadzie nikogo, jestem tylko internetowym nołlajfem, który nie jest w stanie się na żadnego meeta przywlec:q A poznałabym chętnie, tylko boję się o psychikę ludzi, który poznają mnie:q
      To będzie bida z nędzą, ale pewnie zrobię gdy pewnego pięknego dnia najdzie mnie na robienie rzeczy głupich i kompromitujących:D
      To na co czekasz, pokazuj samą kieckę i siebie w niej:D Lolita to już tak różnie interpretowany kierunek w modzie, że możesz być lolitą nawet o tym nie wiedząc>D

      Usuń
    3. Meet pewnie będzie pod koniec maja jakoś, bąąądź! Ja i Dext już się zgadywałysmy, że chcemy cię poznać >D
      A bo tu wyżej niby nie ma bidy z nędzą >D Im bardziej żałośnie, tym lepiej!
      Pokażę kieckę, pokażę, mam plan na bardzo specjalną recenzję jej >D Ale kiedy pokażę w niej siebie... ciężka sprawa, okazji do zdjęć nie ma, a do szybkich foci w warunkach domowych przebierać się nie będę. ...wystarczy, że widać mi w niej kolanka i puff będzie mały/wcale, dzięki temu osiągnę status nie-lolity!

      Usuń
  10. "Mana-like" make up - plus!
    Wytworzyłaś swój unikatowy, niezmiernie kobiecy i charakterny styl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam z niego taka dumna >D Teraz się głównie z tego śmieję.
      Dziekuję bardzo~

      Usuń