2 stycznia 2013

With the fire from the fireworks up above me

I hope all of you, my dear readers, had an amazing New Year's Eve party, with people you love, cherish or simply hold dear and like. Let my wishes for you on the freshly begun year be Schopenhauerean: everything not too bad in this new year of torment~ I think I should have written it yesterday, but a shameful lack of sleep wouldn't let my brain work Work WORK >D

Mam nadzieję, że wszyscy, moi drodzy czytelnicy, mieliście szampańską zabawę sylwestrową z ludźmi których kochacie, cenicie lub bo prostu bardzo lubicie. Niech moje życzenia dla was na ten świeżo rozpoczęty rok będą Schopenhauerowskie: wszystkiego niezbyt złego w tym nowym roku udręki~ Sądzę, że powinnam napisać to wczoraj, ale karygodny brak snu nie pozwalał mojemu mózgowi pracować.


I myself didn't participate in giant party with lots of people, loud music playing, dancing, eating, drinking, then throwing up and possible dramas. No, I'm too antisocial for such activities and preferred too meet the new year in the simplest way possible, second only to sitting home alone. Namely by spending it with just one friend of mine. So it was a very cultured... and cultural little party, as we listened to classical music, like Krzysztof Penderecki's 'Dies Irae: Auschwitz Oratorium' (GREAT piece to welcome new year *sarcasm*. Good thing it ended about 20 minutes before midnight.) or Richard Einhorn's score to the silent film 'The Passion of Joan of Arc'. But, to tell the truth, it was more like sacrum/profanum party, because we also watched delightfully hilarious, but equally silly clips from games on Youtube, listened to cheesy songs and female-fronted gothic metal (which also qualifies as 'cheesy') and even sang along with our bad voices those operatic parts (this is what happens when you already have had some alcohol >D). And we welcomed the new year itself to Rhapsody, because there's nothing better than watching fireworks explode to the sound of epic power metal and talking about Gandalf, dragons and sh*t. Really.

Osobiście nie uczestniczyłam w żadnej wielkiej imprezie z dużą ilością ludzi, głośną muzyką, tańczeniem, jedzeniem, chlaniem i rzyganiem, i zapewne aferami. Nie, jestem zbyt aspołeczna na takie rzeczy i wolałam przywitać nowy rok w najprostszy możliwy sposób zaraz po siedzeniu samotnie w domu i piciu do lustra. Mianowicie spędziłam Sylwestra z jedną moją znajoną. Także była to bardzo kulturalna impreza - w obu znaczeniach, gdyż słuchałyśmy muzyki klasycznej, jak "Dies Irae: Oratorium pamięci ofiar Auschwitz" Krzysztofa Pendereckiego (ŚWIETNY utwór na powitanie nowego roku *sarkazm*. Dobrze, że zakończył się jakieś 20 minut przed północą.) czy ścieżka dźwiękowa Richarda Einhorna do niemego filmu "Męczeństwo Joanny d'Arc". Ale, prawdę mówiąc, było to raczej takie sacrum/profanum, jako że przeplatałyśmy to oglądaniem niesamowicie zabawnych i równie kretyńskich filmików-przeróbek z gier, słuchaniem kiczowatych piosenek i gotyckiego metalu z babkami na wokalu (co też podpada pod tandetę) i nawet śpiewałysmy naszymi niewyrobionymi głosami te ich operowe wstawki (oto co się dzieje po wypiciu pewnej ilości alkoholu >D). A sam nowy rok przywitałyśmy przy asyście Rhapsody, ponieważ nie ma nic lepszego niż výbuchy v dálce a světlice na nebi przy epickim power metalu i rozmowach o Gandalfie i smokach. Serio.

Chinese jasmine-scented green tea, Sangria substitute, wasabi-coated peanuts (absolute hit of the party), various sweets with filling, cookies with jelly, Toffifee and Nuremberg gingerbread cookies kept us going during the night.


As for my outfit, I wanted something festive, yet casual. It resulted in twisted elegance of mixing 20s and oldschool goth, something like - gasp - dark cabaret maybe. And no shoes, because who cares about shoes in a househeld party. But I'd wear ankle-length laced booties if I'd have to wear any.

Jeśli chodzi o stylizację, to chciałam czegoś bogatego, lecz jednocześnie codziennego. Wynikła z tego pokręcona elegancja łącząca w sobie lata 20 i oldschoolowy gotyk, nawet rzekłabym, że coś w nurcie - och! - dark cabaret. I bez butów, bo kogo obchodzą buty na domówce. Ale założyłabym wiązane botki, jeśli już musiałabym jakieś mieć.





Lace dress - KappAhl
Long net shrug - thrift store
Striped tights - H&M
Ripped tights - handmade
Long gloves - handmade
Lace choker - hadmade
Black pearls necklace - Chinese market
Necklace with crosses - New Yorker
Big black ring - H&M
Smaller black ring - Lokaah

20 komentarzy:

  1. Przydały by się jakieś buty do tego, znaczy, ja wiem, że to w warunkach domowych cykane, ale przynajmniej strój by wyglądał kompletnie :D

    Podziwiam Twój makijaż, też bym się chciała umieć tak malować *___*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, ale w kozakach nie będę znajomej po pokoju łazić >D Jakbym była bardziej w plenerze, to założyłabym megawysokie wiązane botki albo te w stylu lat 90, którymi się jara połowa spooky >D
      Podpowiedź - dużo czarnego >D I szarego.

      Usuń
  2. You look lovely! It's a great outfit. And the bob hairstyle really suits you. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thanks! Such a shame that little is visible :<

      Usuń
  3. Awesome! You created an amazing outfit out of a quite simple dress. I think the tights are the best part of it, but I also love your net shrug and your choker <3 the overall effect is stunning. I love it!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you! But the dress definitely is not simple - oh no, no, it's the most showy thing in my wardrobe; I have serious problems with coordinating it in the right way with other clothes to not look overdressed XD

      Usuń
  4. Wow, what a lovely outfit! And pretty hairstyle! :D You look beautiful!

    OdpowiedzUsuń
  5. You look amazing!! I love your outfit! You seemed to have a lovely New Years Eve :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you, and yes, indeed, it was lovely :D

      Usuń
  6. What a wonderful song and outfit.

    OdpowiedzUsuń
  7. I only had a small party too, with my boyfriend's friend, his girlfriend and one other. Like you, I prefer classy parties to loud ones, although ours mostly involved laughing and having fun.

    You look fantastic! I love the long robes and tights and the choker! You have such a lovely thin neck! Vampires would love you!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We had lots of laugh, too, but I'm having more fun when less people are involved :)

      Thank you! Such a bad thing that *I* don't like vampires XD

      Usuń
  8. Beautiful! I love the combination of leg wear you chose. Oh, and Hans is *adorable*!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Great look! I think the photos are cute!

    OdpowiedzUsuń
  10. What an amazing outfit you created. I love the your old school look, original goth stuff is totally my cup of tea. I'd like to see more posts like this one :-)

    Happy New Year, anyway. I'll follow your blog from this moment.
    Best Regards,

    Violette B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you! I also love the original goth, both visually and music-wise, so there will be more posts in this style XD Not every single one, I'm rather floating between various shades of goth, but I'm truing to sneak a bit of oldschool into everything I wear.

      Usuń
  11. Ah, your bed!!!! It's so beautiful!!!!! I love it.
    Love the outfit to :)

    OdpowiedzUsuń