5 sierpnia 2012

500 instagrams per mayo

I had a mood for oldschool gothic style - as I stated once, it's my most favourite and most likely to appear here. 80s gothic look can be tricky to create (but I believe I'm doing it right. Am I?) - you have to maintain a balance between casuality and spookyness, between looking like a dirty punk and like a vampire aristocrat, between being comfortable and looking like you're not >D The rest are accessories. Lots. And inspirations - Siouxsie Sioux, Neil Gaiman's Death character from 'The Sandman', Lydia from 'Beetlejuice' or Beetlejuice himself (after all, which gothy soul can resist those black and white vertical stripes?) to name the most obvious style icons wearing that look. And you can find all those inspirations in my todays outfit. You may think it's a repetitive style because of that - of course it is to some degree, as nearly every another, but for me it's still one of the most interesting and creative styles within gothic frame. And I like to be creative with my looks.

Miałam nastrój na oldschoolowy gotyk - jak podkreślałam to wcześniej, ten styl jest moim ulubionym i najbardziej prawdopodobnym do przewijania się tutaj. Stylizacja na gotyk lat 80 może być dość trudna (ale wydaje mi się, że ja robię to dobrze. Robię, prawda?) - trzeba zachować równowagę między zwyczajnością a lekką makabrą, między wyglądaniem jak brudny punk a wyglądaniem jak wampirzy arystokrata, między czuciem się wygodnie i wyglądaniem, jakby wygodnie nie było wcale >D Reszta to dodatki. Dużo. I inspiracje - Siouxsie Sioux, postać Śmierci z "Sandmana" autorstwa Neila Gaimana, Lydia z "Beetlejuice" czy sam Beetlejuice (w końcu która gotycka dusza oprze się czarno-białym pionowym paskom?), że wymienię te najbardziej oczywiste ikony tego stylu. A wszystkie te inspiracje można znaleźć w mojej dzisiejszej styliacji. Można przez to doznać wrażenia, że to powtarzalny styl - oczywiście, do pewnego stopnia taki jest, jak i wszystkie inne, ale dla mnie to i tak jeden z najbardziej interesujących i kreatywnych w granicach gotyku. A ja lubię być kreatywna w ramach mojego wyglądu.







Frilly wrap shirt - thrift store
Top with buckle underneath - thrift store
Striped mini skirt - H&M
Laced ankle boots - thrift store
Felt boater hat - H&M
Cross choker - Glitter
Geometric rings - H&M
Band rings - Diva
Black ring - Six
Ring with raindrops - Lokaah
Sunglasses - hipermarket stall

12 komentarzy:

  1. Ha, mówiłam, że będziesz wyglądać kapitalnie w tej fryzurze^^
    I bardzo zazdroszczę Ci urody t_t
    PS. Mogłabyś wrzucić tu lub na spooky tutorial, jak robisz makijaż ?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tu wygląda średnio, było gorąco i oklapła pod kapeluszem :< Zazdrościć nie ma czego; ten nos...
      ...okej, spróbuję wrzucić >D Nie wiem, czy ogarnę statyw, przysłonę i ostrość, ale... XD

      Usuń
  2. I ja najbardziej lubię właśnie ten stary gotyk, ten współczesny jest dla mnie najczęściej zbyt przekombinowany :< Bardzo mi się podoba to, jak Ci si włosy układają, i, uwierz, wcale nie widać, by przyklapły pod kapeluszem :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muzycznie czy wyglądowo? ;> Z tego, co wiem, to ty raczej w metalu siedzisz; nie wnikam, czy symfonicznym czy gotyckim, nie lubię metalu i dla mnie to jeden pies XD A ten współcześniejszy wyglądowy, z długimi kiecami i żabotami (acz bez szerokich rękawów) lubię też >D Tylko za gorąco jest póki co, żeby się podhalczyć jak beza i nie mieścić w drzwiach <3

      Usuń
  3. I muzycznie i wyglądowo :> Ja w sumie w niczym za mocno nie siedzę, wszystko znam po trochu x'D Od dwóch-trzech lat znów poszukuję zamiast się określać. Ale fakt, najbliżej mi chyba właśnie do metalu. Co do współczesnego - przede wszystkim wolę turniury od krynolin, właśnie te zbyt szerokie spódnice są dla mnie przesadzone :> Poza tym jeśli się nie ma skilli krawieckich to trzeba wydawać fortunę na odpowiednie ciuchy i dodatki, a i trudniej to zaadaptować na co dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, nie ma się skilli krawieckich ani kasy - dlatego wiem, że zawsze będę wyglądała biedniej niż większość gotek, które ciuchy mają klimatyczne w każdym detalu, bo kupione ze specjalistycznych sklepów. Mi jednak zbyt szkoda dać 170 zł za jedną koszulę (+ wysyłka), dlatego wyznaję tylko lumpki i od czasu do czasu coś biorę ze zwykłej sieciówki (acz biżuterię muszę normalnie kupować, chociaż też staram się iść po najmniejszej linii oporu >D). I staram się budzić w sobie kreatywność - kupuję w większej mierze ciuchy dość zwyczajne, co do których mam wielkie plany przerabiania ich... na razie to tylko plany, ale kiedyś się za to wezmę >D
      Ja może takich gigantycznych 3metrowych krynolin na kołach nie mam - ale zdobyłam w ciuchaczu dwie całkiem obszerne halki ślubne, które dają miły dla oka efekt, gdy są razem, a pojedyncza wygląda bardzo... codziennie. Bez przesady, a kiecka zaczyna lepiej wyglądać, gdy jest trochę odsunięta i usztywniona, niż taka smętnie spływająca. A tiurniur jakoś nie lubię :<

      Usuń
  4. Co do przerabiania - skąd ja to znam x'D Wieeele razy sobie obiecywałam, że się w to pobawię i... nadal tylko obiecuję x'D Osobiście wysyłkowo nabyłam tylko gorset i kolczyki z krzyżami pruskimi (które wystawca nazwał maltańskimi, choć nimi nie są...), poza tym też szukam perełek w sklepach i lumpeksach oraz... szafach babć x'D Nie są to jakieś wielkie łowy, ale z paru zdobyczy jestem bardzo zadowolona <3
    W sumie fakt, ciężka, prosto zwisająca spódnica nie wygląda dobrze, ale już z cieńszego, lżejszego materiału lepiej się układa. Z halkami póki co nie eksperymentowałam ze względu na masę własną, ale w sumie z gorsetem może nawet coś by z tego wyszło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, i ja mam takie postanowienia, czasem nawet kupuję rzeczy w rozmiarze 18 czy 20 (noszę 8), tylko dlatego, że potrzebuję materiału ^^ Jestem w trakcie przerabiania kilku rzeczy, wiele czeka jeszcze na swój czas, a skończyłam może... jedną? :(

      Usuń
    2. Mam pełno rzeczy, w których nie chodzę, bo za duże, a nie chce mi się iść do krawca, a sama sobie ze zmniejszeniem rady nie dam... >_>

      Arciu, co do tego twojego gorsetu... a właściwie lepszą nazwą byłby "pseudo-gorset" - on ci nie robi figury ._. Przeciwnie, wręcz cię poszerza w pasie, robiąc tubę... gdzie ja to widziałam taki efekt, który wyglądał bardzo źle, z tym samym gorsetem, hm... *szuka* O, mam - http://www.gothicdollshop.com/gorsety-odziez-gotycka/46-czarny-satynowy-gorset-typu-kamizelka.html i tu chyba nawet zamówienie własnego rozmiaru by cię nie uratowało ._. Chociaż fakt, że tu babka wzięła ewidentnie za duży, bo się może zasznurować do końca, ale i tak... niespecjalny efekt. Wiem, że ma fajny krój, sama o nim myślałam, ale chyba nie jest tego wart...

      Mam niewiele spódnic do ziemi - te, które mam ,są dosć ciężkie i ewidentnie potrzebują halki XD Zresztą - halka musi być, za dużo mijam po drodze Cyganek w powłóczystych kiecach do ziemi; nie chcę dla przypadkowego oserwatora wyglądać jak one, już wolę się kojarzyć, jakbym szła na bal XD

      Usuń
  5. Fakt, nie było to dokładnie to, czego oczekiwałam od gorsetu, ale sądzę, że to jednak bardziej wina figury niż samego modelu ^^" No i w przeciwieństwie do tej pani udaje się uzyskać choćby minimalne wcięcie. Pocieszam się tym, że przynajmniej nieco wygładza - zwykle zbyt dobrze widać na bluzce gdzie się spódnica kończy .///. Z wyjątkiem tej co miałam do sesji w gorsecie, bo na dość wysoki stan. W każdym bądź razie póki jeszcze nie jestem burżujem muszę się zadowolić tym co mam |D A kiedyś może uda się wystarać o porządny gorset.

    Ja miałam jedną dość ciężką, ale tak ciężką, że żadna halka by jej nie uratowała x'D Hm, za Cygankę mnie jeszcze nigdy nie wziętą, ale ta błękitna pseudo-empirowska sukienka, którą Ci pokazywałam, ściągnęła na mnie pytanie, czy nie jestem czasem z pielgrzymki wrocławskiej x'D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to się mówi - lepiej poczekać, dołożyć 40 zł i kupić porządny ^^

      Ty uzyskujesz jakieś wcięcie, bo masz gorset mniejszy niż rozmiar noszonych ubrań, więc masz te parę centymetrów przerwy, gdzie możesz ścisnąć - tamta pani założyła gorset rozmiaru równego ubraniom, więc w naturalny sposób zasznurowała się do konca i psikus, ściskać nie ma skąd XD Niemniej - to absolutnie nie wina figury, tylko gorsetu, można wymodelować nawet wielorybki noszące potrójne XL, do których ty nie należysz XD Twój gorset jest plastikowy, więc on tylko ładnie wygląda i opina figurę, ale nic z nią nie robi. Do tego... cóż, szycie gorsetu to dość skomplikowana sprawa, jeśli wykrój jest kiepski - a definitywnie taki jest, jeśli robi z ciała walec i co gorsza, większość gorsetów krążących po internecie jedzie na kiepskich wykrojach - to nawet idealne wymiary tu nie pomogą, taki gorset zawsze coś zepsuje w sylwetce ._. Także jeszcze raz - niezbyt odpowiadający oczekiwaniom efekt to absolutnie nie wina twojej sylwetki XD

      Mnie też za Cygankę nie wzięli - ale ja to widzę, gdy ta kieca tak powieeewa na wietrze D: Mnie zapytali raz, czy idę na komunię >D O tu: http://prunio.blogspot.com/2012/06/saelic-si-diu-ouwe-saelic-si-der-walt.html

      Usuń
  6. Mimo wszystko na niektórych zdjęciach widać, że u góry i u dołu mogę ścisnąć maksymalnie, a w talii jest spora przerwa, dałoby się jeszcze mocniej. Na allegro prezentował się tak - http://sello.amazinggirl.pl/1FDC08C2-5215-45B2-A391-C6C867C35D77.JPEG - choć fakt, zdjęcia reklamujące produkt niekoniecznie muszą być wiarygodne |D Więc sylwetka na pewno nie jest tu bez winy, może tylko faktycznie nie tylko ona. Ciężko mi też jednak było bardziej krytycznym okiem przeglądać oferty, bo i nie mam żadnego doświadczenia z gorsetami, więc się na nich zwyczajnie nie znam - no i kaprys popierwszowypłatowy daje spore ograniczenia cenowe |D

    O, a najczęstsze pytanie jakie słyszałam to czy mam żałobę x'D

    OdpowiedzUsuń