24 lutego 2017

Hiatus! ...or not?

Because the financial situation in my family became very difficult, I've made the decision to stop studying in order to help my parents. My financial situation have always been a bit tough; I come from a lower class background, but this year there was an influx of unpredictable situations, so I decided to set aside this whim, which my studies are, away for some time until the things won't start to look better.

Fot the blog it mans one thing: long hiatus. But since I've managed to find and keep a group of intelligent readers, I wouldn't want to halt the blog completely and lose everyone (and we all know well traditional blogging is dying). Outfit posts will disappear - it's hard to make outfits when I don't leave home except for working physically for 8 hours - but I'm thinking about slightly changing the contents of this blog for the next few months.

You know, I still remember I started running this blog with showing handmade stuff in mind. I have several things ready to show, I have lots of ideas, so they probably will appear most often. Sometimes I get questions about tutorials: how do I make holes in clothes or how do I do eye make-up - I can write about it. I've been considering entries about Polish music from the 80s (it was so damn good!), maybe loose entries with photos of people who inspire me style-wise, or with jewellery I own? Nail polishes, as I have tons of them? Any other ideas? I'll be happy to read suggestions, as long as it won't be suggestions of returning to outfit posts, because it's impossible for now (and even if I have some ideas for fancier phooshoots, I won't make an appointment with a photographer, because where do you get them and courage to?).

Besides, the Skeletor in Wroclaw, that I've been torturing you with photos of in April and May, is currently being demolished, so I wouldn't even have a peaceful place for outfit photos >D

And... it sounds a bit nasty to ask a thing like this under a post started with money issues, but is there anybody interested with with seeing what I have to sell from my clothes? The prices won't be high, because I'm mainly interested in getting rid of my stuff and regaining space in wardrobe. I've been thinking about putting them on Vinted, because it's easiest for me and free of charge, but I won't make problems with buying outside this website. A collage with new things would be put at the end of every month on the blog.



Ponieważ sytuacja finansowa w mojej rodzinie stała się bardzo trudna, podjęłam decyzję przerwania studiów, by wspomóc rodziców. Nigdy nie była łatwa; nie wywodzę się z bogatego środowiska, ale w tym roku napłynęło wyjątkowo wiele nieprzewidzianych kwestii, w wyniku czego uznałam za mój moralny obowiązek odsunięcie tego kaprysu, jakim moje studia są w gruncie rzeczy, na dalszy plan, dopóki sprawy nie zaczną wyglądać lepiej.

Dla bloga to oznacza jedno: długą przerwę. Jednak jako że udało mi się zebrać w ostatnim czasie solidną grupkę inteligentnych czytelników, to nie chciałabym robić całkowicie martwej przerwy, żeby to wszystko się nie posypało (a dobrze wiemy, że tradycyjne blogowanie wymiera). Posty stylizacyjne znikną - ciężko je robić, gdy nie wychodzi się z domu w celach innych niż 8-godzinna harówka - ale myślę o przebranżowaniu bloga na ten czas.

W gruncie rzeczy nadal pamiętam to, że był on założony z myślą o handmade'ach. Tych mam kilka do pokazania, jeszcze więcej mam pomysłów, więc one na pewno zdominują przez kilka miesięcy ten skrawek internetu. Dostaję czasem zapytania o tutoriale: jak dziurawię ubrania czy jak maluję oczy - mogę to zrobić. Rozważałam posty ze starą polską muzyką, może jakieś luźne posty ze zdjęciami ludzi, których styl mnie inspiruje  albo typowo szafiarskie z biżuterią? Lakierami do paznokci, których mam tony? Jakieś inne pomysły? Jestem otwarta na wszystkie sugestie, o ile to nie będą sugestie powrotu do stylizacji, bo na to szans nie ma (bo nawet jeśli mam pomysły na trochę bardziej dojebane sesje, to nie umówię się przecież z fotografem, bo skąd wziąć i jego, i odwagę?).

Poza tym we Wrocławiu wyburzają Szkieletora, którym katowałam was w kwietniu i maju, nawet nie mam już spokojnego miejsca do zdjęć stylówek >D

I... trochę kulawo pytać o taką rzecz pod postem, który zaczęło się od kwestii kasy, ale czy ktoś byłby wstępnie zainteresowany przejrzeniem rzeczy, które mam na sprzedaż? Nie będę wołać za swoje rzeczy dużo, chcę przede wszystkim się ich pozbyć, by zyskać w końcu miejsce w szafach. Myślałam o wystawianiu ich na Vinted, bo tam mi najłatwiej, ale nie robiłabym problemu z kupnem poza portalem. Kolaż z nowymi rzeczami byłby wrzucany pod koniec każdego miesiąca na bloga.

Yup, I count it as an incoming handmade >8D

20 lutego 2017

Finis Cretae

My stay on Crete has come to an end. And I don't miss it. Don't get me wrong - it's a lovely island with a gentle weather and friendly people, which I could recommend to everybody with extra money to spend. But such languorous places are fine for a short amount of time with intense sightseeing, not for living there longer.
Although I'm happy that thanks to Erasmus programme I could visit places unattainable for me otherwise, I'm also highly dissatisfied with academic part of this trip (but the library contents were fantastic). And very tired with social difficulties produced by everyday life in a foreign country and learning at a new place. I've hoped some of my social fears will heal thanks to this stay, yet it seems they're worse than ever. That's not how it was supposed to look like.

Mój pobyt na Krecie dobiegł końca. I nie tęsknię. Nie zrozumcie mnie źle - to urokliwa wyspa o przyjaznej aurze tak pogodowej, jak i ludzkiej, które mogłabym polecić każdemu z nadprogramowym pieniądzem na przetracenie. Ale tego typu leniwe miejsca są dobre na krótki pobyt połączony z intensywnym zwiedzaniem, nie na dłuższe mieszkanie.
Choć jestem szczęśliwa, że dzięki Erasmusowi mogłam zobaczyć zakątki, których w innym przypadku nigdy nie byłoby mi dane odwiedzić, to jestem mocno rozczarowana stroną naukową tego wyjazdu (choć zasoby biblioteki były fantastyczne). I bardzo zmęczona trudnościami społecznymi, jakie wygenerowało codzienne życie w obcym kraju i nauka w nowym miejscu. Miałam nadzieję na polepienie pewnych niedostatków mojego charakteru na tle lęków społecznych, a jest ze mną chyba gorzej niż kiedykolwiek. Nie tak to miało wyglądać.


But, the peaceful monastery of Arkadi, tiny Chromonastiri and Gallos villages, majestic Knossos, golden Minoan cemetery of Armenoi, a e s t h e t i c evening Chania, military museum with pink walls and tanks, leg-killing trips outside the town, monumental walls of Fortezza, dense labyrinth of narrow streets with ruined houses, stocky palm trees at the seaside, drinking under the lighthouse - and my first and last experience with Rethymno: the closeness to the Sea reeking of fish and seaweed - these I will hold dear in my heart. I will remember dearly even Mordor-like long and hot walk to a lighthouse in Chania, snow-covered mountain tops and ugly Heraklion.

Ale tchnący spokojem klasztor Arkadi, maleńkie wioski Chromonastiri i Gallos, majestatyczne Knossos, złociste minojskie cmentarzysko w Armenoi, e s t e t y k ę wieczornej Chanii, różowe muzeum wojskowe z czołgami, urywające całkiem dosłownie nogi z dupy wycieczki na górzyste zadupia, monumentalne mury Fortezzy, gęstą plątaninę ciasnych uliczek z odrapanymi budynkami, korpulentne palmy na wybrzeżu, picie na latarni morskiej - i moje pierwsze i ostatnie doświadczenie z Rethymno, czyli bliskość cuchnącego rybą i glonem Morza - będę trzymać ciepło w serduszku. Będę w nim trzymać nawet długą i gorącą jak do Mordoru drogę na latarnię morską w Chanii, ośnieżone szczyty gór i brzydki Heraklion.



Velvet dress - thrift store (Betty Barclay)
Body chain - Stradivarius
Studded belt - thrift store
Metal belt - thrift store
Pomegranate earrings - repurposed keychains from Rethymno
Fake septum - Lokaah
Nose chain - anklet from Chania
Afghan bracelets - Allegro
Studded bracelets - Lokaah
Silver bangles - H&M
Net gloves - Klimatyczne
Lace shawl - thrift store
Laced boots - H&M


In this last entry I'd like to show you my favourite snaps of places which didn't get to have an entry of their own, despite being more or less breathtaking. First - Gallos village!

W tej ostatniej notce chciałam pokazać moje ulubione ujęcia z miejsc, które nie doczekały się swojego własnego wpisu, mimo mojego mniejszego lub większego zachwytu. Pierwsze - wieś Gallos!




...road from Gallos to Armenoi...

...droga z Gallos do Armenoi...



...and Armenoi necropolis. It's a Late Minoan cemetery from 1500 BCE, situated on a hill's gentle slope, overgrown with twisted oak trees. The vaults aren't imposing - they are tiny, walls are bare, and all found items (with interesting Minoan coffins, called larnaxes, among them) are in museums - but one can go inside. And could I say 'no' to going into the crypt? >D

...i nekropolia w Armenoi. To późnominojskie cmentarzysko z 1500 p.n.e., położone na łagodnym zboczu wzgórza, porośnięte powykręcanymi dębami. Grobowce nie są imponujące - są niewielkie, ich ściany są gołe, a wszystkie artefakty (łącznie z ciekawymi minojskimi trumnami, zwanymi larnaksami) stoją w muzeach - ale można do nich wchodzić. A czy mogłabym się oprzeć wejściu do krypty? >D



Villa Clodio in Chromonastiri. At first it used to be Venetian summer residence, then house of an Ottoman dignitary, now - a military museum. Pink one >D

Villa Clodio w Chromonastiri. Początkowo wenecka rezydencja letnia, potem siedziba osmańskiego dygnitarza, ostatecznie - muzeum militarne. Różowe >D


Chromonastiri village itself, with tiny graveyard in the mountains.

Sama wieś Chromonastiri, z maleńkim górskim cmentarzykiem.




Heraklion trying to convince you it's pretty, or at least of intriguing kind of beauty...

Heraklion próbujący przekonać was, że jest ładny, a przynajmniej intrygującej urody...



...and the true face of Heraklion.

...i Heraklionu oblicze prawdziwe.


Enjoy pollution! >D



I wear this necklace in every possible way except for a proper(?) normal one.

Noszę ten naszyjnik w każdy możliwy sposób poza właściwym(?) normalnym.

22 stycznia 2017

Waters devouring men

It is said we know less about the ocean floor than we do about the surface of the Moon. The links between these two are marvellous, by the way. Our satellite was likely to be created from Earth's rocky debris flown into space when Earth collided with a Mars-sized body. Our planet got one more thing from this impact - vast areas that couldn't build up this lost material once again and can't rise above a certain level: oceans. For pagan folk, and especially Wiccans, this correlation between waters and the Moon is even more obvious, as both are elements of the goddess and feminity in general.
Since I've mentioned heathenry - no sex is universal for aquatic gods around the world. I'd say roughly half of them are male and half are female; on the top of this some mythologies see a pair of Sea deities, where one of them embodies its destructive force and the other one is benevolent (and it's not that obvious which gender gets which domain). But it's not the gods that interest me the most in the Sea myths. What I love the most about them are the Sea monsters, elements of the primordial chaos - some of them earlier used to be the gods themselves...

Powiada się, że o dnie oceanicznym wiemy mniej niż o powierzchni Księżyca. Powiązania między tymi dwoma tworami są przewspaniałe, tak nawiasem mówiąc. Nasz satelita prawdopodobnie powstał z materiału skalnego Ziemi wyrzuconego w kosmos przy zderzeniu tejże z obiektem wielkości Marsa. Ziemia dostała w wyniku tego zderzenia jeszcze jedną pamiątkę - olbrzymie powierzchnie, którym nie udało się zabliźnić i nie mogą się wydźwignąć ponad pewien poziom: oceany. Dla ludzi zainteresowanych pogaństwem, a zwłaszcza Wiccą, korelacja między wodami a Księżycem jest jeszcze bardziej oczywista, jako elementy bogini i kobiecości w ogóle.
Skoro już napomknęłam o pogaństwie - nie uniwersalizmu w płci bogów wód. Strzelałabym, że rozkładają się po równo; ponadto niektóre mitologie przewidują dla Mórz parę bóstw, z których jedno uosabia jego destrukcyjny charakter, a drugie obfitość pożywienia (i to też nie jest takie oczywiste, która dziedzina komu przypada). Nie bogowie wszakże interesują mnie najbardziej w mitach morskich. Tym, co mnie najbardziej w nich ciekawi są potwory Mórz, elementy pierwotnego chaosu - które w niektórych przypadkach same były wcześniej bogami...


The mythical monsters of the deep are usually depicted as dragons or Sea serpents. To be honest, the difference between mythical serpent and dragon is minimal; if a language had both of these words, then they were used interchangeably... If a serpent was giant and had wings, then it was enough to call it a dragon. Or it could have been giant snake with legs and no wings - it's the most common type, in fact. Fiery breath is virtually nonexistent in myths. It's a big difference from the flying and hiding in the cavern lizard king we know, but I assure you - mythical serpent-dragons didn't use their wings, they all were very chthonic in their character and occupied waters. Or they might have not, because they could have felt like causing chaos. It depends >D
What I wanted to say is that great serpents/dragons lived in every Sea in the world. Like Rainbow Serpent, an androgynous creator of the world for Aborigines, who manifests as a rainbow and who created Australian landscape by slithering. Like Greek Scylla and Charybdis, the former being a dragon with six serpentine necks preying on sailors, and the latter being a giant maw just under the surface of the water, dragging everything to the bottom of the Sea in a whirlpool. Like Nordic Jörmungand, so colossal it encircles whole Earth with its body and has its teeth sunken in its own tail. Like Vritra, who have held all the waters of the world captive causing drought, as the ancient Hindus have written in Vedas. There are water dragons of the Japanese, of both Northern and Southern Native Americans, of the Maori, of the Finnish, of the Koreans, there is a benevolent pair of cosmogonic water serpents in the Voodoo pantheon...
And there is my beloved Sumerian Tiamat, whose name means 'Sea', the one true mother of dragons, the primordial abyss of saline waters and the chaos before the creation of light. She inspired ancient Israelites to have well-known multiheaded Leviathan, whose flesh Yahveh promised to feed to the righteous at the end of times; the Hittites to have sly Illuyanka, the only dragon who actually managed to defeat his enemy - the storm god - and took his eye and heart; the Canaanite peopless to have seven-headed Lotan, the servant of the Sea god Yam; and Medieval Jews to have Rahab, whose name in Biblical Hebrew was used to describe Egypt. You have no idea how much this last one does me good >D

Mityczne potwory głębin najczęściej są smokami lub wężami morskimi. Tak naprawdę różnica między mitycznym wężem a smokiem jest nieznaczna; jeśli istniały w języku dwa osobne określenia, to najczęściej były używane wymiennie... W praktyce wystarczało, aby wąż był ogromny i miał skrzydła, by mógł być nazywany smokiem. Albo mógł być ogromny, mieć łapy, a skrzydeł nie - to właściwie najpopularniejszy typ. Zianie ogniem praktycznie nie występuje w mitach. Duża to różnica względem znanego nam jaszczurczego króla przestworzy kryjącego się w jaskiniach, ale zaprawdę powiadam wam - mityczne wężosmoki nie robiły użytku ze skrzydeł, tylko miały charakter wybitnie chtoniczny i siedziały na dupie w wodzie. Albo nie siedziały, bo siały chaos. Zależy >D
W każdym razie ważne jest to, że wielkie węże/smoki żyły w każdym Morzu świata. Jak Tęczowy Wąż, androgyniczny twórca świata Aborygenów, który manifestuje się jako tęcza i którego ruchy ciała wyrzeźbiły krajobraz Australii. Jak greckie Skylla i Charybda, gdzie ta pierwsza jest smokiem o sześciu wężowych szyjach czyhająca na żeglarzy, a druga olbrzymią paszczą tuż pod powierzchnią wody, wciągającą wszystko na dno Morza niczym wir. Jak nordycki Jörmungand, tak kolosalny, że opasuje ziemię dookoła zatopiwszy zęby w swoim ogonie. Jak Wrytra, który skradł wszystkie wody świata powodując suszę, jako starożytni Hindusi zapisali w Wedach. Są wężowe smoki Japończyków, Indian obu Ameryk, Maorysów, Finów, Koreańczyków, jest kosmogoniczna para przychylnych ludziom wodnych węży w panteonie voodoo...
I jest moja najukochańsza sumeryjska Tiamat, której imię znaczy "Morze", jedyna słuszna matka smoków, pierwotna otchłań słonych wód i chaos przed powstaniem światła. Jej postać zainspirowała Hebrajczyków do posiadania dobrze znanego wielogłowego Lewiatana (twój najlepszy sąsiad!~ Rozwala mnie to za każdym razem.), którego mięsem Jahwe obiecał nakarmić ludzi prawych na koniec czasów; Hetytów do cwanego Illujanki, który jako jedyny smok zdołał pokonać swojego adwersarza, boga burz, i zabrał mu oko i serce; ludy Syro-Palestyny do siedmiogłowego Lotana, sługi boga Morza Jama; i średniowiecznych Żydów do Rahaba, którego mianem w czasach biblijnych Izraelici określali Egipt. Nie macie pojęcia, jak mi to ostatnie robi dobrze >D


I have a lot of sympathy towards patrons of powerful waters, although I'm a non-believer. My relationship with spirituality is a complicated one - I don't believe because I can't, but I'd love to be capable of it. Then again, I've managed to calm angry waves twice, when in a fit of fancy I've poured red wine onto them while yelling 'for Tiamat!'...

W moim serduszku jest wiele sympatii dla opiekunów potężnych wód, choć jestem niewierzącą osobą. Właściwie moja relacja z religijnością jest skomplikowana - nie wierzę, bo nie potrafię, choć bardzo chciałabym umieć. A jednak zdołałam dwukrotnie uspokoić zagniewane fale, gdy w przypływie fantazji ulałam na nie czerwone wino krzycząc "dla Tiamat!"...




Crop top - thrift store, altered by me (Cameo Rose)stroje w stylu strega fashion inspiracje
Ripped top - thrift store, altered by me (Atmosphere) stroje w stylu nu goth inspiracje
Ripped dress - thrift store, altered by me (KappAhl) strega fashion co to
Maxi tulle skirt - thrift store strega fashion jak się ubrać
Long shrug - thrift store gotka strój
Shredded shrug - thrift store, altered by me gotycki strój w stylu goth gothic
Knitted shrug - handmade polska gotka
Skeleton hands necklace - H&M goci w polsce
Lace gloves - Bibeloty jak ubierają się goci
Studded bracelets - Lokaah styl goth gothic polska
Pearl bracelet - Chinese market moda gótica
Bangles - H&M estilo gótico
Labradorite ring - Lokaah orientalny pierścionek z labradorytem
Laced boots - H&M wiązane kozaki do kolan H&M


I think I've stressed enough how important place is the Sea for me?

Chyba dałam dostatecznie do zrozumienia, jak bardzo ważnym miejscem jest dla mnie Morze?










Nerdy inscriptions again! This time it's not wonky Latin, but IDDQD, the legendary godmode cheat code from Doom, written in font from the game. No matter how you'd look at it, this entry is about monsters and gods, isn't it...?~ >D

Nerdowskie napisy powracają! Tym razem to nie łamana łacina, a IDDQD, legendarny kod na nieśmiertelność z Dooma, zapisany czcionką z gry. Jakby na to nie spojrzeć, ten wpis jest o potworach i bogach, czyż nie...?~ >D