27 marca 2015

Rebel Madness 'Military' shrug

I hope it's the last review ever I'm writing, because I hate doing it, even as rarely as I do. Or at least supposedly the last one related to this brand.
In December I bought from Rebel Madness a military shrug, which I've been eyeing for a long time. Although I suppose the derpy way it lays on the first photo is especially eye-catching, please try to pay more attention to the tag with size.

Mam nadzieję, że to ostatnia notka z recenzją, jaką przyjdzie mi pisać, bo nienawidzę tego robić, nawet w tak dużych odstępach czasowych. A przynajmniej raczej na pewno ostatnia związana z tą marką.
W grudniu zaopatrzyłam się w Rebel Madness w militarne bolerko, do którego już od dłuższego czasu świeciły mi się oczy. I świeciły aż do pierwszej przymiarki, kiedy to zapłonęły. Zwróćcie uwagę zwłaszcza na rozmiar na metce. Choć domyślam się, że derpowe ułożenie ciucha bardziej przykuwa wzrok >D


XS my ass. Big ass. The only thing in common with the size XS this shrug maybe have had, was laying near to it on the store shelf. The difference between size from the tag and the real one is directly proportional to the time flown between me getting the package and writing this review >D

Dupa, a nie XS. Dupa jak trzydrzwiowa szafa wręcz. To bolerko koło XS być może leżało na półce, ale na tym kończy się jego związek z tym rozmiarem. Różnica między tym z metki a faktycznym jest wprost proporcjonalna do czasu, który upłynął między otrzymaniem przesyłki a pisaniem tej recenzji >D


I know I'm short and rather slim, but not that short and slim to have my normal size hang loosely on me like this. When I checked the measurements and compared them to the shown on the site, it became clear I didn't suddenly and mysteriously became smaller, but I received the garment in a wrong size. What didn't became clear, though, is why size M had the XS tag...
What's worse, it was my second purchase in Rebel Madness and second when the tags were swapped. I exchanged my earlier corset, but in the case of the shrug I thought having the same problem two times is too much, and the probability of receiving wrong size once again is too high. And sending it back has its cost, while shrug itself isn't lined, so it should be easy to lessen it. Right now I think it would be better if I had just simply exchanged it, because tailor was slightly more expensive >D

Ja wiem, że jestem niska i dość szczupła, ale jednak nie na tyle, żeby mój zwyczajowy rozmiar na mnie wisiał aż tak. Dane z centymetra w konfrontacji z tabelką rozmiarów wyjaśniły mi niemal wszystko - to nie ja nagle a tajemniczo skarlałam, tylko otrzymałam zły rozmiar. Ale dlaczego rozmiar M miał wszytą metkę XS, tego już wyjaśnić nic nie mogło...
Na domiar złego, na moje dwa zakupy zrobione w Rebel Madness, oba miały przyszyte metkę z mniejszym rozmiarem. Wcześniejszy gorset wymieniłam, ale w przypadku bolerka uznałam, że skoro to już drugi raz, to jest zbyt duże ryzyko, że przy wymianie mogę znowu dostać błędny rozmiar udający właściwy. Poza tym, przesyłka kosztuje, a bolerko bez podszewki takie łatwe do zwężenia, poprawi się raz-dwa. Cóż, post factum myślę sobie, że jednak powinnam jak człowiek wymienić, bo krawiec był ciut droższy niż koszty przesyłki >D


Here's how it looks after fitting. I think the sleeves should be more narrow and shorter, though.
Perspective is my eternal enemy.

Tak prezentuje się po przeróbce. Choć myślę, że jeszcze powinnam nieco skrócić i zwęzić rękawy.
Perspektywa jest moim wiecznym wrogiem.


The difference between both shades of black is that visible only on photos, in reality they look alike. I wanted to draw your attention to the buttons - they are sewn carefully, so the motif is oriented vertically. I go nuts when my cheaper Chinese garments have buttons slightly rotated, or worse, turned upside down. Is it the moment when I should go on Tumblr and boast about my imaginary obsessive-compulsive disorder?

Różnica odcieni czerni między materiałem a szamerunkami jest tak wyraźna tylko na zdjęciach, na żywo jest znikoma. Chciałam zwrócić uwagę na to, że wszystkie guziczki są przyszyte tak, że motyw jest pionowo. Dostaję szału, gdy w chińskich ubraniach mam guziki z wzorem poprzyszywane lekko obrócone albo, co gorsza, do góry nogami. Czy to ten moment, w którym powinnam zacząć lansować się na Tumblrze wmówionym sobie zespołem zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych?


The loose threads on the right are perfectly visible, no need to write about them. I took their photo, because obviously I couldn't cut them myself (truth is, and I had written it in some earlier review, when the thing has a major defect, I'm becoming very picky and pick on the details I would normally ignore). On he left side there is no defect, quite the contrary - I admire how neatly the trimming had been sewn.

Wystające nitki po prawej stronie są doskonale widoczne, nie trzeba o nich pisać. Zrobiłam im zdjęcie, bo rzecz jasna nie mogłam ich sama doprowadzić do porządku (a tak serio - przy którejś z poprzednich recenzji napomknęłam, że gdy rzecz ma wielką wadę, wtedy zaczynam czepiać się drobiazgów, które normalnie bym zignorowała). Po lewej stronie wady nie ma, wręcz przeciwnie - zachwyciło mnie to, jak starannie jest przyszyta od wewnątrz lamówka.



As you can see, it's pretty and well-made, but tagging sizes wrong is worrying. 6 cm is quite a lot. I think I've learnt my lesson and stick to buying in thrift stores for good, because when I buy wrong sized clothes, I at least do it deliberately.

Jak widać, dobrze wykonana rzecz i ładna, ale pomyłki z rozmiarami są niepokojące. 6 cm różnicy to jednak niemało. Myślę, że wyciągnę lekcję i zostanę na dobre przy kupowaniu rzeczy w lumpeksach, bo tu przynajmniej ubrania ze znacznie błędnym rozmiarem biorę z pełną świadomością.

8 marca 2015

Mary Magdalene

No matter how delayed it is on this blog, a new semester at uni has started. I had destroyed the previous one with a bang, just like ISIS destroyed palace in Nimrud, palace in Nineveh and Mosul Museum (...stop, no, I shouldn't be joking about it; watching footage from this act of dumbass barbarity hurt almost physically). Although the price for it was the long silence on this blog, now I can proudly show the results it brought.

Choć na tym blogu następuje to - a jakże - z opóźnieniem, to na uczelni rozpoczął się nowy semestr. Poprzedni zniszczyłam w pięknym stylu, niczym ISIS zniszczyło pałac w Niniwie, pałac w Nimrud i muzeum w Mosulu (...nie, kajam się, nie powinnam z tego żartować; obejrzenie filmiku z pokazu tego tępego barbarzyństwa bolało mnie niemal fizycznie). Choć ceną tego było długie milczenie na blogu, tak o tyle teraz z chęcią pochwalę się efektami, które owo milczenie przyniosło.


5 is the highest note one can get in Poland, so yeah, almost straight A's. In case you might be interested what do I learn: Latin, Ancient Greek and Modern Greek languages, Ancient history, History of ancient art, Introduction to Indoeuropean studies, Bible in European tradition and symbolics, History of Ancient Egypt, Myths and symbols in Ancient Egypt (obviously), Akkadian language, Selected examples of problematization of memory, Contemporary philosophy, History of psychology.

Wszystkich niedowiarków i wszystkich, którzy źle mi życzyli niniejszym zapraszam serdecznie do ustawienia się w kolejce do ssania moich jajec.


So, a new semester has begun, not gaining speed yet - and I'm submitting to my decision to make a good impression on new professors and start every new stage of education with modest outfits. But not too much~

Tak też nowy semestr, jeszcze sobie dopiero ledwie co truchta - a ja poddaję się mojemu postanowieniu, żeby każdy nowy etap edukacji, który postawi na mojej drodze nowych wykładowców, rozpoczynać stylizacjami grzecznymi. Choć może bez przesady~


Contents:
Blouse - city market
Skirt - thrift store
Belt - Allegro
Tights - Allegro (be careful if you ever come across them on Ebay. They hardly stretch and in general are made to match an average height of Asian girls. Meaning if you're higher than 160cm/5.25, they will be too short for you. I've remade mine into sort of stockings because of this...)
Shoes - thrift store
Bag - Boudoir on the Moon
Choker - handmade
Necklace - Nietoperzownia Atelier de chauvesouris
Bracelets - Lokaah, I am, Glitter
Rings - H&M, Lokaah,
Scarf - thrift store


Today's architectural part will be about my probably favourite church in Wroclaw - a Polish Catholic cathedral of St. Mary Magdalene. I have no idea what differs Polish Catholicism from Roman Catholicism, because primo the latter one is the main faith here, and secundo: Christianity can be - and actually is - hella confusing. The church was built in late Gothic style and amazes me with its lots and lots of interesting details. I've heard it looks somewhat sinister - maybe I can see it too and this is what fascinates me in it, but I'm unable to name it >D Also, it wasn't that damaged by Baroque crap, and on one of the sides there is a Romanesque portal, transported here from an other church, which was destroyed long ago. Between the cap-less towers there is a vantage point called Bridge of Penitent Girls - a vision of ghostly medieval maidens repenting 45 meters above the ground sure speaks to my imagination. In addition, I feel sympathy towards biblical Mary Magdalene, also because we share a name, although it kinda sucks to have a name which is etymologically a toponymic byname... (Oh no, I wrote my name on the internet, now you can find and kill me, you bad people from the internets, you.)

Dzisiejsza część architektoniczna będzie poświęcona mojemu chyba ulubionemu kościołowi, na jaki się natknęłam we Wrocławiu - polskokatolickiej katedrze św. Marii Magdaleny. Nie wnikając w to, czym się charakteryzuje odłam polskokatolicki i co go odróżnia od dominującego w tym kraju rzymskokatolicyzmu, gdyż nie mam kompetencji w tym kierunku; chrześcijaństwo potrafi być - i jest - konfundujące. Kościół ten został wybudowany w stylu późnego gotyku i zachwyca mnie mnogością detali. Podobno wygląda mrocznie - być może ja też to dostrzegam i właśnie to mnie do niego przyciąga, ale nie umiem tego określić >D Został też mało nadgryziony barokową zarazą, a w zamian za to po jednej ze stron znajduje się archaiczny portal w stylu romańskim, przeniesiony tam z innego, zniszczonego od dawien dawna kościoła. Między pozbawionymi kopuł wieżami znajduje się łącznik, służący jako taras widokowy, a jest on nazywany Mostkiem Pokutnic - wizja widmowych średniowiecznych panien pokutujących na wysokości 45 metrów diablo przemawia do mojej wyobraźni. Można jeszcze wspomnieć, że mam słabość do postaci Marii Magdaleny, także jako mojej imienniczki, choć trochę ssie mieć za imię coś, co etymologicznie jest przydomkiem odmiejscowym... (Och nie, podałam w internecie moje imię, teraz możecie mnie odnaleźć i zabić, wy źli ludzie z internetów, wy.)




11 lutego 2015

Master Rat-Catcher

I've discovered recently the style, which I've been rather reluctantly calling 'dark mori', has its Western name - Strega fashion, Italian for 'witch'. These two fashions look nearly alike, but cutting the ties with anything Japan-related is always a HUGE plus for me, so I'll be using this name from now. Talk about eurocentrism... I don't know which language sounds worse for me, though - Japanese or Italian >D That bastard child of the divine Latin...

Odkryłam niedawno, że styl, który z bólem serca nazywałam "dark mori", ma swoją zachodnią nazwę, czyli Strega fashion, z włoskiego "czarownica". Obie te mody wyglądają praktycznie tak samo, ale odcięcie się od konotacji z czymkolwiek pochodzącym z Japonii zawsze jest dla mnie OGROMNYM plusem, tak też od teraz będę używać tego określenia. Choć, między Morzem a prawdą, nie wiem, który język jest mi wstrętniejszy - japoński czy włoski >D Ten bękart najświętszej łaciny...


I decided to shove away my aesthetical disappointment with current weather. Because only thanks to the beautiful spring we have this winter, I can show you without fear of falling ill what do I wear when the temperature drops below zero and chilly wind blows. Layers on layers wrapped with layers! <3 Skirts always reaching high above ankles; dragging longer garments through the snow puddles is just the worst. Additionally a pseudo-pashmina with silver threads, which colour is the only suggestion of ice-cold winter - and turban, because they are beautiful, comfortable and make miracles with my face shape.

Postanowiłam odsunąć na bok moje estetyczne rozczarowanie panującą na zewnątrz aurą. Bo tylko dzięki temu, że mamy piękną wiosnę tej zimy, mogę zaprezentować bez grozy zachorowania, w co się ubieram, gdy temperatury spadają poniżej zera i wieje lodowaty wiatr. Warstwy na warstwach otulone warstwami! <3 Spódnice zawsze dużo powyżej kostek; ciągnięcie dłuższych szmat po śniegu kałużach jest najgorsze. Do tego pseudo-paszmina ze srebrną nicią, której kolor jest jedyną sugestią pysznej mroźnej zimy - i turban, bo są piękne, wygodne i czynią cuda z moim kształtem twarzy (a uszki odkryte przez nową fryzurę teraz maaarzną).




Contents:
Shirt - thrift store
Sequined top - thrift store
Cardigan - thrift store
Skirt - thrift store
Belt - Allegro (Polish vending site)
Necklace - Glitter
Ring - H&M
Gloves - heavily failed handmade >D
Boots - Wojas
Scarf - thrift store
Headscarf - thrift store, I've added a flower on a pin


Why Rat-Catcher? This association is quite distant, but rather simple. This narrow, curved, cobbled street, surrounded by little houses with small windows, looks very Dark Ages to me, although its architecture is seemingly later. Add to it its very medieval name: Doghouses (yep, for real!). And it were the medieval times, when the diabolic rat-catching piper had appeared in Hameln, and although his clothing are described as very colourful, they are also said to be strange, outlandish, out of this place and visibly belonging to a stranger from outside the town community. Additionally, in one version of the story, he led the children to Transylvania - this gothiest of gothic places doesn't even need a commentary >D I like the fable about Rat-Catcher very much, especially the theory of him being the embodiment of the Black Death...~

Czemu Szczurołap? To skojarzenie dość odległe, ale w gruncie rzeczy proste. Ta wąska, zakrzywiona, wybrukowana uliczka, ciasno obsadzona drobnymi kamieniczkami o niewielkich oknach, mocno kojarzy mi się z Ciemnymi Wiekami, choć jej architektura jest wyraźnie późniejsza. Dodajmy do tego jej ewidentnie średniowieczną nazwę: Psie Budy. Diaboliczny flecista pojawił się w Hameln właśnie w średniowieczu, a choć jego strój jest opisywany jako wielobarwny, to też jako dziwaczny, nietutejszy, obcy i wyraźnie należący do kogoś spoza miasteczkowej społeczności. Na dodatek według niektórych wersji baśni wyprowadził dzieci do Transylwanii - tego skrajnie gotyckiego skojarzenia już tłumaczyć nie potrzebuję >D Bardzo lubię tę baśń, zwłaszcza w jednej z nieuznawanych teorii, że przybysz jest uosobieniem Czarnej Śmierci...~